Ziaja: stare miłości i nowe cuda, czyli prawie wszystkie moje kosmetyki

Ten wpis to taka pół-współpraca ze sklepem e-ziaja.com. Dlaczego “pół”? Dlatego, że kiedy odezwała się do mnie przedstawicielka firmy z propozycją współpracy ze sklepem pomyślałam, że ja już kupiłam wszystkie produkty Ziai, jakie chciałam poznać – i te do włosów, i inne. Jeśli w ogóle zgadzam się na współprace, to tylko na takie, w ramach których otrzymuję produkty, jakie sama i tak chciałabym kupić i przetestować. A Ziaja już nic takiego nie miała ;) Za to ja mam sporo ich kosmetyków, bo nie tylko je kupiłam i sprawdziłam – przy wielu zostałam na stałe. Jeśli wyłączymy produkty do włosów i weźmiemy pod uwagę tylko pozostałe, większość mojej łazienki to Ziaja. Cały czas mam wrażenie, że to niedoceniana polska firma, wpadłam więc na kompromisowy pomysł pół-współpracy :) Zamiast nowości do zrecenzowania dostałam paczkę z moimi starymi włosowymi ulubieńcami, a przy okazji wspomnienia o niej na blogu postanowiłam napisać też krótko o moich innych Ziajowych kosmetykach. W międzyczasie czujne oko Króla Małżonka złowiło nowości w sklepie firmowym. Toruńska Ziaja zna chyba jakiś magiczny sekret, bo kiedy mąż kupił mi cztery  nowe produkty pod koniec września, o żadnym nie było ani słowa w sieci, nie było zdjęć, nie było ich w sklepie firmowym, cisza, żadnej akcji promocyjnej, żadnych informacji. Teraz te produkty są już na oficjalnej stronie internetowej :)

Także post będzie opowieścią o paczce pełnej starych miłości, o wielu innych wspaniałych romansach i o czterech całkowitych nowościach :)

Na początek zdjęcie wszystkich kosmetyków Ziai, które posiadamy (już po otrzymaniu paczki;)). Wydaje się, że jest tego dużo ale zaznaczam, że po wyniesieniu wszystkiego do zdjęcia została prawie pusta łazienka. Jedyne, czego nie używam z Ziai to mleczka i toniki do twarzy, a także kremy do twarzy (w zasadzie kremów w ogóle nie używam, zamiast nich na półce stoją kwas hialuronowy i olej z pestek śliwki.) Poza tymi kilkoma produktami, zostaje jeszcze żel do mycia twarzy Jego Wysokości Męża, jego szampon oraz kosmetyki do brody i pianka do golenia. I oczywiście moje kosmetyki do włosów, ale to zupełnie osobna kategoria. Jest wśród nich Ziaja, ale nie tylko. Za to jak widać pozostałe typy produktów są zdominowane przez tę firmę. To nie było planowane ani świadome. Obojgu nam pasują te kosmetyki i jeśli chodzi o działanie i o składy (mają dostatecznie dobre składy, mnie co prawda nie odpowiadają parafinowe produkty do twarzy, ale w przypadku skrajnie suchej skóry męża to jedyne, co pomaga.), ładnie pachną, są tanie, mamy blisko sklep firmowy. Ziaja zagościła więc na stałe w naszej łazience i kupujemy kolejne opakowania tych samych produktów. Jak już kiedyś wspominałam, tylko w pielęgnacji włosów sprawdzam nowości. Jeśli chodzi o całą resztę, znajduję ulubieńców i trzymam się ich latami ;)


Podzieliłam kosmetyki na grupy, żeby móc nad tym wszystkim zapanować :)

Zacznijmy od włosów. Tuż przed otrzymaniem paczki od sklepu, w aktualnej włosowej kolekcji miałam maskę ceramidową i maskę kakaową, o których pisałam w zbiorczej recenzji sześciu masek.


W paczce znalazłam Ziajowych ulubieńców o których prosiłam, czyli maskę Intensywna Odbudowa z ceramidami, Intensywne Wygładzanie z jedwabiem, kakaową, oliwkową (o wszystkich pisałam we wspomnianej wyżej recenzji), odżywkę Intensywne Wygładzanie z jedwabiem (recenzja) i tę z serii Kozie Mleko (która nie ma swojej recenzji ale jest o niej kilka słów w tym wpisie), a także zapewne dodane z rozpędu maski, za którymi nie przepadam, więc już powędrowały w świat: Intensywny Kolor z olejem rycynowym i Kozie Mleko. Dziękuję! :)


A oto moje (i nie tylko moje) nie-włosowe kosmetyki Ziajowe. Zaczynamy od twarzy.


Od lewej:
  • Ziaja Kuracja Lipidowa Fizjoderm-żel. Cudo bez siarczanów, używałam go bardzo długo jako bazy do peelingów do twarzy: dodawałam korund. Ostatnio zamieniłam to połączenia na gotowy peeling Ziaja Manuka.
  • Ziaja Mintperfect Stomatologiczny Remineralizujący płyn do ust. Ogromny plus za to, że nie wysusza śluzówki, a ja mam z tym jakiś nietypowy problem, o czym więcej za moment.
  • Ziajka pasta do zębów dla dzieci bez fluoru z xylitolem. Jest na niej bóbr, który nazywa się Eugeniusz, uśmiecham się kiedy patrzę na to opakowanie. Nie wysusza jamy ustnej, tak samo jak inne pasty Ziai. To dla mnie bardzo ważne, bo po użyciu większości past jest tak źle, że budzę się w nocy żeby się napić a tuż po umyciu zębów buzia piecze tak, że mam łzy w oczach.
  • Ziaja Mintperfekt Sensitiv pasta stomatologiczna zmniejszająca nadwrażliwość. Nie podrażnia, choć nie jest dla dzieci ;)
Prawa strona zdjęcia należy do Króla Małżonka, który ma bardzo, bardzo, bardzo suchą skórę. Ciężkie, parafinowe kremy Ziai jako jedyne ją ratują. Znaleźliśmy kilka, które się sprawdzają, lżejszych i cięższych, a że skóra się dość szybko przyzwyczaja, zawsze pod ręką jest kilka wersji. Jedna na półce koło lustra, reszta czeka w szufladzie.
  • Oliwkowy i rumiankowy krem do twarzy. Tłuste, ciężkie.
  • Ziaja Med Kuracja nawilżająca, krem redukujący podrażnienia. Lżejszy.
  • Ziaja Yego krem nawilżający dla mężczyzn, również lżejszy.
  • Ziaja Liście manuka, krem nawilżający, teoretycznie też korygująco-ściągający, w praktyce z tych wszystkich funkcji w nazwie najbardziej wybija się nawilżanie :)
  • Ziaja maść oliwkowa. Najcięższa ze wszystkich, najlepsza.
Zapomniałam o moich dwóch produktach do twarzy, bo są zawsze schowane w szufladzie. Aż mi wstyd ;) To są dwa bardzo ważne kosmetyki, używane regularnie co cztery dni. (Robię peeling i maseczkę wtedy, kiedy mam maskę na włosach. Jeśli nałożę przypadkiem zieloną glinkę na włosy przy twarzy, wszystko można spłukać ;))



  • Ziaja Liście manuka, pasta do głębokiego oczyszczania. Trochę się bałam tego, że wysuszy skórę. Na szczęście nic takiego się nie dzieje. Nigdy nie używam jej jako maseczki, zawsze służy mi jako peeling. Choć używam jej dość często, za każdym razem widać pozytywną różnicę. Cera jest matowa, promienna, ma wyrównany koloryt. (Może teoretycznie powinnam więc używać jej częściej, ale dla mojej skóry kontakt z wodą raz na cztery dni to maksimum wytrzymałości. W pozostałe dni do oczyszczania używam mleczka i toniku, bo mycie z wodą kończy się wysuszeniem i ściągnięciem.)
  • Ziaja Nuno, maseczka z zieloną glinką. Używam jej od ośmiu lat, już nie wiem które to opakowanie. W międzyczasie wpadło mi w ręce kilka innych maseczek i żadna nie dawała efektu (a jeśli dawała, to jednocześnie ściągała i wysuszała). Po tej, w połączeniu z peelingiem przed, nie raz zdarzyło mi się spojrzeć w lustro albo dotknąć buzi i pomyśleć "wow." Skóra wygląda wyraźnie lepiej, jest promienna, zaczerwienienia i niedoskonałości są od razu mniej widoczne i przede wszystkim szybciej się goją, w dotyku cera jest gładka i miękka. Od kilku lat nie mam problemów z trądzikiem, ale zostaję przy maseczce Nuno bo działa świetnie na skórę w ogóle, nie tylko na problem niedoskonałości. Przekładam ją do słoiczka, bo tak łatwiej wydostać resztki. Kiedy nie mogę już nic wycisnąć z tubki i ją rozcinam, jest tam jeszcze wystarczająco dużo produktu na trzy użycia. Wolę więc od razu przełożyć całość do wygodniejszego opakowania. (Tak samo jest z peelingiem Manuka ale jego opakowanie po rozcięciu można łatwo zamknąć nakładając górną część na dolną. Tubka od Ziai rozszerza się ku dołowi, więc takie zamknięcie się nie sprawdza.)

Produkty do ciała:


  • Antyperspirant Ziaja Soft. Krążę między wersją Aktiv, Liście Zielonej Oliwki i właśnie Soft.
  • Antyperspirant Yego Bloker. Jego Wysokości.
  • Ziaja Orzeźwiająca Mgiełka Zapachowa Twarz-Ciało-Włosy. Dobra na lato.
  • Ziaja Wygładzające mleczko ceramidowe. Kocham zapach tej serii. Uwielbiam. Mleczko jest jednym z nowszych produktów w tej linii. Z balsamami i mleczkami do ciała u mnie jest tak, że w zasadzie używam ich tylko dla zapachu :) Ale Ziai trzeba przyznać, że wszystkie ich produkty dają wyczuwalny efekt nawet na mojej skórze, która jest tak niewymagająca, że nie spodziewałam się, że cokolwiek odczuję i niczego nie oczekiwałam. A jednak jest gładsza i bardziej miękka :)
  • Ziaja kokosowe masło do ciała. Używam go na zmianę z mleczkiem ceramidowym.
  • Ziaja arganowe masło do ciała. Jeszcze nieużywane, bo dwa otwarte balsamy to już dość. Pewnie bym go nie kupiła, gdyby nie zmusiło mnie do tego połączenie go w zestaw z żelem pod prysznic. Ale jest, czeka na swoją kolej i mam nadzieję, że będzie ładnie pachniało. Mam pewną wskazówkę co do zapachu, ale o tym na koniec :) Balsam na naprawdę dobry skład.
  • Trzy żele pod prysznic: jedwab, kaszmir i blubel jagoda&porzeczka. Nie ma ceramidowego, bo ostatnio zużyłam dwa opakowania pod rząd i przyzwoitość nakazuje przerwę ;)
  • Dwa ceramidowe kremy do rąk. Mam je bo były w zestawach z żelami pod prysznic, używam oczywiście dla zapachu ;)
  • Ziaja Intima Migdał. Wielkie, tanie i delikatne żele do higieny intymnej. Przełożyłam pompkę z jednej z białych butelek ;)
  • Ziaja Yego płyn do higieny intymnej dla mężczyzn. To drugie granatowe opakowanie to  nieużywany balsam do ciała kupiony przez przeoczenie, miał być też żel do higieny intymnej ;)
  • Ziaja Mydło do rąk Grapefruit z zieloną miętą. Też jeszcze nieużywane :)
Przy robieniu zdjęć zapomniałam o filtrach:



  • Ziaja Sopot Sun SPF 20. Dość dobrze się wchłania, choć jednak nie do końca. Tłustawa warstewka trochę mi przeszkadza, ale jest to do zniesienia.
  • Ziajka Emulsja wodoodporna dla dzieci SPF 30. Jest biała, ciężka, dobrze chroni skórę ale trzeba się napracować przy rozprowadzaniu. Lew Norbert! <3
  • Ziaja Sopot Sun Antyoksydacyjny krem z witaminą C SPF 50. Jestem wdzięczna za ochronę przeciwsłoneczną, ale krem się nie wchłania. To oznacza zjeżdżające z nosa okulary i błyszczącą cerę. Właśnie przez ten brak wchłaniania się, używam filtrów tylko latem i tylko kiedy wychodzę na dłużej.

A teraz czas na nowości, które mąż wypatrzył dla mnie tuż po tym jak dostałam paczkę, jeśli dobrze pamiętam nawet w ten sam dzień. Niespodziewanie dostałam takie wspaniałości:


Od lewej do prawej:
  • Skoncentrowana maska wzmacniająca: kuracja kaszmirowa z olejkiem amarantusowym. Nie ma silikonów, ze składników aktywnych poza olejkiem amarantusowym zawiera jeszcze keratynę, ale dość nisko więc nie powinna zaszkodzić. Zaczęłam jej używać, ale jeszcze za wcześnie na opinię. Normalnie po jednym użyciu mogłabym już sporo powiedzieć (bo po kolejnych nic się u mnie nie zmienia), ale teraz włosy są w kiepskim stanie... po tej drugiej masce. Więc ocena nie byłaby obiektywna.
  • Welwetowe serum nabłyszczające: kuracja kaszmirowa z olejkiem amarantusowym. Tu też znajdziemy olej z amarantusa i keratynę. Serum pachnie absolutnie cudownie. Czeka na swoją kolej.
  • Satynowe serum wygładzające: kuracja olejkami arganowym i tsubaki. Dopiero zaczęłam go używać, ale zapowiada się obiecująco pomimo obecności oleju arganowego. (Argan w serum Marion mi nie szkodzi, więc i tu może być dobrze.)
  • Skoncentrowana maska wygładzająca: kuracja olejkami arganowym i tsubaki. Niestety nie sprawdziła się. Szczegóły w nadchodzącej recenzji :) Maska i serum z arganem i tsubaki to moje wspomniane wskazówki do zapachu balsamu arganowego. Ta seria pachnie tak, jak Biovax Caviar. Kolejny zapach, który uwielbiam. Mam nadzieję, że balsam będzie pachniał tak samo! :) (Czasem mam wrażenie, że powinnam pisać bloga o zapachach ;) Myślałam, że nie zwracam na nie uwagi, teraz widzę, że tak nie jest. Ładnie pachnące kosmetyki sprawiają mi dużo radości. W produktach do włosów to dodatkowa zaleta a jeśli coś działa umiarkowanie a pachnie pięknie, jestem gotowa od czasu do czasu do tego wracać. Dla zapachu. Również dla zapachu używam wielu produktów do ciała.)
Tak wygląda życie w bliskości punktu firmowego Ziai :) Mówiąc krótko, bardzo polecam. Składy starszych kosmetyków są w większości dobre a nowsze już zdecydowanie zadowolą te z nas, które świadomie czytają składy. Przede wszystkim, Ziaja potrafi dobrze działać :) (I pięknie pachnie, ale o tym wspominałam co krok ;))

Komentarze

  1. Zgadzam się w zupełności, że to niedoceniana firma. Jeżeli chodzi o włosy lubię bardzo ich maski- które przewyższają składem i zapachem popularne kallosy- a także odżywki bez spłukiwania. Używam również balsamów, toników, peelingów, kremów do rąk i wszystkie te kosmetyki mnie zadowalają. Ta nowa seria do włosów wygląda bardzo obiecująco i już wiem że się na nią skuszę podczas najbliższej wizyty w centrum handlowym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ziajowe maski to jedne z moich ulubionych w ogóle. Zawsze jest efekt "wow" :)

      Usuń
    2. A ja Ziai nie lubię, ze względu na stosowanie przez nich szkodliwych konserwantów pochodnych od formaldehydu. Zawsze sprawdzam składy i rzadko kiedy Ziaja wypuszcza coś bezpiecznego w tym temacie. Dlatego nie boli mnie rzekome niedocenienie Ziai - dla mnie to firma, gdzie cena odzwierciedla jakość, w tym wypadku niską. Może kiedyś te produkty będą stały na lepszym poziomie, gdy twórcy wezmą przykład z takich marek jak Sylveco czy Make Me Bio.

      Usuń
    3. Mi aż tak nie przeszkadzają konserwanty, więc Ziaja jest okej :) A gdyby wzięli przykład z Sylveco czy Make Me Bio, musieliby zmienić całkiem profil marki, bo w tej chwili Ziaja nie jest i nie przedstawia się jako marka produktów naturalnych. I to jest różnica między nimi a np. Sylveco.

      Usuń
  2. Uwielbiam mleczka do demakijażu z Ziaja, są bardzo łagodne. Mam również krem nawilżający (używam zawsze po peelingu twarzy) i szampon typowo oczyszczający - Ziaja do włosów przetluszczajacych się i jestem bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pokaźna kolekcja! Ja póki co używam serii oczyszczanie liście manuka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, te nowości wyglądają ciekawie. Szukam składów w internecie, ale nie mogę znaleźć :/ Moglabyś wkleić? Byłabym ogromnie wdzięczna! niestety sklep firmowy mam daleko od domu, więc pojechanie tam to już konkretna wyprawa, a chciałabym jechać z zamiarem kupna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo :)

      Ta różowa, skoncentrowana maska wzmacniająca: kuracja kaszmirowa z olejkiem amarantusowym

      Skład: Aqua (Water), Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Isopropyl Myristate, Behentrimonium Chloride, Cetyl Esters, Glyceryl Stearate, Polyquaternium-70, Dipropylene Glycol, Amaranthus Cruentus Seed Oil, Hydrolyzed Keratin, Sodium Benzoate, Parfum (Fragrance), Linalool, Citric Acid.

      Brązowa: Skoncentrowana maska wygładzająca: kuracja olejkami arganowym i tsubaki

      Skład: Aqua (Water), Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Cetyl Esters, Behentrimonium Chloride, Isopropyl Myristate, Panthenol, Argania Spinosa Kernel Oli, Camellia Japonica Seed Oil, Sodium Benzoate, Parfum (Fragrance), Linalool, Citric Adic.

      I do pary sera, najpierw różowe później brązowe:

      Welwetowe serum nabłyszczające: kuracja kaszmirowa z olejkiem amarantusowym
      Skład: Cyclomethicone, Dimethiconol, Cyclopentasiloxane, Phenyl Trimethicone, Isopropyl Myristate, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Amaranthus Cruentus Seed Oil, Hydrolysed Keratin, Parfum (Fragrance), Linalool.

      Satynowe serum wygładzające: kuracja olejkami arganowym i tsubaki
      Skład: Cyclomethicone, Dimethiconol, Cyclopentasiloxane, Isopropyl Myristate, Phenyl Trimethicone, Argania Spinosa Kernel Oil, Camellia Japonice Seed Oil, Parfum (Fragrance), Linalool, Butylphenyl Methylpropional, Limonene, Citronellol, Coumarin, Hexyl Cinnamal.


      Usuń
  5. Ale masz dużo kosmetyków z tej firmy! :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja kiedyś też byłam ziajomaniaczką, ale ... teraz zwracam większą uwagę na składy i ziaja już rzadko się u mnie pojawia ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez zwracam uwagę na składy. Ale od produktów do ciała, od żeli i balsamów, nie wymagam bardzo, bardzo dużo. I Ziaja okazuje się wystarczająco dobra :)

      Usuń
  7. Pokaźna kolekcja, miałam kilka z tych kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kolekcja robi wrażenie. :)

    Ja często myślałam o zakupie maski do włosów tej niebieskiej, ale po zakupie fioletowej, dałam sobie na wstrzymanie, bo jest mocno taka sobie.

    Dzisiaj kupiłam sobie tę nową maskę kaszmirową. Jutro będę testować! Mam jeszcze sporo masek z innych firm w użyciu, ale co tam... :P Nowość, która wygląda obiecująco i w dodatku nie kosztuje wiele, trzeba było zakupić! ;) Nie ukrywam, że pomogłaś mi w wyborze, bo myślałam też o tej arganowej.
    Co do "serów", też je dzisiaj miałam w ręku. To kaszmirowe pięknie pachnie, drugiego nie niuchałam. ;) Wstrzymam się jednak do Twojej recenzji. :) I tak mam trzy napoczęte, trzeba po zużywać. Tego...no właśnie. ;)

    Mój ulubiony podkład, właściwie krem BB, również jest z Ziaii (Ziai?), odcień jasny. Jest idealny i używam go nieustannie od przynajmniej dwóch lat.

    Cmokam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie fioletowa działa super, w zasadzie prawie tak samo jak niebieska. Więc skoro u Ciebie fioletowa się nie sparwdza, to może niebieska też by była średnia...

      O matuniu, kaszmirowa seria, przynajmniej do włosów, pachnie niebiańsko. Żel do ciała jakoś nie aż tak. Trochę mi to zajęło ale po kilku dniach załapałam, że tak samo pachnie peeling do ciała z Rossmanna, Wellness and Beauty, biały, cukrowo olejowy. (Albo solno olejowy, nie pamietam, kojarzę że na etykiecie ma cukier a w skladzie sól albo odwrotnie ;) W każdym razie biały :D) Kocham ten zapach. Chyba nawet bardziej niż ceramidy! :)

      Ziai czy Ziaji... ja długo pisałam "Ziaji" bo mi pasowało jakoś, nawet się nie zastanawiałam nad tym. Później kilka osób mi zasugerowało, że może jednak "Ziai" na tej samej zasadzie co "szyja-szyi" ale jakoś nie jestem wcale tego taka pewna. No nazwa firmy, z dodatku pochodząca od nazwiska, niekoniecznie proste zasady się jej trzymają. Ostatecznie przerzuciłam się na "Ziai" ale pewności nie mam co do żadnej wersji :D

      Usuń
  9. Wszystkie kosmetyki Ziaji, których używałam (a było ich naprawdę sporo) mnie okropnie uczuliły :( Wszystko- nawet wazelina i ich słynny dwufazowy płyn do demakijażu czy krem do rąk z kozim mlekiem/ czekoladowy/ kokosowy. Trochę tego było, teraz nie jestem w stanie sobie wszystkich tych kosmetyków przypomnieć. Dramat. Powiedziałam sobie, że nigdy więcej nic od nich nie kupię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro nawet wazelina, to chyba serio nie warto próbować nawet jak pojawi się coś nowego z innym składem niż starsze kosmetyki :(

      Usuń
  10. Hej :) wspominałaś o problemach z rozpuszczalnością kofeiny w Jantarze i tak pomyślałam, może następnym razem podgrzej Jantara? Właściwości raczej nie straci, a wtedy rozpuszcza się bajecznie :) wyczytałam o tym sposobie w komentarzach na zsk i muszę przyznać że daje radę, moja kofeina rozpuściła się błyskawicznie a wcierka wygląda i pachnie jak zwykle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję że u Ciebie też okaże się pomocne ;) co do Ziaji uwielbiam serię kokosową i masło kakaowe, do tego kocham pomarańczowy żel do mycia i wazelinę.
      A i płyny do hig intymnej też mają dobre :).
      Kiedyś przez ok. 3 lata byłam wierna ich samoopalaczowi (w sensie balsam brązujący Sopot), ale przerzuciłam się na inną firmę bo ten balsam został wycofany z Rossmanna. Kilka lat temu mieli jeszcze bardzo fajną serię kremów do twarzy Blubel, były to leciutkie i bosko pachnące kremy szkoda że je wycofali :(

      Usuń
  11. Mam kilka kosmetyków z tej firmy i do nich wracam regularnie: pasta Liście Manuka (genialna!), maska do włosów z ceramidami (ukochana), tonik odświeżający seria Ziaja Pro, mikrodermabrazja seria "anno d'oro". Przez moją łazienkę przewinęły się też inne produkty, ale te szczerze mogę polecić.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam kilka kosmetyków Ziaji i bardzo sobie chwalę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziękuje za artykuł. Nastepny zakup kosmetyku do włosów bedzie z Ziaji

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz