Oczyszczanie: moje włosy po samym szamponie

Ostatnio oczyszczałam włosy w styczniu. (Wpis o moim łagodnym oczyszczaniu włosów.) W październiku musiałam zrobić to ponownie. Włosy się lekko zbuntowały, były matowe, spuszone, nieco sztywne. Nie pomogły dwa intensywnie nawilżające zabiegi (olejowanie na wodę i glicerynę) więc pomyślałam, że problemem może być monotonia. Używałam ostatnio masek Biovax ze starej serii i solo i w olejowym serum w sprayu. To mógł być więc nadmiar podobnych produktów i składników.

Jednocześnie był to moment, w którym rozważałam podcięcie końcówek. Końce były nierówne, rozchodziły się na boki jak gałązki, były też suche.

Postanowiłam więc oczyścić włosy żeby spróbować pozbyć się problemu z długością a przy okazji zobaczyć jak zareagują końcówki.

Oczyszczanie przeprowadziłam w mojej łagodnej wersji. Myjąc włosy moim codziennym szamponem bez siarczanów (Natura Siberica Ochrona i Energia) pozwoliłam pianie spłynąć po długości. Nie dokładałam w zasadzie dodatkowej porcji szamponu, tylko końcówkom musiałam dać kroplę, bo piana ich nie sięgała. Wgniotłam pianę, pomasowałam chwilę, spłukałam. Z ciekawości nie nałożyłam żadnej maski. Chciałam sprawdzić jak włosy będą wyglądały nie tylko bez odżywiania (bez maski czy oleju) ale jeszcze po oczyszczaniu, po nałożeniu szamponu na długość. Zero absolutne.

Tuż po wyschnięciu włosy wyglądały kiepsko. Były spuszone, ale dużo mniej niż się tego spodziewałam (chociaż oczywiście bardziej niż w analogicznym momencie po zwykłym myciu), za to matowe były wyraźnie. W dotyku, co zaskakujące, były dość śliskie.

Pierwszego dnia, czyli po nocy, było wizualnie lepiej. Spuszenie się nieco zmniejszyło, wróciła część blasku.




Drugiego dnia było już zaskakująco dobrze. Włosy były wizualnie gładkie, błyszczące, w dotyku śliskie. Szok po oczyszczaniu minął i widać było stan, nazwijmy to, surowy.  Było dużo lepiej niż się spodziewałam! 



Oczyszczanie zlikwidowało problem suchości i puchu. Najwidoczniej trafiłam dobrze szukając powodu – to była wina monotonii. Przy okazji sprawdziłam jak włosy wyglądają w wersji podstawowej.

Ważne były też końcówki, jako że właśnie decydowałam o tym, czy je podciąć czy nie. Otóż problem “gałązek” nie zniknął całkowicie, ale zmniejszył się na pewno. Częściowo stan końcówek był więc również winą monotonii. Częściowo jednak to po prostu kwestia tego, że ich kondycja się pogorszyła. Oczyszczanie pomogło pozostałym partiom włosów, a końce jednak zostały wciąż trochę “gałązkowate” i nieco suche. Wiedziałam więc, że po prostu się zestarzały i trzeba je podciąć.

Jak wspominałam, poprzednio oczyszczałam włosy w styczniu. Wcześniej – we wrześniu 2014. Najwidoczniej średnio dwa razy w roku dzieje się coś, co mnie do tego skłania ;) Tym razem potrzeba oczyszczania długości zbiegła się w czasie z decydowaniem o podcięciu końcówek. Przez chwilę nie wiedziałam co się dzieje, co jest stałym problemem a co tymczasowym, co jest powodem czego. Ostatecznie oczyszczanie było dobrą decyzją. Pomogło długości i pokazało mi, że chociaż stan końcówek częściowo również był spowodowany monotonią w pielęgnacji, to pozostała część problemu była spowodowana po prostu zmianą ich stanu. Zestarzały się już (po siedmiu miesiącach od poprzedniego podcięcia), zrobiły się suche i zaczęły odstawać. Zdecydowałam się na podcięcie, teraz wszystko jest w porządku :)


Muszę też zapisać jeszcze jedną obserwację. Drugiego dnia po myciu włosy były gładkie, śliskie i błyszczące. Może nie tak, jak po oleju czy masce ale prawie. Było dużo, dużo lepiej niż myślałam, że będzie. Czyli drugiego dnia stan był prawie taki, jak po myciu z czymś odżywczym co włosy lubią. Ale jednak tuż po myciu i pierwszego dnia było kiepsko. Wciąż nie tak, jak myślałam, że będzie, ale jednak było źle. Upewniłam się co do tego, że moje włosy, poza okolicą skóry głowy, nie mogą mieć kontaktu z detergentami. Są suche z natury i bardzo wrażliwe. Przy oczyszczaniu nałożyłam tylko odrobinę delikatnego szamponu bez siarczanów na końcówki, po reszcie spłynęła piana z tego samego szamponu. A było źle. Wolę nie wyobrażać sobie jak wyglądałyby moje włosy, gdybym regularnie myła je całe. 

Komentarze

  1. Na zdjęciach widać błysk:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim włosom ostatnio tak odbija, że nawet po oczyszczaniu dwa razy pod rząd się strączkują i są klapą.
    Dam im trochę protein może pomoże :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja przeprowadzam takie oczyszczanie raz w miesiącu, ale z SLSem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyglądają dobrze. :)
    Lubię umyć włosy samym szamponem i pozostawić do wyschnięcia, a robię tak raz na kilka myć.

    OdpowiedzUsuń
  5. masz super włosy :) widać ich błysk

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne włosy, pogratulować błysku!

    OdpowiedzUsuń
  7. Twoje włosy prezentują się na prawdę dobrze! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. W styczniu?! WOW! Aż będę się musiała przyjrzeć moim włosom, bo do tej pory też myślałam, że "trzeba" częściej...

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W styczniu :D A te dwa razy w roku to i tak za często, wolałabym, żeby nie działy się rzeczy które skłaniają mnie do oczyszczania :D

      Usuń
  9. Moje wołają o szampon z SLES raz w tygodniu:) łagodne szampony na dłuższa metę nie domywaja, dają przyklap i przetluszcz. To chyba kwestia spadku porowatości:)
    Pozdrawiam Paulownia

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę za jakiś czas zrobić mały detoks włosom :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz