Marcowa aktualizacja włosów: 93.5 cm

Początek wiosny! Moment, w którym jeszcze w zeszłym roku tradycyjnie jak co kwartał podcięłam końcówki. A teraz, dzięki wielkiemu cięciu które miało miejsce już prawie rok temu – nie muszę :) (W międzyczasie podcięłam je raz, w październiku, ale raczej z winy serum Kerastase niż dlatego, że same z siebie były zniszczone.) Przygotowuję wpis z przemyśleniami filozoficznymi na temat tego dużego cięcia i życia ze zdrowymi końcówkami ;)

W marcu włosy urosły aż o 2.5 cm! Mają teraz 93.5 cm, czyli zostało mi 18.5 cm do celu. Mój mini cel, 100 cm do końca roku, wygląda bardzo realistycznie nawet, jeśli będę musiała podciąć końcówki, a pewnie tak będzie. Zostało 9 miesięcy i 6.5 cm do zapuszczenia ;)

Wspaniałe 2.5 cm jest, jak sądzę, zasługą Triphali. Zioła są tak wybitnie paskudne w smaku, że to aż zabawne ale działają fantastycznie. Sprawdzę je jeszcze przez kwiecień i napiszę pełną recenzję.

Czas na zdjęcia. Tegoroczne zrobiłam po użyciu oliwkowej maski Ziaja. Połączenie dociążającej maski i serum Mythic Oil obciążyło i lekko skleiło końcówki, co widać, ale nie jest to duży problem :) Nad moim prawym ramieniem widać odstające pasemka nowych włosów, które w sporej ilości pojawiły się dzięki wcierkom i suplementom takim jak drożdże czy ziołowe herbatki i są już całkiem długie, a wciąż rosną kolejne :)



Marzec 2015, 96.5 cm. To zdjęcie jeszcze sprzed dużych cięć, a po małym, standardowym na przełomie pór roku. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że za kilka dni zdecyduję się na te duże :)


Marzec 2014, 93.5 cm, idealnie tyle, ile teraz ;)


Marzec 2013, 89.5 cm


Marzec 2012, 79.5 cm, też po dość dużym cięciu (7.5 cm), chociaż wtedy, w przeciwieństwie do cięć z 2015, nie planowałam dociąć się do zdrowych końcówek. Po prostu zdecydowałam się na większe cięcie żeby szybciej pozbyć się najsłabszych końców, a nie od razu. 


Marzec 2011, 79 cm.


Chociaż zaczęłam zapuszczać włosy w marcu 2010, nie mam zdjęcia z końca miesiąca. Zaczęłam dokumentować przyrost dopiero w maju.

Komentarze

  1. Cześć Henri!
    Jak to jest z tymi proteinami w Twojej pielęgnacji? W ogóle ich nie używasz? Napisz coś proszę o tym. Ja nie umiem znaleźć równowagi między proteinami i resztą. W skrócie : przez 2 lata byłam bez protein i bez silikonów i to bardzo źle wpłynęło na moje włosy - suche i pomarańczowe (!) końcówki, musiałam obciąć. Teraz przeprosiłam się z silikonami. Eksperymentuję z proteinami. Zawsze wydawało mi się że moje włosy ich nie lubią. Ostatnio poczytałam na tym blogu :
    http://science-yhairblog.blogspot.com/
    że proteiny nawilżają włosy. No więc postanowiłam spróbowac z lepszymi proteinami - kupiłam cały zestaw Joico do odbudowy ( szampon chelatujący, rekonstruktor, odzywka nawilżająca i zamykająca łuski włosa i coś tam jeszcze ) i stał się cud! Moje włosy odżyły! Są nawilżone, gładkie i lśniące. Nie są wcale twarde ani słomowate ( jak było wczesniej z proteinami ). Do tego używam jeszcze po myciu Joico Daily Care taki spray bez spłukiwania ( też z proteinami ) i moje włosy są odmienione. Powiem szczerze że jestem bardzo zdziwiona.... i już nic nie wiem! Henri, prosze napisz co Ty o tym sądzisz. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja protein przestałam używać, przynajmniej nie robię tego celowo, zarzuciłam wielkie proteinowe zabiegi ;) Maska Biovax Latte ma mleczne na które moje włosy nie reagują jak na proteiny, więc jest ok, używam jej, ale nie jako proteinowej. Jeśli gdzieś w składzie nisko jest keratyna, też ok. Ale nie używam takich typowo mocno proteinowych rzeczy typu laminowanie Marion albo Biovax Keratyna+Jedwab, tych, po których moje włosy były siankiem ;) Bo podkreślanie fal okazało się nieopłacalne w zestawieniu własnie z sianem i suszą i sztywnością. Także protein unikam w zasadzie, pomijając minimalne ilości albo rodzaje na które moje włosy nie reagują źle (te mleczne właśnie.)
      Do tego bloga mam dość zdystansowane podejście, bo bywa tak, że autorka pisze "tak i tak jest naukowo, więc to i to nie ma prawa działać." i kropka, a działa, bo coś zależy od włosów na przykład. Może proteiny nawilżają w ten sposób że zatrzymują nawilżenie we włosie? Czyli pośrednio, a nie bezpośrednio? To chyba było tak, że małocząsteczkowe wnikają a wielkocząsteczkowe tworzą jakby warstwę na włosie (i zatrzymują nawilżenie.) Więc może wszystko sprowadza się do rodzaju protein? Wiele osób ma tak, że mlecznych nie znosi, a jedwabne działają super czy coś takiego, różne kombinacje ;) Może u Ciebie tak to jest? Albo ważna jest ilość protein, albo ich towarzystwo... W Joico jest keratyna, tak?

