Kosmetyki do brody, czyli kopalnia wspaniałych składów

Czy Wy też macie tak, że znacie bardzo dobrze asortymenty sklepów z kosmetykami do włosów, marki, linie, składy (mniej więcej – ja na przykład wiem, które szampony mają siarczany, a które nie, które maski są silikonowe)? I może z tego wszystkiego przetestowałyście już większość produktów które Was ciekawiły? Ja tak mam. Ale odkryłam alternatywny wszechświat, który nazywa się męskie kosmetyki do brody.

Król Małżonek ma brodę i wąsy. Kiedy zaczynał je zapuszczać zaoferowałam wsparcie produktowe – do pielęgnacji brody potrzeba olejów i balsamów, a przecież ja mam tyle olejów, część jest bezzapachowa, na pewno znajdzie się coś dobrego! Ale daliśmy najpierw szansę profesjonalnym, gotowym produktom, żeby zobaczyć do czego dążyć w tworzeniu własnych mieszanek.

Nie będę tworzyła w tym poście przeglądu konkretnych marek i sklepów, bo znam się na tym tylko tyle, ile uczę się od ukochanego. Nie byłabym w stanie napisać niczego, czego nie można odkryć przeglądając po prostu sklepy z tymi produktami :)

Tak jak wspominałam, broda, tak jak włosy, chce być pielęgnowana olejami. Jasne, można też kupić sobie osobny szampon do brody i pewnie kilka innych typów produktów. Ale można brodę myć szamponem do włosów albo żelem do twarzy. Za to już oleju, czy mieszanki olejów, nie da się chyba niczym zastąpić. Król Małżonek zrobił więc brodowe zakupy, skupiając się na olejach i balsamach. Kojarzę z łazienkowej półki jeden balsam i jeden olej marki Mr Bear Family i dużo, dużo olejów i balsamów Heavy Metal Gentleman (HMG). Ta druga marka, z tego co widzę, jest mało popularna w Polsce, ale znajomy męża jest jej ambasadorem a sam Wojtek robił dla nich zdjęcia (za to mój post nie jest efektem współpracy). To tak poznaliśmy tę firmę i obok moich odżywek i masek w szafie stoi sporo buteleczek i słoiczków właśnie z logo HGM (uwielbiam te hipsterskie wąsy ;)).


Patrzę i słucham, podpytuję. Odkryłam, że brody mają takie same humory jak włosy. Coś im pasuje, coś innego wyraźnie nie. Mężowa broda lubi HMG. Mój nos też je lubi. Bo jedna z pierwszych rzeczy, jakie o tych produktach można powiedzieć to to, że wspaniale pachną. Mają kompozycje zapachowe z naturalnych olejków eterycznych. Można powąchać gorzkich cytrusów albo lasu. Albo czekolady z pomarańczą. Same cudowności. I to właśnie dlatego zostaliśmy przy gotowych mieszankach. Mogłabym kupić oleje na ZSK i dużo mniejszym kosztem spróbować odtworzyć składy. Ale to nie byłby ten zapach. Ani te opakowania. Ani ta idea czegoś stworzonego specjalnie do brody, dla mężczyzn. Pozwolę sobie zacytować artykuł na temat barbershopów ze Zwierciadła ze stycznia 2015 (tak, takie mam zaległości ;)): "Okazało się, że oferta niszowych produktów przygotowanych w małych manufakturach z dobrych, naturalnych składników jest całkiem spora. (...) Metalowe pojemniczki na pomady wyglądają jak przeniesione z czasów pierwszej wojny światowej, a flaszeczki na olejki jak x XIX-wiecznej apteki. Na opakowaniach prężą się niedźwiedzie, marynarze, połyskują kotwice i trupie czaszki."

Składy! Składy są godne pochwały. Same oleje. W przypadku HMG, składy są takie same we wszystkich wersjach, różnią się tylko zapachy. To w zasadzie dobrze. Wiadomo, że jeśli jedna linia działa dobrze, to inne też będą. I można sobie wesoło zmieniać zapachy.

Skład olejów HMG: Simmondsia Chinesis, Argania Spinosa Kernel, Prunus Amygdalus Dulcis, Ricinus Communis, Persea Gratissima, Cocos Nucifera

Czyli olej jojoba, arganowy, ze słodkich migdałów, rycynowy, awokado, kokosowy. Chyba ktoś zapomniał wspomnieć o zapachu ;)

Skład balsamów HMG: Beeswax, Butyrospermum Parkii, Theobroma Cacao, Simmondsia Chinesis, Simmondsia Chinesis, Argania Spinosa Kernel, Prunus Amygdalus Dulcis, Ricinus Communis, Persea Gratissima, Cocos Nucifera

Czyli wosk pszczeli, masło shea, masło kakaowe, olej jojoba, arganowy, ze słodkich migdałów, rycynowy, awokado, kokosowy. Też bez zapachu.

Skład balsamu Mr Bear Family:  Shea Butter, Lanolin, Apricot Kernel Oil, Bees Wax, Jojoba Oil, Argan Oil, Coconut Oil, Rosehip seed oil, Essential oils, Sunflower Oil, Natural Vitamin E

Masło shea, lanolina, olej z pestek moreli, wosk pszczeli, olej jojoba, ole arganowy, olej kokosowy, olej z owoców dzikiej róży, olejki eteryczne, olej z nasion słonecznika, witamina E.

Olej Mr Bear Family: Almond Oil, Apricot Kernel Oil, Jojoba Oil, Argan Oil, Rose Hip Seed Oil, Essential oils.

Olej migdałowy, z pestek moreli, jojoba, arganowy, z owoców dzikiej róży, olejki eteryczne.

Oleje Mr Bear Family mają butelki z kroplomierzami i te sprawdzają się lepiej niż butelki ze sprayem HMG. Oleje są za gęste do sprayu. Na szczęście nakrętki można przełożyć, ewentualnie przelać olej. Balsamy z kolei, obu marek, są bardzo gęste, wręcz twarde, zamknięte w metalowych puszeczkach. 

Świat kosmetyków do brody zaskoczył mnie bardzo bogatymi składami. Przyznam, że spodziewałam się sztucznych baz z zaledwie dodatkiem olejów, a to są prawie same oleje. Fakt, że producenci liczą sobie za to powalająco dużo. Trzymajcie się teraz krzeseł. Za 30 ml oleju Mr Bear zapłacimy około 70 zł. Gdybyśmy chcieli kupić te same oleje na ZSK (a są prawie wszystkie) można by za 70 zł mieć duży, duży zapas mieszanki. Ale płacić trzeba za ideę męskiego kosmetyku specjalnie do brody, za zapach, za opakowanie. I za niewiedzę – nie każdy zna ZSK, nie każdy wie, że można tanio kupić czyste, naturalne oleje. My postanowiliśmy zacząć od gotowych mieszanek, bo każda pasja zasluguje na taką realizację, na tę profesjonalną otoczkę, która sprawia przyjemność. Teraz znamy zapachy (a olejki eteryczne też przecież można kupić i dodać do olejów) i mamy te ładne opakowania, więc może spróbujemy stworzyć olej do brody w domu. Z balsamem też można spróbować, choć pewnie nie od razu uda się uzyskać odpowiednią konsystencję.

Oczywiście kiedy przyszły paczki, pierwsze co ja zrobiłam to przeczytanie składów ;) Te kosmetyki do moich włosów się nie nadają. Pomijając nawet kwestię ceny i tego, jak szybko zużyłabym do olejowania takie 30 ml, nie pasuje mi argan, kokos, ani nasycone masła. Ale to nic. Ważne, że odkryłam, że w niespodziewanych miejscach można znaleźć potencjalne perełki :) Polecam szukać i odkrywać :)

Komentarze

  1. Meeega ciekawe i już same opakowania wyglądają strasznie gustownie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie czekam na paczuszkę z kosmetykami do pielęgnacji brody - kupiłam bratu, już na święta ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. A jaka brodę ma król małżonek, że trzeba ją pielęgnować olejami? Pielęgnacja może mieć tak duży wpływ jak na włosy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może :) Z tego co obserwuję, właściciele dość długich bród, takich zapuszczanych, a nie "mam brodę tylko przez te parę dni bo nie chce mi się golić", coś tam z nimi robią. Oleje odczuwalnie zmiękczają włosy a nakładane na skórę przyspieszają wzrost, też zauważalnie. A to chyba widać bardziej niż po włosach nawet :) I w ogóle zapewniają jakąś pielęgnację skóry, a ona pod brodą potrzebuje trochę uwagi żeby tam nie wyschnąć :) Król Małżonek ma brodę... zwykłą :) (Ależ opisałam.) To znaczy nie wymagającą jakiejś specjalnej uwagi. Ale olej i balsam to taka podstawa.

      Usuń

Prześlij komentarz