Majowe fryzury

W maju, w związku z tym, że zaczynam czuć że znów mam długie włosy, wróciło do mnie natchnienie fryzurowe. Bywały oczywiście dni kiedy wybiegałam z domu w koczku-ślimaczku spiętym spin pins, ale kilka razy zrobiłam coś ciekawszego. Nie wiem, czy te posty będą regularną comiesięczną serią, bo nie wiem czy co miesiąc znajdzie się coś do pokazania ;) Ale jeśli będę się czesała, to będę wstawiała zdjęcia na bloga.

Zaczęło się od nagłego nastroju na moją absolutnie najukochańszą fryzurę: koronę z warkocza. Prawdziwą, dobieraną (koronkowy warkocz holenderski) bo na szybkie owinięcie zwykłego warkocza angielskiego wokół głowy mam jeszcze za krótkie włosy. Ale bardzo czekam na tę wielką chwilę :) (Wpis o dziesięciu podstawowych warkoczach.)

Wbrew pozorom fryzura zajmuje dziesięć minut. Po raz pierwszy mogłam upiąć warkocz nie wsuwkami, zawodnymi i niewygodnymi w tym wypadku, a spinkami magic grip, których oryginalne wersje produkuje firma Good Hair Days. Szukałam ich sześć lat (!), od początku zajmowania się włosami, odkąd zobaczyłam je u mojej ukochanej TorrinPaige w filmie o holenderskiej koronkowej koronie z warkocza właśnie. W końcu kilku sprzedawców na Amazonie i sam główny magazyn zaczął je wysyłać do Polski. (Zauważyli nas ;)) Ale żeby im się to opłacało, żeby mój zakup w ogóle przeszedł przez system, musiałabym uzbierać taką liczbę pudełek (albo kilka opakowań spinek plus coś jeszcze), że zapłaciłabym około czterystu złotych razem z przesyłką. Sprawdziłam wszystkie duże drogerie amerykańskie które mają spinki stacjonarnie i w sklepach on-line – albo nie wysyłają do Polski, albo koszty byłyby absurdalne. Pytałam kilku sprzedawców na eBayu, którzy nie mają zaznaczone, że zdecydowanie nie wysyłają tylko podali opcję "zapytaj o inny kraj wysyłki". Nie, nie i nie. Pani droga, do Polski nie wysyłamy ;) Jedyne co mi zostało, to kupienie na eBayu podróbek marki Conair. I te podróbki to są jedyne na całym świecie dostępne dla mnie spinki magic grip. Ale mam je wreszcie i są boskie. Nie wiem czy są gorsze od oryginalnych, ale to nie ma znaczenia, bo są wystarczajaco dobre.






Na koncert Toruńskiej Orkiestry Symfonicznej (niedługo koniec sezonu, rozpacz!) powędrowałam w  wysokim, zawiniętym koczku na wypełniaczu. Zajmuje drugie miejsce na mojej liście ulubionych fryzur, ale nie robię go zbyt często, bo wyraźnie źle wpływa nawet na zdrowe, elastyczne końcówki. Staram się bardzo uważnie i gładko owinąć je wokół wypełniacza, to zdecydowanie pomaga. Nie są wtedy (aż tak) pogniecione.



Niedługo później wypełniacza użyłam do nie-zawijanej wersji  koczka. Lubię ją mniej, bo efekt okrągłego, idealnie gładkiego pączka jest nienaturalny. Dodałam warkocz :)



Ostatnia fryzura to prosty kok-ślimak ze spin pins, asymetryczny z przypadku, zrobiony w ramach testów czarnych kokardek.


Jak zwykle przy temacie fryzur nawołuję, apeluję i zachęcam do czesania się :) Argument "ja nie umiem" nie istnieje ;) Sama kiedyś nie umiałam zrobić najprostszego warkocza. To samo powtarza wiele dziewczyn, które teraz mistrzowsko odtwarzają bardzo skomplikowane fryzury z filmów czy seriali i wymyślają własne. Trzeba ćwiczyć, czesanie się to rzadko jest umiejętność, której efekty widać za pierwszym razem. Tak samo jest z makijażem, gotowaniem, rysowaniem :)

Komentarze

  1. Drugą i trzecią z chęcią bym nosiła :)
    Pozdrawiam serdecznie, Juliet Monroe KLIK :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja do pracy najchetniej w koronie z zwyklego warkocza owiniętego wokół głowy ponieważ, dzieci bardzo lubią się bawić moimi włosami i mam je wymiętolone pozniej;d A to jest i łatwe i szybkie;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam aż będę mogła taką zrobić, bardzo czekam :)

      Usuń
  3. Spinki możesz kupić tutaj:
    http://www.forlessthanever.com/product.php?ASIN=B0041TDMZ6
    Malwa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie! :) Jak kiedyś pogubię swoje albo uznam, że chcę oryginalne, to kupię :) Kurczę, są, a ja ich nie mogłam znaleźć... Szkoda, że na tej stronie cenę dostawy można poznać dopiero po dodaniu czegoś do koszyka. I fajnie, że wystawiają przez allegro, wygląda bardziej wiarygodnie :)

      Usuń
    2. Kupiłam tam szczotkę goody quikstyle, na którą kiedyś ciężko zachorowałam. Naszukałam się jej w Polsce i dopiero tam znalazłam. Ceny dostawy nie pamiętam, więc na pewno nie była zabójcza :)
      Może pokażesz kiedyś jak używasz tych cudacznych spinek, w ogóle tego nie rozumiem.

      Usuń
    3. Ciężko będzie. Musiałabym nagrać film chyba. A u Torrin nie widać dobrze? (W tym filmie o koronie holenderskiej.)

      Usuń
  4. Wszystkie piękne. Tylko niestety ja jestem beztalenciem, jeśli chodzi o fryzury. Muszę w końcu nauczyć się robić chociaż jedną, ładną fryzurę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. piękne fryzury :) nigdy nie miałam tak długich włosów, gdy już zapuszczę włosy do końca łopatek, wpadam na pomysł obcięcia włosów :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Koczki są idealne ta taką porę roku :-)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz