Olejowanie włosów: trzy oleje Alterra

Od dawna miałam na liście zakupów wszystkie oleje Alterry. Powoli udało mi się je wszystkie poznać. Niestety w międzyczasie pojawiły się zmiany składu. Dla mnie – na gorsze.

Jako pierwszą, dzięki odlewce, poznałam wersję Pomarańcza i Brzoza

Skład (przed dodaniem oleju rycynowego): Glycine Soya Oil, Simondsia Chinesis Seed Oil, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Olea Europaea Fruit Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Persea Gratissima Oil, Limonene, Betula Alba Leaf Extract, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Ruscus Aculeatus Extract, Citrus Aurantium Dulcis Oil, Citrus Nobilis Oil, Parfum, Actinidia Chinesis Seed Extract, Hippophae Rhamnoides Oil, Tocopherol, Citrus Medica Limonum Peel Oil, Citrus Aurantifolia Oil, Helianthus Annus Seed Oil, Helianthus Annus Seed Oil, Rosmarinus Officinalis Extract, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Citral, Linalool, Geraniol.

Imponująca lista olejów i ekstraktów: olej sojowy, olej jojoba, olej z pestek moreli (dwa razy, w tym raz „z certyfikowanej uprawy ekologicznej”), oliwa z oliwek, olej z pestek winogron, olej awokado, po zapachu (limonene) ekstrakt z liści brzozy, olej makadamia, ekstrakt z myszopłochu kolczastego, olej z pomarańczy, olej z mandarynki, po kolejnej porcji zapachu (parfum) ekstrakt z nasion aktinidii chińskiej czyli kiwi, olej rokitnikowy, olej ze skórki cytrynowej, olej limonkowy (limetkowy), olej słonecznikowy (znów podwójnie), ekstrakt z rozmarynu lekarskiego, ekstrakt z jego liści.

Zaczęłam nakładać go na suche włosy, na cały dzień albo (dawniej) całą noc i zmywałam maską Serical al Latte. Olej jest średnio gęsty i choć jest nieco klejący, wygodnie się go nakłada. Tyle tylko,  że przez delikatną lepkość jest nieco mniej wydajny od wersji z Limetką i Oliwą. Pachnie pomarańczowo, ale raczej gorzko niż słodko, bardziej jak skórka niż sam owoc.

Efekt wyraźnie mnie zaskoczył już po pierwszym użyciu. Był lepszy niż w przypadku mojego ulubionego w tamtym czasie oleju Hipp. Alterra wskoczyła na szczyt listy ;) Włosy były śliskie w dotyku, błyszczące i gładkie tak, jak po użyciu dobrego silikonowego serum, zupełnie jakby były otoczone ochronną warstwą, a na pewno zmywałam olej dokładnie. Do tego były bardzo wyraźnie dociążone. Uwielbiam ten efekt. Wcześniej żaden inny olej mi go nie zapewnił. (Później odkryłam olej Mirrolla: łopianowy z propolisem, który działa podobnie.) Mogłabym próbować nakładać kroplę jakiegoś oleju na mokre lub suche włosy po myciu, żeby uzyskać efekt filmu, ale wiem, że nie da się go rozprowadzić w ten sposób równo i dokładnie.

Kiedy zaczynałam go używać (grudzień 2013) działał fenomenalnie na długość, ale przesuszał końcówki (najstarsze partie włosów o wyższej porowatości), albo przynajmniej zostawiał je w ich wtedy naturalnym stanie suchości. Później, kiedy końce były świeższe po kilku cięciach, bardziej zadbane i nawilżone, na olej reagowały tak samo jak reszta długości. Po ścięciu starych zniszczeń problem ewentualnych różnych reakcji danych partii włosów zniknął całkiem.

Czysty olej sojowy który jest tu na pierwszym miejscu nie robił na moich włosach nic i trochę się bałam rozczarowania mieszanką Alterry. Niesłusznie. Bardzo, bardzo niesłusznie. Od czasu otrzymania odlewki kupowałam kolejne opakowania i nakładam go również na wodę i glicerynę. Zawsze sprawdzał się idealnie, dociążając i wygładzając moje włosy, a także nadając im śliskości.

Niestety w lipcu 2016, po dwóch i pół roku szczęścia i kilku zużytych butelkach odkryłam, że zmieniono skład (pewnie jednocześnie z niewielką zmianą wyglądu opakowania). Teraz na drugim miejscu jest olej rycynowy, który przesusza mi włosy (o czym więcej za moment.) Straciłam jeden z najlepszych olejów, najlepszych z najlepszych – pomarańczowa Alterra była wyjątkowym ulubieńcem. 

Migdały i Papaja

A to odlewka od Gabrysi. Dziękuję! :)

Skład: Glycine Soja Oil, Ricinus Communis Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Zea Mays Germ Oil, Sesamum Indicum Seed Oil, Triticum Vulgare Germ Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Carica Papaya Seed Oil, Olea Europaea Fruit Oil, Persea Gratissima Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Parfum, Limonene, Tocopherol, Linalool, Geraniol, Helianthus Annuus Seed Oil, Citral, Citronellol, Farnesol

Mamy olej sojowy, rycynowy, ze słodkich migdałów, kukurydziany, sezamowy (za którym moje włosy nie przepadają, ale tu jest dość nisko w składzie), olej z kiełków pszenicy, z pestek winogron, z papai czyli melonowca właściwego, oliwę z oliwek, olej z awokado, olej jojoba a po zapachu jeszcze olej słonecznikowy.

Bardzo liczyłam na ten olej, po tym jak w kilku recenzjach przeczytałam, że działa podobnie jak Pomarańcza i Brzoza ale nie zostawia suchych końcówek. Zawiodłam się, niestety. Alterra migdałowa wyraźnie je wysusza. Resztę włosów puszy. Nakładałam olej na sucho, na kilka godzin, na partie poniżej uszu i zmywałam maską Serical al Latte, ale po myciu i wyschnięciu były niestety wyraźnie spuszone w porównaniu z włosami blisko skóry głowy, które z olejem nie miały kontaktu. Winię olej rycynowy i jego potencjał do wysuszania włosów. Moje go wyraźnie nie lubią. Rycynę w tej wersji Alterry znajdziemy już na drugim miejscu składu.

Zanim sprawdziłam działanie tego oleju na całości włosów, przez krótki czas nakładałam go na końcówki w ramach ich zabezpieczania. Stały się wtedy jeszcze bardziej suche, szorstkie i sztywne, niestety. Na szczęście po porzuceniu oleju efekt minął. A ja nauczyłam się, żeby nie ufać produktom bez dokładnego sprawdzenia ich. Myślałam, że stan końcówek się pogarsza, a to była wina oleju, po którym spodziewałam się przecież wspaniałych efektów.

Limetka i Oliwa

Zapach tego oleju podoba mi się tak, że wielokrotnie otwierałam butelkę tylko po to, żeby go poczuć ;) Dla mnie to dokładnie zapach mocnej, czarnej herbaty z cytryną. Bardzo zimowo-jesienny, domowy.

Skład: Zea Mays Germ Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Oenothera Biennis Oil, Parfum, Olea Europaea Fruit Oil, Limonene, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Glycine Soja Oil, Citral, Tocepherol, Bisabolol, Citrus Aurantifolia Oil, Helianthus Annuus Seed Oil, Cananga Odorata Flower Oil, Geraniol, Linalool, Citronellol, Benzyl Benzoate, Eugenol, Aloe Barbadensis Leaf Extract.

Mamy olej kukurydziany, olej ze słodkich migdałów, olej z pestek winogron, olej z wiesiołka, po zapachu oliwę z oliwek, olej jojoba, olej sojowy, bisabolol (z rumianku), olej limetkowy (limonkowy), olej słonecznikowy, olej z kwiatu Ylang-ylang, po kolejnej porcji zapachów wyciąg z liści aloesu.



Byłam ciekawa tego oleju ze względu na olej kukurydziany, choć należy on do grupy olejów wielonienasyconych, niekoniecznie odpowiednich dla włosów o wysokiej porowatości. Po przeczytaniu kilku recenzji chciałam go jednak wypróbować, jeśli nie solo to chociażby właśnie w formie bazy dla mieszanki wielu innych olejów. Alterra dała mi taką szansę.

W ramach pierwszych testów (październik 2014) nakładałam go na suche włosy i emulgowałam rozcieńczoną maską Serical al Latte. Jest bardzo lekki: choć widziałam, że włosy są pokryte olejem, w dotyku były miękkie, jakby „suche”, nie w sensie przesuszenia tylko niepokrycia olejem. Do tego jest bardzo wydajny. Wtedy w działaniu był dobry, choć nie świetny. Włosy w dotyku były dosyć śliskie, z wyglądu proste i nawet nieźle wygładzone, jedynym problemem były odstające krótsze włosy (najstarsze baby hairs). Nie było tak, że olej nic nie robi (czy wręcz szkodzi) i używając go traciłabym czas. Nie był też z drugiej strony świetny. Ale był wystarczająco dobry, a nałożony na humektanty (czyli u mnie na wodę z gliceryną) już bardzo dobry. Wtedy jeszcze nie docierało do mnie, że za ciężka pielęgnacja nie służy moim włosom, używałam więc też oleju nakładając go na maski bądź emulgując go ciężkimi maskami.

Po skończeniu butelki zastanawiałam się nad tym, czy zanotować sobie, że warto do niego wracać. Z jednej strony znałam jednak kilka lepiej działających olejów. Z drugiej strony, ta wersja Alterry w kombinacji z gliceryną sprawdzała się bardzo dobrze. Generalnie wymagam od produktów działania samodzielnego i w podstawowej wersji, a nie dopiero po ulepszeniu, bo nie zawsze mam czas na ulepszenia, ale tu solo już i tak było dobrze, po prostu dobrze, a po nałożeniu po olej gliceryny z wodą – co tak czy siak często robię, więc nie byłby to zabieg dodawany do pielęgnacji specjalnie po to żeby ten olej dawał lepszy efekt – było już super. Zapach w tym przypadku też ma znaczenie! Z tego względu… do Limetki i Oliwy postanowiłam wracać ;) Skoro mam już produkty działające świetnie, mogę od czasu do czasu na przykład dla zapachu użyć takich działających "tylko" dobrze. Poza tym wiedziałam, że z czasem moje włosy będą w coraz lepszym stanie i prawdopodobnie będą potrzebowały lżejszej pielęgnacji, Limetka mogła się więc okazać idealna :) Kiedy w lipcu 2016 poszłam do Rossmanna po wersję Pomarańcza i Brzoza i odkryłam wspomnianą zmianę składu na gorsze, wzięłam właśnie Limetkę, po dość długiej przerwie. I to był strzał w dziesiątkę.


Po prawie dwóch latach od pierwszych testów, ta wersja tak jak przewidziałam zaczęła działać nie dobrze, a świetnie. Teraz po olejowaniu na sucho (i zmyciu oleju maską Kallos Cherry) włosy są bardzo dociążone, śliskie i gładkie. Efekt idzie w stronę włosów po prostowaniu, choć nie jest tak silny jak na przykład po oleju z orzecha włoskiego. Tak oto straciłam starego ulubieńca, wersję pomarańczową, ale zyskałam nowego, w postaci Limetki która teraz działa dużo lepiej niż kiedyś :)

Wycofana już wersja Granat i Awokado na drugim miejscu w składzie zawierała olej rycynowy, więc pewnie zadziałałaby u mnie równie kiepsko co olej Migdały i Papaja. Z kolei wersji Limetka i aloes nigdy nie widziałam na żywo, nie wiedziałabym nawet, że istnieje, gdyby nie recenzje (bardzo nieliczne i w większości sprzed kilku lat). Moje włosy aloesu nie znoszą, ale dla tych z Was które lubią ten humektant olej może być wart spróbowania… o ile można go dostać ;) Rossmann wprowadził też na polski rynek olej Alterra przeznaczony specjalnie do włosów, z niemiecką etykietą i o nazwie Haaröl, po prostu.  To mieszanka naturalnych olejów (w kolejności z listy: sojowy, słonecznikowy, ze słodkich migdałów, arganowy, awokado, sezamowy) z emolientem (coco-caprylate) na trzecim miejscu, po słoneczniku, oraz zapachami oraz konserwantami po oleju sezamowym. Ja chyba się nie skuszę na ten najnowszy produkt ze względu na cenę i pojemność ;)

Komentarze

  1. Mój olej właśnie mi się kończy i pomyślałam, że może warto spróbować coś nowego. Twoja recenzja tego z pomarańczą i brzozą brzmi zachęcająco tylko obawiam się, że moje cienkie i wiecznie klapnięte włosy może dodatkowo obciążyć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie nowy olejek Alterry specjalnie do włosów tez nie przekonuje, chociaż może kiedyś z ciekawością... ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam nigdy tych olejów od Alterra. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja z mieszanek póki co próbowałam BDFM, ale jakoś wybitnie mnie nie uwiodło :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie na początku też nie i byłam mocno zawiedziona. A później okazało się, że jest super!

      Usuń
  5. Ja miałam jeden olejek alterra nawet nie pamiętam który ,więc moze warto by było do nich powrócić bo uwielbiam olejowanie włosów jak i ciała :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz