Sylveco, Wygładzająca odżywka na bazie ekstraktu z łopianu

Miałam tę odżywkę na liście zakupów przez jakiś czas, a przy okazji ostatnich zakupów w Kalinie zauważyłam, że jest w trzydziestoprocentowej promocji. Te 30% plus mój stały rabat 12% sprawiły, że odżywka kosztowała 16,47 zł, czyli dużo taniej niż zwykle. Zdecydowałam się na zakup mając świadomość tego, że będę musiała zacząć jej używać szybko bo obniżka ceny o 1/3 oznacza zapewne krótką datę przydatności. Faktycznie tak było, kupiłam odżywkę na początku maja a datę miała do lipca. 



Producent pisze tak:
Wygładzająca odżywka na bazie ekstraktu z łopianu przeznaczona jest do każdego rodzaju włosów. Zawiera składniki wzmacniające, nawilżające i odbudowujące, dzięki którym włosy nabierają blasku, ładnie się układają, są gładkie i elastyczne. Olej z pestek winogron, oliwa z oliwek i olej arganowy chronią przed wysuszeniem i uszkodzeniami. Dodatkowo cukier i panthenol (humektanty) zatrzymują wilgoć i pozwalają uzyskać odpowiednią objętość fryzury, bez obciążenia. Stosowanie odżywki po każdym myciu włosów zapewnia efekt idealnie miękkich, wygładzonych i pełnych blasku włosów.

Oficjalny sklep Sylveco na stronie internetowej podaje bardzo przydatne i czytelne informacje o działaniu nawilżającym i natłuszczającym produktów. W przypadku tej odżywki grafika wygląda tak:


Skład: Aqua, Cetyl Alcohol, Sucrose, Vitis Vinifera Seed Oil, Olea Europaea Fruit Oil, Glycerin, Stearic Acid, Arctium Lappa Extract, Panthenol, Decyl Glucoside, Argania Spinosa Kernel Oil, Glyceryl Oleate, Lactic Acid, Cyamopsis Tetragonoloba Gum, Sodium Benzoate, Cocamidopropyl Betaine, Pinus Silvestris Oil.

Najważniejsze składniki to cukier, olej z pestek winogron, oliwa z oliwek, gliceryna, ekstrakt z łopianu, panthenol, olej arganowy, olejek sosnowy. Z cukrem nie miałam wcześniej do czynienia, moje włosy lubią oliwę i olej winogronowy, kochają glicerynę. Trochę bałam się oleju arganowego i potencjalnie wysuszającego działania ziołowego ekstraktu. W ogóle cały skład jest dla mnie nietypowy. Woda, alkohol tłuszczowy, cukier który był dla mnie zupełną zagadką i bardzo wysoko oleje. Dlatego jednocześnie bardzo chciałam tej odżywki spróbować, trochę się jej bałam (może obciąży, może wysuszy?) a trochę byłam gotowa na to, że nie zrobi nic.

Czytałam różne opinie o jej gęstości. Że wodnista i lejąca, że za gęsta na butelkę bo aż trudno ją wydostać. Otóż moja była w porządku. Miała konsystencję mleczka do ciała, z tym mi się kojarzy. Raczej w rzadką stronę, zdecydowanie płynna, ale na pewno nie przelewa się przez palce. Nałożona na włosy szybko i wyraźnie “znika”, ale nie do końca, trochę poślizgu zostaje, a kolejne porcje się nie wchłaniają i można ją spokojnie wprasować.

Odżywka ma szary kolor z perłowym połyskiem. Koniecznie trzeba nią wstrząsnąć przed użyciem, bo jeśli się tego nie zrobi, przy wylewaniu jej na rękę widać niejednolity kolor, miejscami jaśniejszy, miejscami ciemniejszy. Skoro po kolorze widać rozwarstwienie, może być też tak, że przy pionowym przechowywaniu na górze butelki odżywka będzie rzadka a na dole gęsta. Dlatego – wstrząsamy :)

Zapach owszem ma delikatne nuty sosny o których wspomina producent, dzięki olejkowi sosnowemu, ale dla mnie odżywka pachnie tak, jak nieperfumowane, proste kosmetyki. Nienachalny, nieprzeszkadzający zapach.

Nie wiedziałam jakiego działania spodziewać się po takim składzie, częściowo byłam gotowa na zawód. Zawód nie nastąpił. Otóż odżywka działa i to zgodnie z nazwą. Wygładza, widocznie i wyraźnie. U mnie aż tak, że włosy są proste. Nawilża tylko nieznacznie, wbrew oznaczeniom na grafice ze strony oficjalnego sklepu. U mnie nie dodaje blasku, nie sprawia, że włosy są śliskie w dotyku. (A więc dobrze jest używać jej wtedy, kiedy mamy nawilżone włosy, tylko nie możemy ich wygładzić.) Ale wygładza widocznie a przy tym nie zabiera całkowicie objętości. Włosy mają nieco mniejszą objętość niż zwykle (u mnie wygładzenie i dociążenie zawsze idą w parze z mniej lub bardziej wyraźnym spadkiem objętości, choć na szczęście mi to nie przeszkadza) ale nie aż tak, że zebrane w kucyk sprawiają wrażenie jakby było ich o połowę mniej ;)

Zostałam pozytywnie zaskoczona. Na pewno będę wracała do odżywki, nawet w regularnej cenie, bo nie dość, że działa bardzo dobrze, to jeszcze ma piękny skład. Olej arganowy mi w tym przypadki nie szkodzi, a inne składniki mają szansę odżywić włosy. Kocham silikony ;) Ale równie mocno doceniam odżywki i maski, które nie tylko działają, ale jeszcze mogą potencjalnie zrobić coś dobrego dla włosów :) 

Komentarze

  1. Ja teraz używam wszystkiego co ie wygłądza a podnosi ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Skład faktycznie fajny. Nigdy na nią nie zwracałam uwagi, chyba pora to zmienić ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi ta firma nie pod pasowała moim włosom

    OdpowiedzUsuń
  4. Henri, czy moglabys mi polecic ktoregos kallosa do mycia wlosow na dlugosci? Podobnie jak twoje sa lekko falowane i jakos trudno mi je dociazyc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cherry się u mnie sprawdza w tym celu. Ma prosty skład ale ma też silikon, myje ale nie jest za ciężki, dobra konsystencja po rozcieńczeniu (prosto z opakowania jest dla mnie trochę za gęsty i za ciężki, ale mieszam porcję z wodą, jakieś 4:6 albo 3:7 - więcej maski - i wtedy jest okej.) Litr wystarcza mi na 7 miesięcy używany co 4 dni. Pachnie w porządku. I to jest taka popularna wersja która raczej jest w hebe, jak nie w jednym to w drugim, nie trzeba zamawiać.
      Sporo osób poleca też wersję Banana :)

      Usuń

Prześlij komentarz