Loki na papilotach Efalock flex: styczeń 2017

Do kupienia tych papilotów przekonała mnie Sarah z kanału holistichabits (która swoją drogą ma jedne z najbardziej gęstych włosów jakie widziałam). Obejrzałam jej film o lokach na flexi rods i uznałam, że warto spróbować. Zaczęłam szukać papilotów podobnych do flexi rods. Najpierw poczytałam o nich na Amazonie, później dość łatwo znalazłam je na hairstore, gdzie nazywają się Efalock flex… i nawet mają te same kolory. Sarah ma szare (11/16 cala czyli 17 mm) i pomarańczowe (5/8 cala czyli 15 mm). W porównaniu do papilotów które można kupić na hairstore wygląda na to, że to nie ten sam produkt, bo szare papiloty Efalock mają 19 mm a pomarańczowe 17 mm. To różnica całego rozmiaru, bo one różnią się między sobą właśnie o 2 mm, w jednym przypadku skok pomiędzy rozmiarami to 3 mm. Wyglądało to tak, jakby Efalock flex były papilotami bardzo podobnymi do flexi rods, nawet kolejne rozmiary mają te same kolory, tylko same rozmiary są nieco inne.

Ja zamówiłam największe, fioletowe, opisane jako 21 mm. Z ciekawości je zmierzyłam… i mają wyraźnie 19 mm. Jeśli każdy rozmiar jest w rzeczywistości o tyle mniejszy od tego, co jest napisane na hairstore, to to są takie same papiloty co na Amazonie czy w filmie holistichabits. I może nawet to są dokładnie te same papiloty. W całym moim mierzeniu milimetrów nie chodzi o drobniutką różnicę w średnicy, tylko o ustalenie czy to ten sam produkt. I chyba właśnie tak jest. Myślę, że flexi rods to nie nazwa własna produktu, tylko nazwa typu produktu. I wszyscy producenci trzymają się jednego podziału na rozmiary i kolory. A może nawet to ten sam producent? Tylko inny dystrybutor – w Polsce właśnie firma Efalock, na przykład? Znalazłam jeszcze tak samo wyglądające papiloty (ten sam podział na kolory) marki Comair. Odkryłam też, że ten rodzaj papilotów można często w polskich sklepach znaleźć pod hasłem "papiloty gumowe."

Śledztwo przeprowadzone :) W każdym razie, moje fioletowe papiloty kosztowały 12 zł za 6 sztuk (w promocji z 16.50 zł), wzięłam 2 paczki, czyli w sumie 12 sztuk. Zastanawiałam się przez moment czy nie wziąć dwóch różnych rozmiarów, największego i o jeden mniejszego, ale uznałam, że różnicy w efekcie i tak nie będzie przy średnicy mniejszej o 2 mm.

Moje doświadczenia z papilotami sprzed lat to raczej łzy i nerwy. Używałam takich starych papilotów z gąbki z drucikiem w środku. Włosy bardzo wplątywały się w tę gąbkę, zaciskały się na druciku, czasem trzeba było wyciąć jakieś pasemko nie do odratowania. A efekty były średnie, bo przy szamotaninie zdejmowania papilotów włosy się mocno puszyły. Dlatego zachęciły mnie gładkie i dość twarde flexi rods. Wiedziałam, że na nich włosy nie zawiną się ciasno i nie powinny się plątać.

Kiedy ostatnio robiłam na włosach loki bez użycia ciepła metodą małych koczków, koczków wyszło osiem i loki były trochę za małe, przez co dość mocno się puszyły. Przy papilotach chciałam więc podzielić włosy na mniej części. Tylko że okazało się to niemożliwe, bo po nawinięciu grubszych sekcji włosy tworzyły grubą warstwę i papiloty nie chciały się zamknąć. Musiałyby być dłuższe ;) Dzieliłam włosy na jak największe partie, które jednocześnie pozwalały zawinąć końcówki papilotów. Wyszło ich… osiem. Przed nawijaniem podzieliłam włosy na górną i dolną część, zaczęłam zawijanie od dolnej (trzy papiloty) później rozpuściłam i zawinęłam górną (pięć papilotów). Przy robieniu koczków jest odwrotnie, nie dzielę włosów na warstwy, zaczynam zawijanie koczków od czubka głowy, schodząc w dół. Przy papilotach słusznie przewidziałam że całe przedsięwzięcie nie będzie proste i można ułatwić sobie nawijanie i rozdzielanie włosów dzieląc je na poziome warstwy i podpinając część z którą aktualnie nie pracuję.

