Październikowa aktualizacja włosów po podcięciu: 99.5 cm

Podcięłam koncówki! Po roku od poprzedniego sięgnięcia po maszynkę. Jestem prawie całkowicie pewna, że nie musiałabym tego robić gdyby nie wysuszająca maska Ziai (Skoncentrowana maska wygładzająca: kuracja olejkami arganowym i tsubaki się zdecydowanie nie spisała, za to jej różowa kaszmirowa siostra z olejkiem amarantusowym jest bardzo dobra) ale stało się. Wrażliwe po roku bez cięcia końce przesuszyły się tak, że nie dało się ich nawilżyć i wygładzić. Podcięłam więc 3 cm.


Post z przemyśleniami i zdjęciami “przed i po” nadchodzi, na razie tylko zdjęcie “po”, czyli stan i długość z którymi kończę październik. (Co do stanu – na zdjęciu włosy są po cięciu a więc i po czesaniu, a za czesaniem, nawet palcami, to one nie przepadają. Wyraźnie się puszą.) Jest 99.5 cm, a przyrost wyniósł 1.5 cm (przed cięciem było 102.5 cm). Z drożdżami była szansa na więcej, ale muszę przyznać, że nie piłam ich regularnie – musiałam zrobić długą przerwę z powodu choroby i w zasadzie tak naprawdę piłam je tylko przez połowę października.


W zeszłorocznym poście znajdziecie zdjęcia z lat 2010-2015.

Komentarze

  1. Piękne włosy. I ta długość! Ja swoje zapuszczam, ale do metra (!) długości jeszcze brakuje i chyba raczej na taką długość nigdy się nie zdecyduję, bo sama mam niecałe 160 cm :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Henri, ile Ty masz wzrostu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Acha... To wiele wyjaśnia :)
      Do "classic" ile cm Ci jeszcze brakuje?

      Usuń
    2. 12.5 cm, bo to u mnie 112 cm. Ale u mnie jakos ta teoria długości klasycznej się nie sprawdza. Widocznie dość daleko mi do idealnych proporcji sylwetki. Jeśli klasyczna to połowa długości ciała, to u mnie od czubka głowy do długości klasycznej są jakieś 102 cm. Włosy mierzę od czoła i to około 10 cm dodaje. Więc teoretycznie powinnam mieć 204 cm wzrostu :D

      Usuń
  3. Znowu długie, znowu prawie 100cm <3 Wielkie cięcie to była na prawdę świetna decyzja!

    OdpowiedzUsuń
  4. Cały rok bez podcinania! Trudno mi to sobie wyobrazic, ja jestem uzależniona od podcinania i najwyżej 2 miesiące wytrzymuje bez sięgnięcia po nożyczki. Niepotrzebnie, bo w ogóle sie nie rozdwajają:) gdyby nie to to miałabym juz ze 38 cm po tym roku, a mam tylko 30. Musze przestać je obcinać...
    Chętnie poslalabym ci zdjęcia moich wlosow z opisem pielęgnacji, moze doradzisz czy zapuszczać i w jakiej dlugosci byłoby mi najlepiej... marze o włosach do łopatek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bym chciała mieć cały czas takie nowiutkie końcówki :) Fajnie by było. Ale wstrzymuję się z tym, i jak po kilku miesiącach stan spada do 90% maksimum ich możliwości to też jest dobrze, a 100% bedę miała jak zapuszcze całość i później będę podcinała nadmiar :)

      Usuń
  5. Henri:)Napiszesz coś o silikonowym serum nabłyszczającym od Ziai:)?Naprawdę nabłyszcza:)?
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie używałam tylko tego brązowego, wygładzającego, więc o różowym prawie nic nie mogę napisać :( Poza tym, że pachnie NAJPIĘKNIEJ na świecie ;)

      Usuń
    2. Dzięki:)Będę czekać na recenzję:)

      Usuń
  6. Wciąż czekamy na obiecana recenzje masek Ziaji kuracja kaszmirowa i jej wygładzajacej siostry. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będą:) Już obu używałam więc w sumie mogę napisać recenzję. Dzięki za przypomnienie :)

      Usuń
    2. Właśnie napaliłam się na obie bardzo, bo wg opisu producenta idealnie by się nadawały do moich włosów, ale już wcześniej stosowałam inne maski Ziaji i nie zawsze się potwierdzały te obietnice producenta jak to często bywa, a, że jestem fanką tego bloga i bardzo cenię sobie Twoje recenzje, to z niecierpliwością na nie czekam ;).

      Usuń
    3. Dziękuję za dobre słowa :) Recenzję już dokańczam, na początku listopada się pojawi (jeszcze październikowa pielegnacja czeka w kolejce.) Żebyś nie czekała tak długo, powiem że brązowa, arganowa, u mnie spowodowała spustoszenie. Susza taka, że to przez nią musiałam podciąć końcówki. Różowa, kaszmirowa, jest przyjemna. Nie super ekstra, 10/10, ale takie 8/10 spokojnie. Wygładza, nabłyszcza, dociążą. Wygładzać i dociążać mogłaby bardziej, ale i tak jest naprawdę dobrze.

      Usuń
    4. O dziękuję za te kilka zdań, to przynajmniej wiem, którą z nich omijać szeroki łukiem, ale oczywiście i tak ich recenzje chętnie poczytam. A co mogło spowodować taki przesusz w tej arganowej? Podejrzewasz może jakiś konkretny składnik?

      Usuń
    5. Nie mam pojęcia! Skład wygląda tak:

      Skład: Aqua (Water), Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Cetyl Esters, Behentrimonium Chloride, Isopropyl Myristate, Panthenol, Argania Spinosa Kernel Oli, Camellia Japonica Seed Oil, Sodium Benzoate, Parfum (Fragrance), Linalool, Citric Adic.

      I nawet gdyby argan miał tak wkurzyć włosy (ale wygląda na to, że jest go niewiele), to przed nim jest nawilżający pantenol, który teoretycznie powinien pomóc. Nie mam żadnego konkretnego pomysłu na to, dlaczego jest tak źle.

      Usuń
  7. Faktycznie, dziwne. No, ale mnie też się zdarzało, że kosmetyki, które nic wysuszającego w składzie nie miały też mi włosy przesuszyły, więc to trochę loteria. A czy któraś z tych masek ułatwia rozczesywanie włosów? Oglądałam je jakieś 2 tygodnie temu w drogerii i jeśli pamiętam, to producent chyba nawet o tym napisał na opakowaniach, ale nie dam głowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na kaszmirowej, tak jest. "Ułatwia rozczesywanie, rewitalizuje i nadaje połysk." Jak się nad tym zastanowię, faktycznie ułatwia. Może nie tak, jak silikonowe Ziaje, ale włosy na mokro są takie bardziej... sypkie i bardziej miękkie, więc łatwiej je przeczesać.

      Usuń

Prześlij komentarz