Końcówki po siedmiu miesiącach od podcięcia

Pod koniec maja minęło siedem miesięcy od mojego ostatniego, czyli październikowego podcięcia włosów: w październiku właśnie po takim czasie sięgałam po maszynkę. (I to było pierwsze cięcie po tym dużym wiosennym.) Używałam wtedy serum Kérastase Elixir K Ultime Oléo-Complexe. Pierwszy miesiąc używania tego serum przypadł na październik i choć w poprzednich miesiącach końce miały się dobrze (poza drobnymi momentami zwątpienia, które jednak jak się okazywało zawsze miały swoje wytłumaczenie), w październiku nagle się to zmieniło. Wtedy uznałam, że po prostu końce się zestarzały, chociaż ta nagłość mnie niepokoiła. Ale nie było wyjścia, podcięłam kilka centymetrów. A w listopadzie odkryłam, że stan końcówek to była wina serum Kerastase, bo pomimo podcięcia nie było lepiej, a powinno być bez wątpienia. Miałam całkowicie zdrowe włosy, po najstarszych partiach z czasów suszarki i prostownicy nie było śladu, odświeżenie i pozbycie się ostatnich kilku centymetrów końcówek które mogły być lekko stare i zmęczone po siedmiu miesiącach (tylko to zdziwienie, że pogorszenie stanu było tak nagłe...) powinno pomóc.
Zrobiłam wtedy zdjęcie porównawcze końcówek z serum Marion, które udowodniło moje podejrzenia. (Jest we wpisie o Kerastase, link powyżej.) Widać na nim wyraźnie, jak po Kerastase końcówki są tak spuszone, że wyglądają na dużo rzadsze.

Jestem teraz pewna, że potrzeby podcięcia wtedy nie było. Jeśli zdjęcie by nie wystarczyło, właśnie mija siedem miesięcy, pielęgnacja moich włosów jest tak samo dobra jak wtedy, a końce mają się dobrze. Czyli w październiku zawiniło serum Kerastase i pewnie gdybym je odstawiła, końcówki szybko zaczęły by wyglądać na powrót dobrze. Wtedy tego nie wiedziałam i pozbyłam się kilku centymetrów.

Teraz jest w porządku. Końcówki nie są już tak gęste jak były tuż po wielkim cięciu, część się zgubiła po drodze rosnąc wolniej, ale zapewne dotrą do celu z czasem. Nie wykruszają się. Pomimo utraty części gęstości, nadal jest wystarczająco dobrze. To wciąż jest zakres “gęste końcówki”. Są elastyczne, gładkie, nie rozdwajają się. Teraz już przesuszają się czasem (przy nieodpowiedniej pielęgnacji) trochę wyraźniej niż wyższe partie, ale to wszystko jest to naprawienia odpowiednim zastrzykiem nawilżenia. Po prostu bywają przesuszone, ale nie są suche. Ta różnica! :)



Na poniższym zdjęciu akurat całość jest sucha i niezadowolona po nieodpowiedniej pielęgnacji (mój błąd), ale chodziło o pokazanie samej gęstości końców :)


I jeszcze całość zebrana w kucyk z przodu (zdjęcie zrobione kilkanaście dni później):


Sera, których używałam przez ten czas to nieszczęsne Kérastase Elixir K Ultime Oléo-Complexe   (jeszcze miesiąc po podcięciu, czyli przez listopad, zanim odkryłam że jest dla mnie nieodpowiednie), Dove Pure Care Dry Oil olejek do wszystkich rodzajów włosów oraz L’Oreal Mythic Oil, odżywczy.

Chciałam zapisać sobie krótki raport w momencie, w którym poprzednio cięłam centymetry. Póki co, maszynka śpi w szafie. Zobaczymy, kiedy przyjdzie czas na pobudkę :) Od czasu Kerastase bardzo, bardzo uważnie obserwuję nowe sera do włosów i porównuję ich działanie z ulubieńcami, bo to pokazuje ewentualny kontrast.

Komentarze

  1. Nie tak dawno też zauważyłam, że serum, które używam na włosy, działa gorzej niż powinno. Zużywam do masażu, w tym przypadku spisuje się super :-) Długie masz już włosy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam spróbować swoje nieudane tak zużyć, ale boję się, że będzie trudno zmyć. Nie jest? :)

      Usuń
  2. A które serum z używanych przez Ciebie uważasz za najlepsze? Pilnie potrzebuję czegoś naprawdę szałowego;)
    Trochę Ci zazdroszczę, że nawet po jakichś błędach powodujących przesusz potrafią się Twoje włosy szybko pozbierać. U mnie od prawie dwóch miesięcy pustynia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepsze, moje najukochańsze, takie które zabrałabym ze sobą na bezludną wyspę, to Gliss Kur Ultimate Color Elixir (jest w hebe, nawet w promocji, przynajmniej kilka dni temu było ;)). Bardzo dobrze sprawdziło się też u mnie serum Marion arganowe i odżywczy Mythic Oil. Te trzy są mega :)

      Usuń
    2. Dziękuję:) a wiesz chyba tego Gliss Kura to miałam i byłam zadowolona. Muszę do niego wrócić.

      Usuń
  3. Ja moje końcówki staram się podcinać co 3 miesiące i taka opcja jest chyba dla nich obecnie najlepsza. =)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jestem świeżo po podcięciu końcówek i nie mogę przestać się nimi zachwycać:) Niedawno zmieniłam serum na końcówki z Loreala na Olivolio. Na razie spisuje się lepiej, zobaczymy jak będzie później. Chciałabym mieć juz tak długie włosy jak Ty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz może pod ręką skład tego serum? :)

      Usuń
  5. ach te włoski Twoje w końcówkach wyglądają świetnie! moje to szopa...

    OdpowiedzUsuń
  6. Końcówki wyglądają znakomicie, jakby były świeżo po podcięciu. Fajnie, że serum się sprawdza.
    Osobiście do zabezpieczania końcówek używam maski Ziaja z ceramidami lub jakiejkolwiek odżywki d/s. Odrobinę kosmetyku rozsmarowuję w dłoniach i nakładam na dolną partię włosów. Na razie działa, bo ostatnio u fryzjera byłam we wrześniu. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Serum to jeden z najważniejszych kosmetyków, odpowiednio dobrany zabezpieczy ale przede wszystkim... nie zrobi nam krzywdy. Moje najlepsze serum do włosów to Marion 7 efektów, jednak ostatni prawie rok spędziłam z Bioelixire Argan Oil. Dopiero niedawno zorientowałam się, że nie działa jak należy (nic nie zmieniłam poza serum) i niepotrzebnie tak często podcinałam włosy zamiast wyrzucić go do kosza. Teraz leci do mnie jedwab CHI i mam nadzieję, że będzie lepiej.
    Zawsze jak wchodzę na Twojego bloga, od razu poprawia mi się humor. Odkąd odkryłaś, że minimalizm służy Twoim włosom i podcięłaś mocno końce, Twoje włosy pozbyły tych wielkich dwóch rys, przez które nie widziałaś ile już osiągnęłaś. To chyba nazywa się FIRGUN :) http://textminded.com/wp-content/uploads/2015/10/1_Firgun.jpg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję!
      Nauczyłam się czegoś nowego! :)

      Usuń

Prześlij komentarz