Lutowa pielęgnacja włosów

Mycie
Sylveco, balsam myjący z betuliną

Odżywki do spłukiwania i maski (typ według działania)
Maska Seri Natural Line miodowo-migdałowa (silikonowo-humektantowa)
Odżywka Davines Momo (humektantowo-emolientowa)

Dodatkowo: rozcieńczona maska Kallos Cherry, do zmywania oleju

Zabezpieczanie i pielęgnacja końcówek
Ziaja, Welwetowe serum nabłyszczające: kuracja kaszmirowa z olejkiem amarantusowym

Olejowanie
olej kokosowy VitaD’or (Lidl)
olej Babydream fur mama

Półprodukty, płukanki, dodatki do masek i odżywek
gliceryna (z wodą pod olej, 1:1) – nawilżanie

Suplementy i przyspieszanie porostu
Biotebal (2. miesiąc 1. serii)

Skóra głowy (ŁZS)
Cerkogel 30 (raz w tygodniu)
Emolium, Emulsja na suchą skórę głowy (raz na dwa tygodnie)

Nowości
1. Odżywka Davines Momo: polecana mi przez Was tak skutecznie i od tak dawna, że w końcu ją kupiłam. Byłam gotowa na zachwyt, ale rozczarowałam się. Odżywka jest dobra, ale nie bardzo dobra ani wspaniała. Napiszę jej pełną recenzję razem z odżywką Melu i maską Nounou, które jeszcze czekają na użycie.

Notatki
1. Wielki powrót oleju kokosowego: kilka lat temu używałam oleju Parachute, który puszył mi włosy, czego wtedy nie rozpoznawałam, a do tego okropnie pachniał. Później nauczyłam się zauważać spuszenie, poczytałam o porowatości i olejach i uciekłam od kokosa jak najdalej. Na początku lutego, wędrując po Lidlu, dostrzegłam niewielki słoiczek oleju kokosowego i uznałam, że nie zaszkodzi po latach spróbować do niego wrócić. Gdyby nie zadziałał, mogłam go zawsze zjeść :) Ale zadziałał! I to jak! Włosy są błyszczące, dociążone, mięsiste, gładkie i śliskie. Nawet tuż po myciu nie ma puchu. Nawet na końcówkach! Mój olej z Lidla jest bio, tłoczony na zimno, firmy VitaD’or. Pomimo niewielkich rozmiarów i tego, że go jem ;) nie wiem, czy uda mi się skończyć olej zanim się zepsuje. Ale na pewno będę do kokosa wracała.
Chyba mogę zacząć myśleć o swoich włosach jak o średnioporowatych. A przyjaźń z olejem kokosowym oznacza, że będę mogła też używać produktów, które do tej pory odrzucałam przy czytaniu składu. Na pewno nie będę teraz szukała w pamięci wszystkich, z których zrezygnowałam, ale jeśli przypadkiem przypomnę sobie coś, co miało bardzo zachęcający skład tyle, że z kokosem, albo w przyszłości trafię na coś obiecującego z olejem kokosowym wysoko na liście, nie będzie to już problemem.
Oto kokosowa radość:



2. Staranne związywanie włosów na noc: od listopadowego kryzysu nie mogłam sobie poradzić ze spuszeniem włosów. Aż całkiem przypadkiem zaczęłam dokładniej związywać je na noc. Cały czas, od lat, śpię w kucyku z kilkoma gumkami (koczek jest już za ciężki i w dość pokrętny sposób jest to dla mnie powód do radości :)), ale dzięki nawilżeniu włosów i używaniu gumek z rajstop nie mam już takich odgnieceń. Włosy rosną a ja przez długi czas używałam czterech gumek, przez co przerwy między nimi były spore. Zawiązywałam je też dość luźno, bo pod ręką miałam te z rodzaju "trzy kolejki to za luźno, a cztery są tak ciasne, że nie da się przeciągnąć włosów." To skutkowało przede wszystkim tym, że budziłam się często z gumkami przy końcówkach włosów, o ile w ogóle nie spadły całkiem. Po pierwsze, było mi niewygodnie, bo często przygniatałam i ciągnęłam włosy. Po drugie, i to jest moje wspaniale objawienie, włosy w nocy bardzo się puszyły. I takie spuszone zostawały również w dzień, często nawet po kilku godzinach w koczku, choć ściśnięcie je zazwyczaj wygładza. Sięgnęłam do magazynu gumek z rajstop ;) Wybrałam takie, które trzymają włosy dostatecznie mocno i zwiększyłam ilość do pięciu – sześciu (staram się zawiązywać gumki co szerokość dłoni, ale przerwy wychodzą ostatecznie różne, stąd czasem 5 a czasem 6 gumek). Dzięki temu przerwy między gumkami są małe, całość trzyma się idealnie całą noc. Na końcówkach zawiązuję delikatne ale bardzo szerokie gumki, które chronią kilka centymetrów włosów przed otarciami. Efekt tych trzech zmian: włosy nie są spuszone. Unikam puchu, zamiast próbować z nim walczyć (a nie pomagał ani koczek ani silikony, które zawsze pomagały w przypadku spuszenia, i zaczynało mnie to już męczyć i frustrować.) Do tego wygodniej mi się śpi :) (A ja kocham spać. Kocham.)

3. Cerkogel i Emolium po dwóch miesiącach częstszego stosowania: jest wyraźnie lepiej. Łuska się zmniejszyła, skóra nie jest sucha. Nie jest jeszcze idealnie, podejrzewam, że przez zimę i noszenie czapki. Za to zauważyłam, że koniecznie muszę bardzo, bardzo dokładnie spłukiwać szampon, bo jeśli tego nie zrobię, skóra się buntuje.
Skończyłam Biotebal, więc od marca mogę wrócić do regularnego stosowania wcierek nawet kiedy używam na porost jeszcze czegoś wewnętrznie.

P.S. Fascynuje mnie różnica w kolorze włosów na zdjęciach w tym poście :)

Komentarze

  1. Masz cienkie czy rzadkie włosy? Na ostatnim zdjęciu widać na czubku głowy przyrzedzenie więc chyba rzadkie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ani jedno ani drugie, mam średniogrube i średnio gęste włosy, chociaż w zasadzie według klasyfikacji to nawet jestem w najwyższym zakresie (10 cm). To na górze to przedziałek, który tak już ma, że kończy się dopiero z tyłu głowy :)

      Usuń
    2. Ale nie na jej czubku

      Usuń
    3. Wielu osobom robi się tam "wicherek" - choćby mojemu mężowi, który ma włosy grube i gęste, a od wczesnych lat przedszkolnych wygląda, jakby tam mu kępki zabrakło.

      Henri, jakie ty masz upierdliwe anonimki :D Ależ nie, to wcale nie jest złośliwość, to zwykłe, neutralne pytanko. Zero złośliwości. Zerusieńko :D

      Usuń
  2. Kucyk wygląda na dość cienkiego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tu widzę całkiem gruby kucyk. 10 cm w obwodzie to świetny wynik.

      Usuń
    2. Hahahahhaha, padłam :D a Anonim na dość niewykształconego. Polska język trudna język.

      M.

      Usuń
  3. Jakie długaśne! Ja ostatnio też mam ochotę na powrót do oleju kokosowego. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej zamówiłam trzy tygodnie temu spinke flexi ze sklepu lillla rose i jeszcze nie ma jej u mnie . Czy zdradzisz ile Ty czekalas na przesyłkę . Czy jest jakaś strona gdzie mozna śledzić przesyłkę ? :-) z tego maila co został podany śledzenie skończyło się na wysłaniu z Los Angeles i chyba później już nie rejestruja po stronie polskiej bo od prawie dwóch tydgodni bez zmian . Dziękuję serdecznie za pomoc !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja najnowsza też szła 3 tygodnie i też po wylocie z LA urwał się tracking. Najczęściej pokazuje drogę aż do Polski, ewentualnie przez jakieś inne miejsca, że przez nie przeszła, a przy Polsce powinno wyskoczyć, że wylądowała i przechodzi przez urząd celny, ale nie zawsze. Poczekaj jeszcze trochę :)

      Usuń
  5. Ciekawa jestem lutowego przyrostu, koncowki tak sie podwinaja ze robia wrazenie jakby sporo urosly pi styczniowym odpoczynku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Ci powiem, że 1.5 cm :)

      Usuń
    2. No właśnie, brakuje mi informacji o przyroscie w tekście! :-) do celu coraz bliżej! faktycznie, różnica kolorów mega!

      Usuń
    3. Będzie osobny wpis o przyroście :)
      I zapewne z jeszcze innym kolorem włosów :D

      Usuń
  6. Henri, jestem jedną z tych osób, które tak Cię namawiały na Momo:( bardzo mi przykro, że się nie sprawdziła - aż mi teraz głupio, że tak Cię namawiałam. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że u mnie działa super a po Oi non Oil jes już w ogóle szał. Ale za to Twoje włosy po kokosie - cudne! Wyglądają niesamowicie dobrze.

    Szukam ostatnio czegoś tańszego niż Davinesy. Mogłabyś polecić swoje ulubione maski (głównie silikonowe lub emolientowe)?

    Pozdrawiam,
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie :) Absolutnie nic się nie stało, nie żałuję, ona naprawdę powinna była zadziałać z tą gliceryną tak wysoko w składzie. Wszystko na to wskazywało. I namowy i sam skład :) A może któraś z dwóch pozostałych się sprawdzi tak, że będę chciała do niej wracać.
      Napisy, te o składnikach z gospodarstw różnych ludzi, dały mi dużo uśmiechów :)

      Z silikonowych masek – Ziaja (Jedwab, Ceramidy, Oliwka, Kakao, odżywka Jedwab). Robi kompletny szał, włosy są w dotyku jak niskoporowate. Podobnie działa Aussie (a może ma lepszy skład, jeśli przeszkadzają Ci ziajowe konserwanty). Miałam Luscious Long i Reconstructor z masek.
      Z emolientowych Isana Professional Efektiv Kur Oil Care jest u mnie super. I Toskańska Planeta Organica (chociaż kto wie czy ona jest emolientowa czy silikonowa, z tym jak jest skład napisany ;))

      Usuń
    2. Dziękuję za polecenia:) dziś byłam w Rossmannie i nie widziałam masek, tylko "intensywne 3 minutowe odżywki". To je miałaś na myśli? Tak, czy siak, na stoisku Ziai zaopatrzyłam się w ceramidową i będę testować. Choć gdzieś przeczytałam, że chyba bardziej podobała Ci się oliwkowa? Wahałam się pomiędzy Aussie (ale jej nie widziałam, chyba że chodziło właśnie o te 3 minutowe) a Ziają, ale wygrała Ziaja - i ceną i faktem, że napisali, że można nakładać od nasady a to właśnie przy nasadzie mam najbardziej spuszone włosy. Jestem tak mega ciekawa jej działania, że chyba do testów przystąpię już dzisiaj:)

      A co z Biovaxami? Już Ci nie służą?

      Z emolientowych to miałam tą Isanę i działała mniej więcej tak, jak u Ciebie za pierwszy razem - czyli dość słabo, więc chyba oddałam ją komuś.

      Pozdrawiam,
      M:)

      Usuń
    3. Kurczę, dodałam wczoraj komentarz i nie przeszedł:(

      Dziękuję za polecenie produktów. Zaskoczył mnie brak w nich Biovaxów? Coś z nimi jednak nie tak?

      Ruszyłam wczoraj o galerii i nie mogłam znaleźć masek Aussie. Chyba,że chodziło Ci o 3-minutowe intensywne odżywki?

      Zdecydowałam się więc na Ziaję z ceramidami - i ze względu na cenę i ze względu na fakt, że producent napisał, żeby nakładać od nasady a ja właśnie często włosy przy nasadzie mam najbardziej spuszone. Nie mogłam się powstrzymać i użyłam - faktycznie maska bardzo ładnie pachnie. Maskę trzymałam tylko minutę, bo byłam zmęczona i często głównie z tego względu decyduję się na profesjonalne kosmetyki, że efekt jest widoczny nawet po tej minucie. Pierwszy efekt totalnie mnie zaskoczył. Maska jest naprawdę świetna a włosy nawet od nasady wyglądają ładnie ale nie wyglądają na obciążone, jak to ma miejsce, gdy inne maski nakładam wyżej. Były niesamowicie śliskie, gładkie i błyszczące a także lekkie i miękkie - takie jedwabiste w dotyku. Aż nie mogłam przestać ich dotykać *.* Efekt jest inny niż po innych maskach, które lubię. Po Momo są bardziej dociążone a po Hydratorze jakby bardziej wzmocnione, ale naprawdę jest super efekt i szał, bo wreszcie włosy przy przedziałku wyglądają lepiej:)

      Dziękuję <3
      M.

      P. S. A tą Isanę już kiedyś miałam, ale zupełnie się u mnie nie sprawdziła niestety.

      Usuń
    4. Komentarz jest, czekał na opublikowanie, a ja miałam zaległości kilkudniowe w publikowaniu :)

      Z Aussie chodziło mi właśnie o te 3 minutowe wszystkie cuda. Z nimi to jest tak, że oni mają jakieś dziwne te swoje nazwy. Jedne mają "pod nazwę" deep conditioner i ja myślę o nich jak o odżywkach, a jedne "deep treatment" i o tych myślę jak o maskach. Ale w sumie... wszystkie mają takie samo opakowanie (chyba), nie ma jakiegoś wyraźnego podziału na słoiczek (maska) i butelkę (odżywka) jak to robią inne firmy :)

      Ziaja faktycznie oliwkowa jest u mnie najlepsza. Ale to tak... że ona jest na 120% super a ceramidowa na 100% ;) Nie mogę ceramidom niczego zarzucić, jest idealnie... a po oliwkowej po prostu jeszcze lepiej ;)

      Ja Biovaxy traktuję jako dość humektantowe, a szukając masek do polecenia wyłapywałam z pliku emolientowe i silikonowe. Nadal się kochamy wielką, szaloną miłością.

      Ależ się cieszę, że po Ziai jest tak dobrze! :) Nadal pamiętam moje odczucia po odżywce z Jedwabiem (to chyba było przed 2010 nawet), której z resztą teraz w marcu znów używam. Zupelnie odmienione włosy, ciężkie, śliskie, jak nie moje.

      Usuń
  7. Oo, wspaniale Kochana, że włosy polubiły kokoska :) Z moimi było tak samo, bodajże w 2015, ale szok przeżyłam :) Z tym, że u mnie włosy potrafią się nim nasycić, nawet teraz. CZyli tak 2-3 razy w miesiącu ok, ale zbyt często używany nie działa zbyt fajnie.

    Jak Ci się Kochana spisuje to serum welwetowe z ziaji?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to ja sprawdzę (pewnie samo się sprawdzi przypadkiem kiedyś) jak działa kokos w większej częstotliwości.

      Z Ziają mamy taki burzliwy związek dość. Podejrzewałam ją o pogarszanie stanu końcówek, bo były spuszone i szorstkie bez innego powodu. Ale okazało się, że biedna Ziaja jest niewinna, a wręcz służy końcówkom bardzo, a tamte problem musiał mieć jakiś inny powód. Jak się wszystko unormowało, widzę, że serum welwetowe jest super. Ładnie wygładza. Zabezpiecza chyba też najlepiej jak się da, jestem po czterech miesiącach od cięcia i jest okej. Jest też takie dość śliskie, więc dobrze się nakłada. I pachnie bosko :)

      Usuń
    2. Nadal podejrzewam o spuszenie i szorstkość wysoko proteinowy szampon Eco Lab z avocado:( Ja tak samo wiążę moje kręciołki do snu frotkami z rajstop .Tyle , że ja mam włosy o wiele krótsze i o wiele rzadsze niż Pani ! Swoją drogą - a próbowałam wiele metod wiązania włosów do snu - po niedokończonej pętelce . warkoczu , francuzie itp . Wreszcie po odkryciu tej metody równolegle z Panią , mam następny dowód na - pokrewieństwo "dusz" naszych włosów ! Swoją drogą , czy włosy mają duszę ? Wyobrażnia działa ; Ach...WŁOSOWE NIEBO...:):):) A Sz NWRP

      Usuń
    3. Mają! Mają też charaktery i humory. To ostatnie wybitnie wyraźne! :):)

      Usuń
  8. Myślę że Twoja "nocna fryzura" nie służy włosom i temu jak potem wyglądają. Może spróbuj warkocz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Służy najbardziej ze wszystkich opcji, jakich próbowałam. Warkocz to jest właśnie najgorsza możliwość ;)

      Usuń
  9. Henri, a próbowalaś zrobić na noc dwa koczki nad uszami? Byłyby lżejsze a może wyszlyby z tego ładne fale? I całkiem wygodnie się śpi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie próbowałam! Ale pomysł jest genialny. Zapisuję, będę badać parametry dwóch koczków. Dziękuję! :)

      Usuń
    2. Parametry koczkow? Brzmi jak obsesja :0

      Usuń
    3. Super, koniecznie daj znać co z tego wyjdzie :)

      Usuń
  10. Miałam podobne końcówki do Twoich, takie lekko przesuszone, chyba że mi się wydaje - być może to takie zdjęcie. W każdym razie u mnie były strasznie zniszczone końcówki, a w zasadzie jedna/czwarta włosów od końców i strasznie to wyglądało. o oleju kokosowym nie pomyślałam, ale zainwestowałam w produkty seboradin, bo jedna dziewczyna z moich studiów ich używa i ma takie widocznie zdrowe, widzę dużą różnicę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje się łatwo przesuszają. Taki wiek ;) Seboradinowi się przyjrzę jeszcze raz. Pamiętam, że nie raz już chciałam kupić, ale zawsze rzut oka na skład powodował, że uznawałam że nie warto.

      Usuń
  11. Zaciekwiły mnie te gumki z rajstop :D Robisz je sama? Jeśli jak to w jaki sposób? I oczywiście jak się sprawdzają? :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robię je sama, tak jak opisała to Julia w gościnnym wpisie u Anwen :) (link na dole) Z tym, że nie tylko ze ściągaczy a z całej długości. Te nie ze ściągaczy są po prostu bardziej miękkie. Sprawdzają się lepiej niż jakiekolwiek gotowe gumki, nie ściskają włosów i nie powodują odgnieceń.

      http://www.anwen.pl/2013/02/czytelnicy-maja-gos-julia.html

      Usuń
    2. Dziękuję! :) To naprawdę świetny pomysł ;)

      Usuń

Prześlij komentarz