      Usuń
    2. Tak, w Joico jest keratyna. Z tego co pamiętam, moje włosy bardzo źle zareagowały na Aubrey Organics GPB odżywkę, a tam chyba są mleczne proteiny. Miałam po niej matowe siano. Dlatego bardzo się zdziwiłam że Joico mi spasowało, i to bardzo. Może dlatego że to ( podobno ) ludzka keratyna ( brrr ) - oni to robią z włosów? Creepy...
      Będę eksperymentować dalej, zobaczymy jak włosy będą reagować.
      Tak z innej beczki, to ostatnio odkryłam ( dzięki LHC ) mycie samego skalpu i po kilku próbach muszę przyznać, że całkiem fajnie to wychodzi. Teraz myję całe włosy co 7-8 dni i jest ok. Próbowałaś kiedyś?

      Usuń
    3. Creepy, jeśli to tak wygląda :D Co do Aubrey Organics, przypomniało mi się przypadkowo, że kiedyś szalenie, szalenie chciałam odżywkę Honeysuckle Rose, bo podobno świetnie nawilżała, i używała jej i bardzo polecała pewna dziewczyna na LHC z włosami o takimi:

      http://forums.longhaircommunity.com/image.php?u=11010&type=sigpic&dateline=1340488347

      więc ja kiedyś myślałam, że moje też będą takie po tej odżywce :D Nie miałam jeszcze pojęcia o porowatości i moich falach. Nigdzie nie mogłam jej dostac a potem znalazłam skład. I alkohol. I przestałam chcieć.

      Próbowałam kiedyś myć tylko głowę, bez moczenia włosów. I technicznie nawet mi się udawało, ale doszłam do wniosku, że moja długość lubi być myta, dostawać emolienty i nawilżenie, i przetrzymywanie włosów bez tego niekoniecznie im służy. Także wróciłam do mycia całości.

      Usuń
  2. Udało się :D Kiedyś przy metodzie nakładania maski na włosy poprzez wcieranie w kolejne pasma, o której pisałaś u Anwen. Zapisałam wtedy twojego bloga jednak przez formatowanie utraciłam wszystkie dane, i teraż hasając sobie beztrosko po zBlogowanych udało mi się Ciebie odnaleźć :D Hura! Masz ogromną wiedzę i coraz piękniejsze włosy, pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Zazdroszczę tak zacnego przyrostu! Moje rosną niewiarygodnie wolno, co jest zdumiewające, bo zawsze rosły mi dość szybko same z siebie :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Ha, widzę, że w tym miesiącu nam obu się poszczęściło, u mnie jest do przodu 2,5 cm po skrzypokrzywie i CP :)
    Wydaje mi się, że jesteśmy włosowymi kuzynkami (albo nawet prawie siostrami ;)), bo za każdym razem, jak czytam Twoje posty o włosowych eksperymentach i je powtarzam, mam podobny wynik! Poza tym, moje włosy nie lubią się z aloesem, walczę z niedociążeniem i suchością fal, na dokładkę łatwo mi przesadzić z proteinami. To chyba coś znaczy :)
    Pozdrawiam Cię serdecznie, kibicuję w zapuszczaniu! I zazdroszczę długości - oczywiście pozytywnie :)
    Milka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To musi coś znaczyć! ;) Dziękuję za kibicowanie, przydaje się! :)

      Usuń
  5. Gratuluję szybkiego przyrostu! W takim tempie to już niedługo Twoje włosy będą miały 100 cm :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z roku na rok coraz piękniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Miło się ogląda Twoje aktualizacje włosowe :) Trzymam kciuki za realizację Twoich celów :)
    Mam pytanie odnośnie Biovax - czytałam oczywiście Twoje posty o maskach :) Wszystko pięknie napisane, wyjaśnione :) Na blogu innej włosomaniaczki natknęłam się na Twój komentarz, o tym, że maski z Biovax używasz, ale szamponów nie masz zamiaru - dlaczego? Czy coś w składzie szamponu Ciebie odstrasza, czy jest jeszcze inny powód/powody? Chętnie przeczytam, co masz w tym temacie do powiedzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :)
      Próbowałam kiedyś szamponu do włosów suchych i zniszczonych z najstarszej linii, zużyłam jedno opakowanie, był w porządku. Później odkryłam rosyjskie szampony o lepszych składach. Te Biovaxowe nie są złe, od czasu do czasu zastanawiam się na spróbowaniem ich ponownie z ciekawości ale póki inne, o bogatszych składach, działają okej, trzymam się ich. Na przykład teraz rezygnuję z szamponów Natura Siberica (bo zmieniają składy jak szaleni i pogarsza się działanie), spróbowałam Sylveco, Biolavenu, Vianka, i szamponów Ecolab, ale zastanawiałam się nad Biovaxem też przy okazji poszukiwań zamienników NS.
      Odpadają za to ich szampony z serii Glamour i Professional, bo mają SLeS który nie służy mojej skórze :)

      Usuń
  8. Długość imponująca, ale przepraszam nie wyglądają one ładnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie podobają Ci się, w porządku :)

      Usuń
  9. Gratuluje tak wielkiego przyrostu! :) pieknie dociązone koncowki :) uwielbiam twojego bloga <3

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz