Lutowe Flexi8: Cherish

Zobaczyłam zapowiedź tego modelu kilka dni przed premierą (w lutym wyjątkowo wczesną, ze względu na Walentynki sprzedaż ruszyła w ostatnim tygodniu stycznia, a nie pierwszego lutego). Na początku zastanawiałam się, czy aby na pewno chcę kupić Cherish. Czy nie jest za bardzo… walentynkowe? :) Ostatecznie przekonał mnie duży środek w intensywnym kolorze (co było do przewidzenia) i myśl, że Cherish nie jest aż tak walentynkowe, żeby nie można go było nosić na co dzień. Przy okazji premiery kilku nowych produktów na stronie Lilla Rose była dziesięcioprocentowa promocja na nowości, z której udało mi się skorzystać :)

Zamówiłam jak zawsze rozmiar XL. Przy okazji powiem Wam, że jakiś czas temu zmieniłam konsultantkę, po tym jak moja poprzednia nie odpowiadała na wiadomości, nie publikowała nic na stronie na facebooku i nie wysyłała maili informujących o nowościach czy wyprzedażach. Najprawdopodobniej zajęła się inną pracą :) A ja Flexi jednak kupuję dość regularnie (dlatego newsletter od Lilla Rose i od konsultantki oraz ich strony na facebooku to jedne z nielicznych firmowych maili i stron które śledzę. W zasadzie jedyne.) Ze stałych modeli mam już kupione wszystkie, które chciałam, ale zawsze czekam na miesięczne i limitowane wersje. A że nie sprawdzam co kilka dni strony sklepu, te maile i posty na facebooku to jedyne moje źródło informacji.
Znalazłam więc przez facebooka konsultantkę, która na swojej stronie jest aktywna, regularnie pisze o promocjach, wstawia zapowiedzi. To Tracy Blough. Nie zawiodłam się :) Jest pomocna i łatwo się z nią skontaktować.

Przesyłka szła tym razem długo, aktualizacje na stronie ze śledzeniem utknęły po “Paczka opuściła Los Angeles”  i już zaczynałam się martwić. Ostatecznie po trzech tygodniach radość zawitała do skrzynki pocztowej.
Środek okazał się… nie tyle wielki, co wręcz ogromny. Już koperta była dziwnie ciężka ;) Nie spodziewałam się aż takiego rozmiaru, zdjęcia na stronie sklepu Lilla Rose nie ukazują tych proporcji. Mimo odczuwalnej w ręce większej wagi, spinka trzyma się na włosach bez problemu. I pomimo opóźnienia przyszła akurat na czas żebym mogła ją założyć na walentynkową randkę ;)



Tył środka jest ażurowy, przez co serduszko (czy raczej sreducho :)) ma głębię, kiedy patrzy się na nie z przodu.


Cherish w akcji!




Komentarze

  1. Ładnie się prezentuje na włosach, ciekawe czy moje cienizny by ją utrzymały :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna rzecz :) Jestem ciekawa czy odczuwasz ciężar flexi, kiedy masz ją na włosach, w sensie czy ci ciąży; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie :) Nie czuję żadnej różnicy między Flexi (nawet taką ciężką jak ta) a na przykład plastikowymi klamrami czy spin pins.

      Usuń
  3. Piękna!
    Jaki rozmiar byś wybrała do włosów 90cm, raczej cienkich, o obwodzie kucyka 8/9cm ?
    Czy da się wybrać taki rozmiar uniwersalny,żeby można je było spiąć tak jak na Twoim zdjęciu i w taki sposób żeby spinka je tylko zbierała na plecach w jednym miejscu, coś takiego
    https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/originals/99/70/5d/99705df9c18e809c19fc04442dfa6bd2.jpg
    albo:
    http://avirtuouswoman.org/wp-content/uploads/2012/11/cross-in-hair.jpg

    ??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnica w ilości włosów spiętych przez Flexi w koczku (co najmniej tyle co obwód kucyka, a często więcej, bo zależnie od koczka Flexi obejmuje więcej, czasem nawet cały kok) a ilości włosów zebranych w pół-upięcie jest ogromna. Prawie na pewno nie da się znaleźć spinki która zrobi i koczek i pół-upięcie. Chyba, że do pół upięcia zbierałoby się faktycznie połowę włosów (a nie 1/3, tylko włosy po bokach twarzy itd.) a koczek byłby z rodzaju tych, które nie są całe we Flexi, a tylko środek (czyli LWB tak, ale koczek-ślimak już trudniej).
      Za to powinno dać sie znaleźć rozmiar, który zepnie włosy na karku (tak jak na drugim zdjęciu- bo to w sumie jest tak jak spięcie kucyka) i koczek.

      8-9 cm w kucyku to by było mniej więcej S do kucyka. Według grafiki Lilla Rose:

      https://cloud.lillarose.biz/SS/D/SS-00-D.jpg

      Według nich do tego obwodu jest S do kucyka, rozmiar więcej do koczków i rozmiar mniej do pół-upięć. Ale ja według nich powinnam mieć M do kucyków, a do koczków L. Nie ma mowy, czasem ledwie dopinam XL ;) To już kwestia tego, że długość sprawia, że koczki są duże.

      Najlepiej jest popatrzeć na zdjęcia i samych Flexi, jakie są między nimi różnice (między M a L nie ma wielkiej, a między XL a Mega jest gigantyczna) i na upięcia osób o podobnym typie włosów :) To wybieranie rozmiaru jest takie niepewne... Ale do tego, co byś chciała, S powinno się sprawdzić. Do spięcia na karku i do koczków. XS do pół upięć :) Tak myślę.

      Usuń
    2. Wow, dziękuję Ci bardzo za odpowiedź ;*

      Usuń
    3. Nie ma za co :) Mam nadzieję, że chociaż trochę pomogłam. Zawsze mnie stresuje doradzanie w rozmiarach i wydaje mi się, że w sumie nic pewnego nie mówię ;)

      Usuń
    4. Pomogło, pomogło ;) Zawsze to jakoś pomaga w ułożeniu sobie pewnych rzeczy w głowie :)

      Usuń
  4. Henri, wiesz może gdzie można dostać spinki Lilla Rose z "drugiej ręki"? Póki co normalna cena jest zbyt duża jak dla mnie, a chciałabym na nich poeksperymentować z fryzurami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu :)

      http://forums.longhaircommunity.com/forumdisplay.php?f=14

      Nawet jeśli ktoś czegoś w tej chwili nie sprzedaje, to możesz zawsze założyć nowy temat i są duże szanse że znajdzie się ktoś, kto akurat chce sprzedać Flexi :)

      Usuń
  5. A ja właśnie dzisiaj otrzymałam informację z poczty, że moje Flexi mogę odebrać po uiszczeniu opłaty za cło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :O ! O nie! A zamówienie ma wartość powyżej 150 euro? Nie wiesz przez który urząd celny przeszło?

      Usuń
    2. Być może to dlatego, że rzeczywiście trochę poszalałam, a i mieszkam w UK - widocznie tutaj bardziej restrykcyjnie przestrzegają przepisów bo w Polsce (odpukać!) jeszcze nigdy nie musiałam płacić a swego czasu zamawiałam dość sporo. Ale nie czuję się, póki co, szczególnie zniechęcona do dalszych zakupów ;)

      Usuń
  6. Hej Henri! Postanowiłam do ciebie napisać z moim problemem, bo patrząc na zdjęcia wydaje mi się, że masz podobny typ włosów do mnie i może też masz podobne problemy z włosami. Też mam bardzo długie włosy, obecnie ok. 80 cm, ale jeszcze 2 tygodnie było ponad 100 :/ Miałam przerzedzone końcówki i podcięłam na początku 10 cm, ale okazało się, że to nic nie dało, dalej były przerzedzone. Zmartwiło mnie to, że po ścięciu zebrane końcówki wyglądały jak gruby pędzel, a już po tygodniu zaczęły się przerzedzać. Dzisiaj podcięłam kolejne 10 cm i widzę, że to dalej nie to, wciąż końcówki są brzydkie i suche, a jak jeszcze miały 100 cm to tylko ostatnie 10 cm wyglądało na wymagające ścięcia. Martwi mnie to, bo nie chcę ścinać jeszcze więcej, a boję się, że bez tego się nie obędzie. I czemu już po tygodniu końcówki wyglądały na zniszczone? :( Dbam o nie, używam olei, serum, odżywek, spinam kiedy mogę.
    I drugi problem. Mam cienkie włosy, ok. 7 cm w kucyku, jest ich mało. Po uczesaniu wyglądają dobrze, ale jak zostawię je bez czesania na kilka godzin zaczyna się tragedia, kołtunią się niemiłosiernie, strąkują, puszą. Dzisiaj spojrzałam w lustro po 4 godzinach pracy z rozpuszczonymi włosami (nie mogę ich w tym czasie uczesać) i wyglądały jak pajęczyna, posklejane w strąki i jednocześnie spuszone, skołtunione, dosłownie jakbym nigdy o nie nie dbała. Jak twoje włosy zachowują się po kilku godzinach bez czesania?
    Ostatnio coraz częściej myślę, że długie włosy są nie dla każdego i że powinnam odpuścić. Bo co z tego, że mam długie włosy, jak są ładne 10 minut po uczesaniu, a potem robi mi się gniazdo na głowie i wyglądają na bardzo zaniedbane. I do tego niszczą się błyskawicznie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi końcówkami to jest tak, że one nie zawsze SĄ jakieś, a WYGLĄDAJĄ jakoś. Odkryłam, nie tylko na sobie ale i na zdjęciach wielu innych dziewczyn na LHC, że to jest duża różnica. Jeśli zebrane w dłoni tworzą pędzel, to JEST ich dużo, po prostu. A tylko WYGLĄDAJĄ na rzadkie, i to jest problem. A nie to, że są rzadkie. Nie raz widywałam zdjęcia dziewczyn z idealnie gęstymi końcówkami, pleców nie widać nic a nic aż do dołu. Aż trafia się zdjęcie, na którym wygląda jakby włosów od 1/3 długości było tak mało, że aż widać plecy bardziej niż włosy. I podpis, że tak się dzieje przy nieodpowiednim świetle, kiepskim kosmetyku, wyszczotkowaniu. I ja mam dokładnie tak samo.
      Czyli to nie ścinanie (zagęszczanie) końcówek powinno pomóc, bo masz je gęste :) Trzeba tylko wykombinować jak to zrobić, żeby one wyglądały dobrze. Moje nie lubią szczotkowania, dopiero po czasie się wygładzają a tuż po są tak spuszone, że wyglądają jakby ich prawie nie było. I nie lubią za dużej ilości produktów. I za długiego trzymania w koszulce. Wtedy robią się suche i spuszone, czyli wyglądają, jakby było ich z pięć razy mniej.

      W sprawie czesania: moje też się strączkują a wierzchnia warstwa się puszy, jeśli noszę je rozpuszczone. I to chyba jest dość powszechne. Nie, że z Twoimi włosami coś jest nie tak. Wiele kobiet tak ma. Obserwuję koleżanki, prawie każda ma w torebce Tangle Teezer i przeczesuje włosy co godzinę. (Dosłownie.) Po prostu. I wtedy wyglądają okej.

      Usuń

Prześlij komentarz