Trzy miesiące z legendą: L'Oreal Mythic Oil w wersji odżywczej

Czas na spotkanie z legendą :) Z serum do końcówek, które ignorowałam bardzo długo, bo miało za mało olejów w składzie w porównaniu do innych w kontekście mojego wcześniejszego myślenia, że oleje w serum muszą być. Ale po pewnym czasie uznałam, że super, jeśli są, jednak mając kilku bogatych składowo ulubieńców, można też spróbować innych produktów. Bo może zabezpieczają równie świetnie, nawet jeśli nie mają aż takich właściwości pielęgnacyjnych? Pielęgnacji końcówkom i tak nie brakuje. Poza tym, po kilku rozczarowaniach olejkami o bogatych i potencjalnie dobrych składach po prostu musiałam szukać innych, jeśli chciałam mieć wystarczająco dużo ulubionych do wyboru.


Rok temu, wiosną 2015, kupiłam więc dwa profesjonalne sera: Kérastase Elixir K Ultime Oléo-Complexe (katastrofa, serum bardzo źle działało na końcówki) i L'Oreal Mythic Oil w wersji odżywczej. Tak jak wspominałam w poście zakupowym, wybrałam sklep BB_POLSKA (Allegro), który istnieje też poza Allegro jako Bea Beleza. (I bardzo polecam, zamęczałam tych biednych ludzi pytaniami o datę ważności i odpowiadali cierpliwie i dokładnie ;)) Zapłaciłam 40 zł za 125 ml – stare plastikowe opakowanie, obecnie zmienione na szklaną butelkę o pojemności 100 ml. Mniejsza pojemność nie jest problemem, bo serum i tak jest szalenie dużo, ale szklana butelka mnie trochę martwi. Wolałabym nie płacić za szkło a mieć coś, co nie rozbije się jeśli spadnie. Chociaż, odpukać w niemalowane drewno, póki co żadnego kosmetyku w szkle nie upuściłam. (Brawo ja!)




Po jesiennej porażce z Kérastase, nieufnie podchodziłam do mitycznego olejku ;) Ale niepotrzebnie. Okazało się, że choć nie jest idealny, bardzo, bardzo dobry jest na pewno i zamierzam do niego wracać.

Najpierw technikalia. Pompka dziwnie działa: "wypluwa" na raz całą porcję. Przy powolnym zwiększaniu nacisku też nie daje kropelek, tylko nagle dozuje jedną trzecią porcji, później przez chwilę znów nic i kolejna duża część. Nie działa płynnie, nie ma możliwości wydobycia dosłownie kropelki, co często mi się przydaje do dołożenia niewielkiej ilości serum w miejsca, gdzie widzę, że jest go niewiele, ponadto używam jednej pompki na mniejszą część włosów oraz jednej i trochę ;) na większą (mam przedziałek z boku). Wydobycie tego "trochę" było problemem. Poza tym, lądując na dłoni z dużym ciśnieniem serum po prostu chlapie ;) Nie wiem, czy tylko moja pompka tak działa, czy te butelki po prostu tak mają. Ciekawe, czy zmieniło się to w nowej wersji.

Skład: Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, C12-15 Alkyl Benzoate, Persea Gratissima Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Limonene, Hexyl Cinnamal, Coumarin, Linalool, Buthylphenyl Methylpropional, Benzyl Alkohol, Hydroxycitronellal, Amyl Cinnamal, Geraniol, Alpha-Isomethyl Ionone, Isoeugenol, Benzyl Benzoatem Cinnamyl Alkohol, Citronellol, Parfum

Jest olej z awokado który moje włosy uwielbiają (a nos toleruje ;)) i olej z pestek winogron, którego nie używałam tak dawno, że nie wiem jak by teraz zadziałał. 

Mythic Oil pachnie… jakoś. Dla mnie nie jest to żaden konkretny zapach. Jeśli przeczyta się, że dla kogoś pachnie kwiatami, okej, można ten zapach znaleźć. Ale można równie dobrze uznać, że pachnie jak olejek do opalania ;)

Jest rzadki i lekki, przynajmniej fizycznie. Jest też bardzo śliski, raczej silikonowy niż olejowy w dotyku. Z jego opiewaną lekkością w działaniu u mnie, na naturalnie suchych, wysokoporowatych włosach które niełatwo obciążyć, bywało różnie. Wszystko zależało od tego, czego użyłam podczas mycia: cięższego oleju, nałożonego jeszcze na wodę i glicerynę, bogatej składowo maski, czy czegoś lżejszego. Przy cięższej pielęgnacji, nałożone na końcówki serum całkiem wyraźnie je obciążało i sklejało. Działało nawet jak stylizator, bo zachowywało mocno skręt włosów :) Obie te rzeczy widać na poniższych zdjęciach, pierwsze to marcowa aktualizacja, a drugie i trzecie– kwietniowa.





Obciążanie nie jest jednak jakimś wielkim problemem. Nauczyłam się pamiętać, żeby po bogatszej pielęgnacji długości na końcówki nakładać trochę mniejsze niż zazwyczaj porcje serum. I było okej. Mythic Oil zabezpiecza włosy idealnie, a marzec, kwiecień i maj były piątym, szóstym i siódmym miesiącem od podcięcia, więc łatwego zadania nie miał. Końcówki są gładkie, błyszczące, miękkie, nie wykruszają się, na pasmach prostą linię cięcia nadal widać, lekko mniej wyraźną ze względu na przyrost. Rozdwojeń zero. (Chociaż zaznaczam, że z tym problemu generalnie nie mam.) Natychmiastowe działanie jest też całkowicie zadowalające, końce są wygładzone.

Póki co, połowę swojej wielkiej butli oddałam kuzynce, bo inaczej nie udałoby mi się skończyć na czas Mythic Oil i kilku innych serów które mam w szafce i które otworzyłam, używałam przez trzy miesiące i przeszłam do kolejnych. Ale na pewno będę do niego wracała :)

Komentarze

  1. Mam nową wersję Mythic Oil również z olejem awokado i z pestek winogron. Pompka też wypluwa serum, ale jedna pompka wystarczy na pokrycie moich włosów i absolutnie ich nie obciąża. Bardzo lubię to serum i nie żałuję wydanych na niego pieniędzy, bo uważam, że warto :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A butelka jest poręczna? Nie ma złośliwego potencjału do wyślizgiwania się z ręki? Bo mnie jak zwykle to szkło niepokoi :D

      Usuń
    2. Wiesz co jest taka lekko zwężana na środku, więc trzyma się ją wygodnie. Według mnie jest trochę za duża, bo jednak wygodniej jest obsługiwać się z mniejszymi produktami tego typu, ale można jej to wybaczyć :D.

      Usuń
  2. Bardzo chciałabym je wypróbować. Moje włosy na długości ostatnio mniej kapryszą (ale wciąż nie pasują im silikonowe sera...), za to męczę się ze skórą głowy... :( :'( Nie wiem już, co robić. Okrutny świąd i nieco szybsze przetłuszczanie stały się moją zmorą. Lekka poprawa jest po zmianie szamponów na Pirolam i Vichy Dercos przeciwłupieżowy (do włosów suchych), ale niestety naprawdę lekka. Skalp wciąż swędzi. Nie wiem, co robić. Próbowałam smarowania czystym octem jabłkowym przed myciem-również leciutko łagodziło swędzenie, ale nie na długo i naprawdę tylko ociupinkę. Łupieżu nie mam, skóra (według mojej mamy) jest czysta i bez podrażnień i krost... A ja odczuwam poważny dyskomfort. Zastanawiam się, czy to nie wina odstawienia tabletek antykoncepcyjnych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cerkogel 30? Emolium? Mocznik ewentualnie? Salicylol?

      Usuń
    2. Cerko używałam, bez rezultatu. Emolium kilka lat temu mi pomogło i właśnie rozważam kupno... Wczoraj nasmarowałam się czystym octem jabłkowym i dziś jest nieco lepiej. Eh jak mnie to denerwuje. Zobaczymy, jak będzie. Najgorzej swędzi z tyłu głowy i przy karku.

      Usuń
    3. Alessa. Jakbym slyszala siebie z przed roku. Mnie uczulaly szampony z SLS... i inne myjadla. Jedyne szampony bez pogromu dla mnie sa z Lusha. A od kiedy myje prosta odrzywka swedzenie zniknelo zupelnie. Moze warto sprobowac?

      Usuń
  3. Trochę kusi mnie to serum, ze względu na te wszystkie zachwyty w blogosferze, ale skutecznie odstrasza mnie cena. Poza tym niedawno kupiłam sobie serum isany i wydaje mi się że jego skład jest bardzo podobny, a nawet lepszy:
    Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, olej babassu, olej abisyński, olej awokado, parfum, linalool, limonene, citronellol, benzyl salicylate, geraniol

    Serum to nie obciąża włosów, radzi sobie z puchem, spoko pachnie i jest wydajne, a 100 ml kosztuje ok. 12 zł. Niestety nie potrafię ocenić jak zabezpiecza końcówki (ja jakoś nigdy nie mogę oszacować czy szybciej się niszczą czy tak samo...:P). Chyba na razie będę je testować, a na droższe rzeczy przyjdzie czas jak będe zdesperowana albo glodna w drogerii (bo wtedy do zakupów podchodzę najmniej racjonalnie:P)
    Pozdrwaiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A myślałam, że tylko na mnie głód w drogerii tak działa :D

      Usuń
  4. Mam ten Mythic Oil w szklanej butelce. Po pierwsze, bardzo podoba mi się design, buteleczka pięknie zdobi moją łazienkową półkę i jest bardzo poręczna. Raczej nie powinna wypadać z ręki (chociaż ja też nie należę do tych "zdarnych" zbytnio 😜), tak więc opakowanie baaardzo na plus. Z pompką nie mam żadnych problemów. Zwykle dozuję ok. 1-2 krople na całe włosy i jest to dla mnie optymalna ilość. Po drugie (i chyba najważniejsze)działanie - jestem zadowolona. Do tej pory to chyba najlepsze serum jakiego używałam. Powiem jednak, że nadal szukam czegoś WOW, jeszcze lepszego niż to, ale na pewno nie żałuję wydanych pieniędzy na Mythic i stosuję je z przyjemnością.
    Masz piękne włosy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Jest więc nadzieja, że szkło i u mnie przetrwa!

      Usuń
  5. Miałam chrapkę na to serum jeszcze kiedyś kiedyś ale jego skończenie zajęło by mi wieki :-) piękne i długie włosy :-)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz