Majowa pielęgnacja włosów

Mycie
Eco Laboratorie, szampon odżywczy
od połowy miesiąca: Eco Laboratorie, szampon regenerujący
rozcieńczona maska Kallos Cherry – do zmywania oleju
Oczyszczanie: tak

Odżywki do spłukiwania i maski (typ według działania)
Nivea Hairmilk, odżywka do włosów o strukturze grubej (silikonowa, lekko proteinowa)
Natura Siberica, Nawilżająca maska rokitnikowa dla suchych i normalnych włosów (humektantowo-emolientowa)

Olejowanie
ZSK Naturalny złoty olej jojoba
ZSK Naturalny olej z orzecha włoskiego

Zabezpieczanie i pielęgnacja końcówek
Marion 7 efektów, kuracja z olejkiem arganowym
+ 2 krople oleju

Półprodukty, płukanki, dodatki do masek i odżywek
Gliceryna (1:1 z wodą nakładana pod olej) – nawilżanie

Przyspieszanie porostu + suplementy
nic (przerwa)
+ olej z nasion wiesiołka OleoVitum

Skóra głowy
Emolium, Emulsja na suchą skórę głowy (raz na dwa tygodnie)
Cerkogel 30 (raz w tygodniu, czasem z dodatkiem 3 kropel olejku z drzewa herbacianego)
Jantar (co mycie)

Nowości
1. Nivea Hairmilk, odżywka do włosów o strukturze grubej: zaczęłam z ciekawości sprawdzać kilka odżywek z alkoholem stearylowym i myristylowym. Niveę bardzo polubiłam. Za ładny i utrzymujący się długo i wyraźnie zapach (co się u mnie zdarza rzadko) i za genialny efekt prostych, gładkich, dociążonych i śliskich włosów. Mogłaby za to być albo nieco rzadsza, albo pakowana w słoiczek. Ale to drobiazg :)

Notatki:
1. Dłuższe wprasowywanie odżywki po przerwie: od jakiegoś czasu dużo krócej wprasowuję maski i odżywki. Zeszłam z 50 do 25 razy na każdą połowę i przestałam trzymać produkty na włosach po wprasowaniu – od razu je spłukuję (to po kryzysie z listopada 2016), we wrześniu 2017 pisałam, że wprasowuję maskę najwyżej 15 razy na każdą połowę, a teraz (mniej więcej od przełomu 2017 i 2018) jest to najwyżej 5 przesunięć dłońmi po każdej połowie włosów. W ten sposób trzymam na włosach maski i odżywki krócej niż przy długim wprasowywaniu i nie przekarmiam ich, więc nie są spuszone i matowe. Zdarza się, że jeśli odżywka czy maska jest bardzo gęsta i rozprowadzenie jej zajmuje mi dużo czasu, po wyschnięciu włosy są przekarmione, bo trzymałam produkt zbyt długo. Czyli, im krócej tym lepiej. Któregoś dnia w maju – trochę przypadkowo a trochę z myślą o utrzymującym się lekkim przesuszeniu włosów – postanowiłam sprawdzić co się stanie, jeśli wprasuję maskę 15 razy, a więc potrzymam ją dłużej, nałożę dokładniej i jeszcze podgrzeję dłońmi. Padło na odżywkę Nivea Hairmilk. Spodziewałam się przekarmienia, ale efekty mnie pozytywnie zaskoczyły. Włosy były bardzo gładkie, wyraźnie rozprostowane, bardzo dociążone i śliskie – mogłabym mieć takie codziennie. Było lepiej niż po krótszym trzymaniu odżywki! Kilka myć później zrobiłam to samo z maską Natura Siberica żeby przekonać się, czy przy Nivei to nie był przypadek, zasługa tego, że to silikonowa odżywka, albo może zawartości protein. Chciałam sprawdzić, czy dłuższe trzymanie bardziej odżywczej maski skończy się przekarmieniem. Nie skończyło się! Znów było świetnie. Przy kolejnym myciu z maską zrobiłam to samo… i efekt był słabszy. Nadal było dobrze, ale gładkość była mniejsza, pojawiało się spuszenie, sygnalizujące przekarmienie.
Przekonałam się, że warto chociaż czasem wracać do dłuższego trzymania maski czy odżywki, bo to nie tylko nie szkodzi ale wręcz sprawia, że jest lepiej niż przy domyślnym, krótkim nakładaniu. Z drugiej strony, nieraz zdarza się, że przetrzymana nieumyślnie dłużej maska czy odżywka powoduje przekarmienie. Powtórzenie dłuższego wprasowywania w krótkim czasie też nie  było dobre. Być może dobrym pomysłem będzie trzymanie maski dłużej w momentach, w których widzę, że włosy są nieco suche i spuszone, ale nie obciążone i spuszone – bo to byłyby oznaki przekarmienia i powód do oczyszczania. Wygląda na to, że główną ścieżką jest nakładanie masek i odżywek (oraz olejów) na krótko a czasem odejście od tego albo w stronę oczyszczenia albo w stronę nieco mocniejszego odżywienia, zależnie od potrzeb. A te potrzeby już dość dobrze zauważam. Po kilku kryzysach z serii “puch ale i obciążenie, włosy schną po myciu całe wieki” wiem, że to sygnał do oczyszczania. Teraz zwrócę uwagę na przesuszenie bez obciążenia, czyli oznaki niedoboru pielęgnacji. Kiedy zaczęłam krócej wprasowywać maski było świetnie: z mycia na mycie włosy przestały być przekarmione i zaczęły być gładkie i śliskie. To był optymalny stan ale po dłuższym czasie chyba zaczyna im momentami brakować odżywienia i robi się nie świetnie a już tylko dobrze. Żeby znów było świetnie, włosy potrzebują trochę mocniejszej pielęgnacji. Z drugiej strony krótkie trzymanie masek i olejów potrafi też czasem doprowadzić do przekarmienia i potrzeby oczyszczania. Cóż. Sporo na pewno zależy od produktów, ich składu i intensywności działania. Pogoda i pora roku też mają znaczenie… A więc, jak zawsze, pozostaje obserwacja :) Trzymanie się kursu krótkiego trzymania masek i olejów z przystankami: czasem na oczyszczanie a czasem na nieco więcej odżywienia ;)

