Flexi8: Elegance i Nila

Sklep Lilla Rose zapowiedział wyprzedaż w Czarny Piątek, pokazując tylko kilka modeli Flexi w mailu i zapowiadając o wiele więcej w tym, tradycyjnie, coroczny tymczasowy powrót limitowanych miesięcznych modeli z całego bieżącego roku. Te miesięczne Flexi udawało mi się kupować na bieżąco, ale byłam ciekawa pozostałych: i nowych modeli które miały zostać wprowadzone w tamtym momencie na stałe i tych zrobionych w ograniczonej ilości specjalnie na wyprzedaż. Do tego ceny tych spinek, które były w ofercie od jakiegoś czasu miały zostać obniżone razem z całą resztą.

Nastawiałam się na szalone zakupy. Myślałam, że liczba spinek które mi się spodobają przekroczy rozsądny limit jaki sobie wyznaczę i będę musiała wybierać. Trzeba przyznać, że sklep Lilla Rose przygotował z okazji Black Friday zaskakująco dużo modeli Flexi. Naprawdę bardzo, bardzo dużo. A spodobały mi się… dwa. W dodatku oba z kategorii tych, które zostały w ofercie po zakończeniu wyprzedaży (w limitowanej ilości, ale póki ich starczy – będą dostępne). Moja wishlista jeśli chodzi o Flexi8 przestała istnieć jakiś czas temu: kupiłam wszystkie, które chciałam mieć. Teraz będę  już tylko obserwowała pojawiające się nowe modele i limitowane miesięczne spinki – na pewno niejedna mi się spodoba ;) 

Pierwsza spinka to Elegance. Jest czarną wersją Grace, która z kolei była majową Flexi of the Month. Jedyną różnicą poza kolorem jest to, że środek Elegance jest szlifowany a perła w Grace jest gładka (i ma naturalnie nieregularny kolor). Gładkie wykończenie podoba mi się bardziej, ale Elegance jest wciąż piękna. Nadal czuję, że tak jak i Grace czarna wersja jest bardziej ozdobna niż spinki, które mi się na ogół podobają. Oba modele mogłyby nie mieć kryształków wokół środka. Ale chociaż jest to górna granica, Grace i Elegance są jeszcze w zakresie tego, co mi się estetycznie podoba :) Nie noszę ich na co dzień. Na specjalne okazje – są idealne. Grace wzięłam ze sobą na listopadową uroczystość rozdania dyplomów ;)





Drugi model który wybrałam to Nila. Widziałam tę spinkę w mailu z zapowiedzią wyprzedaży, spodobały mi się duże, proste, niebieskie koraliki i ich układ. Tylko fanką środka simple band jakoś nie jestem. Wybrałam wiec inny srebrny środek który mi się podobał i napisałam do mojej konsultantki kilka dni przed wyprzedażą z pytaniem, czy Lilla Rose nadal przyjmuje zamówienia indywidualne. W starym sklepie Flexi8 a także już po połączeniu Lilla Rose z poprzednią stroną można było prosić o zmiany w spinkach, nie byłam pewna jak jest teraz bo nie widziałam nigdzie informacji o tej możliwości a jestem pewna, że ona kiedyś była. Odpowiedzi niestety nie dostałam więc zaryzykowałam i złożyłam zamówienie. Do ostatniego etapu wypełniania formularzy dostawy i płatności okienko do wpisania komentarza do zamówienia się nie pojawiło. Napisałam więc szybko maila do sklepu i, co zaskakujące, dostałam odpowiedź w sobotę w środku nocy w tamtej strefie czasowej więc trzeba przyznać, że wyprzedaż była przygotowana perfekcyjnie, pracownicy czuwali nawet w nocy. Wręcz perfekcyjnie do kwadratu bo moje zamówienie zdążyło wyruszyć w drogę zanim osoba z którą się skontaktowałam miała czas żeby coś w nim zmienić – gdybym mogła, pewnie zrezygnowałabym z zamawiania spinki Nila i prosiłabym o zwrot należności bo nie było dosłownie żadnego modelu, który chciałabym w zamian. Także powiedzenie, że obsługa była ekspresowa to za mało. Tylko że czasem ekspres ma swoje wady ;) Wyruszyła do mnie spinka ze środkiem, który mi się nie podobał.

Jak to często bywa, niepotrzebnie się martwiłam. Na żywo simple band wygląda dużo lepiej niż na zdjęciach. Coś się delikatnie zmieniło we wzorze, jestem pewna (sprawdzałam na starych zdjęciach), że kiedyś był to zygzak który mi się nie podobał, teraz zdobienia są inne (co w zasadzie na nowych zdjęciach na stronie sklepu widać, tylko że uprzedzona do tego środka nawet mu się nie przyglądałam pomimo informacji o przeprojektowaniu w opisie. Takie niedokładności mi się zazwyczaj nie zdarzają i jedynym wyjaśnieniem jest bliskość wspomnianej uroczystości dyplomowej ;)) i z nimi simple band już mi się podoba :) Nawet gdybym po rozpakowaniu miała do środka neutralne podejście, koraliki i tak sprawiają, że Nila wygląda super :) Ale na szczęście na żywo środek wygląda dużo lepiej, a dodatkowo został delikatnie zmieniony. Całość bardzo mi się podoba.



Tym wpisem świętuję dokładnie trzy lata prowadzenia bloga :)

Komentarze

  1. Pierwsza jest piękna, ja mam jednak za krótkie włosy aby z niej skorzystać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam mniejsze rozmiary. Sama korzystam z tych od MINI do S. Są równie urocze ;) A wszystko zaczęło się od tego bloga ponad rok temu... Przy okazji dziękuję i gratuluję Autorce jubileuszu!

      Usuń
    2. A już miałam się pytać, czy istnieją mniejsze spineczki, to może kiedyś zaopatrzę się w taką ;)

      Usuń
  2. pierwsza jest piękna, klasa sama w sobie :) nila za to wygląda bardzo sympatycznie, tak na co dzień :)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Elegance" kojarzy mi się z carską Rosja. W "Nili" wymieniłabym niebieskie koraliki na turkusowe o tym samym kształcie. Na Twoich włosach obydwie wyglądają pięknie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Turkusowych nie ma, są za to zielone, karminowe i pomarańczowe :)

      Usuń
  4. Myślę, że to ten moment, kiedy muszę ją mieć. Już chyba długość włosów pozwoli.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak zwykle wzdycham do tych cudeniek...:) Może chciałabyś zrobić post o tym jak kupować, jak dobierać rozmiary Flexi do gęstości i długości włosów.. od dawna pożądam choć jednej, ale zupełnie nie czuję się pewnie by zamówić. Boję się że wybiorę za małą, za dużą, coś pójdzie nie tak, a tanie rzeczy to nie są, no i paczka zza granicy..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zaczęłam od XS. Mam włosy prawie do łopatek, falowane, ale cienkie. Coś jak Henri, ale o połowę ich mniej w ilości ;) Ogólnie zdecydowanie lepiej kupić za małą, można wtedy spiąć tylko część włosów, o ile oczywiście lubi się takowe upięcia. Sama po tej jednej zaopatrzyłam się w rozmiary od MINI do S. Ta pierwsza jest maciupeńka, taki gadżet tylko na jedno pasmo, za to S-ką spokojnie zbiorę wszystkie włosy. Mam nadzieję, że trochę rozwiałam wątpliwości.

      Usuń
    2. Mam plan posta, ale myślę, że więcej niż film i instrukcje z ich strony nie powiem. Może jedynie to, że według ich wyznaczników powinnam wybierać rozmiar M a pasuje mi o 2 większy XL, ale to kwestia indywidualna, bo a Flexi noszę w zasadzie wyłącznie do koków z całych włosów, a Lilla Rose pokazuje inne fryzury. Z drugiej strony, w 100% zgadzam się z tym, że lepiej kupić za małą bo z za małą nadal można zrobić w zasadzie wszystko co się chciało z większą. Z za dużą nie da się zrobić absolutnie nic, może poza zapięciem jej na koczku z wypełniaczem... :D

      Usuń
    3. Dzięki dziewczyny :* Pozostaje mi spróbować kupić S (mam włosy podobne jak Anonimka, tylko że proste) i mieć nadzieję że będzie idealnie pasować. :)

      Usuń
  6. Czemu mnie wodzisz na pokuszenie?! :C ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak dla mnie są obrzydliwe, nie nosiłabym czegoś takiego nawet jakby mi zapłacili. Kojarzy mi się ze spinkami jakie widuje w chińskich za parę złotych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie. Mnie nie podoba się bardzo dużo rzeczy które innym się podobają, ale jakoś nie widzę żadnego celu w pisaniu tego. A już zwłaszcza w taki sposób ;) Ale to cudownie że podzieliłaś się swoją opinią :D

      Usuń
  8. Henri, widziałaś może ten kanał na YT https://www.youtube.com/channel/UCmyemrOguOEbKMH9IOdLqaw ? Dziewczyna pokazuje jak zrobić genialne koki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaak :) Vanessa ma też bloga, śledzę ją od jakiegoś czasu:) Właściwie jest jedną z moich głównych inspiracji, chociaż typ włosów mamy inny, ona ma ich dużo więcej i są niskoporowate ;)

      Usuń
    2. Mimo że ja fanką niskoporowatych włosów nie jestem, to u niej mnie zachwycają. No i ta gęstość... W każdym razie jej kanał z powrotem zmobilizował mnie do zapuszczania włosów :) Bo do większości fryzur, które tam prezentuje mam za krótkie :P

      Usuń
    3. Ha! U mnie też zaczęło się od fryzur. To znaczy główną motywacją w sumie było zawsze to, że długie włosy mi się po prostu podobają, ale kopa do praktycznego działania, do świadomego zapuszczania, dało mi właśnie to, że chciałam zrobić pewną fryzurę. Nadal chcę! :) I jeszcze troszkę muszę poczekać.

      Usuń

Prześlij komentarz