Olejowanie włosów: olej z nasion brokułu i olej z pestek śliwki

Byłam bardzo ciekawa tych dwóch olejów. Mało znanego brokułowego przez podobieństwo do silikonów, a śliwkowego przez zapach. Oba dostępne są w sklepie ecospa w różnych pojemnościach. Na przykład za 30 ml zapłacimy 14.50 zł (brokuł) i 13.90 zł (śliwka). Oleje znajdują się w buteleczkach z ciemnego szkła, mają kroplomierze i szczelne zakrętki. Etykiety są foliowe, więc nie brudzą się i nie odklejają nawet jeśli mają kontakt z olejem.



Olej z nasion brokułu

Producent na etykiecie wspomina, że olej może zastępować silikony w szamponach i odżywkach. Nałożony w niewielkiej ilości na suche włosy faktycznie zachowuje się trochę jak silikonowe serum. Nie jest "olejowo" tłusty, film pozostający na dłoniach przypomina ten silikonowy. Olej pachnie delikatnie, jakby... podsmażonym brokułem :) Ja zapachu nie wyczuwam mając olej na włosach, po zmyciu znika całkowicie.

To jedyny do tej pory olej, który sprawdzał się u mnie nakładany na suche włosy w roli odżywki (teraz już nie używam niczego w roli produktów bez spłukiwania, ale kiedy to robiłam, brokuł działał świetnie). Wszystkie inne, chociaż używałam dosłownie kropelki, zostawiały włosy tłuste w miejscu, gdzie przyłożyłam dłonie. Trudno mi je było rozprowadzić na całej długości, nie mówiąc o docieraniu do wewnętrznych pasm. Olej z nasion brokułu jest idealny. Używałam dwóch kropli na każdą połowę włosów, dokładnie rozcierałam olej w dłoniach i przesuwałam nimi po pasmach. Olej rozprowadza się bez śladu. Dla dodatkowego wygładzenia spinałam czasem włosy w luźny koczek na kilkanaście minut. Po rozpuszczeniu były aż śliskie – to mój ulubiony efekt :)

Sprawdziłam też działanie oleju na włosach tradycyjnym olejowaniem (na sucho) przed myciem. Kupiłam go głównie do końcówek i nakładania odrobiny na wilgotne lub suche włosy po myciu, czy właśnie drugiego dnia po myciu w celu wygładzenia i nabłyszczenia włosów. Ale bywało tak, że nakładałam jakiś nowy olej na końcówki a one były suche. Początkowo zrzucałam winę na ich kondycję, w końcu te stare były po prostu suche. Aż sprawdziłam dany olej na całości włosów i okazało się, że to on wysusza je jeszcze bardziej. Staram się więc kupić oleju trochę więcej, tak, by poza zabezpieczaniem końcówek czy nakładaniem w formie odżywki bez spłukiwania móc go przetestować tradycyjnie, na całej długości włosów. Olej łatwo się zmywa (użyłam jak zwykłe maski Serical Latte). Po wyschnięciu włosy były wspaniale dociążone i błyszczące, a także gładkie wizualnie i śliskie w dotyku. Po tym jak przestałam używać brokułu w roli odżywki b/s, zużyłam resztę do tradycyjnego olejowania i po kilku aplikacjach upewniłam się, że jest świetny.

Olej z pestek śliwki

W ten sam sposób przetestowałam olej z pestek śliwki. Zapach marcepanu jest po prostu najlepszy na świecie! ♥ Olej okazał się być zaskakująco wydajny, jedną niewielką porcją udało mi się pokryć każdą połowę włosów i nakładając go pomyślałam, że jeśli się sprawdzi to od czasu do czasu będę mogła spokojnie użyć go na całe włosy, pomimo ceny. Trzymałam go na suchych włosach kilka godzin, a tuż przed myciem zauważyłam, że dość mocno się wchłonął. Niektóre pasma, zwłaszcza końcówki (wtedy jeszcze wciąż stare), były całkiem „suche”.

Niestety efekty mnie zawiodły. Kiedy włosy wyschły okazało się, że są tylko delikatnie wygładzone – krótsze, lżejsze włosy odstawały na całej długości – i minimalnie bardziej niż zwykle błyszczące. Końcówki zostały wyraźnie suche. Olej nałożony w ten sposób nie robi więc wiele.

Nałożyłam również kilka kropli na suche włosy. Tak przekonałam się już ostatecznie, że olej z pestek śliwki jest najlżejszym olejem, jaki dotąd stosowałam. Nałożony w niewielkiej ilości (u mnie to 3-4 krople na każdą połowę włosów, czyli dwa razy więcej niż w przypadku przeciętnego oleju) nie obciąża, za to wygładza i bardzo wyraźnie nabłyszcza. Niestety bardzo wysokoporowate końcówki nadal zostawały suche, były nawet nieco sztywniejsze niż zazwyczaj. Zapach jest cudny i bardzo żałuję, że olej się nie sprawdził tak jak chciałam i nie będę mogła nakładać go na końcówki. Spróbowałam dodania go do maski, ale tu już całkowicie spuszył włosy. 

(Za to idealnie sprawdza się na twarzy. Gdyby nie to, że i olej z pestek śliwki i kwas hialuronowy nie sprawdziły się na moich włosach, nie zaczęłabym stosować olejowo-hialuronowej mieszanki na twarz. Czytałam o tym, ale nie byłam przekonana. Moja pielęgnacja twarzy jest prosta i skrajnie minimalistyczna, używam wciąż tych samych produktów, nie zajmuję się twarzą tak jak włosami. Ale warto było spróbować! Teraz kupuję olej i kwas hialuronowy specjalnie do twarzy ;))

Po kilku miesiącach przerwy (w tym czasie moja pielęgnacja nieco się zmieniła) spróbowałam go ponownie. Znów nakładałam olej na suche włosy i zmywałam go maską Serical Latte. Na dobrze nawilżonych i regularnie olejowanych włosach nie wchłaniał się już tak wyraźnie. Jeśli chodzi o efekty, było tylko trochę lepiej niż przy pierwszych próbach: włosy były dociążone i to jedyna zmiana na lepsze (chociaż to zapewne zasługa nowych elementów pielęgnacji, czyli na przykład większej ilości nawilżania). Jednak wizualnie wciąż było kiepsko – wierzchnia warstwa włosów odstawała. Wtedy przekonałam się też, że olej z pestek śliwki wysokoporowate końcówki nie tyle zostawia suche, niewygładzone i niedociążone, co dodatkowo je wysusza.

W takiej sytuacji nakładanie go na glicerynę czy dodawanie do olejowego serum byłoby tylko próbą polepszenia szkodliwego działania, a tego nie będę robiła. Szkoda mi czasu i nie będę ryzykowała kondycji włosów. Jak już wspominałam, nie próbuję polepszać działania szkodliwych i neutralnych, słabych produktów. Zostaję tylko przy tych dobrych i świetnych.

Rzadko daję też produktom drugą szansę po pierwszej serii testów. Coś mnie jednak do tego oleju przyciągało, czułam, że może się sprawdzić. Podobnie było z oliwką Babydream fur Mama. Tyle, że drugie spotkanie z BDFM okazało się strzałem w dziesiątkę (jedenastkę wręcz!), a cudnie pachnący olej z pestek śliwki niestety nie jest dla moich włosów. 

Próbowałyście któregoś z tych olejów? Szczególnie polecam brokuł o wyjątkowej konsystencji.

Komentarze

  1. O oleju z nasion brokułu to jeszcze nie słyszałam ale będę musiał za nim poatrzeć:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Henri, a jak z zapachem brokuła? Kusi mnie bardzo, ale jestem wyjątkowo wyczulona na smrodliwe oleje, zwłaszcza jeżeli mam ich używać w celu wygładzenia suchych włosów (w sumie to dlatego od 1,5 roku używam do tego tylko śliwki ;))
    Pozdrawiam! monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopisałam info o zapachu już :) Ten olej pachnie brokułem, takim jakby podsmażonym, ale delikatnie. Jak mam go na włosach zapach się wokół nie unosi, a po zmyciu znika totalnie.
      O rany, śliwka pachnie tak cudownie!

      Usuń
  3. Brokuł strasznie mnie kusi - a śliwkę moje fale kochają, podobnie działa olej z pestek moreli ;) Szkoda, że Twoje włosy nie polubiły śliweczki, myślałam, że to będzie strzał w 10 ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O. A morelę właśnie moje lubią też.
      Argan i awokado mają podobne składy, argan to u mnie porażka, awokado cudo. Jak to jest możliwe? :D

      Usuń
  4. Bardzo lubię olej z pestek śliwki na końcówki, no i jego zapach ;) Niestety już się kończy i muszę znaleźć większą pojemność w przystępnej cenie. A brokułem szalenie mnie zaciekawiłaś, muszę wypróbować :)

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Mialam sliwke i tez kochamzapach :) dziala poprawnie. natomiast do brokula zabieram sie juz od jakiegos czasu ale boje sie zapachu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopisałam do posta info o zapachu bo coś zapomniałam. Ten mój (a w sumie nie wiem czy gdzieś po za ecospa można inny dostać) pachnie lekko, a ten zapach to podsmażony brokuł :D Niewyczuwalny na włosach ;)

      Usuń
  6. O oleju z pestek śliwek czytałam na kilku blogach. Jeśli się nie sprawdza na włosach to działa na twarzy. Przymierzam się do kupna, a na razie używam arganowego.
    Uwielbiam brokuły, zwłaszcza z czosnkiem i makaronem. :) Fajnie, że olej się sprawdza.

    OdpowiedzUsuń
  7. Olej z brokuła brzmi ciekawie, jeszcze o nim nie słyszałam :) a śliwkę już długo mam zamiar wypróbować, muszę tylko najpierw ją gdzieś znaleźć :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiem czy już Ci to gdzieś pisałam, ale strasznie jestem ciekawa jak Twoje włosy wyglądałyby wystylizowane np. jako tafla prostych włosów czy burza loków.
    Stylizujesz może włosy okazjonalnie? Jeśli tak, to czekam na taki post. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem mi się zdarza zrobić loki. Na większą okazję chetnie wyprostowałabym włosy gdybym miała pod ręką prostownicę, pożyczoną czy coś. Jeśli tak będzie, na pewno wstawię zdjęcia na bloga :) Póki co, są dwa wpisy z lokami:)

      http://henri-and-her-hair.blogspot.com/2015/03/prosty-sposob-na-loki-bez-uzycia-ciepa-2.html

      http://henri-and-her-hair.blogspot.com/2015/02/moj-prosty-sposob-na-loki-bez-uzycia.html

      Usuń
  9. Mam identyczny typ włosa jak ty nawet kolor:D, dlatego chętnie przeglądam recenzje:)Muszę przyznać,że twoje włosy z jakimiś produktami się nie lubią, bo wyglądają co raz gorzej na podstawie zdjęć:( Od siebie mogę polecić maskę artego dream repair nie jest obciążająca mimo silikonów.U mnie sprawdza się nakładanie maski biowaxu do suchych i na to odrobina oleju ze słodkich migdałów. Maksymalne wygładzenie, ale kosztem objętości mam po masce total extreme repair z elseve. Jedyny delikatny szampon jaki nie puszy mi włosów to planeta organica prowansalski.Polecam:) i może przyda się taka rekomendacja.Powodzenia!
    Malena

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz