Listopadowa pielęgnacja włosów

Mycie
Biolaven, szampon z olejem z pestek winogron i olejkiem lawendowym

Odżywki do spłukiwania i maski
Maska Isana Effektiv Kur Oil Care (humektantowa)
Odżywka Ziaja Intensywne Wygładzanie (silikonowa)
Dodatkowo: maska Serical Crema al Latte, do zmywania oleju

Zabezpieczanie i pielęgnacja końcówek
Kérastase, Elixir K Ultime Oléo-Complexe
Biovax Regenerujący olejek do włosów Bambus i Olej Avocado (próbka)

Olejowanie
naturalny olej awokado
olej ze słodkich migdałów
olejowe serum w sprayu (woda, maska Biovax do włosów suchych i zniszczonych, olej Babydream fur Mama w proporcjach 1:2:2.)

Półprodukty, płukanki, dodatki do masek i odżywek
gliceryna (z wodą pod olej) – nawilżanie

Suplementy i przyspieszanie porostu
Serum na porost włosów Babuszki Agafii zmieszane z kofeiną farmaceutyczną
Co prawda nie z myślą o włosach, ale brałam dość regularnie tran z witaminami A i E


Skóra głowy (ŁZS)
Cerkogel 30

Schemat mycia:

1. Mycie z olejem (olej, maska Serical, szampon, serum): Olejowanie, nałożenie maski Serical na olej, mycie skóry głowy, spłukanie najpierw szamponu a później maski, serum na końcówki.

Czasem zamiast oleju używam olejowego serum w sprayu, które tylko spłukuję.

albo

2. Mycie z maską (szampon, maska odżywcza, serum): mycie skóry głowy, spłukanie szamponu, nałożenie maski lub odżywki {z półproduktami}, spłukanie maski, serum na końcówki.

Przeplatam sposoby mycia w systemie 1:1.

Nowości

1. olej awokado: dobrany na podstawie recenzji i zawartości kwasów tłuszczowych. Awokado ma kwasy w podobnym układzie co olej arganowy, a z tym moje włosy się nie polubiły. Miałam pewne obawy przed użyciem go, ale spróbowałam. Olej wyjęty z lodówki jest dość gęsty, jakby żelowy, trzymany w łazience robi się rzadszy. Jest gęsty i choć nie jest lepki – dość łatwo go rozprowadzić –  jest jednak z tych cięższych. Muszę go uważnie zmywać, wmasowując dokładnie maskę we włosy. Ma zielony kolor :) Zapach, przed którym wszyscy ostrzegają nie jest ani tak straszny jak się spodziewałam, ani tak intensywny. Dla mnie to zapach zgniłych owoców. Jakkolwiek niezachęcająco to brzmi, nie jest źle bo mam porównanie do nieznośnego, kwaśnego zapachu kozy w arganie, który w dodatku jest znacznie silniejszy. Jasne, że lepsze są oleje bezzapachowe albo pachnące przyjemnie. Ale awokado jest w porządku. Dla mnie – do zniesienia, bez problemu.

Działanie bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. Oczekiwania spadły po podobnym składowo arganie, ale awokado pasuje moim włosom. Są wyraźnie dociążone, sprężyste, gładkie wizualnie i śliskie w dotyku. Wszystko pięknie :) Póki co, olej awokado nakładałam tylko na sucho żeby jak najlepiej poznać go w wersji podstawowej. Zmywałam jak zawsze rozcieńczoną maską Serical al Latte po mniej więcej trzech godzinach. Na pewno będę do niego wracała.

2. Biovax Regenerujący olejek do włosów Bambus i Olej Avocado: próbka dołączona do nowej maski starczyła mi na kilka użyć. Serum jest gęste i nieco lepkie, ale nie obciąża końcówek. Myślę, że kupię pełną wersję. Zwłaszcza, że Kerastase się nie sprawdziło i póki co mam tylko trzy lubiane olejki i dwa do sprawdzenia. Biovax będzie trzeci :) Lista się wydłuża, ale na razie znalazłam mniej ulubieńców niż się tego spodziewałam, a Biovax wydaje się naprawdę wart spróbowania.

3. Biolaven, szampon z olejem z pestek winogron i olejkiem lawendowym: kupiłam go zirytowana kolejną zmianą składów szamponów Natura Siberica. Mam mieszane uczucia. Dość często skracał świeżość włosów tak, że drugiego dnia wyglądały po prostu źle. 


Notatki


1. mycie odżywką: od kilku miesięcy chodziło mi po głowie. Czasem lubię wracać do tego, co kiedyś się nie sprawdziło żeby zobaczyć czy teraz jest lepiej. Z tym, że mycie odżywką było ryzykowne, dlatego długo się wstrzymywałam. Po pierwsze, w przeszłości zawsze kończyło się natychmiastowym wypadaniem włosów. Do tego swędziała mnie skóra głowy. W kwestii skóry było tak, że kiedyś buntowała się nawet kiedy nakładałam odżywkę czy maskę na włosy powyżej linii uszu: przy przeczesywaniu czy upinaniu włosów w koczek zawsze odrobina dostawała się na skórę, która zaczynała łaskotać ;) Później, dzięki Cerkogelowi, zrobiło się lepiej. Teraz bez problemu mogę nakładać odżywki i maski blisko skóry głowy i nie dzieje się nic złego. Pewnego dnia w listopadzie myłam naolejowane włosy tak późno, że spontanicznie postanowiłam umyć rozcieńczoną maską Serical al Latte całość, nie tylko długość z olejem, żeby było prościej.
Przyjemnie było nałożyć na głowę coś śliskiego i nie martwić się o spienianie :) Zostawiłam maskę na włosach i skórze na 15 minut, później spłukałam. Nie było źle: włosy nie wypadały (to duże i bardzo pozytywne zaskoczenie), skóra nie swędziała. Ale była niedomyta, czułam na niej osad, taki jaki pojawia się jeśli zbyt długo nie użyję Cerkogelu. Niestety ŁZS wymaga oczyszczania szamponem. Delikatnego, ale jednak dokładnego. Druga sprawa to czystość włosów. Od razu po tym jak wyschły czułam, że są obciążone. Kiedyś tego problemu nie było. Musiałam myć głowę kolejnego dnia… ale cieszę się, że moje włosy łatwiej teraz obciążyć. To chyba oznacza, że robią się zdrowsze. (Wraca wątek tego, że mam porowatość niższą niż myślałam. Może nie wysoką i już a raczej wysoką w stronę średniej?)
Także zaspokoiłam kilkumiesięczną ciekawość. Obyło się bez katastrofy, choć nie zyskałam też niczego wspaniałego w praktyce. Za to teoria, wiedza – to jak zwykle bezcenne ;)

2. W listopadzie byłam przez większość czasu niezadowolona z wyglądu włosów. Okazało się, że problem tkwi w końcówkach, które u mnie działają tak, że gdy coś jest z nimi nie w porządku, reszta włosów też nie wygląda dobrze bo po prostu się źle układa. Puch na końcówkach też nie kończy się prostą linią, a wędruje w górę. Tym razem winę ponosiło serum Kerastase. Więcej o tym małym szkodniku napiszę w recenzji. Póki co, jest zdjęcie porównawcze które zrobiłam kiedy nabrałam poważnych podejrzeń: prawa połowa końcówek dostała serum Marion 7 efektów, lewa Kerastase. To z takimi końcówkami jak te po lewej męczyłam się cały listopad. I właściwie październik też, tylko wtedy myślałam, że one się po prostu zestarzały. A okazało się, że Kerastase im wyraźnie nie służy.


Komentarze

  1. Szok jaka różnica w tym porównaniu serum. Ja też jestem na etapie szukania w miarę łagodnego szamponu, a jednka takiego który domyje przetłuszczającą się skórę głowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz spróbować szamponów Natura Siberica w takim razie. Mnie wkurza to, że półtora roku chyba sprawdzałam nowe wersje a oni KOLEJNY raz je zmienili dokładnie teraz. Ale poza kwestia irytacji na firme, szampony są dobre. Domywają, nie przyspieszają przetłuszczania, ale i nie puszą i nie wysuszają.

      Usuń
  2. Z tym serum to jestem bardzo zaskoczona, nie spodziewałam się, że może być aż taka różnica!
    Kurcze, tak patrzę na Twoje włosy i patrzę, wydaje mi się, że dostają za mało nawilżaczy... Ale mogę się mylić :)

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A możliwe. Mogłam więcej olejować na glicerynę bo widocznie sama maska Isana nie wystarczy :)

      Usuń
  3. Puszek widzę? :)
    Hmm, a w tym serum Kerastese są proteiny lub alko, że tak niezczególnie oddziaływuje na końce?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Puszek widać też chce się pokazać czasem :)
      Nie ma nic takiego właśnie.

      Usuń
  4. U mnie olej awokado nie przyniósł spektakularnych efektów :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam właśnie, że Kerastase nie służ pomimo ceny wielu osobom...

    OdpowiedzUsuń
  6. O kurczę, faktycznie Kerastase się nie spisało :(
    W moim przypadku szampon biolaven też dość mocno skracał świeżość, pewnie przez gumę guar w składzie ;)
    Nie wiem Kochana, czy próbowałaś, ale ja jestem zachwycona szamponami ecolab, choć mam je dopiero kilka dni, regenerujący i odżywczy, zapowiadają się bardzo dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoglądam na nie od jakiegoś czasu. Chyba spróbuję w końcu jakiegoś :)

      Usuń

Prześlij komentarz