Ficcare Honey Marble

Od bardzo dawna chciałam mieć spinkę Ficcare Honey Marble z serii Pearlized, ale ze względu na jej wysoką cenę wciąż odkładałam zakup, aż w końcu uznałam, że poczekam na najlepszą możliwą okazję – zapuszczenie włosów do wymarzonej długości :)



Mam już jedno Ficcare, Dark Blonde – dostałam je od osoby, która go nie używała. Są wielkie miłośniczki tych spinek, które mają ich po kilkadziesiąt, poszukują rzadkich i już niedostępnych w oficjalnym sklepie modeli kosztujących nierzadko kilkaset dolarów, rozpoznają z pamięci wzory wycofane wiele lat temu . Sama przez długi czas miałam na liście zakupów kilkanaście kolorów. Ale dzięki temu, że dostałam jedno Ficcare odkryłam, że zdecydowanie wolę Flexi8: nie wiem dlaczego, ale moje koczki z Ficcare wyglądają zupełnie nie tak, jak powinny (czy to LWB, czy Nautilus Bun, czy ślimak, wszystkie wyglądają tak samo – są po prostu zgniecione ;)), a ja nie czuję, że spinka pasuje idealnie: chociaż w sumie trzyma mocno, z jednej strony jest za ciasno, z drugiej za luźno, Ficcare jest z boku a nie na środku. Może to wina tego, że różnica w objętości włosów u nasady i przy końcach jest u mnie duża… Za to Lazy Wrap Bun i Flexi8 to mój zestaw idealny. Ale po Ficcare też czasem sięgam. Poza tym, że to jedna z dwóch kultowych na LHC spinek, obok Flexi właśnie, to jest to ozdoba elegancka i klasyczna. Więc dwie mogę mieć, nawet jeśli nie są to moje ulubione, często noszone spinki :) A kolor Honey Marble od zawsze bardzo mi się podobał i chociaż tuż przed zakupem zaczęłam się zastanawiać, czy na jedną z dwóch spinek, które będę miała i prawdopodobnie jedyną, którą sobie kupię na pewno chcę wybierać taką stonowaną, czy może jednak wziąć coś bardziej wyrazistego, uznałam, że skoro przez dobrych 7 lat chciałam ten kolor, to lepiej nie ulegać impulsom w ostatniej chwili.

Wybrałam rozmiar L, ten sam w którym jest moje Dark Blonde i o którym zawsze wiedziałam, że jest dla mnie najlepszy. M i S byłyby zdecydowanie za małe do spięcia koczka z całości włosów, a tylko tak planuję Ficcare nosić.

Cena za dostawę z amerykańskiego, oficjalnego sklepu jest tak absurdalnie wysoka, że wolałam zamówić Ficcare z niemieckiego Maidenlike, gdzie tańsza wysyłka wyrównała cenę w euro, pomógł też kod na 10% zniżki :) (Bez problemu poradziłam sobie z niemiecką stroną z pomocą tłumacza Google.) Ficcare przyszło bardzo szybko, w zaledwie kilka dni, ale leżało na poczcie dwa tygodnie o czym nie wiedziałam, bo nie dostałam awizo i zaczynałam się już martwić kiedy znalazłam w skrzynce zawiadomienie… powtórne ;)

Pierwsze wrażenia przy rozpakowywaniu czegoś, na co tak długo czekałam, to rozczarowanie i trochę niepokoju. Spinka ma oznakowanie oryginału, ale ma inny kształt niż moje Dark Blonde i  Ficcare które widywałam na setkach zdjęć u innych, zdecydowanie mniej zaokrąglony (różnicę widać na zdjęciu poniżej, nowe HM jest na górze, kilkuletnie DB na dole) i odczuwalnie słabszy mechanizm, a to w kształcie i mocnych sprężynach tkwi sekret tego, że Ficcare tak dobrze się nosi. (Miałam kiedyś zwykłą, tanią spinkę niby takiej samej wielkości i podobnego kształtu co Ficcare, ale nie mogłam w niej zmieścić wszystkich włosów i nie trzymała ani włosów razem w koczku, ani koczka przy głowie, włosy rozsypywały się od razu.) Nie podejrzewałam właścicielki sklepu Maidenlike o nieuczciwość, bo wiele osób z LHC kupuje u niej Ficcare od dawna i zawsze wszystko było w porządku. Myślałam raczej, że może ją ktoś oszukał. (Te spinki są drogie, krąży więc sporo podróbek, które nie mają ani tego kształtu ani mechanizmu, o pozłacaniu i ręcznym wykonaniu nie mówiąc, ale kosztują tyle co oryginał a zdjęcia są robione tak, że nie da się rozpoznać podróbki.) Na szczęście chwila poszukiwania informacji upewniła mnie, że spinka jest oryginalna i ten kształt jest normalny. Dziwię się tylko, że nie pamiętam, żebym go u kogoś wcześniej widziała. Może nie zwróciłam na to uwagi, w końcu od kilku lat na LHC jestem rzadziej.


Ostatecznie jest dobrze. Ten nieco słabszy mechanizm trzyma trochę gorzej niż ten w Dark Blonde, ale nadal solidnie. Kształt też tylko nieznacznie pogarsza wygodę użytkowania. A kolor nie zawiódł mnie ani trochę. Jest prześliczny :) Rozumiem za to osoby, które skarżyły się, że trudno mu zrobić zdjęcie na tle innym niż białe, bo wychodzi szary albo zielonkawy. To prawda :)



Mam więc moje wymarzone Ficcare Honey Marble. Zawsze będzie dla mnie symbolem radości z osiągniętej długości :) 

Komentarze

  1. Ciekawy dodatek:) Ja aktualnie szukam dobrej szczotki do ultradelikatnych włosów. Polecasz coś?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może szczotka z koziego włosia? :)

      Usuń
    2. Chyba wypróbuję, dziękuję za podpowiedź:) A jaki szampon proponujesz dla wrażliwego skalpu z tendencją do przetłuszczania?

      Usuń
    3. Dla wrażliwego myślę, że Ecolab powinien się sprawdzić. Np. wersja odżywcza albo wzmacniająca. (Regenerująca może obciążać przy tendencji do przetłuszczania.) I ta do przetłuszczających się włosów – u mnie faktycznie wydłużała świeżość, ale przy tym to nadal dość łagodny szampon.

      Usuń
  2. Pięknie to wygląda :) Jesteś jedną z niewielu blogerek, które piszą o dodatkach do włosów, to twój atut ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz