Cudo które szkodzi: serum Kérastase Elixir K Ultime Oléo-Complexe

Jeśli dobrze pamiętam, po raz pierwszy spotkałam się z tym serum dzięki recenzji Blond Hair Care. A recenzja jest tak zachęcająca, że chciałam tej olejek koniecznie mieć. Później znalazłam przewspaniałe serum Gliss Kur Ultimate Color i nie byłam już pewna tego, czy chcę serum Kérastase. W recenzji olejku Gliss Kur porównałam ich składy. Oba zaczynają się od dwóch silikonów, drugi jest taki sam w obu produktach; później Kerastase ma cztery oleje i drobiazgi na końcu, w tym alkohol, jeszcze przed zapachem. W takiej ilości są małe szanse na to, że alkohol wysuszy włosy, ale jednak w przypadku serum Gliss Kur producent przyjął inne rozwiązanie. Jest tam olej, filtr UV (zapewne dlatego, że kosmetyk przeznaczony jest do włosów farbowanych) i… siedem kolejnych olejów. Później zapach i dopiero po nim dwa drobiazgi. Pełen skład serum Gliss Kur znajdziecie we wspomnianej wyżej recenzji. Natomiast skład eliksiru K Ultime wygląda tak:

Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Zea Mays / Corn Germ Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Camellia Kissi / Camelia Kissi Seed Oil, Pentaclethera Macroloba Oil / Pentaclethera Macroloba Seed Oil, Linalool, Alpha-Isomethyl Ionone, Limonene, Coumarin, Benzyl Alcohol, Parfum/Fragrance, C43704/1.

Silikony, cztery oleje (kukurydziany, arganowy, kameliowy, pracaxi) i drobiazgi. Teoretycznie, skład serum Gliss Kur jest bogatszy. Z tego względu Kérastase zniknęło na jakiś czas z mojej listy zakupów. Stwierdziłam, że jest zbyt drogie żeby kupować je z samej ciekawości, a przecież świetne serum już znalazłam, do tego miałam na liście inne obiecujące do sprawdzenia (w bardziej przystępnych cenach). Te niestety okazały się mniej wspaniałe, niż zakładałam. Musiałam szukać dalej. Wróciłam do rozmyślania nad eliksirem Oléo-Complexe i uznałam wreszcie, że skoro pielęgnacja włosów jest moją główną pasją, mogę bez wyrzutów sumienia kupić drogie serum. W końcu to nie przypadkowy zakup w przypadkowym celu.


Konsystencja jest podobna do tej serum Mythic Oil. Produkt jest dość rzadki, ani trochę się nie klei i jest szalenie śliski. Żadne drogeryjne serum którego do tej pory używałam nie było tak lekkie i śliskie. Nakładam po jednej pompce na każdą połowę końcówek kiedy są jeszcze mokre – na długość mniej więcej taką jak dwa razy szerokość mojej dłoni, czyli jakieś ostatnie 15 cm włosów. Kiedyś przed zrobieniem koczka na wypełniaczu nałożyłam na całą długość kucyka dwie pompki serum (żeby nieco ochronić włosy przed zawinięciem ich) i okazało się, że na suche włosy to nieco zbyt dużo. Nadmiar szybko zniknął ale jednak tuż po aplikacji niektóre pasma były obciążone. Także dwie pompki na końcówki na mokro to ilość optymalna. Ale ta sama porcja nałożona na całą długość suchych włosów to zbyt dużo. Serum jest naprawdę śliskie ;)

W związku z jego lekkością zastanawiałam się czy będzie dostatecznie dobrze zabezpieczało włosy które, jakkolwiek zdrowe, nadal są z natury suche i wrażliwe. Pierwszy miesiąc używania serum przypadł na październik, siódmy miesiąc po podcięciu. I niestety okazało się, że po październiku włosy muszę kolejny raz podciąć. Drobne problemy pojawiały się we wcześniejszych miesiącach (wpis o podcięciu) ale w październiku potrzeba podcięcia włosów była wyraźna. Końcówki były “gałązkowata” i suche w dotyku. Uznałam, że po kilku miesiącach po prostu się zestarzały i je odświeżyłam. Miałam cień podejrzeń co do możliwego szkodliwego działania serum, ale tylko cień.

Cień dość szybko zamienił się w pewność. Pod koniec listopada, czyli jakiś miesiąc po podcięciu, końcówki wyglądały źle. Były spuszone, lekkie, wyglądały na rzadkie. To szokujący stan jak na chwilę po podcięciu. Jedynym co mogło im zaszkodzić było serum, nic innego w mojej pielęgnacji czy traktowaniu włosów się nie zmieniło. Dla porównania kilka razy użyłam serum Marion 7 efektów które znałam wcześniej i które lubię i odkryłam, że po nim końcówki wyglądają zupełnie inaczej. Przy którymś myciu dla lepszego porównania na  jedną połowę końcówek (lewą) nałożyłam serum Kerastase, na drugą (prawą) Marion. Udało mi się na zdjęciu uchwycić różnicę którą zobaczyłam w lustrze.



Serum Kerastase nie służy moim włosom. Być może to wina oleju arganowego, którego nie lubią – może jest go w serum wystarczająco dużo, by szkodził. Żałuję, że problem zauważyłam tak późno. W październiku byłam pewna, że końce po prostu się zestarzały, w końcu od podcięcia minęło siedem miesięcy. Chociaż trzeba przyznać, że pogorszenie ich stanu nastąpiło nagle. Drobne kłopoty z poprzednich miesięcy się rozwiązywały, okazywało się, że szkodziła na przykład maska i ostatecznie wciąż było dobrze. W październiku zrobiło się dość wyraźnie źle, i to nagle. Końcówki od razu potrzebowały podcięcia. Było to moje pierwsze podcięcie przy całkowicie zdrowych włosach, zupełnie nowa sytuacja, więc pomimo nieznacznych podejrzeń uznałam, że może tak to wygląda. Że stan końcówek nie pogarsza się bardzo wolno, tylko potrzeba podcięcia pojawia się w ciągu miesiąca czy dwóch. Wina serum wydawała się mało prawdopodobna. Podcięłam końcówki, być może – jak się teraz okazuje – niepotrzebnie. Mogłam porównać serum Kerastase z innym wcześniej żeby zobaczyć czy stan końcówek to kwestia czasu czy właśnie serum. Ale podejrzenia były za słabe, z niemal całkowitą pewnością uznałam, że po prostu naszedł moment kolejnego cięcia. Zwłaszcza, że drobne problemy pojawiały się wcześniej. Po każdym kolejnym uzyciu serum włosy wyglądały gorzej ale zmiana była stopniowa, nie był to kontrast który nagle zwróciłby moją uwagę. Na zdjęciu go widać, ale w praktyce to nie było tak, że zmieniłam serum z poprzedniego (Marion właśnie) na Kerastase i nagle końcówki zaczęły wyglądać źle. Zmiana nastąpiła w momencie, w którym winę za stan końcówek mogłam zrzucić na ich wiek. Do tego falowane włosy wyglądają codziennie inaczej. Niełatwo dostrzec takie różnice zwłaszcza, że serum nie od razu zadziałało bardzo źle. Efekt pogarszał się stopniowo. Z drugiej strony jednak tak duża zmiana stanu końcówek w miesiąc (nawet jeśli jest to siódmy miesiąc od podcięcia) powinna mnie zastanowić. Dopiero kiedy w listopadzie, miesiąc po podcięciu, końce wyglądały źle, nabrałam pewności że coś jest nie w porządku. Siedem miesięcy po cięciu mogło być średnio, ale miesiąc po odświeżeniu końcówek – nie ma mowy. Od razu po tym jak użyłam serum Marion było lepiej. Dopiero takie porównanie pokazało mi, jak kiepsko działa na moich włosach Kerastase. Po dwóch miesiącach zmieniłam je więc na inne serum.

Zastanawiam się co by się stało gdybym już w październiku odstawiła serum Kerastase. Czy nakładane długo na końcówki już trochę osłabione pogorszyło ich stan i podcięcie było faktycznie potrzebne, czy tak jak w listopadzie po serum Marion gdybym zmieniła je wtedy na coś innego byłoby znów dobrze. Nie wiem czy serum zaszkodziło praktycznie czy była to tylko kwestia wyglądu włosów i suchości w dotyku, która wróciłaby do normy przy innym produkcie. Tego już się nie dowiem, podcięłam włosy. Za to na pewno od teraz będę bardzo dokładnie przyglądała się serom. Postaram się zapamiętać jakie wizualnie i w dotyku są końcówki po moich ulubionych i wyłapywać wszelkie różnice po użyciu nowości. Od razu.

U Was oczywiście serum może się sprawdzić. Wiele osób je uwielbia, dla wielu dopiero Kerastase dało efekty i to świetne :) Także warto próbować. Zwłaszcza jeśli wiecie, że Wasze włosy lubią pierwsze oleje z listy składników ;)

Cena to około 50 zł za 50 ml czyli 100 zł za 100 ml. Przy dużym opakowaniu: 100 zł za 125 ml, czyli 80 zł za 100 ml. Swoje kupiłam w sklepie Bea Beleza (to jedyne miejsce w którym znalazłam małe opakowania :))

Komentarze

  1. Niestety, drogi nie znaczy lepszy, a to, że u innego działa super, nie znaczy, że u nas będzie podobnie. Moje włosy na przykład też puszą się po arganowym, który jest przez wiele blogerek zachwalany. Nawet zwykła wcierka Jantar, ukochana przez wiele osób, u mnie dała nijaki efekt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie dokładnie tak samo! Po czasie przestałam mieć jakieś wielkie oczekiwania co do produktów czy to ze względu na skład czy recenzje innych, ale zdarzają się jeszcze takie rzeczy (jak to serum) przy których jestem pewna na 99% że będzie super, cudownie i bajkowo i będziemy się kochać do końca życia. A tu... nie :D

      Usuń
  2. Szkoda że serum się nie sprawdziło ale jak już zostało wspomniane drogie to nie zawsze najlepsze;) no i szkoda tych zniszczonych końcówek...

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że serum się nie sprawdziło, tym bardziej, że faktycznie jest drogie :/.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś mi się bardzo marzyło to serum, ale od kiedy moje włosy są w lepszej kondycji wystarczają mi produkty z drogerii.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurcze, a myslalam o nim czy teraz sobie go nie sprawiac jak moje obecne sie skonczy:(
    Ps.w wolnej chwili zapraszam do siebie na rozdanie z pedzlami Zoeva:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbować naprawdę warto, bo ono ma super potencjał z tymi olejami i świetną silikonową bazą. :)

      Usuń
  6. Niestety nie mamy pewności, że jak coś jest drogie to i od razu dobre :(
    Chciałabym bardzo wypróbować coś z Kerastase, ale ceny mają zawrotne.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj mają. Serum które starcza na wiele miesięcy kupiłam, ale na ich maskę bym się nie zdecydowała :)

      Usuń
  7. Nie kusi mnie zwłaszcza po Twojej recenzji, mam swoje ulubione. Serum gliss kur sprawdza się super :) ( nie jestem pewna, czy chroni końcówki, ale jako jedno z niewielu produktów pomaga na plątanie) używam na zamiennie z jedwabiem CHI, ale ono nie daje takie wspaniałego efektu jednorazowo.
    Poleciłabyś jakąś maskę drogeryjną ? Głównie zależy mi by wlosy się nie plataly, bo wyglądają całkiem nieźle. Biovaxy raczej sie nie sprawdzają ( arganowa strasznie przyśpiesza przetluszczanie, koncówki trochę dociąża, ale to nie to, po innych raczej nie widać efektów, kreatynowa w bardzo złożonej pielegnacji dała jedyny raz w życiu efekt wow).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz proteiny, to odżywki Nivea. One są tak gęste i ciężkie jak maski. Inna opcja to Ziaja, u mnie wizualnie daje totalny efekt wow bo jest mocno silikonowa (wszytskie wersje. Nie pasuje mi tylko Kozie Mleko i czerwona do farbowanych). I jeszcze może maski Seri Natural Line (hebe, Natura). Miodowa też może dać super efekt w wyglądzie włosów :)

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedz :).

      Usuń
  8. Ooo, miałam to serum z gliss kur'a. Cholernie wydajne, aż miałam go dość :D
    Kerastese nie kupię. Za drogie.
    Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzialam rozmowe na pewnym blogu o cenzurze, w ktorej wyrazilas swoje zdanie. Czytam Ciebie od dawna ale malo pisze pod tekstami. Chcialam tylko powiedziec, ze bardzo Cie lubie nie tylko za dobrego bloga ale za podejscie do niektorych rzeczy, jak np. krytyka. Jakby na swiecie bylo wiecej takich ludzi to byloby milej w wirtualnym swiatku. i nie mowie o slodzeniu ale po prostu o tym, ze czasami napisanie np. brzydkie masz wlosy nie wnosza nic do dyskusji.
    Chcialam tylko to napisac, ze fajna babka jestes.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam komentarz pierwszy raz na szybko i w zdaniu "bardzo Cie lubie nie tylko za..." przeskoczyło mi jakoś w oczach "nie" do przodu, wyszło "bardzo Cie nie lubie" i pomyślałam, że ktoś się pofatygował i przyszedł tu na mnie nakrzyczeć za moje zdanie w tamtej dyskusji. A tak się starałam wyrazić je najbardziej neutralnie i spokojnie jak mogłam. Potem doczytałam i mi ulżyło :) Bardzo Ci dziękuję za te słowa. Bardzo bardzo :)

      Usuń

Prześlij komentarz