Komentarze

  1. Zazdroszczę systematyczności :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć :)
    Mam takie pytanka.
    1. Czy rozważałaś, by wypróbować mycie odżywką? Może nie całkowitą rezygnację z szamponu, ale na przykład jedno mycie odżywką drugie szamponem.
    2. Od jakiej długości włosów ma sens zakup takiej spinki, jakich Ty masz kolekcję?
    3. Czy można kupić spinkę działającą na takiej samej zasadzie jak te zagraniczne stacjonarnie? Boję się, że mimo że bardzo mi się one podobają, nie poradzę sobie z ich użytkowaniem (nie mam talentu do robienia upięć :P) lub wybiorę zły rozmiar.
    Pozdrawiam,
    K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, przepraszam za koszmarnie późną odpowiedź, właśnie odkryłam że od 3 tygodni nie widzę powiadomień o komentarzach czekających na moderację, myślałam, że ich po prostu nie ma!

      1. Kiedyś myłam włosy odżywką, ale wypadały przerażająco. Teraz od czasu do czasu wrzucam pomiędzy zwykłe mycie pojedyncze mycie odżywką. Włosy już nie wypadają, ale jeśli umyję je tak kilka razy z rzędu są niedomyte, skóra głowy też. Za to na długości chyba nic nie daje mi lepszych efektów niż mycie odżywką! :)

      2. Teoretycznie od jakichś 5 cm, serio ;) Wiele dziewczyn kupuje te najmniejsze rozmiary i spina nimi niewielkie pasmo włosów do ozdoby. Większe rozmiary przydadzą się od długości włosów tak za ramiona, wtedy można zrobić pół-upięcie. Jeszcze większe, takie do koczka, mniej więcej od momentu jak da się z włosów zrobić koczka ze wsuwkami. Do łopatek?

      3. W Polsce nie można. Ani tych, ani podobnych. Lilla Rose/Flexi8 ma patent (jak to w USA ;)) i nikt podobnych spinek nie robi i nie sprzedaje. (Poza fanowskimi wersjami na LHC i etsy, ale to wciąż nie jest stacjonarnie ;))
      Do tego talentu nie trzeba mieć nawet 1%, serio, to wszystko jest kwestia ćwiczeń. Ja do fryzur też mam przeciętne zdolności, ale takie koczki to bardzie jak mycie zębów i robienie jajecznicy, podstawa ;)
      W dobraniu rozmiaru pomaga dość wyraźnie popatrzenie na zdjęcia włosów modelek. Większość spinek (a już na pewno wszystkie najnowsze) ma zdjęcia nie tylko na białym tle ale i na włosach. W tym np. jeden koczek i jedno zdjęcie na częściowo spiętych. Można znaleźć modelkę o w miarę podobnych włosach (typ, gęstość, grubość) i zobaczyć jak to wygląda.
      Na YT jest też trochę recenzji, to już w ogóle dobre podpowiedzi.

      Usuń

Prześlij komentarz