Co do samego nawijania pasm na papiloty, po oddzieleniu włosów skręcałam je wokół własnej osi dość mocno, ale nie aż tak żeby zaczynały się “łamać” jak przy koczkach, nawijałam końcówkę na papilot kilka razy i kiedy była umocowana zaczynałam obracać papilotem nawijając włosy aż do nasady. Planowałam zrobić to inaczej – tak, jak nawija się często włosy na lokówkę, czyli przyłożyć papilot do nasady głowy i owijać wokół niego włosy, ale to kompletnie nie wyszło.

Zawijałam jak zwykle całkowicie suche włosy, wieczorem po myciu. Takie loki wychodzą u mnie najlepiej i trzymają się najdłużej. Spałam z papilotami, co w sumie nie było ani bardziej ani mniej wygodne niż moje koczki. I papiloty i koczki przy odrobinie kombinowania można ułożyć między głową a poduszką tak, żeby nie uwierały. Różnica jest taka, że koczki są ciaśniej nawinięte (więc źle ułożone potrafią ciagnąć skórę) i twarde, a papiloty są bardziej miękkie, ale za to większe.

Rozwijanie rano okazało się w sumie bezproblemowe. Pasma nie były wciśnięte w papiloty tak jak bywały wciśnięte w te stare z gąbki. Gładko, starannie zawinięte końcówki się nie plątały. Po rozwinięciu włosy wyglądały tak:


Rozdzielałam je ostrożnie i delikatnie. Każde pasmo przedzielałam w zasadzie jednym palcem na dwie połowy i to już wystarczyło. Ewentualnie później rozdzielałam jeszcze grubsze miejsca. Nie skończyło się szesnastoma wyraźnie osobnymi pasmami. Nauczyłam się przy lokach cierpliwości i tego, żeby najpierw rozczesywać każde pasmo dosłownie palcem na dwie części. Później zawsze można je dzielić dalej. A rozczesania każdego loczka na dziesięć drobnych pasemek, do stanu “jestem owcą,” cofnąć się nie da ;)

Efekt wygląda tak:


Loki zaczynają się niżej niż te po koczkach, ale nie na tyle nisko i nagle, żeby wyglądały sztucznie. Są też dużo mniej spuszone niż te ostatnie grudniowe, wtedy po prostu za mocno je rozczesałam.



Jedna rzecz mogłaby być poprawiona. Za mocno skręciłam włosy wokół osi przed zawinięciem na papiloty. Chciałam je skręcać bo bałam się, że jeśli tego nie zrobię, jeśli nawinę płaskie pasma, wyjdą mi płaskie, wiktoriańskie spiralki. Skręcone włosy trzymają się też razem, pasmo nie rozsypuje się na boki więc łatwiej się je nawija. Teraz wiem, że muszę skręcać je dużo luźniej, naprawdę minimalnie. I tak zrobię następnym razem. Przez to, że teraz za mocno skręciłam włosy, miejscami loki wyglądały na pogniecione. Na tym zdjęciu widać, że wysoko, tam, gdzie pasma nie były mocno skręcone wokół osi, loki są ładniejsze.



Chciałam Wam jeszcze pokazać papiloty po użyciu. Pogniotły się ;) Ten po prawej był używany, po lewej jest nowy. Przyjrzałam się im dokładnie, na szczęście to nie są pęknięcia tylko właśnie odgniecenia. Mam nadzieję, że papiloty się szybko nie zniszczą.


Komentarze

  1. Ja zakręcam włosy w dwa koczki ślimaczki jak chce mieć falowane, na więcej jestem chyba zbyt leniwa, a takich papilotów nigdy nie udaje mi się trafić ;(

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow,kto by pomyslal, ze twoje wlosy moga ladnie wygladac. Moze to dlatego, ze nie widac tego "Ogonka" z koncowek :p No i wlosy wreszcie maja delikatny polysk;) Bardzo udana metamorfoza, jak widac niemalze kazde wlosy moga ladnie wygladac ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyśleliby wszyscy, którzy czytają bloga regularnie. Jest niejedno zdjęcie na którym włosy Henri wyglądają "tak ładnie". To nie jest żadna szokująca nowość.

      Usuń
    2. Moze dla ciebie nie, ale dla mnie tak:) komentarz, opinia jest zawsze subietywna :)

      Usuń
    3. "Kto by pomyślał, że twoje włosy mogą ładnie wyglądać" - to było mega mega chamskie. Współczuję Henri, że musi czytać komentarze takich pustaków jak ty. A tobie współczuję smutnego życia, skoro musisz wyżywać się wylewając jad na blogach włosowych. Jeśli nie podobają ci się włosy Henri, to po co ciągle wchodzisz na jej bloga i tracisz czas na patrzenie na coś, co ci się nie podoba? Jest mnóstwo innych blogów włosowych, gwarantuję ci, że znajdziesz bloga z takimi włosami, które zawsze wyglądają idealnie ;)

      Usuń
  3. Powiem tak, ogolnie twoje wlosy nie podobaja mi się, a ten post pokazuje, ze stylizacja wlosow jest ważna, moze mniej niz pielegnacja ale to takze wazny aspekt :) Twoje wlosy w wersji po papilotach wygladaja super;))

    OdpowiedzUsuń
  4. Piekne loki. Przez to, ze wlosy sa skrecone i ujarzmione pieknie sie blyszcza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak działa :) Moim włosom na puch i brak blasku często pomaga ściśnięcie. W koczku, na papilotach właśnie...

      Usuń
  5. Pod koniec lat 90 kupiłam sobie takie papiloty ale nie potrafiłam ich zakręcić. Obecnie mam piankowe tylko, że leżą, bo ścięłam długie włosy na takie za ucho. pozbywam się sklepowej farby. N szczęście włosy mają to do siebie, że rosną. Twoje loki bardzo mi się podobaja są takie sztuczne.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ładny efekt, ja na chwilę obecną używam takich kolorowych papilotów z Rossmanna

    OdpowiedzUsuń
  7. ..i znowu "rozprawa o zakręceniu włosów na papiloty" i idealizowanie sytuacji... efekt byłby lepszy gdyby włosy kręciły się tez u nasady. Jednak gdy sa zdyscyplinowane widac że są zdrowsze, niz zazwyczaj wyglądają. To znak że na co dzień coś robisz źle ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakie idealizowanie sytuacji?

      Usuń
  8. Wchodzę na Twój blog który lubię, ale nie chce się czytać tego bloku tekstu,,tak naprawdę o niczym...nie jestem osobą która unika książek i czytania, ale walory tekstu się liczą. Tekst nie mówi nic konkretnego, traktuje o niczym, nic z niego nie wynika... nie wnosi nic więcej niż tytuł... właściwie sam tytuł plus zdjęcia z krótkimi opisami były lepsze i wystarczające :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie musisz tego czytać :) Mnie przydadzą się te szczegóły na następny raz. To wszystko.

      Usuń
  9. Przeciez nikt nikogo nie przymusza do wchodzenia na ten blog i czytania. Ja osobiscie blog Henri lubie i cenie za dokladnosc i pasje. Jak dla mnie jest to jeden z naprawde niewielu blogowwlosowych na ktorych mozna przeczytac cos sensownego. Jak chce popatrzec na zdjecia ladnych wlosow bez czytania to wchodze na Pinterest.
    Slicznie ci Henri w lokach, bardzo pasuja do twojej urody

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Czy mam dopisywać trwałą do listy pomysłów do wypróbowania? ;)

      Usuń
  10. Pięknie wyszło :) Bardzo lubię te papiloty. Mam je od dawna i nic się z nimi nie stało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć! Bo dość mocno się po pierwszym razie pogniotły i zastanawiałam się, czy po 2-3 to nie popęka na serio.

      Usuń
    2. Moje mają już kilka lat :D

      Usuń
  11. Efekt bardzo mi się podoba - Twoim włosom skręt zdecydowanie służy. Długo utrzymują się w tym stanie? Moje, poza swoja naturalną falą, w ciągu kilku godzin gubią każdy nadany kształt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Długo. Do oporu w zasadzie, do kolejnego mycia. Trochę się pogniotą, trochę opadną po nocy, ale zdecydowanie widać że były zakręcane do końca drugiego dnia :)

      Usuń
  12. Zawsze mowilam ze twoje wlosy chca sie krecic!
    Musze ci sie zwierzyc- umowilam sie na wizyte zeby oddac wlosy na Rak&roll. Wizyta dzis z samego rana, niestety okazalo sie ze hennowanych wlosow nie przyjmuja :( wiec chcial nie chcial na razie nie obcinam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przestałam oddychać w trakcie czytania komentarza.
      Skoro przeznaczenie zadecydowało, to może bezpiecznie zapytam dokąd planowałaś ściąć ;)

      Usuń
  13. Kręcicie nosem, bo to nie jest typowy blog "pod publiczkę", tylko blog z prawdziwego zdarzenia, bardziej dla autorki :P Jej przemyślenia, jej zapiski, które JEJ są przydatne - niekoniecznie Wam :P Nie czytajcie, skoro Was to nie interesuje, skupcie się na zdjęciach i tyle :P
    Strasznie mnie denerwuje w komentarzach u Ciebie, że "olaboga, jak śmiesz nazywać siebie włosomaniaczką, skoro masz taaaakie brzydkie włosy". Dżizas. Każdy od czegoś zaczynał, nie u każdego przemiana włosowa będzie wyglądać jak u Anwen czy Natalii - z całkiem spoko włosów do pięknej reklamowej tafli. Przykładowo włosy mojej mamy są bardzo zdrowe, ale kompletnie niepodatne na żadne stylizacje. Pięknie się błyszczą, ale są strasznie spuszone, przez co na zdrowe nie wyglądają. Nie pomaga NIC.

    A teraz właściwy komentarz do posta :) Papiloty uwielbiam, nie kombinuję jednak z rodzajem, tylko wybieram te "najnormalniejsze". Niestety od prawie roku chodzę w koczku, bo po regeneracji u fryzjera przestały się kręcić :( Któregoś dnia zakręciłam papiloty (a zeszłam spoooro z długości, bo zostały obcięte do ramion) i wyszło mi... "murzyńskie" afro xD
    Bardzo ładnie prezentują się Twoje włosy po papilotach, skręt fajnie wydobywa ich blask :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zupełności się z zgadzam :) !!! Włosy Henrietty to" CUD NAD CUDY " - a to określenie , oznacza u mnie 3 serduszka z plusem :) Proszę dalej ROBIĆ SWOJE i NIE ZWAŻAĆ NA MALKONTENTKI , które krytykując - jakoś wcale swych włosów nie pokazują !!!:):):) Wiem co mówię ! Jako posiadaczka identycznego typu włosów _ kręcono-folowanych , z natury suchych - acz od ponad trzech lat "włosomaniaczenia " - zadbanych - jestem niezmiernie wdzięczna Henri : za wszystkie szczegółowe kroki w pielęgnacji , bo tylko dzięki nim , " doszłam z moimi włosami do ładu " !!! MIMO MOICH 58 lat - zachwycam Męża , rodzinę i postronnych na ulicy nie tylko kobiety :):):) Najstarsza Włosomaniaczka Rzeczpospolitej :):):)

      Usuń
    2. Nie pod publike i dzieki temu nie straszy wspolpracami i nachalna reklama :)

      Usuń
    3. Ann kar, przybijam z Twoją mamą włosową piątkę! :)

      Dziękuję za podniesienie mnie do pionu. Proszę sobie wyobrazić, że na komendę "proszę dalej robić swoje" staję na baczność i salutuję Najstarszej Włosomaniaczce RP. Naprawdę bardzo dziękuję za pozytywne słowa :):):)

      Usuń
    4. :):):)TAK TRZYMAĆ , BEZ SPOCZNIJ ! Nie jestem mamą Ann kar , a szkoda :) To ja A Sz N W R P z KRK

      Usuń
  14. Loki na Twoich włosach wyglądają zachwycająco. Włosy są ujarzmione, przez co widać jak zdrowe i piękne są naprawdę. Aż nie można się napatrzeć, a w moich słowach nie ma kszty przesady :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Skoro już tu zaglądam od jakiegoś czasu warto zostawić pierwszy komentarz.
    Bardzo cenię Twój blog, za szczegółowość, dokładność, rzetelność i skrupulatność. Jesteś prawdziwa w tym co robisz, a to jest bardzo ważne.
    Może Twoje włosy nie wyglądają jak z reklamy, ale przez Twój upór widać zdecydowana poprawę. Myślę, że właśnie to może motywować bardziej niż blogi i "idealnymi" włosami. Pokazujesz walkę z niedoskonałościami i nie wmawiasz, że włosy każdej z nas mogą wyglądać jak z reklamy, wystarczy tylko zrobić to to i tamto. Przeciwnie. Ukazujesz, że potrzeba obserwacji, cierpliwości oraz zdrowego podejścia do tematu. Wszystko z czasem i bez sztywnego trzymania się "włosowych reguł". W końcu każdego służy co innego, a także każda walka o piękne włosy przebiega inaczej. To daje nadzieję, że nasze włosy też mogą wyglądać dobrze, nawet jeżeli wymagają więcej czasu i kombinowania niż inni.
    Dziękuję, że dalej prowadzisz tego bloga. : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Część tych szczegółów na blogu jest dla mnie, a duża część dla innych. Wiem, że nie wszyscy mają łatwą, oczywistą drogę do sukcesu typu "olejowałam włosy pół roku i teraz są boskie" więc takie drobiazgi mogą się komuś przydać :) Drobiazgi i cała sytuacja posiadania trudnych włosów na które nic oczywistego nie działa. A jednak warto się uprzeć i robić swoje bo to daje efekty. Nie powalające i nie od razu ale jest dobrze. I jeśli to komuś pomaga - będę pisała dalej :)

      Usuń
  16. Henri, loki wyglądają super!

    OdpowiedzUsuń
  17. Falowane wydanie lubię u Ciebie najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, ja ciągle jestem w tle :) co prawda już włosowego nie mam, funkcjonuję głównie na Instagramie. Podglądam Cię co jakiś czas :)

      Usuń
  18. O rany, jakie śliczne loczki Ci wyszły :):)

    OdpowiedzUsuń
  19. włoski piekne.Cudo, aż miło się oglada zdjecia

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz