Dlaczego chcę mieć bardzo długie włosy

Sprawa jest prosta. Podobają mi się długie włosy.
Od dawna chciałam takie mieć. Jako dziecko miałam długie (chyba do bioder), po przyjęciu ścięłam do brody (w wyniku stanowczo zbyt pochopnej decyzji), później bywały etapy jeszcze krótszych włosów. Częściowo to moje szalone pomysły, częściowo to sprawa końcówek w koszmarnym stanie (gorąca suszarka, plastikowa szczotka i brak odżywek) nie pozwalały zapuścić dłuższych włosów. Jednak nawet wtedy, kiedy decydowałam się na ścięcie (kolejny raz) z długości do łopatek na taką do długości do ramion czy krótszą, podobały mi się długie, bardzo długie, i chciałam takie mieć. Tylko jakoś nie mogłam się zebrać do zapuszczania, ani jeśli chodzi o nastawienie (chęci były ale nie wiedziałam co robić) ani o stan włosów.
W liceum, w marcu klasy maturalnej, znalazłam The Long Hair Community i utonęłam w zachwycie. Kiedyś już pisałam o tym, że styl pielęgnacji z LHC mi nie pasuje (alternatywne metody oczyszczania skory głowy robią mi na niej bałagan, szampon to dla mnie naprawdę nie jest zło, a olejowanie raz na dwa tygodnie to stanowczo za rzadko), tak samo jak to, że dużo mniej zwraca się tam uwagę na stan włosów (na nawilżenie, końcówki – a moje suche, wysokoporowate fale potrzebują dużo uwagi, żeby dobrze wyglądać. Mogłabym mieć długie, spuszone, matowe włosy ale całą radość z długości psułby ich stan). Ale to nie zmienia faktu, że jeśli chodzi o samą długość włosów, to jest to cudowne miejsce :) Daje dużo inspiracji, motywacji i – dla mnie – po prostu przyjemności z patrzenia.
Bo podobają mi się długie włosy :)
Ludziom podobają się różne rzeczy. Czerwone szpilki, czerwone usta. Makijaż jako sztuka, jako pasja. Styl w ubraniach, albo na przykład długie spódnice. Samochody. Styl w malarstwie. Styl w aranżacjach wnętrz. Włosy też – w jakimś konkretnym cięciu, kolorze albo stylizacji typu fale na prostownicy. A mnie podobają się długie włosy. Mówię “wow” kiedy je widzę, czy na zdjęciu czy na żywo. Zwracają moją uwagę. Tak, oglądam się za długowłosymi kobietami na ulicy. Od jakiegoś czasu też się do nich odzywam jeśli jest okazja i komplementuję włosy :) Zawsze kończy się to przemiłymi rozmowami. Pomyślcie o czymś, co Was zachwyca kiedy to widzicie i marzycie, żeby to mieć. Ja mam tak z  długimi włosami.


Dlatego nie rozumiem – dosłownie – pytania sformułowanego tak: “Po co ci długie włosy?” Jedyna sensowna odpowiedź to ta, że jak zimą zapomnę szalika, to mogę sobie zrobić naturalny, organiczny, eko szalik z włosów ;) To nie jest kwestia “po co”. Pytanie “Dlaczego?” to byłaby zupełnie inna sprawa. Na to są odpowiedzi. Bo takie mi się podobają. Druga rzecz: podobają mi się właśnie takie, a nie inne. Nie, że jak patrzę na krótsze włosy to myślę “brzydkie,” nie! Nie w tym sensie. Nie podobają mi się w znaczeniu takim, że nie myślę “wow.” To tak, jakbyście marzyły o, powiedzmy, czerwonych szpilkach a ktoś powiedziałby: “Daj spokój, weź te niebieskie trampki, też są super.” Tylko, że dla Was nie są. Są zaledwie okej. I tu nie chodzi o szybkie przypadkowe zakupy, przy których faktycznie można posłuchać czyjejś rady, tylko o największe, odwieczne marzenie. O coś, czego jesteście pewne, że chcecie. Od lat. Zmienicie zdanie bo ktoś mówi inaczej? Na tej samej zasadzie dla mnie włosy do talii to nie są długie włosy. Czyli: nie, nie będę zadowolona mając takie. Jeśli dla Was są długie – to są, po prostu. Akurat długość włosów to rzecz, przy której nie ma żadnej ustalonej skali (może poza cennikiem u fryzjera, gdzie chyba włosy do łopatek to już “długie” i zabiegi typu farbowanie czy ampułka są droższe), są tylko indywidualne odczucia, czyli każdy ma swoją prawdę ;) Ja włosów do talii u siebie ani nie widzę ani nie czuję jako długich. “Długie” zaczynają się dla mnie za biodrami. I nie ma po co przekonywać mnie, że zetnę włosy do talii to też będę miała długie. Dla kogoś – może tak. Ale dla mnie na pewno nie. To tak samo jak dużo pieniędzy: dwieście złotych czy pół miliona?, wczesna godzina: czwarta czy dziewiąta?, krótkie paznokcie: zero białej końcówki czy 5 mm?, wysokie obcasy: 11 cm, bo 9 cm to codzienny but, czy może 5 cm, bo na co dzień chodzimy w trampkach i balerinach?
Wiem, że są osoby które mają długie włosy… z przypadku ;) Bo ostatnio były do talii, rosną bardzo szybko, nie było czasu czy okazji iść do fryzjera przez ostatnie kilka miesięcy i bum, nagle ktoś ma włosy ponadprzeciętnie długie. Bo choć nie jest to nic oficjalnego, to jednak można zauważyć, że większość kobiet ma włosy maksymalnie do połowy pleców. Do talii to już "długie", nawet dla wielu włosomaniaczek. I jeśli ktoś ma dłuższe, to prawdopodobnie dlatego, że świadomie tak wybiera i te  włosy mają być długie, ta długość to coś wyjątkowego, jest ważna sama w sobie, w przeciwieństwie do podejścia “długość nie ma dla mnie znaczenia, krążę między włosami od ramion do łopatek, zależnie od tego kiedy mam czas iść do fryzjera.” Ja jestem jedną z osób, które mają świadomie i celowo długie włosy. To nie nadmiarowe centymetry po wakacjach ;)
Z tym wiąże się też wracające często określenie “Twoje włosy są za długie.” Ale za długie do czego? W porównaniu do większości, bo większość ma włosy najdalej do połowy pleców i to jest “normalne” a wszystko inne “nienormalne” i trzeba wcisnąć takie osoby z powrotem do większościowej normy? Czy za długie do tego, żeby się komuś podobały, a ten ktoś myli własny, jednostkowy gust, który dla nikogo innego nie ma żadnego znaczenia, z uniwersalną prawdą? To, co jedni uważają za brzydkie, albo co po prostu nie robi na nich wrażenia, dla innych jest piękne. Ludzie zachwycają się rzeczami, które na mnie nie robią żadnego wrażenia, albo które mi się po prostu nie podobają z tym, że nigdy tego nikomu nie piszę, nie mówię, bo po co? To, że mogę wyrazić swoją opinię, nie znaczy, że przy każdej okazji muszę. Ten ktoś ma przestać coś robić, bo mnie się to nie podoba, i tęsknić za tym? Czy, żeby nie tęsknić, ma w sekundę uznać “No tak, przecież to brzydkie, już tego nie chcę.” Czyli – czy ja mam nosić włosy do talii i nie mieć z nich radości, albo mam nagle uznać, że takie długie są bez sensu i zacząć się cieszyć się z włosów do połowy pleców? Jest też dość rozpowszechnione i powtarzane często hasło "za długie włosy przytłaczają sylwetkę." Ja tego tak nie widzę, nawet kiedy patrzę na osoby z długimi włosami, nawet jeśli są to niskie właścicielki bardzo gęstych włosów. Jeśli już dostrzegam jakiś optyczny wpływ fryzury na wygląd figury, to przerzucone do przodu bardzo długie włosy tworząc dwie pionowe linie wysmuklają i wydłużają sylwetkę.


Moje końcówki przez dużą część czasu nie były takie, jak bym chciała, nie były dostatecznie zdrowe i gęste. Przez dużym podcięciem z kwietnia 2015 bywało z nimi bardzo źle. Były nie tylko rzadkie, ale i suche, zniszczone i rozdwojone. (Same rzadkie końcówki, z naturalnymi przerzedzeniami ale bez zniszczeń, tzw. fairytale ends są w porządku i wiele osób na LHC takie preferuje. Końcówki od kreski to nie uniwersalny ideał ;) Z resztą nawet, jeśli ktoś nosi suche końcówki, to też jego sprawa :)) Później dość długo były mega gęste i stuprocentowo zdrowe. Jeszcze później, kiedy włosy znów zrobiły się dość długie, końcówki zrobiły się rzadsze i bardziej wrażliwe. Nie były maksymalnie gęste, ale żeby były, musiałabym mieć włosy w okolicach bioder i nie dłuższe. Przy dłuższych, końcówki są rzadsze niż wyższe partie, ale dla mnie to jest w porządku. Jestem w stanie mieć nie-maksymalnie gęste końcówki, ale, i to jest bardzo ważne, muszą być nadal dostatecznie gęste, żeby wyglądały – dla mnie – dobrze. Czyli nie muszą być idealnie gęste, ale muszą być wystarczająco gęste. Teraz na przykład brakuje mi kilku centymetrów do celu (czterech i pół ;)), a końcówki nie są tak gęste jak bym tego chciała. Ale też nie są w złym stanie (w sensie przesuszenia, rozdwojeń), bo gdyby były, od razu bym je podcięła, nawet, gdybym była centymetr od celu. (Bo poczekanie miesiąca czy dwóch na osiągnięcie samych 112 cm to jedno, ale później będę jeszcze musiała zapuścić jakiś zapas żeby było co podcinać w procesie zagęszczania. A czekanie na ten zapas kilka kolejnych miesięcy ze zniszczonymi końcówkami skończyłoby się pewnie wędrówką zniszczeń w górę... i musiałabym podciąć więcej.) Powiedzmy, że idealnie gęste końcówki to 150%, wystarczająco gęste to 100% (to idealnie obrazuje moje podejście do sprawy :)) a obecny stan to jakieś 70%. Choć cały czas nie chciałabym takich mieć i nie trzymałabym ich też gdybym była dalej od celu tylko od razu bym je podcięła, są dość gęste, żebym mogła poczekać z nimi te kilka miesięcy, zapuścić włosy do celu i wtedy zająć się zagęszczaniem. Na razie nie mam gęstych końcówek, ale to nie znaczy, że przy długich włosach jest to niemożliwe i że żeby mieć dobrze wyglądające końce muszę mieć krótsze włosy. W moim przypadku to wymaga po prostu trochę czasu i pracy, bo nie mam tak gęstych włosów, żeby mieć z łatwością pełne końce przy tej długości. Ale za kilka miesięcy będzie już lepiej, aż w końcu osiągnę 100%. A później może i więcej, kto wie :)

Komentarze

  1. Co sadzisz o spozywaniu przez 3miesiace w jeden dzien drozdzy,w drugi skrzypokrzywy a w trzeci siemienia lnianego? i tam.naprzemiennie przez 3 miesiace? ma szanse zadzialac?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma! :) Ja bym najpierw sprawdziła każdą z tych 3 rzeczy osobno, gdybym nie znała jej działania, żeby nie tracić czasu jeśli nie działa, ale jeśli nie chce Ci się poświęcać czasu na osobne testy, to możesz tak zrobić :) Skrzypokrzywa (skrzyp) wypłukuje witaminę B a drożdże ją od razu powinny uzupełnić :)

      Usuń
  2. Dla mnie też włosy do talii nie są jakieś super długie i nie moge sie nadziwić, gdy na blogach piszą, że włosy do talii/bioder/kości ogonowej są baaardzo długie :). Dla mnie dopiero włosy od talii w doł są długie, a bardzo długie to te za tyłek, do ktorych obie dążymy :).
    Tymbardziej, że dużo długości niestety znika przerzuceniu włosow do przodu :( (ja bym chciała żeby z przodu siegały kości biodrowych).
    Wgl dla mnie długości włosow od ramion do talii są strasznie nijakie i niestety sama sie jeszcze z taka długo pomecze, bo mam włosy zaledwie do obojczykow :).
    Takich włosow pomiedzy spotykam najwiecej na ulicach i naszych blogach (bo cześć lasek wciąż zapuszcza,czesc ścieła a inne tak lubią). Niestety przez to polska blogosfera jest bardzo schematyczna, praktycznie wszedzie widuje te same brązowe włosy od linijki do łopatek.
    Kiedyś na blogach było wieksze zrożnicowanie, teraz laski poprzestawały farbować i wyglądają z tyłu jak klony :).
    Ja nosze rożowe lub fioletowe końcowki, dzieki temu moje włosy nie są tak nudne, nieraz słysze jak ktoś mija mnie i je chwali.
    Ale oczywiście nosze je bo mi sie podobają :) nie po to by na siłe wyjść z tłumu czy coś.
    Takie zachowania moim zdanien też nie byłyby normalne. A calkiem Krotkie włosy od zera do brody muszą być ciekawie obciete (pojecie wzgledne) lub mieć niecodzienny kolor, by przyciągnąć moja uwage

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda! Przeczytałam Twój komentarz i sprawdziłam u siebie. Po przerzuceniu do przodu mam włosy jakieś 5 cm za kości biodrowe. Czyli żeby końcówki sięgały bioder z przodu, włosy mierzone z tyłu muszą mieć jakieś 102.5 cm. A z tyłu końcówki do bioder miałam wtedy kiedy było 90 cm. Kurczę, rok zapuszczania, żeby końce do bioder z tyłu były też do bioder z przodu! (Ale to też zależy od rozmiaru miseczki ;))

      O jak mnie długość do ramion i tuż za męczyła. Nie miałam cierpliwości do niej wtedy i dlatego ścinałam włosy na krótsze kilka razy. Wiele osób pisze to samo :)

      Jak robisz kolorowe końcówki? :)

      Usuń
    2. Hahaha ja też tak bardzo chciałam zapuścić, że jak siegały już przed ramiona to mi odwalało i je ścinałam, gdzie tu logika :p.
      Dość dodać, że krotkie włosy nie pasuja mi zupełnie i doskonale było to widać na granicy jeszcze nie do ramion-już ich siegają. Niby tylko ze 2cm rożnicy, a twarz prezentuje sie zupełnie inaczej.
      Ze wzgledu na długość farbowanie bywa jeszcze problematyczne, bo nie moge jeszcze rozdzielić ładnie wlosow na poł przodu i na koniec zawsze musze wziac lusterko i ciapnąć na tył :p.
      Kucyk na czubku głowy też jeszcze odpada bo dolne pasma wypadają,ale pocieszam sie że jeszcze kilka cm i już bedzie ok :).

      Na rożowo farbuje pianką Venita (kolor wygląda ładnie przez 3-5 myć, zależy czy uważam na koncowki przy myciu), a fiolet robie gencjaną.
      najcześciej wtedy gdy Venita jest już mocno spłukana, a ja nie mam czasu by dać jej poł godziny na działanie :).
      Gencjana zanurzam końcowki i po poł minuty już są gotowe, ale tylko do nastepnego mycia :).
      Kilka miesiecy temu zagościłam u Sophieczerymoja, moje włosy to oczywiście te ostatnie :)
      http://www.sophieczerymoja.com/2017/01/wosy-naszych-czytelniczek-czesc-ii.html?m=1

      Usuń
  3. Takie włosy nie wyglądają już ładnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybyś chwilę pomyślała, to może zauważyłabyś, że Twoja wypowiedź pozbawiona jest wartości logicznej...

      M.

      Usuń
  4. Bardzo ciekawy post :) Osobiście uważam, że nie musisz absolutnie nikomu tłumaczyć się ze swoich wyborów, nie mniej jednak, jest to bardzo interesujący post zwłaszcza dla tych osób, które nie "czują" LHC.
    Uważam, że osoby, którym nie podobają się włosy dłuższe niż do talii ( w tym ja) patrzą na włosy w nieco innych kategoriach. Mianowicie włosy to jest taka część wizerunku, względnie stała, która ma przede wszystkim dodawać nam urody, atrakcyjności. Nie bez powodu mówi się, że włosy to ozdoba kobiety.
    Nie zgodzę się z porównaniem wyboru długości włosów do wyboru obuwia. Szpilki czy trampki to taki element wizerunku, który można codziennie zmieniać, ba! nawet kilka razy dziennie. W związku z czym sądzę, że ludzie mają większy poziom akceptacji dla tego typu wyboru.
    Myślę, że włosy najbardziej dodają urody, kiedy są w dobrej kondycji, kolorze dobranym do typu urody, kolorystyki ciała, a długości najczęściej maksymalnie do talii. Rzadko, kto patrzy na włosy w kategorii "marzenia", które nie do końca poparte jest rozumowaniem takim jak wspomniałam powyżej, czyli włosy to przede wszystkim ozdoba :) Dlatego, tak wielu osobom, trudno poprzeć nieracjonalne myślenie.
    Oczywiście, nie zmienia to faktu, że możesz robić z włosami to co chcesz :) I taka jest moja najważniejsza myśl.:)
    Patrząc na tak długie włosy nasuwa mi się pytanie o twoją skórę głowy, czy odczuwasz jakies hmm obciążenie? Włosy troszkę ważą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na szczęście nie czuję potrzeby tłumaczenia się, tłumaczenie się kojarzy mi się z tym, że jest po to, żeby ktoś coś zrozumiał a może jeszcze zaakceptował. Napisałam tego posta w dużej mierze żeby sobie ułatwić życie i odsyłać tu osoby które pytają całkiem sensownie "dlaczego" i nieco mniej sensownie "po co takie skoro możesz mieć krótkie". On tu jest, czeka wesoło na przeczytanie, dla tych którzy pytają spokojnie i z ciekawości i dla tych którzy czują potrzebę narzekania na wszystko co nie jest w ich guście :)

      Ktoś o tym pisał ładnie na blogu od drugiej strony, ale nie mogę teraz znaleźć tego tekstu. Że właśnie długie włosy mają być długie i to jest ich wartość i cecha charakterystyczna. Nie mają idealnie podkreślać twarzy (co nie znaczy od razu, że wyglądają źle w zestawieniu z buzią. A nawet jeśli w czyjejś opinii pogarszają, to właściciel/ka i tak ma prawo wybrać długość włosów a nie podkreślone lobem kości policzkowe ;)), nie mają mieć ekstra fantazyjnego cięcia, "to coś" to jest długość.

      Jeśli porównanie butów z włosami wyszło jako porównanie wyboru, to niedobrze. Nie tak chciałam napisać ;) To porównanie miało się odnosić do odczuwania rozmiaru/długości/wysokości itd., nie do wybierania. Zaraz zobaczę czy da się z tym kawałkiem coś zrobić, żeby był jaśniejszy. Bo faktycznie włosy zmieniać kilka razy dziennie to można tylko, jak ma się zestaw peruk :D

      To dodawanie urody jest takie subiektywne... Ktoś komuś powie "lepiej by Ci było w rudych włosach do ramion", i co? To nie jest żadna prawda tylko opinia, ta osoba może uważać, że jest jej lepiej w krótkich czarnych. A kolejna, że w blond do talii. Na szczęście nie ma komisji, która decyduje "to Ci dodaje urody, to nie." A zresztą, jest też to co już pisałam. Nawet jeśli ktoś wyglądałby o 20% lepiej z jakimiś włosami nawet we własnej opinii, może woleć inne, mimo to, bo bardziej cieszy długość włosów niż te podkreślone kości policzkowe ;)

      Nie nazwałabym nieracjonalnym myśleniem tego typu wyborów. One nie są po to, żeby je oceniać. Jeśli zaczniemy oceniać jako racjonalne bądź nie zapuszczanie włosów, można równie dobrze zacząć dyskutować o tym, czy racjonalne jest malowanie się, malowanie paznokci, noszenie takich czy innych ubrań, kupowanie takich czy innych domów, lubienie danych kolorów, lubienie danych smaków. To są rzeczy, które się podobają albo które ze świadomego wyboru się ceni. Nie do czyjejś oceny.

      Właśnie obciążenia nie odczuwam :) Moje włosy są baaaaaaardzo lekkie. Odczuwam ich wagę nieznacznie dopiero kiedy są zebrane w koczek z ciężką spinką, ale i to nie zawsze, ale to też jest odczuwanie wagi a nie ciężar i dyskomfort. A kiedy są rozpuszczone, to już w ogóle zero :)

      Usuń
  5. Ja tez uwielbiam długie włosy, mi wystarcza do dolnej części pleców ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tez kocham LHC i zupełnie nie rozumiem dlaczego spotykasz się z brakiem zrozumienia. Masz piękne włosy. Da prawdziwe naturalne i wypielefnowane. Moze odbiegają od wyglądu peruk z reklam Loreala bo mają inna strukturę ale gdybym miała wybierać wolałabym twoje niż sztuczna przereklamowana table. Sama mam do ramion i odrastac. I kiedys będą długie. I mam w nosie że będą odbiegać w wyglądzie od stereotypu serwowanego w tv i tabloidach. Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Co do L'Oreala i jemu podobnych i ich reklam, naszukałam się ale znalazłam. Pantene miało kiedyś reklamę z takimi mega długimi włosami! :)
      Fakt, że rysunki, ale i tak pokazywali ekstra długość :)

      http://www.unit.nl/thumbs/news/2015/pantene-by-laura-laine/079_2sheet_hamp_high_v2-1200.jpg

      Usuń
  7. Ja właśnie mam długie włosy z przypadku - rosną w takim tempie, że zagapiłam się na chwilę i urosły do pasa :D z kolei moją wymarzoną długością jest bob albo long bob, ale w tym momencie żal mi ściąć włosy, bo poszły by tylko do wyrzucenia. Przemęczę się jeszcze ze dwa miesiące i starczy i na long boba, i na perukę z reszty :)
    Podziwiam Twój zapał - długość włosów to kwestia bardzo indywidualna, ale ilość pracy włożoną w utrzymanie długich, zdrowych włosów doceni nawet taka fanka krótkich fryzur jak ja :D Powodzenia w dążeniu do celu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jak ja bym tak chciała, żeby mi z przypadku niepostrzeżenie te ostatnie centymetry dorosły! :)
      Dziękuję! :)

      Usuń
  8. Z różnych obserwacji widzę, że dużo osób krytykujących długie włosy i mówiących w ten sposób chciałoby mieć dłuższe włosy, ale nie mają cierpliwości, żeby o nie zadbać ;) Jest dobrze i naturalnie, widać, że jesteś wytrwała, więc powodzenia! Czekamy na wpis z efektu końcowego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Wpis końcowy będzie z fanfarami :)

      Usuń
    2. O właśnie,może przy wpisie końcowym uda ci sie cyknąć fotke na mokro? Żeby było te długość widać,bo na suchych falach wciąż wydaje sie że jeszcze troche daleko ci do klasycznej, a ja nadal pamietam jak naciągnełaś pasemko i było widać ile cm pożerają ci fale :). A własnie sie zastanawiam, czy w zwiazku z tym ten cel 112cm jest prawidłowy, skoro uwzglednia tylko wyprostowane włosy? Biorąc pod uwage to falowanie może lepiej byłoby ustalic cel na te np. 120cm żeby rzeczywiście na sucho były za tyłek? Strasznie łopatologicznie to napisałam,ale mam nadzieje że sie połapiesz :)

      Usuń
    3. Jest tak, jest. Żeby na sucho była klasyczna będzie trzeba więcej. Napiszę o tym w poście o osiągnięciu celu. Na razie na pewno nie będę zapuszczała tych dodatkowych centymetrów, bo muszę zagęścić końcówki. Zadowolę się klasyczną na mokro :)

      Usuń
  9. Też tak mam! W sensie zachwytu nad dłuuugimi włosami;) bo niestety, walcząc ciągle z masowo rozdwajającymi się końcówkami, samej długich włosów nie udało mi się póki co wyhodować.. Bardzo fajnie opisałaś kwestię gustów, tak to trafia sedno sprawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to się cieszę, że mi się udało :)
      Ja też kiedyś miałam rozdwajające się końcówki. Męczące są, bo trzeba dość długo dbać o włosy żeby zrobiły się na tyle zdrowe, by się nie rozdwajać szybko po podcięciu. Ale da się. To się dzieje, naprawdę. Moje końce już się nie rozdwajają nawet jak są suche i mają rok. (Teraz idę odpukać w niemalowane drewno :D)

      Usuń
    2. Moje też kiedyś były zniszczone, potem zdrowe. Teraz znów są podniszczone, ale będą kiedyś takie jak dawniej :D Henri nosisz torebki? Zauważyłam, że strasznie niszczą mi włosy :/ Muszę je chyba jakoś upinać. Chociaż moje ostatnie upięcie przetrwało kilka metrów :D

      Usuń
    3. Plecak noszę, od ładnych paru lat. Gdybym rozpuszczała włosy przy tym, cały czas musiałabym je przerzucać do tyłu :D Moje nie zostają za uszami ani na plecach jak się je tam przerzuci.
      A próbowałaś zrobić na szybko udawany warkocz francuski albo w sumie nawet francuski taki szybki, ze 3 piętra, i na nim upinać? To jest idealna baza :)

      Usuń
    4. Nie, ale też nie noszę ich rozpuszczonych(byłabym zaplatana w nie ja, torebka, zabawki moje dziecko i zamiatałabym nimi piaskownice- sięgają podłoża jeśli siedzę)- mam warkocz. Mimo wszystko torebka go niszczy- wyciąga pasma i ociera o nie :/ Z upięciami ciężko mi wytrzymać bo boli mnie skóra. Może o też kwestia moich umiejętności- a raczej ich braku :D Ciągle poprawiam rozwaloną fryzurę :D

      Usuń
    5. A dwa warkocze upięte wokół głowy? Waga się powinna dobrze rozlożyć :)

      Usuń
  10. Mnie też denerwuje pojęcie za długich włosów, a często nawet przykre komentarze na ten temat. Moje otoczenie też nie rozumie mojego zachwytu nad długimi włosami. Mam ogromne kompleksy ze względu na włosy, póki nie będę miała ich wystaczająco długich to nie będę sie czuła dobrze ze swoim wyglądem. I jeszcze ten terror koncówkowy że niby trzeba ścinać co tyle i tyle, dla mnie to głupota bo czy dziewczyna która prostuje, farbuje i suszy włosy powinna je podcinać co tyle samo co dziewczyna która nie niszczy ich ciepłem czy farbą. Moje końcówki są w średnim stanie, ale czy ich nie obcinam pół roku czy podcinam co 2 miesiące to i tak zawsze wyglądają średnio.
    Twój blog jest inspiracją, bo to jedyny blog na który trafiłam który nie wychwala podcinania i stanu włosów nad długością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za długie. Ha. To tak jakby komuś powiedzieć "masz za czerwone paznokcie" albo "za bardzo modernistyczny dom" :D Nawet nie ma na to sensownej odpowiedzi :D
      Taaaaaaak, terror końcówkowy. Ścinać po lecie, po zimie, po weekendowej imprezie :D Co 3 miesiące, co 6 tygodni, dwa i trzy czwarte dnia. Moje końcówki nie muszą być idealne, przetrwam sobie z nimi do celu a potem będą lepsze... ale nadal nie idealne i to też będzie okej :)

      Usuń
    2. Bardzo mądry tekst. Dziękuje

      Usuń
  11. A dla mnie w tak dlugich wlosach jest coś. ...nieestetycznego. tak jak w zbyt dlugich paznokciach. Ale kazdy lubi coś innego:-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem. Sama bardzo często widzę coś, czym inni się zachwycają a mnie się to po prostu z różnych powodów nie podoba.

      Usuń
    2. To zależy czy są zadbane, ładnie obciete, jaki mają kolor. Zarowno włosy jak i paznokcie :). Tu sie nie zgadzam z Henri, że długim włosom wystarczy sama długość by były piekne. Bo jest rożnica miedzy długimi i zadbanymi włosami (kształt fryzury,kolor,nieprzetłuszczone) i paznokciami (spiłowane na konkretny kształt, ładnie pomalowane, czyste bez brudu pod spodem!), a takimi co zostały zostawione na 'robta to chceta', bo wtedy człowiek wygląda jak... zapuszczony ;p

      Usuń
    3. Ale ja nie twierdzę, że sama długość WYSTARCZY. To, że długie włosy są jednocześnie zdrowe i zadbane żeby było okej jest w tym moim poglądzie oczywiste, więc tego nie piszę. Zresztą to przecież prawda przy każdej długości.

      Usuń
    4. Ja wiem że Ty to wiesz :) Ale (jak to często bywa) napisałam wyjaśnienie gdyby ktoś inny czytał tylko tę naszą dyskusję i uznał, że moja teoria to "długie są super ekstra, nawet jeśli w złym stanie."
      Tak sobie jeszcze myślę, że dużo osób widzi długość jako zło i wadę. A najlepsze co włosy mogą mieć, to fantazyjne cięcie i modny kolor. W tym kontekście pisałam, że długość jest wartością :)

      Usuń
  12. "Takie włosy nie wyglądają dobrze" - ciekawa jestem, gdzie znajduje się ta obiektywna i nieomylna miara dobrego wyglądu, ze tak łatwo się do niej odnieść? Nie lubię takich wypowiedzi, niezależnie od obiektu oceny, bo gust jak dupa, u każdego jego własny, a takie teksty świadczą o tym, ze nadawca jeszcze nie odkrył tej szokującej prawdy

    "Po co" - słyszę często w kontekście psów. Nienawidzę tego pytania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "nadawca jeszcze nie odkrył tej szokującej prawdy" Tak! :D Dokładnie tak :D Ludzie są naprawdę pozakochiwani w swoich opiniach i wydaje im, że to są objawienia zesłane od sił wyższych i prawdy obiektywne, oczywiste i niepodważalne. A tymczasem, chodzi o to, że jest jak z tyłkami, właśnie.

      Ooooo, to jest jeszcze lepszy temat. Dziś o tym szczególnie myślę, bo w mojej okolicy zaginął pies, przez 2 tygodnie już całe miasto go szukało, było radio, plakaty, facebook, wszystko co się dało, dziś przeczytałam, że się znalazł i właściciele przy podziękowaniach dla wszystkich pisali też, że wiele osób im wytykało, że "no ale po co tak długo szukają i tyle energii w to wkładają, to tylko pies."
      Jestem tak daleka od zrozumienia tych wypowiedzi i myślenia, które za nimi stoi, jak to możliwe.

      Usuń
  13. Możesz odpowiadać że zapuszczasz żeby oddać na peruki dla chorych dzieci, ale konsultowałaś się i musisz jeszcze sporo zapuścić bo masz za cienkie/zniszczone/cokolwiek włosy :) Ludzie się odczepią

    OdpowiedzUsuń
  14. Twoje włosy są super! Bardzo mi się podoba taka tekstura, odrobina fal która nadaje im takiej lekkości, wyglądają jak milutka chmurka. Na chwilę obecną zbrzydły mi włosy 1a, tak gładkie i błyszczące jak poliestrowa satyna i jestem na etapie odstawiania maniakalnego nabłyszczania swoich. Takie wyglądają jak z klasycznych obrazów <3

    Kikyou

    OdpowiedzUsuń
  15. Mega ciekawy wpis i jeszcze ciekawsza dyskusja w komentarzach :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz