Zmiana arsenału myjącego

Rzecz się stała niesłychana. Porzuciłam szampony Natura Siberica, po ładnych paru latach. Kilka miesięcy temu zaczęłam spokojnie szukać zastępców.

Problem powstał z winy samych szamponów NS. Producent szalenie często zmienia składy. Ledwo przetestowałam wszystkie linie które mnie interesowały, pojawiły się nowe receptury i musiałam zaczynać od początku. Okazało się po drodze, że kilku ulubieńców straciłam, bo szampony w nowych wersjach zrobiły się zbyt mocne. A później przyszła kolejna zmiana. Skończyła mi się cierpliwość kiedy zamówiłam dwa szampony, jeden przyszedł w starym opakowaniu, drugi w nowym. Oba miały konsystencje, kolory i zapachy, z którymi na pewno wcześniej się nie spotkałam (szampon tak galaretowaty, że trzeba odrywać kluseczki przy dozowaniu, bo inaczej wessie się z powrotem do butelki) ale tylko jedna z dwóch etykiet zawierała zmiany w składzie w porównaniu do poprzedniej wersji. Taki bałagan to już nawet dla mnie za dużo, więc chociaż nie chciałam (było mi dobrze z ustalonymi szamponowymi ulubieńcami), w listopadzie zaczęłam rozglądać się za zastępcami. Oto ich lista, w trakcie realizacji.

Już używane (pełne recenzje nadejdą ;)):

Biolaven, szampon z olejem z pestek winogron i olejkiem lawendowym: mój pierwszy wybór, nie do końca trafiony, po którym wróciłam jeszcze na jakiś czas do szamponów NS, żeby je skończyć. (Ale w końcu i tak zmieniłam ich rolę na żele pod prysznic ;)) Cudownie pachnący szampon niestety jest dla moich (przecież suchych) włosów, uwaga, uwaga, zbyt łagodny. Dość wyraźnie skracał ich świeżość.

Sylveco, balsam myjący z betuliną: miałam wcześniej próbki, które zostawiły po sobie zachęcające wrażenie. Po zakupie całego opakowania i kilku użyciach zakochałam się z balsamie do szaleństwa i gdyby miał jeszcze jedną wersję (żeby skóra głowy też miała różnorodności składników) używałabym z ogromną radością tylko tego balsamu. Pokazał mi spory kontrast między efektem po szamponach NS a tym, jak naprawdę dobrze mogą wyglądać moje włosy u nasady. To, co uważałam za gładkość i blask już i tak lepszą niż po wcześniejszych szamponach, okazało się nawet nie połową możliwości. Teraz dopiero jest gładko, błyszcząco i cudownie! Idealnie!

Vianek, szampon nawilżający: mając w pamięci Biolaven trochę się go obawiałam. Okazało się, że Vianek, pomimo wysokiej zawartości gliceryny, jest dla mnie… za mocny. Matowi i puszy włosy. Wpadłam więc na pewien pomysł.

Mieszanka Biolaven + Vianek: skoro jeden jest zbyt łagodny, a drugi zbyt mocny, ich mieszanka powinna się sprawdzić. Jestem właśnie w fazie testów i odkrywania najlepszych proporcji.

Jeszcze nieużywane:

Ecolab, szampon odżywczy, regenerujący, wzmacniający i normalizujący: poza polskim Sylveco (i dwiema siostrzanymi liniami), spojrzałam też w stronę rosyjskich kosmetyków. Niestety szampony większości marek mi nie odpowiadają (głównie ze względu na detergenty) ale dość nowy Ecolab wygląda obiecująco.

Biovax, szampon do włosów ciemnych: kupiony dosłownie kilka dni temu razem z dodatkowym Biolavenem, którego potrzebowałam do zmieszania z Viankiem. Może nie ma super bogatego składu, ale mając już balsam Sylveco mogę sobie pozwolić na szampon, który po prostu nie będzie szkodził. Czyli najważniejsze jest to, żeby zostawiał włosy gładkie i błyszczące, nie musi mieć mnóstwa olejów i ekstraktów w składzie, dogłębną pielęgnacją i tak zajmują się maski. Używałam wersji do włosów suchych i zniszczonych, ale to było tak dawno temu, że moje obserwacje nie są już pewnie ważne (chociażby przez zmianę składu i mojej perspektywy tego, czym teraz jest na przykład maksymalna gładkość).

W zasadzie cieszę się, że sytuacja zmusiła mnie do machnięcia wreszcie ręką na Naturę Sibericę. Gdyby nie to, wciąż używałabym tych szamponów myśląc, że moje włosy wyglądają po nich tak dobrze jak się da. A nie jest tak, może być dużo lepiej. Spokojnie robię przegląd kandydatów na ulubieńców i mam nadzieję, że znajdę wśród nich chociaż jedno cudo, do pary dla Sylveco. Chociaż oczywiście lepiej by było, gdyby ulubieńców było kilka :) 


Komentarze

  1. Miałam szampon Biovax kiedyś był całkiem ok :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie ogólnie szampon biowax jak i maska tej firmy to numer jeden. Stosuje je kilka lat i nigdy jeszcze mnie nie zawiodły. Nie stosowałam szamponów NS ale myślę że nadawałyby się do moich włosów i skuszę się na nie jak skończę stosować szampon syberyjski babuszki agafii na kwiatowym propolisie. To również mój ulubieniec. Zapraszam na mojego bloga.

    OdpowiedzUsuń
  3. Spróbuj jeszcze kozie mleko z Białego Jelenia, dla mnie to mało znane cudo :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja właśnie zaczęłam poznawać szampony Natury Siberiki :) Na pierwszy ogień idzie ten z limitowanej edycji Loves Estonia, ale skoro taki miszmasz się robi ze składami to chyba daruję sobie poznawanie wszystkich po kolei. :/ Szampony Sylveco i Biolaven zupełnie mnie nie pociągają, mam wrażenie że będą za delikatne, no i tej marki wolę kupić na prawdę dobrą odżywkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie z tymi limitowanymi seriami zaczęli denerwować. Co to znaczy "limitowany"? Jedna dostawa do każdego sklepu, 5 000 sztuk? Seria NS Gzel jest w sklepach od miesięcy, jest wykupowana i znów wraca jednak. Chciałam kupić coś z tych limitowanych, ale pomyślałam, że to nie ma sensu skoro kolejnego opakowania pewnie nie dostanę ;)

      Usuń
  5. Henri uważaj, mi szampon Biovax zdziera włosy do poziomu -1 :( Miałam wprawdzie tylko do blond, ale poziom poplątania i szorstkości skutecznie zniechęcił mnie do dalszych testów. No i jeszcze ten ciężki silikon :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O masakra! Będę od razu bardzo dobrze obserwowała sytuację. Ten zestaw detergentów na początku (z tymi ich "and") jest mocno nieprzewidywalny... Dziękuję za ostrzeżenie! :) Pamiętam że miałam ten pomarańczowy i było ok bo nic strasznego w notatkach nie mam. Ale kto wie jak będzie teraz... Przekonam się. Liczę na niego trochę, ale ograniczone zaufanie włączone :)

      Usuń
    2. Twoje włosy są mi prawie tak samo drogie jak moje własne <3 (Niby taki żart, ale serio, obserwuję Twoją drogę i podziwiam postępy. Wprawdzie teraz rzadziej komentuję, ale i tak #miłość>
      Z racji EDTA używłam go do chelatowania (olej kokosowy, potem skalp i długość Biovaxem dwa razy), więc może były po prostu zdarte, ale kilka razy użyłam go "normalnie", na skalp i było podobnie, więc do końca nie wiem. Jest przeraźliwie gęsty, ciężko go rozcieńczyć i przez to nakłada się go dużo, potem ta gigantyczna ilość detergentowej piany spływa na włosy, nawet mimo odżywki.
      No ale moje ostatnio zrobiły się dość pancerne i mało co im szkodzi. Tzn. mniej im szkodziło umycie całości taką np. slesową, rypiącą Farmoną niż pseudodelikatym Biovaxem. :D
      Pozostaje mieć cichą nadzieję, że miałam pecha, a ten pomarańczowy jest jednak ok :)

      Usuń
    3. Dziękuję za miłość! :) <3

      Ja go właśnie tak kojarzę, jako bardzo gęsty i kremowy. Że zostaje tam gdzie się nim dotknie głowy i trudno go rozprowadzić. Zobaczę cóż wyjdzie z tej przygody. Musi być dobrze, albo wcale, bo wolę nie rozcieńczać, nie musieć pamiętać że tego szamponu mogę użyć tylko raz na jakiś czas bo jest mocny... Niech się sprawdzi, bo przemianuję go na żel pod prysznic :>

      Usuń
    4. Trzymam kciuki, żeby było dobrze i czekam na relację! <3

      Usuń
  6. Najbardziej podoba mi się Biolaven. :-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę wypróbować balsam myjący z Sylveco :) Moim obecnym ulubionym myjadłem jest mydło cedrowe ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie Sylveco czeka w szafce na swoją kolej i wypróbowanie :) Mam jeszcze odżywkę i maskę - całej trójki jestem niesamowicie ciekawa, więc cieszę się, że balsam u Ciebie się sprawdził :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chciałabym sprobować maski właśnie (w sumie odżywki nawet też) ale kokos mi chyba nie zrobi na głowie nic dobrego ;) Szkoda. Ale może kiedyś jak będę miała nastrój na ryzyko, spróbuję :)

      Usuń
  9. Mam do zaoferowania program sprawdzający www.antyplagiat.net
    Jest to program przeznaczony na komputery z systemem Windows
    który umożliwia dokładne sprawdzanie różnego rodzaju tekstów czy nie zostały wykorzystane na innych stronach internetowych.

    Programem można sprawdzać dowolną ilość tekstów zarówno mogą to być artykuły, prace dyplomowe.


    Zapraszam do obejrzenia filmiku instruktażowego

    http://www.youtube.com/watch?v=TWxQZrZMU2U

    Sam skorzystałem i polecam w 100%

    OdpowiedzUsuń
  10. assalamu'alaikum...
    ijin berkunjung dan berkomentar yaa...
    artikelnya bagus, semoga bermanfaat... :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz