Flexi8: Cliona

To nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Od drugiego też nie. Podejrzewam, że miłość zrodziła się około piątego wejrzenia a zajęło jej to kilka dni. W tym marcowym modelu od początku spodobał mi się wzór środka z rzeźbieniami, ale podejrzewałam, że środek może być nieproporcjonalnie wielki, jak to od pewnego czasu się zdarza z nowymi (miesięcznymi) modelami Flexi i że zielony kolor pod rzeźbieniami jest jednowymiarowy i nieprzezroczysty (wyglądał na taki na zdjęciach, a półprzezroczysty i/lub wielotonowy sprawdziłby się tu o wiele lepiej). Po trzecie, nie przemawiała do mnie kombinacja trzech kolorów metalu (złoto, różowe złoto, srebro) – wolałabym jeden kolor, srebrny – ani to, że baza jest prosta i metalowa – bo wolałabym mniejszy środek i za to zielone koraliki na bazie, albo nawet większe srebrne.

Ale zerkałam przez kilka dni na to Flexi i w końcu negatywne strony jakoś zbladły, środek podobał mi się coraz bardziej i spinka jako całość przeszła w zakres “podoba mi się” ;)

Kiedy Cliona przyszła okazało się, że jest dość ciężka, że środek jest bardzo duży (ale na szczęście nie absurdalnie duży), zielony kolor jest prawie jednowymiarowy (ale w sumie wygląda dobrze), miks metali nie wygląda pstrokato i całość bardzo mi się podoba :) Jak co roku na wiosnę, Lilla Rose podkreśla (i tworzy) zielone i irlandzkie motywy. W zimnej końcówce marca, zielony wiosenny akcent wyraźnie poprawiał mi humor.

Bardzo ozdobny środek i bardzo prosta baza sprawiają, że tę spinkę założyłabym i na co dzień i idąc wieczorem do opery. Na żywo, na włosach, nie sprawia wrażenia przesadzonego środka i zbyt prostej bazy. Na szczęście te dwa elementy się równoważą. I mam nowe ulubione Flexi :)








Komentarze

  1. W ogóle nie mam talentu do włosów i zazwyczaj zostawiam je proste. Jedynie czasem je prostuje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, jak flexi8 wcale mnie nie rusza, tak tą jestem zauroczona*
    * z zastrzeżeniem, że długie i gęste włosy, jak u Ciebie, podbijają jej wygląd. Mała wersja w półupięciu to byłoby już nie to samo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że mam wrażenie że większość wybiera właśnie małe spinki do pół upięć albo jako ozdoby do koczka spiętego czymś innym? Najmniejsze rozmiary w 80% jako pierwsze się wyprzedają. Na zdjęciach czy to na insta, czy na FB czy na LHC najwięcej widzę małych rozmiarów. (Choć na LHC jest też sporo tych największych Ale nadal to mniejszość.) I chyba wtedy cały sekret polega na tym, żeby zrobić zdjęcie z bliska ;)

      Usuń
    2. Coś ewidentnie w tym ostatnim zdaniu jest ;)

      Usuń
  3. Henri, a Ty próbowałaś oleju rycynowego do olejowania solo? Kupiłam z myślą o brwiach i rzęsach i z ciekawości minimalna ilość dałam wczoraj po umyciu na końce włosów. Dziś mam włosy cudo jak nigdy :) A zawsze sądziłam, ze suche z natury włosy będzie wysuszał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wooooow. Ekstra! Nie dość, że super efekt, to jeszcze po czymś niespodziewanym.
      Musiałam zagrzebać w swoich notatkach, bo próbowałam oleju rycynowego daaaawno (pamiętam po tym, że wiem w jakim mieszkaniu wtedy mieszkałam ;)). Zapisałam sobie że w mieszankach z innymi olejami kiedy jest go malutko jest okej (albo przynajmniej nie szkodzi) ale jeśli tylko jest go więcej albo użyję go solo, wysusza. I jest wściekle trudny do zmycia. Wysuszało mi też włosy wiele produktów z rycyną w składzie (maski, oleje) ale na przykład odżywki BB Biovax są okej. Może mogłabym wrócić do rycyny po długiej przerwie? :)

      Usuń
    2. Spróbować możesz, bo myślę, ze mamy bardzo podobny rodzaj włosów. Ja dałam minimalną ilość, która najpierw roztarłam w dłoniach w końce i trochę wyżej gdy były już prawie suche po myciu. Dziś jest dwa dni od mycia i włosy dalej idealne.
      Z ciekawości czytałam o właściwościach oleju rycynowego i ponoć ma działanie mocno nawilżające.

      Usuń
  4. Jest piękna! Szkoda, że nie mam długich włosów :(

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz