Majowa pielęgnacja włosów

Mycie
szampon Ecolab: normalizujący, do włosów tłustych
zmieniony w połowie miesiąca na: szampon Ecolab: regenerujący do włosów farbowanych i uszkodzonych

Odżywki do spłukiwania i maski
Seri, Maska Natural Line miodowo-migdałowa (silikonowo-humektantowa)
Planeta Organica, maska toskańska (emolientowa)

Dodatkowo: maska Serical Crema al Latte, do zmywania oleju

Zabezpieczanie i pielęgnacja końcówek
L’Oreal Mythic Oil, odżywczy

Olejowanie
olej ze słodkich migdałów
naturalny olej z orzechów laskowych

Półprodukty, płukanki, dodatki do masek i odżywek
gliceryna (z wodą pod olej, 1:1) – nawilżanie

Suplementy i przyspieszanie porostu
ZSK ekstrakt z karnityną, argininą i kofeiną 7% w Jantarze (1. miesiąc 1. serii)

Skóra głowy (ŁZS)
Cerkogel 30
Emolium, Emulsja na suchą skórę głowy

Nowości
1. Planeta Organica, maska toskańska: waham się między stwierdzeniem, że jest dobra lub bardzo dobra. Za to na pewno nie jest tak świetna jak się spodziewałam po dziesiątkach recenzji. Zdjęcia włosów po jej użyciu to na przykład te z majówki
2. szampon Ecolab: normalizujący do włosów tłustych: na początku sprawiał wrażenie dobrego, choć był na granicy zbyt mocnego oczyszczania. W połowie miesiąca przy najlepszych chęciach znalezienia w nim ulubieńca musiałam przyznać, że jest za mocny. Włosy robiły się coraz bardziej matowe i spuszone.
3. szampon Ecolab: regenerujący do włosów farbowanych i uszkodzonych: zdecydowanie łagodniejszy. Po dwóch tygodniach jestem zachwycona, zobaczymy jak będzie dalej.
4. ZSK ekstrakt z karnityną, argininą i kofeiną 7% w Jantarze: Jantar przyjemnie nawilża skórę, ale efektu w kwestii przyrostu po pierwszym miesiącu kompletnie nie ma.

Notatki

1. Nowy szampon i wcierka: nastąpiło spotkanie dwóch nowości na skórze głowy. Użyłam więc kilka razy samego szamponu (normalizującego) żeby przekonać się czy nie szkodzi skórze. Te dosłownie parę użyć mniej nie miało na pewno wpływu na efekty wcierki, która miała dość czasu żeby zadziałać. Wiem, że Jantar wygładza mi też lekko włosy u nasady, więc dzięki użyciu samego szamponu sprawdziłam też jego efekt na włosach.

2. Znów problem ze skórą głowy: w kwietniu wróciło swędzenie skóry, które opanowałam. W maju pojawiła się za to dawno nieobecna tłusta warstwa – nadmiar martwego naskórka – pomimo, że używałam niedługo przedtem Cerkogelu. Miałam kilka teorii. Mógł zaszkodzić mi szampon (wtedy używałam jeszcze normalizującego), który na początku nic złego nie robił, ale z czasem mógł pokazać negatywny wpływ na skórę. To było jednak mało prawdopodobne, bo jeśli dobrze pamiętam żaden szampon nigdy takiego czegoś nie powodował. Drugim winowajcą mogła być wcierka, ale znów szanse na to były niewielkie. Jantar znam dobrze (to moja jedenasta i dwunasta butelka! ;)) a wątpiłam, żeby ekstrakt z ZSK mógł coś takiego spowodować. Nie chciałam bezpodstawnie robić bałaganu w pielęgnacji i odstawiać ani szamponu ani wcierki – zwłaszcza wcierki, bo zużyłam jej już tyle, że na kolejne dwa pełne miesiące by jej nie starczyło. Ale byłam bliska odstawienia tych nowości i powrotu do balsamu Sylveco, bez żadnej wcierki. Wolałam dokupić Jantar i ekstrakt niż mieć znów spory problem ze skórą.

Aż wpadłam na to, że winowajcą prawdopodobnie jest moje chodzenie spać z mokrą głową. Włosy przy głowie schną mi jako ostatnie i jakieś dwa czy trzy razy z rzędu byłam tak kompletnie zmęczona, że szłam spać z włosami raczej mokrymi niż wilgotnymi (tylko długość była sucha). Budziłam się rano z głową wciąż mokrą, zwłaszcza z tyłu. (Jedna taka akcja w zimę to u mnie gwarancja chorego gardła. Po latach spania w swetrach, skarpetkach i w desperacji nawet w szaliku odkryłam, że to kwestia poczekania na całkowite wyschnięcie włosów ;)) Podejrzewałam, że właśnie to zaszkodziło skórze. Przyciśnięta do poduszki, zostawała mokra kilka godzin.
Nałożyłam Cerkogel. I problem zniknął. Bez odstawiania szamponu i wcierki.
Szampon później zmieniłam na regenerujący, ale dlatego, że jak wspomniałam normalizujący był nieco za mocny.

3. Zbyt bogata pielęgnacja: miałam ochotę na małe SPA dla włosów, więc po wprasowaniu maski toskańskiej nałożyłam czepek i turban na jakieś pół godziny. I to był duży błąd. Nie pierwszy raz efekt był zły więc tym razem przekonałam się ostatecznie, że podgrzewanie maski i zostawianie jej na dłużej niż 15 minut to dla moich włosów zbyt dużo. Wyglądały tak, jak po za ciężkiej pielęgnacji (na przykład po oleju zemulgowanym odżywczą maską) a w dotyku też nie było najlepiej. Były lekkie, matowe, suche i sztywne, a końce mocno się spuszyły.
Tak oto skreśliłam turban termalny z listy zakupów. Tylko by mi szkodził.


Zdjęcia miesiąca

Spontaniczne zdjęcia w ciekawym świetle :)



Komentarze

  1. Aż nie do uwierzenia, że to te same włosy na zdjęciu jeden i dwa! Ale mam podobny rodzaj włosa, więc wiem, że to możliwe. Moje ostatnio częściej wyglądają jak Twoje na tym pierwszym, mają ewidentny bunt a ja ogromną ochotę uchlastać przy skórze głowy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakkolwiek nieciekawie może to brzmieć, to może być pogoda albo po prostu tymczasowy humor. Cały czas pamiętam mój zeszłoroczny maj, kiedy przez cały miesiąc włosy wyglądały tak jak tu na 1. zdjęciu, z powodu braku powodu ;) Nagle zaczęły źle reagować na wszystko co było ulubione do tej pory. A później minęło.
      Trudno bywa z włosami, które są takie zmienne. Ale ostatecznie nie zamienilabym ich na inne ;)

      Usuń
  2. Bardzo lubię szampony Eco Lab :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna długość! Sama do takiej dąże. A co do sauny dla włosów to trzeba uważać. Moje włosy na początku włosomaniactwa miały takie humory że ciężko było mi je opanować i trzymać maskę pod czepkiem. Włosy wyglądały jak miotła :-D teraz już przestały pokazywać humorów i znoszą wszystkie ratujące je eksperymenty :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja używam do teraz Seboradin regenerujący, bardzo odbudował mi moje włosy które głównie były suche i łamliwe :( Bardzo fajny i tani szampon do każdych problematycznych włosów :) Serio pomaga :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz