Maska Joico K-Pak Revitaluxe

To zapowiedziana druga część historii moich przygód z Joico. Tak jak wspominałam we wpisie o odżywce Moisture Recovery, miałam ochotę na coś profesjonalnego, zebrałam więc dwa pomysły: nowo znalezioną odżywkę MR i wiszącą na liście zakupów od dawna maskę K-Pak Revitaluxe (bardzo liczyłam na efekt równie powalający co ten u Natalii, choć ostatnio coraz mniej jestem przekonana o tym, że mamy podobne włosy) i zrobiłam zakupy na estyl.pl ze względu na dostępność małych opakowań.  Produkty sprzedawane na etyl.pl pochodzą z zagranicznej dystrybucji “dlatego też nie posiadają hologramów, którymi dysponuje polski dystrybutor” – to cytat z odpowiedzi na wiadomość, jaką wysłałam do sklepu po odkryciu braku hologramów, które według polskiej strony Joico mają gwarantować oryginalność. Także wszystko jasne, jest bezpiecznie :)

Za 50 ml zapłaciłam 29 złotych, czyli 58 zł za 100 ml. Dostępne są również większe opakowania, dużo bardziej opłacalne. 150 ml za 69 zł (czyli 46 zł za 100 ml) i 500 ml za 139 zł (czyli 27.80 zł za 100 ml). Wybrałam najmniej opłacalną wersję, ponieważ była najtańsza jeśli chodzi o samą kwotę.


Oto opis producenta dotyczący peptydów i aminokwasów:

PEPTYDY BIOMIMETYCZNE
• Działają w miejscach, w których włos jest najbardziej uszkodzony, nawilżając go i odbudowując.
• Odmładzają macierz międzykomórkową włosa. 
• Tworzą „opatrunek cząsteczkowy” chroniący przed ewentualnymi uszkodzeniami.

AMINOKWASY KERATYNY (QUADRAMINE COMPLEX™)
 Dzięki odpowiedniej kombinacji masy cząsteczkowej 150-2500 MWS docierają w  głąb kory włosa regenerując ją, jak również skutecznie działają na łuskę włosa.

Zerknijmy na skład. To naprawdę świetny koktajl humektantów, emolientów i protein. Lubiana przeze mnie gliceryna jest wysoko, później silikon, kolejny humektant, olej jojoba, i sorbitol, również humektant. Początek składu to w zasadzie podobna do tej z odżywki Moisture Recovery mieszanka humektantów, emolientów i silikonu. Dalej peptydy i keratyna, też podobnie do odżywki. Jest też olej z tungowca molukańskiego, olej z wiesiołka, czołowy wróg moich włosów czyli aloes (ale na tyle nisko, że byłam przekonana, że nie zaszkodzi), ekstrakt z owocu gujawy, alantoina, dużo niżej kwas hialuronowy (potencjalnie nawilżający ale raczej w tej ilości bez szans na przebicie się przez proteiny), lubiany przeze mnie alkohol stearylowy a jeszcze niżej wysuszający izopropylowy.

Skład: Water, Glycerin, Behentrimonium Chloride, Amodimethicone, Propylene Glycol, Jojoba Seed Oil, Stearamidopropyl Dimethylamine, PEG-8 Distearate, Sorbitol, Sodium Chloride, Glycol Stearate, Ceteth-2, Tetrapeptide-28 Argininamide, Tetrapeptide-29 Argininamide, Pentapeptide-28 Cysteinamide, Pentapeptide-30 Cysteinamide, Keratin Amino Acids, Hydrolyzed Keratin, Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Hydrolyzed Keratin PG-Propyl Methylsilanediol, Aleurites Moluccana Seed Oil, Oenothera Biennis Oil, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Tocopheryl Acetate, Psidium Guajava Fruit Extract, Allantoin, Myristyl Myrsitate, Glycolipids, Bis-isobutyl PEG/PPG-20/35 Aminodimethicone Copolymer Butyl Methoxydibenzolymethane, Thioctic Acid, Hyaluronic Acid, Cetyl Ethylhexanoate, Stearyl Alcohol, Sorbic Acid, Cetyl Alcohol, Citric Acid, Polyquaternium-10, Cetrimonium Chlordie, Butylene Glycol, Polysorbate 80, Sodium Ascirbyl Phosphate, Trideceth-12, Isopropyl Alcohol, Sodium Hydroxide, Iodopropynyl Butylcarbamabe, Diazolidinyl Urea, Alpha-Isomethyl Ionone, Butylphenyl Methylpropional, Geraniol, Limonene, Fragrance, Yellow 5, Red 4.

pH maski to 4.0-5.0

Po doświadczeniach z odżywką Moisture Recovery wiedziałam, że dla moich włosów ten teoretycznie zrównoważony skład w działaniu okaże się być proteinowym. I maski K-Pak też bym nie kupiła, gdybym przy pierwszym czytaniu listy składników wpadła na to, że peptydy zadziałają jak proteiny. Ale ten wątek wiedzy z chemii chwilowo mi umknął i cieszyłam się, że oto znalazłam profesjonalny produkt który nie jest proteinową bombą. Skojarzyłam fakty dopiero po użyciu odżywki Moisture Recovery. Z maską byłam więc ostrożna.

Podejście pierwsze: zamiast używać maski po swojemu (na 15 minut z wprasowaniem), posłuchałam producenta. Nałożyłam ją na trzy minuty, wprasowałam w tym czasie tylko kilka razy i spłukałam.

(Punkt odniesienia dla osób, które nie czytały wpisu o odżywce MR: użyłam jej najpierw po swojemu co skończyło się silnym proteinowym efektem, za drugim razem nałożyłam według wskazówek, na minutę. Proteiny zadziałały delikatnie, to punkt na plus, ale wszystko inne również nie miało czasu na działanie: nie było specjalnego nawilżenia, nawet silikon nie dał rady wygładzić  i dociążyć włosów przez to, że zamiast wprasowywania po prostu nałożyłam odżywkę nie pokrywając każdego pasma.)

Maska nałożona na krótki czas spisała się średnio. W dotyku, co ciekawe, włosy były bardzo, bardzo śliskie i ciężkie, jakby po prostowaniu, dobrej silikonowej masce albo prostującym oleju. Wizualnie za to było gorzej: puch, matowość.  Włosy wyglądały zdecydowanie gorzej niż zazwyczaj. Tylko pasma przy twarzy (na poniższym zdjęciu jedno ułożyło się po prawej stronie prawej połowy włosów) były gładkie. (Przyszło mi do głowy, że jako najbardziej wrażliwe i wymagające przyjęły z radością proteiny ;) Ale gdyby działało to na tej zasadzie, końcówki powinny być również szczęśliwe. A było przeciwnie.) Śliskość i ciężkość w dotyku nie przełożyły się na wizualną gładkość i dociążenie. Znów – nawet silikon nie zadziałał, tak samo jak inne emolienty czy humektanty. Wybiło się działanie protein, na szczęście nie w bardzo dużym stopniu.



Podejścia drugiego nie było. Dłuższe trzymanie maski skończyłoby się mocnym przeproteinowaniem, a krótsze byłoby tylko unikaniem go, a więc lepiej w ogóle nie nakładać potencjalnie szkodliwego produktu. I nie było żadnej szansy na to, żeby przy kolejnych użyciach znaleźć jakiś dobry sposób na tę maskę.

Co do konsystencji i zapachu, maska jest gęsta, kremowa i przeciętnie wydajna (zużyłam około 25 ml na raz). Pachnie nieco podobnie do zabiegu laminowania Marion, ładnie.

Z myślą o wspaniałym składzie, polecam. Tak samo jak odżywkę Moisture Recovery. Ale raczej tylko dla włosów lubiących proteiny. Wtedy można tę maskę potrzymać dłużej i dać wszystkim składnikom szansę na działanie :)

Komentarze

  1. Cena nie jest wysoka, byłam kiedyś na zabiegu z joico i byłam zadowolona, ale nie wiem czy na maskę bym się skusiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi cenami to wszystko zależy od perspektywy. Dla mnie to opakowanie to jest 15 zł za jedno użycie. Szaleństwo, za tę cenę mogę mieć na przykład taką ilość masek Ziaja, która starczyłaby mi na 20 razy.

      Usuń
  2. troszkę się spuszyły albo takie zdjęcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie nie zdjęcie tylko wina maski :)

      Usuń
  3. Mam ją i u mnie pozostawiona na 5 min i rozczesana bardzo dobrze się sprawdziła, ale szczególnie w komplecie z szamponem. Ogólnie odżywka działała dokładnie tak samo - w komplecie super, rozdzielone już mniej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Może się skuszę, bo moje włosy uwielbiają proteiny <3

    OdpowiedzUsuń
  5. ja odkryłam ostatnio że moje włosy keratyny nie trawią. a włoski tylko troszkę napuszone:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj za drogi są te kosmetyki na eksperymenty niestety, a ta dyspoporcja ceny-pojemności już w ogóle szalenstwo ;/

    OdpowiedzUsuń
  7. u mnie też ta maska kiedyś masakrę zrobiła z włosami :(

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz