Nowe Flexi8: Violet i Honey Bee

Nie wiem jak to się stało, że nie pokazałam Wam poprzedniego kupionego Flexi8 i zauważyłam to dopiero zabierając się do posta o najnowszym, czerwcowym Honey Bee. Musiałam zapomnieć ;) Zacznę więc od starszej spinki.

Violet zobaczyłam pierwszy raz u KittyBird (wtedy jeszcze pod nazwą Violet Dreams) ale nie było go na oficjalnej stronie Flexi8 ani nawet na Lilla Rose. (Był to czas dwóch osobnych sklepów.) Okazało się, że można było ten model dostać na cultmate.de, ale w momencie moich poszukiwań nie było już po nim śladu. Przeglądając tę stronę zauważyłam też bordową wersję, szczyt moich marzeń, niestety było tylko zdjęcie jako nagłówek do kategorii jednego z najmniejszych rozmiarów, a nie spinka do kupienia. Ale jest to jakiś dowód na to, że wersja bordowa była, nawet jeśli tylko mała.

Nie liczyłam za bardzo na powrót Violet Dreams, ale niespodziewanie model pojawił się na Lilla Rose w marcu. Zamówiłam od razu :)

Koczek ze zdjęć z Violet to Nautilus bun (wersja 3 i jak się okazało jedyna poprawna pod tą nazwą ;) Pozostałe 2 wersje mają swoje nazwy.)




Za to przy czerwcowej limitowanej edycji, Honey Bee, trochę się wahałam. Nie przepadam za większością zwierzęcych motywów. Ale w przeciwieństwie do os, pszczółki są fajne (silny argument!). Poza tym samą pszczółkę od Flexi da się odczepić. A ja nie mogłam się oprzeć wielkiemu środkowi i miodowym kolorom.

Niestety, moja pszczółka przyjechała złamana. (Konkretnie, odpadła jej... pupa.) I wygląda teraz jak motyl :) Wiem już z poprzedniego podobnego doświadczenia, że odsyłanie Flexi mi się nie opłaca. Więc albo będę miała miodowego motyla, albo tak jak planowałam odczepię ten element. Można próbować skleić obie części, ale boję się, że klej puści.

Koczek ze zdjęć to mój ulubiony Lazy Wrap Bun.



Bez pszczółki:


Komentarze

  1. Ojej, śliczne! Chyba najładniejsze :) mam ogromną chęć na jakieś Flexi, ale obawiam się trochę procedury zamawiania, no i ceny są spore jak na takie spinki :( ale kusisz mnie coraz bardziej i chyba się przełamię! :)
    Ly

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jak zawsze komentuję przy rozważaniach nad Flexi ;) Sama skusiłam się na pierwszą rok temu właśnie dzięki Henri i też po długim namyśle. Teraz mam 7 i nie wyobrażam sobie spinać włosów czymś innym. Zdecydowanie polecam, nawet pomimo tych cen i zamawiania z zagranicy. Aha, i zawsze warto czyhać na rabaty ;) Pozdrawiam, D.

      Usuń
    2. Taaak! Bo oni kilka razy w roku mają duże wyprzedaże.

      Usuń
  2. Pięknie prezentuje się na włosach :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pszczólka zarąbista! :D
    Bardzo przydałaby mi się taka spinka, ale nie zdecyduję się na nią ze względu na zamawianie z zagranicy oraz totalną niewiedzę i niepewność w kwestii rozmiaru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też na początku nie wiedziałam nic :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. XL. Ja na 99% nie dorosnę do Mega :) Chyba, że zapuściłabym włosy do kolan ;)

      Usuń
  5. Bardzo ładnie prezentuje się to na Twoich włosach :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz