Czerwcowa aktualizacja włosów: 97.5 cm

Przyrost mnie zaskoczył. Tym razem są to aż 2 cm. Może jednak ekstrakt z karnityną, argininą i kofeiną z ZSK działa? Póki co, była połówka centymetra w maju i miła niespodzianka teraz. Ekstrakt musi dostać trzeci, decydujący miesiąc.

W każdym razie, włosy mają 97.5 cm. Brakuje mi 1,5 cm do najbliższego mini-celu (kość ogonowa, 99 cm), 2.5 cm do okrągłej setki na którą liczyłam na koniec roku (jeszcze sześć miesięcy, więc myślę, że nawet po ewentualnym podcięciu skończę rok z metrem ;)) i 14.5 cm do ostatecznego celu. Super! :)

Mam za to problem z nawilżeniem, o którym wspomniałam w poście o pielęgnacji. Na szczęście na zdjęciu udało mi się uchwycić dzień, w którym nie było aż tak źle ;)


Poprzednie lata:

Czerwiec 2015, 83 cm i wyraźne ślady przeproteinowania. Przez rok zyskałam aż 14.5 cm (tyle brakuje mi do celu), a całkowity przyrost to 17.5 cm (3 cm obcięłam w październiku). Aż nie mogę w to uwierzyć! I tak bardzo się cieszę! :) Nadal uważam, że duże cięcie to najlepsza decyzja, jaką mogłam podjąć. Nie ma to jak zdrowe, gęste końce, których nie trzeba często podcinać.


Czerwiec 2014: 96 cm. Związałam wilgotne włosy i to był duży błąd ale nawet bez tego nie było dobrze.


Czerwiec 2013: 91.5 cm. Tu też widać jak rzadkie były końcówki.


Czerwiec 2012: 81.5 cm


Czerwiec 2011: 81 cm


Czerwiec 2010: 71 cm

Komentarze

  1. gratulacje, ja ostatnio oddałam się pod nożyce i 12 cm poszło!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow, ja skracałam nie dawno! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Twoje włosy mogą być motywacją dla niejednej włosomaniaczki. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie falują! I kolor też piękny! Trzymam kciuki za osiągnięcie celów :)
    A jak je nosisz na codzień? Zawsze koczek? Czy czasem rozpuszczasz? Jak otoczenie reaguje na taką długość? Mi udało się zapuścić włosy prawie do kości ogonowej (nie wiem ile to cm, bo przy próbie pomiaru zawsze wychodzi mi inny wynik, więc sobie te pomiary odpuściłam). I coraz częściej słyszę, że te włosy to lekkie przegięcie i powinnam obciąć. Wręcz mi rodzina podrzuca propozycje krótkich fryzur. Ale na razie mi szkoda wyhodowanego kudła, więc trzymam, nie obcinam. :)
    Jeszcze jedną refleksją muszę sie podzielić odnośnie pielęgnacji. Zainspirowałaś mnie do bardziej metodycznego podejścia do pielęgnacji: zamiast sięgać po losową odżywkę lub maskę, ułożyłam sobie plan pielęgnacji na wzór Twojego. I co? włosy zaprotestowały! Po kilku myciach z użyciem max, 2 różnych olei i masek włosom się pogarsza, robią się matowe i szorstkie. Pomaga wtedy sięgnięcie po dowolną dawno nie używaną maskę :D Jednak co włosy, to upodobania... :)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :)
      Przez większość czasu spinam. Czasem rozpuszczę, ale w zasadzie nikt nic nie mówi :) Chyba, że nowi znajomi którzy pierwszy raz mnie widzą w rozpuszczonych. Wtedy się dziwią że takie długie, ale pozytywnie.
      Przyciśnij doradców i zapytaj co mają na myśli sugerując, że to lekkie przegięcie i dlaczego konkretnie masz obciąć. Dlaczego są za długie. Jestem ciekawa odpowiedzi, zawsze.
      Dzięki za podzielenie się przemyśleniami. Zachowam to sobie i będę pamiętała, że jak kiedyś zacznie się protest, to to jest pomysł na rozwiązanie. Większa różnorodność :)

      Usuń
  5. Masz piękne włosy ;) Nie wiem jak poradziłabym sobie z taką długością włosów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie nie mam żadnych problemów spowodowanych długością :)

      Usuń
  6. Długie i piękne a gęstością byś się mogła ze mną podzielić:)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow, są bardzo długie! Ja bym chyba z takimi nie wytrzymała. Moja wymarzona długość to za zapięcie stanika :) Niestety schodzę z cieniowania i zapuszczam naturalny kolor, więc idzie mi to bardzo powoli :(

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz