Wrześniowa pielęgnacja włosów

Mycie
Eco Laboratorie, szampon wzmacniający
rozcieńczona maska Kallos Cherry – do zmywania oleju

Odżywki do spłukiwania i maski (typ według działania)
Biovax Glamour Gold (humektantowa)
Planeta Organica, odżywka Toskańska Oliwa (emolientowa)

Olejowanie
olej Babydream fur mama
olej kokosowy VitaD’or (Lidl)

Zabezpieczanie i pielęgnacja końcówek
L’Oreal Mythic Oil, odżywczy
+ 2 krople oleju

Półprodukty, płukanki, dodatki do masek i odżywek
gliceryna (z wodą pod olej, 1:1) – nawilżanie

Przyspieszanie porostu + suplementy
Serum na porost włosów Babuszki Agafii zmieszane z kofeiną farmaceutyczną (2. miesiąc 2. serii)
+ Noble Health, Misie na zdrowe włosy

Skóra głowy
Cerkogel 30 (raz w tygodniu, czasem z dodatkiem 3 kropel olejku z drzewa herbacianego)
Emolium, Emulsja na suchą skórę głowy (raz na dwa tygodnie)

Nowości
Po kilku miesiącach bez nowości, teraz do nich wróciłam. Po pierwsze dlatego, że jeśli nadal będę używała tylko sprawdzonych masek, to zużyję je i zostanę z samymi nowościami ;) (i będę musiała dokupić kilka sprawdzonych, znów zwiększając liczbę opakowań w szafie, a dążę do zmniejszenia liczby masek do siedmiu. Wolę więc zużywać je po równo.), po drugie dlatego, że niektórym tym nowościom kończą się daty przydatności a po trzecie dlatego, że po podcięciu końcówek mniej się o nie boję. Nawet jeśli jakaś nowość okaże się szkodnikiem, odświeżone końce powinny przetrwać. Ale nie brakowało mi nowości. Zamiast tego, cieszyłam się tym, że używając sprawdzonych produktów prawie zawsze miałam gładkie, śliskie, dociążone i nawilżone włosy.

1. Planeta Organica, odżywka Toskańska Oliwa: kupiłam ją z myślą o tym, że moje włosy lubią oliwę, ale nie używałam jej tak dawno, że nawet w chwili zakupu odżywki nie pamiętałam jak tak naprawdę działa czysty olej, nie mówiąc o tym, że nie wiedziałam jak zadziałałby teraz. A odżywka ma w składzie oliwy sporo. Okazało się, że działa dobrze. Nie świetnie, ale dobrze, blisko efektu bardzo dobrego. Włosy są błyszczące, śliskie i gładkie, choć nie idealnie, bo trochę puchu zostaje (z drugiej strony, w tym miesiącu miałam z nim wyjątkowy problem). Na pewno jest to na tyle dobry efekt, żebym chciała do tej odżywki wracać. Nie podoba mi się jedynie jej zapach. Jest mało przyjemny, kojarzy mi się z zapachem mydła w starych pociągach ;) a przy tym jest dość mocny. Trochę przeszkadza, ale nie na tyle, żeby z odżywki rezygnować.
Efekt wygląda tak:


Notatki
1. Misie na zdrowe włosy jako suplement: z nazwy przeznaczone są na włosy. Ale ich głównym składnikiem jest biotyna, która na mnie nie działa. Traktuję je więc jako suplement ogólny, multiwitaminę, i nie sprawdzam osobno ich wpływu na porost. Zainteresowały mnie formą i nazwą, przyznaję :) A później sprawdziłam skład i uznałam, że warto. Jem wesoło po dwa dziennie :)
2. Oczyszczanie włosów po wyjeździe: ostatnio oczyszczałam włosy w lipcu i gdyby nie tygodniowy wyjazd, nie byłoby potrzeby ponownego oczyszczania pewnie jeszcze przez dobrych kilka miesięcy. Ale mój wyjazd to baseny (solankowe, siarkowe i te chlorowane), za długie trzymanie maski i jej niedokładne spłukiwanie przez dość słabe ciśnienie wody. Włosy były jednocześnie obciążone i spuszone, więc nałożyłam  na długość trochę piany z szamponu. Pomogło :)
3. Problem ze spuszeniem: przez cały wrzesień męczyłam się ze spuszonymi włosami, które w dodatku bywały też często obciążone i postrączkowane i wyglądało to źle. Podobny problem miałam w listopadzie, kiedy napadł mnie dość poważny kryzys. Odkryłam wtedy na szczęście rozwiązanie, które sprawdziło się również teraz. Znów pomaga skrócenie czasu trzymania oleju (godzina to już za dużo!) i odżywki/maski (w listopadzie zeszłam z wprasowywania maski po 50 razy na każdą połowę włosów do 25, od jakiegoś czasu to 15 razy a teraz widzę, że to nadal za dużo) a także koszulki po myciu (maksymalnie pięć minut). Pilnuję też, żeby chodzić spać z całkowicie suchymi włosami i nie związywać ich kiedy są wilgotne. Różnica jest wyraźna, przy lżejszym odżywianiu i krótszym odsączaniu wody włosy są gładkie i bardzo śliskie, a przy za ciężkim są tak spuszone, jakby były przesuszone i zniszczone. Termin “za ciężka pielęgnacja” zmienia u mnie znaczenie i przesuwa granicę w dół. Kiedyś olejowałam włosy na noc i nie pomyślałabym, że teraz godzina to będzie za dużo ;) Dobrze, że teraz przypomniałam sobie listopadowe rozwiązanie zanim zmartwiłam się tym, że tyle lat pielęgnuję włosy, mam swoją wymarzoną długość i nawet odświeżyłam końcówki, a one nagle znów wyglądają źle.

Druga sprawa to to, że od kilku tygodni noszę włosy przez większość dnia dość ciasno spięte. Końcówki się kręcą (od koczka LWB) a kiedy rozpuszczę włosy i przeczeszę te zakręcone końce nawet delikatnie, skręt zamienia się w puch. Planuję nauczyć się innych koczków, które sprawdzą się z Flexi8 a nie będą aż tak zakręcały końców.

Komentarze

  1. Może też za długo trzymam olej... Chyba powinnam potrzymać parę razy na max 20 minut i zobaczyć efekty.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zainteresowałaś mnie tymi misiami! Faktycznie forma zachęca ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Misie są fajne :) Smakują trochę jak elektrolity, ale ogólnie dobrze :)

      Usuń
    2. Też mnie misie zainteresowały! :) Od razu je zamówiłam w aptece Melissa i teraz czekam na zamówienie. Jestem ciekawa jak sprawdzą się u mnie. Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Być może włosy były w tym miesiącu spuszone, ale na moje oko są niesamowicie błyszczące i takie "mięsiste" (chyba tylko włosomaniaczki mogą zrozumieć, jak można tak określić włosy) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tak :D Wydaje mi się, że gdzieś czytałam jakiś opis tkanin z użyciem tego określenia, ale nie jestem pewna. Za to do włosów pasuje idealnie, naprawdę wyraża to, co potrzebne :)

      Usuń
  4. Henri, czy kojarzysz może jakieś blogi/insta/cokolwiek ;p blondynek, które mają włoski do pasa/ dł. klasycznej lub dłuższe?
    Przejrzałam blogi które obserwujesz, zauważyłam, że bardzo niewiele jest w internecie blondynek z tak długimi włosami, google podpowiada tylko kilka dziewczyn z kanału realrapunzels...
    Zastanawiam się w sumie dlaczego tak jest i doszłam do wniosku, że pewnie niewielu udaje się zapuścić tak długie i ładne włosy jednocześnie rozjaśniając, a mało kto ma szczęście i jasny naturalny kolor jak JJJ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyślałam o JJJ właśnie od razu. Jest jeszcze Andrea (http://691superlonghair.blogspot.com). Torrin (TorrinPaige na YT i instagramie) ma chyba teraz trochę dłuższe niż klasyczna, truskawkowy blond. I nawet je lekko rozjaśnia, bo mówi że żelazo w wodzie z czasem sprawia, że naturalny blond jej rudzieje. Faktycznie widać po odrostach, że są rudawe w porównaniu do partii które były rozjaśnione.
      Lady Amalthea (https://www.instagram.com/ladyamalthea84/) ma też okolice klasycznej i chyba naturalny kolor.
      I to wszystko, co przychodzi mi do głowy! Chyba faktycznie przy rozjaśnianiu jest trudno zapuścić...

      Usuń

Prześlij komentarz