Czerwcowa aktualizacja włosów i podcięcie

Miesiąc temu, pod koniec maja, do pięciocentymetrowego zapasu brakowało mi 2 cm ale w pewnej chwili w czerwcu wiedziałam, że podetnę włosy nawet jeśli nie będą miały 117 cm. Cieszyłabym się mogąc w końcu zapuścić 5 cm zapasu bo to docelowy zapas jaki chcę zapuszczać i podcinać, ale jak wspomniałam w poście o czerwcowej pielęgnacji, końcówki były spuszone i nie chciałam czekać dłużej (nadal ustalam czy to ze starości czy z winy serum Chi, ale nie chciałam ryzykować bo gdyby okazało się, że ze starości, czekanie mogłoby pogorszyć sprawę). Miara pokazała 116.5 cm (1.5 cm przyrostu). Podcięłam 4.5 cm, z powrotem do 112 cm czyli długości klasycznej.

Końcówki są dużo gładsze a sama linia włosów równiejsza, ale nie są dużo bardziej gęste choć podcięcie było spore. Zbliża się rocznica momentu, w którym osiągnęłam cel “długościowy” a więc minie rok zagęszczania końcówek. Planuję napisać osobnego posta o efektach i odczuciach. 

Kilka dni przed końcem miesiąca zmieniłam też stronę przedziałka (na prawą), żeby włosy zdążyły się ułożyć przed podcięciem. Jeśli wyszukiwarka na blogu działa dobrze ;), ostatni raz robiłam to w sierpniu 2017.

Moje włosy rzadko bywają tak proste, gładkie i śliskie jak były w dzień podcięcia. (Niniejszym pozdrawiam odżywkę Nivea Hairmilk.) Wyglądały dokładnie tak jak na przykład w marcu 2015. Tylko na zdjęciach z tyłu z tajemniczych powodów nie chciały na takie wyglądać ;)

Przed, 116.5 cm:


Po, 112 cm:



Zdjęcie po wygląda bardzo podobnie do lutowego zdjęcia po podcięciu. To pewnie kwestia przeczesywania włosów do podcięcia.

Komentarze

  1. Oj tak, zdecydowanie gratuluję cierpliwości do zapuszczania. Nosisz rozpuszczone?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzadko, ale nie ze względu na długość. Jak były krótkie też rzadko nosiłam, bo są za lekkie, wszędzie ich pełno :)

      Usuń

Prześlij komentarz