Do czterech razy sztuka: olejowe serum w sprayu

Niektóre z Was pewnie pamiętają moje pierwsze nieudane podejścia do olejowego serum w sprayu (wersja pierwsza, wersja druga). Takie mieszanki wysuszały mi końcówki (te stare, zniszczone). Wciąż nie wiem dlaczego, bo produkty z których je tworzyłam osobno działały bardzo dobrze. Fakt, że z czasem odkryłam, że złożona pielęgnacja źle działa na moje włosy, ale olejowe serum to inna sprawa – reszcie włosów wyraźnie pasowało, to nie tak, że całość była spuszona. Tylko końcówki reagowały kiepsko.

Po pewnym czasie serum znów zaczęło mi chodzić po głowie, w końcu potencjalnie powinno działać świetnie, dając dobre efekty i maski i oleju. Spróbowałam ponownie. Zmieszałam 15 ml wody, 15 maski Biovax do włosów ciemnych, 15 ml oleju Babydream Fur Mama i 10 kropli gliceryny. Nałożyłam na suche włosy na kilka godzin. Kiedy wyschły po myciu wyglądały bardzo dobrze, były błyszczące, dociążone i gładkie, a w dotyku śliskie.




Od tego czasu, po trzeciej próbie, regularnie używałam olejowego serum w sprayu. Tylko że moje nigdy nie jest w sprayu (dla porządku używam tej nazwy, bo pod nią mieszanka znana jest w blogosferze), taka metoda aplikacji się u mnie nie sprawdza, serum ląduje w jednym miejscu na włosach bo jest za gęste by stworzyć mgiełkę, albo za nimi – na ścianie lub na mojej bluzce ;) Dlatego zawsze przygotowywałam je w butelce z pompką, nakładałam na dłonie i rozprowadzałam na włosach.

Używałam takich produktów, które solo dają bardzo dobre efekty. Powszechna zasada „jeśli odżywka/olej się u ciebie nie sprawdza, zużyj produkt w olejowym serum” nie jest dla mnie. Jeżeli coś nie działa, to po prostu nie działa i ulepszanie tego w przypadku moich włosów jest tylko stratą czasu. Dlatego moje serum to nie „miejsce” na odpadki. Przygotowując je nie oszczędzałam najlepszych produktów. (Ale oszczędzałam najdroższe, na przykład olej Alterra Brzoza i Pomarańcza.) Mieszałam używany w danym czasie olej i maskę, na przykład olej Loton makadamia, olej Babydream fur Mama, maskę miodowo-migdałową Seri, którąś z masek Biovax. (Wersja Naturalne Oleje jest tak gęsta, że nie tworzy jednolitej emulsji, serum trzeba intensywnie mieszać przed wyciśnięciem na dłoń a po kilku godzinach stania w butelce olej wędruje na górę;))

Kiedy uznałam, że serum olejowe jednak działa, przygotowywałam je używając mniej więcej 30 ml każdego z trzech składników. Często używałam trochę mniej wody, a ilość maski albo oleju zwiększałam, w zależności od tego czy chciałam mieć lżejsze serum (więcej maski), czy cięższe (przewaga oleju). Czasem dodawałam też półprodukty: moją ulubioną glicerynę, kilka kropel keratyny (zanim całkiem zrezygnowałam z protein).

Olejowego serum często używałam przed zabiegiem proteinowym (to też w czasach, kiedy protein  jeszcze używałam). Mogłam je spłukać i nałożyć na niepokryte szczelnie olejem włosy proteinową maskę. Czysty olej musiałabym emulgować maską Serical al Latte (proteiny nałożone bezpośrednio na emolienty w przypadku moich włosów nie dają efektów) i zamiast dwóch (proteinowej i emolientowej) podczas jednego mycia musiałabym używać trzech masek, a to już zbyt skomplikowane. Serum pozwalało mi na zachowanie olejowania przed każdym myciem ale i łatwe oraz skuteczne używanie protein.

Nawet bez używania protein, kiedy chciałam po prostu nałożyć olej na włosy olejowe serum bardzo oszczędzało czas. Zamiast warstwowego nakładania oleju na glicerynę (woda – gliceryna – olej) albo na maskę (maska – olej albo woda – maska – olej) można trzy razy szybciej nałożyć przygotowane wcześniej serum. Włosy były odżywione i przez olej i przez maskę, mogłam też dodać półprodukty. Serum ma jeszcze jedną zaletę: włosy spięte w koczek nie są tak podejrzanie ciemne i błyszczące jak wtedy, kiedy nałożę olej. Mogę więc swobodnie wyjść z domu, pod warunkiem że nałożę serum od linii uszu w dół ;)

Olejowe serum w sprayu a minimalizm

Przez jakiś czas było więc dobrze. Później przeszłam na idealny dla mnie minimalizm pielęgnacyjny i nie do końca wiedziałam jak wkomponować w nową pielęgnację olejowe serum. Kiedyś, próbując dociążyć włosy, do odżywki czy maski nakładanej po myciu dodawałam z czasem więcej i więcej oleju aż doszłam do momentu, w którym włosy po takim myciu zostawały tłuste, bo odżywka nie emulgowała takich ilości oleju. A wtedy byłam daleko od mieszanki 1:1, oleju było znacznie mniej. W olejowym serum z kolei oleju jest przecież tyle samo (albo prawie tyle samo), co maski, plus woda. Byłam pewna, że spłukanie takiej mieszanki nie wystarczy i olej na pewno zostanie na włosach. Czyli musiałabym serum zmywać tak jak olej, maską Serical al Latte, ale to oznaczałoby dwie maski nałożone podczas jednego mycia: to dla moich włosów za dużo. (W trakcie jednego mycia mogę albo nałożyć na włosy olej i zmyć go lekką maską, albo użyć cięższej maski/odżywki. Nałożenie dwóch masek/odżywek, albo nałożenie i oleju i maski, czyli różne wersje OMO, to już za dużo.) Teoretycznie mogłabym używać mniej oleju, na przykład w proporcji 1:2 z maską. Ale to byłoby w zasadzie nakładanie na suche włosy maski z dodatkiem oleju, a wzbogacanie masek nigdy się u mnie jakoś szczególnie dobrze nie sprawdzało. Wolę je nakładać po myciu i bez oleju, najzwyczajniej.

Pomimo wątpliwości graniczących z pewnością że to nie zadziała, postanowiłam dać serum szansę, bo uwielbiam samą jego ideę: potencjalne odżywienie od maski i oleju w bezproblemowej formie. Przygotowałam więc mieszankę: 15 ml wody, 30 ml maski Biovax do włosów ciemnych, 30 ml oleju Babydream fur Mama (1:2:2). Użyłam więcej maski i oleju bo kiedy zmieszałam 15 ml każdego składnika serum było dziwnie rzadkie. W zasadzie mieszanka jest podobna do tej opisanej tuż nad zdjęciem, jest tylko mniej wody i nie ma gliceryny.

Wersja 1: "to nie może się udać" czyli serum spłukane wodą. Nałożyłam je na 5 godzin na suche włosy po czym umyłam skórę głowy a długość tylko spłukałam wodą. To była spontaniczna decyzja: kiedy zmoczyłam włosy były  one nadzwyczajnie gładkie i miękkie a nie czułam na nich warstwy oleju, więc postanowiłam zaryzykować i nie nakładać maski Latte która umyłaby długość.
Zaskoczenie i zachwyt: włosy nie były obciążone, nie zbijały się w strączki, nie czułam na nich warstewki oleju. Były za to bardzo, bardzo gładkie, śliskie i dociążone. Efekt idealny! Taki naprawdę 10/10 :) Jeden z najlepszych jakie kiedykolwiek uzyskałam.

Wersja 2: serum zmyte maską Serical al Latte. Nałożyłam je również na 5 godzin na suche włosy i zmyłam jak olej, rozcieńczoną maską Latte, żeby zobaczyć jak sprawdzi się taki zabieg. Bałam się, że to będzie już za dużo – dwie maski, w tym jedna z olejem – i wróci puch i lekkie włosy.
To już za dużo, czyli: w trakcie schnięcia włosów widziałam, że wyglądają prawie tak, jak wyglądały schnąc za czasów bogatej pielęgnacji. Było ich wizualnie bardzo dużo, czyli były niedociążone i lekkie, a także sztywne. Wiedziałam, że nawet po nocy taki stan nie zmieni się w cudowną gładkość i dociążenie. (Jeśli włosy mają być rano gładkie i dociążone, zazwyczaj już w trakcie schnięcia widać, że jest dobrze.) Do rana włosy się trochę wygładziły, ale jednak puch w dużej części został. Były też lekkie i wciąż sztywne.
W tym samym momencie, czyli pierwszego dnia po myciu, po bogatej pielęgnacji potrafiły wyglądać znacznie gorzej, jednak serum olejowe zmyte maską to też już nadmiar. Chociaż nie jest tak źle jak było, jest wyraźnie gorzej niż po spłukaniu serum (czy każdym innym minimalistycznym zabiegu.)

Włosy po tej gorszej wersji serum olejowego pokazywałam we wrześniowej pielęgnacji włosów.


Do czterech razy sztuka! ;) Cieszę się ogromnie, że w wyniku przypadkowej myśli która przyszła do mnie w środku nocy spróbowałam olejowego serum jeszcze raz. Od wtedy znów jest ze mną na stałe, używam go czasem zamiast czystego oleju, czyli w dni mycia olejowego.

Przepis na cudowność:

Przez jakiś czas krążyłam w okolicach tej najnowszej, nieco zmienionej w stosunku do oryginalnego przepisu proporcji, czyli nie 1:1:1 a 1:2:2 (woda:maska:olej). Po kilku miesiącach okazało się, że takie serum jednak jest za bogate – nie obciąża włosów w sensie tego, że się nie spłukuje i zostawia je klejące czy postrączkowane. Sprawia po prostu, że są lekkie, suche i sztywne, tak jak po zbyt złożonej pielęgnacji.

Wróciłam więc do lżejszej wersji: 1:1:1. I okazało się, że chociaż takie serum wygląda na rzadkie, jest nadal wygodne w użytkowaniu, nie przelewa się przez palce. (W końcu na samym początku właśnie tych proporcji używałam i konsystencja była w porządku.) Nadal delikatnie manipuluję ilością poszczególnych elementów zależnie od tego, czy chcę serum cięższe czy lżejsze. Skłaniam się raczej ku lżejszym mieszankom: na przykład po dodaniu składników w proporcjach 1:1:1 dodaję jeszcze trochę maski i wody.

Przygotowuję serum z którąś ze "starych" masek Biovax (czyli nie tych z serii Glamour) – albo z taką, której akurat używam w danym miesiącu, albo z inną, żeby nie było tak, że z dwóch masek z danego miesiąca jedną nakładam i w serum i solo. Moje włosy lubią różnorodność i użycie tego samego produktu dwa razy z rzędu daje słabszy efekt. Chociaż przy serum czegoś takiego nie zauważyłam, moje włosy traktują je jako olej ;) Także czasem zmieniam maski zapobiegawczo, ale nawet jeśli przygotuję serum z maski z danego miesiąca, wciąż jest świetnie. W kwestii oleju odkryłam, że w serum najlepiej sprawdza się Babydream fur Mama. Inne, chociaż solo dają świetne efekty, w serum nie tyle szkodzą co po prostu nie działają aż tak świetnie jak BDFM. Jest dobrze lub bardzo dobrze, ale nie idealnie. Trzymam się więc oleju Babydream dla mam i przygotowuję z nim serum nawet jeśli w danym miesiącu używam go również solo.

Poza fenomenalnym efektem na włosach serum ma jeszcze dwie zalety. Po pierwsze, mycie z nim jest najszybszą z moich trzech wersji (licząc jeszcze mycie z olejem i mycie z maską). Nie emulguję oleju maską, nie wprasowuję maski odżywczej ani nie trzymam jej 15 minut na włosach. Spłukuję serum i już. To zbawienna opcja w dni, w które wracam do domu późno i każde pół godziny snu się liczy. Po drugie, pozwala mi realizować potrzebę mieszania czegoś i tworzenia własnych kosmetyków ;) Nie jest to nic nadzwyczajnego, ale ja nigdy nie robiłam sama niczego skomplikowanego, po prostu dodawałam półprodukty to tu, to tam. Nie służyło mi to, najlepiej sprawdza się jednak prosta pielęgnacja, więc przestałam, ale trochę mi tego brakowało. Teraz znów proste zmieszanie trzech produktów od czasu do czasu daje mi wystarczającą satysfakcję ;)

Komentarze

  1. łoooo jakie piękne włosy po tym serum <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja przygoda z serum olejowym jest podobna, z tym że moje włosy tolerują glicerynę tylko solo pod olejem a oleju BDFM w ogóle. Oczywiście zanim to spostrzegłam to namiętnie używałam serum dziwiąc się czemu nie działa tak dobrze jak u innych. Czasem nie były spuszone ale za to tragicznie niedociążone w dni kiedy zmywałam serum z długości włosów szamponem. Dopiero gdy zmkeniłam olej, usunełam glicerynę a do serum dodałam łyżeczkę maski proteinowej było idealnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja to jednak jestem za leniwa na robienie takiego serum, chociaż muszę przyznać że ostatnio moim włosom przydałoby się więcej uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje włosy pokochały to serum od 1 użycia, nawet kiedy dodam maseczki czy odżywki, które średnio działają;) Świetnie że Ty znalazłaś swój sposób na to serum;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak przeczytałam o tym po raz pierwszy, to pomyślałam, że to świetny pomysł, który pozwala zaoszczędzić czas i produkty. Po kilku próbach okazało się, że moje włosy nie lubią serum. Testowałam różne proporcje i składniki, ale żadna z wersji się nie sprawdziła. Szkoda...

    OdpowiedzUsuń
  6. jutro zrobię tą mieszankę w stosunku 1:2:2 z tym, że dodam jeszcze kilka kropel hydrolizowanej keratyny. ciekawe, czy podpasuje moim włosom :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja zawsze dawalam bardzo mało oleju, bo na długości moje włosy wyglądały o prostu na nieswieze :c

    OdpowiedzUsuń
  8. Moze moje pytanie wyda sie glupie, ale jak zmienic kolejnosc postow na blogu, zeby wyswietlaly sie od najnowszych? :) zaraz mnie cos trafi (nie powiem co) z szukaniem tego ustawienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jeju, nie wiem :( Nigdy niczego takiego nie zmieniałam i byłam pewna, że to jest automatyczne. A Tobie się nie pokazują od najnowszych?

      Usuń
    2. Mój internet zwariował na chwilę, ale już naprawione ;)

      Usuń

Prześlij komentarz