Nowość Biovax: maska Opuntia Oil & Mango

Gdyby nie Patrycja, długo nie wiedziałabym o tej nowości od Biovaxa. A że dowiedziałam się w dzień wejścia serii do sklepu (poza maską w słoiku i w saszetkach jest też szampon, balsam bez spłukiwania i odżywka 7w1), od razu zamówiłam maskę :) Zapłaciłam 16.70 zł za 250 ml, cena jest taka sama co w przypadku poprzednich masek z podstawowej serii. Wiedziałam też, że od razu zacznę jej używać, chociaż przez pierwszy tydzień marca, zanim maska się pojawiła, zaczęłam już nowy olej. Cóż. Dla ukochanej firmy byłam gotowa złamać zasadę maksymalnie jednej nowości na długość na miesiąc ;) Ale żeby nie używać trzech odżywek/masek, jedną z nich odłożyłam, i Biovax wskoczył na jej miejsce.


Kocham maski Biovax. I te podstawowe i te z serii Glamour. Nową wersję z opuncją i mango zamówiłam w ciemno, nie czekając na możliwość przeczytania gdzieś składu (na stronie sklepu jeszcze go nie było). Bałam się tylko trochę masła mango, ale przypomniałam sobie, że olej kokosowy zaczął u mnie działać świetnie i moje włosy nie mają już tak wysokiej porowatości, jak kiedyś. W każdym razie moje ewentualne obawy dotyczyły tego, że któryś ze składników aktywnych nie będzie pasował do mojego typu włosów a będzie go na tyle dużo, że będzie wyraźnie działał.

Nie spodziewałam się za to takiej niemiłej niespodzianki:

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Cetyl Esters, Quaternium-87, Opuntia Ficus-indica Seed Oil, Mangifera Indica Seed Butter, Betaine, Palmitoyl Myristyl Serinate, Behentrimonium Chloride, Isopropyl Alcohol, Bis-(Isostearoyl/Oleoyl Isopropyl) Dimonium Methosulfate, PEG-8, PEG-8/SMDI Copolymer, Dosium Polyacrylate, Phenoxyethanol, Parfum, Citric Acid, Cl 15985, Cl 16255.

Alkohol izopropylowy, który dla mnie nawet nie jest potencjalnie wysuszający, a po prostu wiem, że moim z natury suchym i wrażliwym na przesuszanie włosom szkodzi. Poza tą jedną pozycją, która bardzo mocno osłabiła mój entuzjazm, skład wygląda ładnie. Jest wysoko gliceryna, mój ulubiony humektant. Olej z opuncji i masło mango – naprawdę wysoko. Silnie nawilżająca betaina. Palmitoyl Myristyl Serinate, który to składnik na stronie lbiotica.pl (w opisie szamponu Professional Therapy Volume) opisany jest jako ceramid.

Producent natomiast, na opakowaniu w kompletnie nie moim kolorze ale za to ładnie matowym;) pisze tak:

BIOVAX Opuntia Oil & Mango to intensywnie regenerująca kuracja przeznaczona do włosów zniszczonych i bardzo zniszczonych, pozbawionych gładkości i blasku.

Maska Intensywnie Regenerująca BIOVAX Opuntia Oil & Mango zawiera kompleks naturalnych substancji lipidowych LipidFX, który odbudowuje i cementuje zniszczoną powierzchnię włosa, przywracając jej gładkość i połysk.

Opuntia Oil jest źródłem niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych Omega-6 i Omega-9, które tworzą ochronną warstwę na włosach. Drogocenny olej sprawia, że włosy stają się idealnie gładkie i lśniące bez efektu obciążenia.

Masło Mango spektakularnie wygładza włosy i zapobiega rozdwajaniu się końcówek. Dyscyplinuje włosy, ułatwiając ich układanie.

Ceramidy są naturalnym cementem łączącym łuski włosa. Odbudowują suche, zniszczone włosy dzięki czemu stają się sprężyste, elastyczne i dobrze nawilżone.

Efekt lipidowej odbudowy zniszczonych włosów Lipid FX:
Widocznie wygładzona i uszczelniona powierzchnia włosów
Włosy lśniące, miękkie i intensywnie nawilżone
Odbudowana struktura włosów, odporna na uszkodzenia
Włosy głęboko zregenerowane i zdyscyplinowane

Plus jeszcze ciekawostka: Opuntia Oil to najdroższy z roślinnych olejów. Do wytworzenia jednego litra tego oleju potrzeba aż miliona pestek, pracowicie wydobytych z 500 kg owoców opuncji figowej, które zbierane są tylko przez kilka dni w roku. 

Moje włosy nie są zniszczone (ale za to wygładzenie zdecydowanie by im się przydało ;)), więc nie kupiłam maski z nastawieniem na odbudowę (która jako taka możliwa jest tylko tymczasowa, dzięki proteinom). Liczyłam na wygładzenie właśnie. A poza tym Biovax jest dla mnie marką tak szczególną, że wiedziałam, że chcę tę maskę sprawdzić. Bo wiele innych działa fenomenalnie i ta też potencjalnie mogła. 

Używałam jej po swojemu, czyli wprasowując około 15 razy w każdą połowę włosów i od razu spłukując. (O tym, że od jakiegoś czasu nie ma mowy o dłuższym wprasowywaniu, trzymaniu masek przez godzinę pod czepkiem i turbanem ani nawet przez 15 minut pisałam tutaj.) 

Maska pachnie tak, jak zapowiada to etykieta. Wyraźnie i ładnie owocowo :) Zapach utrzymuje się na włosach. Konsystencja jest kremowa, dość gęsta, ale nie na tyle zbita i twarda, żeby utrudniało to nakładanie. 

Używałam maski bardzo często. Zazwyczaj mając w danym miesiącu 2 oleje i 2 maski, używam ich na zmianę (olej 1, maska 1, olej 2, maska 2, olej 1, itd.) ale tym razem  zdecydowana większość myć “maskowych” była z Biovaxem. Chciałam się przekonać, czy prędzej czy później nie pokaże się wysuszające działanie alkoholu. Wolałam się o tym przekonać teraz, niż cieszyć się maską kilka miesięcy a później przypadkiem użyć jej częściej i dopiero wtedy odkryć jej ciemną stronę.

Ciemna strona się nie pokazała, nieważne jak często nakładałam maskę. Z początku nieśmiało a później już z dość dużą pewnością uznałam, że się nie pokaże. Że alkoholu jest na tyle mało, że nie działa negatywnie. Jeszcze trochę męczyły mnie obawy z serii “a co jeśli kiedyś jednak zacznie szkodzić? Czy nie lepiej używać masek które działają równie dobrze a nie mają potencjalnie szkodliwego alkoholu?” ale pomyślałam, że skoro IPA nie wysusza przy wyjątkowo częstym używaniu maski, to w przyszłości też nie zacznie. Poza tym przy mojej pielęgnacji i tak będę jej używała co kilka miesięcy. Jasne, że mogłabym używać innych o podobnym działaniu i bez alkoholu. Ale ten alkohol nie szkodzi! :) A maska ma kilka ciekawych składników i dla nich warto jej używać. Poza tym nie chodzi tylko o teoretycznie dobre składniki, chodzi o praktyczne działanie.

A działanie jest wspaniałe. Być może dzięki mojej ukochanej glicerynie, być może też dzięki innym składnikom. Włosy są sprężyste, dociążone, nawilżone, śliskie w dotyku i gładkie. Co prawda nie maksymalnie – znam kilka produktów, które działają jeszcze lepiej – ale jest bardzo blisko ideału. Jeszcze kiedy są mokre czuć, że są śliskie, bardzo łatwo je przeczesać.

Do maski z opuncją i mango będę więc wracała. Bo działa pięknie, a to co teoretycznie mogłoby szkodzić – po prostu nie szkodzi, więc nie ma powodu, żeby rezygnować z produktu. To jednak nie znaczy, że będę teraz ryzykowała kupując maski i odżywki z alkoholem. Moje włosy generalnie za nim nie przepadają. To, że tutaj nie szkodzi, to miła niespodzianka i wyjątek. Kupiłam maskę nie znając jej składu, opierając się na ulubieniu marki i na tym, że Biovax zawsze ma ładne składy, a gdybym go znała, prawie na pewno bym jej nie kupiła. Bo nie chcę ryzykować, nie mam po co. I nie miałabym wtedy akurat tej działającej bardzo dobrze maski, ale mam już wystarczająco dużo innych o równie świetnych efektach. Znam już tyle fantastycznie działających masek, że nie muszę szukać kolejnych wśród takich z wątpliwymi składami – od jakiegoś czasu jeśli dopisuję nowości do listy do sprawdzenia, to są to już tylko bardzo, bardzo obiecujące produkty. (Ot, kaprysy i wybredność zaawansowanej włosomaniaczki ;)) Tym razem znalazłam ulubieńca. Ale następnym razem nie będę ryzykować :)

Komentarze

  1. I tak alkohol znajduje się już w drugiej połowie składów, jeśli jest za składnikami aktywnymi to mi nie przeszkadza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam tej pewności, więc się przestraszyłam. Ale okazało się, że nie ma czego się bać :)

      Usuń
  2. Dziękuję za tę recenzję; ) Do tej pory wahałam się czy kupić tę maskę, ale teraz myślę, że jest warta uwagi; ) Na moich włosach maski biovax przeciętnie działają, ale może wersja z mango okaże się strzałem w dziesiątkę; )

    OdpowiedzUsuń
  3. To super, że ta maska ci odpowiada. Ja miałam zieloną z awokado, ale w ogóle się nie sprawdziła; miałam po niej napuszone i sztywne włosy. Może ta byłaby lepsza?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po tej z awokado i bambusem miałam dokładnie tak samo, i nie jesteśmy jedyne :) Sporo osób na to narzekało.

      Usuń
    2. U mnie też awokado to było wielkie rozczarowanie. A IPA to przeszkoda nie do przeskoczenia - nie zaryzykuję! Ale fajnie, Henri, że u Ciebie działa :)

      Usuń
    3. Ja tej z bambusem tez jakos nie polubilam. Tej opuncji jeszcze nigdzie nie widzialam w sprzedazy ale zachecilas mnie zeby jej intensywniej poszukac

      Usuń
    4. Widziałam ją już w hebe i w DOZie nawet! :) I są saszetki też :)

      Usuń
  4. Kolejna udana maska od biovaxa, u mnie sprawdza się mega :D

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie bardzo fajnie się sprawdziła ta maska. Lubię te z Biovaxa i na tej również się nie zawiodłam. Ładne opakowanie, wydajna konsystencja. Włosy wyglądają pięknie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowanie ładne, prawda? :) Kolor to nie mój klimat, ale matowa etykieta jest ekstra.

      Usuń
  6. Nie lubię ich :( moim zdaniem na większą uwagę zasługuje Wax Pilomax. Wiem, że niektórym wydaje się , ze to to samo, ale dla pewności warto spróbować obu :)wtedy ma się porównanie i wybiera się ten właściwy :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz