Pięć zastosowań soku z aloesu w pielęgnacji włosów

To kolejny post z cyklu moich rozliczeń z niedziałającymi produktami. Zbieram notatki, niektóre mają co najmniej dwa lata ;) Niedawno pisałam o siemieniu lnianym oraz proteinach.

Soku aloesowego użyłam na pięć sposobów. Z moich szalonych notatek powstała recenzja :) Może znajdziecie w poście jakieś pomysły na aloes. Dla mnie to jak zwykle sposób na zapisanie ułożonych informacji dla samej siebie :)



1. Płukanka aloesowa (płukanki wyjątkowo nie testowałam z początku solo)

Podejście pierwsze

Maska użyta po myciu to Stapiz Sleek Line Repair & Shine (ze starym składem, bez alkoholu). Płukanka: 1 szklanka soku aloesowego (wtedy jeszcze nie był to sok stężony z ZSK a spożywczy sok Prima), 1 szklanka wody źródlanej. Użyłam płukanki również na skórę głowy, czego ze względu na jej wrażliwość zazwyczaj nie robię.
Podczas wysychania i zaraz po wyschnięciu włosy były spuszone, ale mięsiste w dotyku. Po jakimś czasie końce (jeszcze te stare) się wygładziły. Po nocy właściwie włosy były w takim stanie jak zazwyczaj po masce Stapiz. Zero dodatkowego efektu na długości. Włosy wokół głowy były napuszone (przez szampon z mydlnicą) i aloes tego nie zniwelował nawet po nocy.

Podejście drugie

Tym razem użyłam maski łopianowej Babuszki Agafii, o której wiedziałam, że tylko delikatnie nawilża włosy. Płukankę przygotowałam z soku aloesowego (szklanka. Mieszanka resztki soku Prima i aloesu zatężanego 10x)  i połowy szklanki wody, a więc była bardziej stężona.
Po wyschnięciu włosy były widocznie bardziej gładkie i nawilżone niż po samej masce łopianowej Babuszki Agafii.

Podejście trzecie i kolejne

Płukanki używałam solo i z innymi maskami. I niestety już nie zadziałała tak dobrze jak w zestawieniu z maską łopianową. Na początkowy sukces wpływ miały pewnie produkty używane wcześniej. Późniejsze próby kończyły się już źle, włosy były suche i wyglądały jak spalone albo silnie przeproteinowane, tworzyły się na nich maleńkie fale, jak po karbownicy. Zmiana stężenia nie pomagała.

2. Rozcieńczanie szamponu sokiem aloesowym

Latem 2013 pisałam o tym jak rozcieńczam szampon w butelce pianotwórczej. Post jest w tej chwili nieaktualny, wróciłam do stężonego szamponu, ale wtedy używałam proporcji 4:10, 40 ml szamponu i 100 ml wody. W pewnym momencie zrobiłam to, co długo planowałam: dodałam do tej mieszanki sok aloesowy (10ml 10x zatężanego soku). Zaburzyło to minimalnie proporcje szamponu i wody (wody z sokiem aloesowym) ale nie miało to dla mnie dużego znaczenia. Szampon, który rozcieńczyłam sokiem aloesowym to Natura Siberica Objętość i Pielęgnacja, mój hit (wtedy jeszcze ze starym składem).
Efekt był dość ciekawy. Liczyłam na jeszcze większy blask i silniejsze wygładzenie niż po samym szamponie. Tego nie dostałam, za to włosy były spuszone. Nie takiego efektu spodziewałam się po aloesie. Ponadto, po kilku myciach zauważyłam, że delikatnie swędzi mnie głowa. To znaczy zauważyłam to już po pierwszym użyciu ale skóra swędziała przez kilka myć, coraz mocniej, więc to nie przypadek.

3. Sok pod olej

Z 10x zatężonego soku aloesowego przygotowałam mgiełkę, rozcieńczając go do naturalnego stężenia. Nałożyłam na nią olej na mniej więcej 12 godzin. Zmyłam wszystko jak zwykle odżywką (Mrs Potters Ginko Biloba i Keratyna do włosów farbowanych). W trakcie schnięcia było źle: włosy były matowe, szorstkie, napuszone. I tak już zostało do następnego mycia.

4. Dodawanie soku aloesowego do maski

Serical al Latte: Do porcji dodawałam około 5 ml soku z aloesu (stężonego). Nakładałam, wmasowywałam, spłukiwałam po jakimś czasie. Po wyschnięciu i nawet dzień później włosy były napuszone i każdy był nieregularnie falowany, zupełnie jakby były pogniecione.
Dokładnie to samo stało się kiedy dodałam sok aloesowy do maski Bingo Spa Shea i 5 alg. Obie maski solo działają na moje włosy świetnie i aloes w obu przypadkach pogarszał działanie tych produktów.

5. Sok aloesowy jako dodatek do płukanki z siemienia lnianego

Przygotowałam żel z siemienia gotując 1.5 szklanki wody i 2 łyżki ziarenek siemienia przez 15 minut. Później zmieszałam żel z sokiem aloesowym w proporcji 1:1 (użyłam zatężonego soku ale wcześniej rozcieńczyłam go do naturalnego stężenia). Kiedy chciałam zrobić płukankę użyłam ok. 70 ml tej mieszanki i dodałam 3-4 razy tyle wody. Płukanka dała mi efekt niskoporowatych włosów. Były bardzo śliskie w dotyku, za to wizualnie lekko spuszone. Niestety płukanka zadziałała tak tylko raz, więc najwyraźniej wpływ na rezultat miały kosmetyki których używałam podczas poprzednich myć. Kiedy ją powtarzałam działała gorzej sprawiając, że włosy były spuszone. Jednak płukanka z czystego żelu z siemienia sprawdzała się lepiej (zanim w ogóle przestała działać), a aloes po prostu  mi szkodzi. Bez niego efekt niskiej porowatości w dotyku jest nieco mniej wyraźny, ale za to włosy wyglądają o wiele, wiele lepiej.

Podsumowując, sok aloesowy i moje włosy to nie jest dobrana para. Dodany na przykład do maski, wyraźnie psuje jej efekt. Użyty solo (płukanka) – szkodzi. Z czasem odkryłam, że źle działają również gotowe produkty z aloesem: sprawiają, że włosy są spuszone i wyglądają na połamane lub wręcz spalone, a w najlepszym razie tak nie nałożyła na nie niczego. Regułę potwierdziło kilka masek z ekstraktem z aloesu na różnych miejscach w składzie. Jego szkodliwe działanie pokazuje się nawet, kiedy nie ma go w masce wiele. To upewniło mnie, że negatywne efekty eksperymentów nie są winą tego, że użyłam zbyt wysokiego stężenia soku aloesowego.

Wiem, że niejedna włosomaniaczka kocha aloes. I nawilżającą maskę NaturVital, którą ja sama miałam długo na liście zakupów i po niezliczonych pozytywnych recenzjach bardzo liczyłam na to, że i moje suche fale dostaną trochę nawilżenia. Rozczarowałabym się mocno. Na szczęście nie zdążyłam jej kupić ;)

Komentarze

  1. Ja nawilżaczy używam zawsze z olejami. Do maski NaturVital dodaję oleju i zawsze jest gładka tafla :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie korzystałam z soku aloeswego i jakoś nie kusi mnei specjalnie. Szkoda jednak, że uCiebie nie za bardzo sięsprawdził.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie kusił bo wszyscy zachwalali, przede wszystkim na zagranicznych forach. Aloes sprawiał wrażenie idealnego nawilżacza, w dodatku uniwersalnego. Do tego bardzo, bardzo dużo odzywek nawilżających ma aloes. O ile nie większość. Miało być tak wspaniale! ;)

      Usuń
  3. Mam zamiar kiedyś wypróbować na skalp:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja z aloesu to robiłam głównie płukankę;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam wielka butle naturalnego aloesu który leje strumieniami na włosy oraz buzię :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę kupić aloes i nawilżać nim skórę głowy i włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, u mnie Natur Vital sprawdza się świetnie. Z tego co zawsze czytam u Ciebie, Ty masz z kolei baaaardzo wymagające włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Henri ale ty strasznie duzo tego aloesu zawsze dajesz! szklanka wody na szklanek soku do plukanki, 5 ml zatezonego do maski, mgielka z rozcienczonego do naturalnego stezenia.
    Czytalam bodajze u BHC ze sobie zniszczyla wlosy nierozcienczona plukanka aloesowa
    o tu jest
    http://www.blondhaircare.com/2012/04/nieudany-eksperyment-pukanka-z-l.html
    Ja aloes lubie i stosuje czesto, ale w znacznie (!) mniejszych ilosciach. Do maski doslownie kilka kropli zatezonego, to samo do porcji szamponu. Mgielka- odrobina zelu aloesowego plus hydrolat. Zel aloesowy gorvita- jest z glikolem propylenowym ktory dodatkowo nawilza.
    Nie zawsze wiecej znaczy lepiej, to juz wiesz po swojej minimalistycznej pielegnacji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli przesadzałam w moich domowych mieszankach. Ale maski gotowe z aloesem też kiepsko działają :(

      Usuń
    2. nie wiem czy przesadzilas, pewnie kwestia indywidualna. ale np robilam ostatnio wcierke z liposomami na hydrolacie i na 150 ml dalam jakies 5 ml aloesu 10X, juz taka ilosc dala mieszance taki poslizg. U anwen i paru innych znalazlam przepis na plukanki z soku i tam proporcje 1:2.
      swoja droga mozliwe ze twoje wlosy po prostu aloesu nie lubia, tak jak ziol.

      Usuń
    3. a jesli chodzi o rozcienczanie szamponow to na BU proponuja stezenie 1:1.
      sok z aloesu ma pH kolo 3,5-5 a wiec jakby nie patrzec kwasne, moze na zdrowych niskoporowatych to dodatkowo luske wygladza, ale na uwrazliwionych czy suchych moze dodatkowo przesusza? ja ekspret nie jestem ale na logike to jakbys wlosy lekkim kwasem potraktowala.

      Usuń
    4. Aaa, no proszę. Na sprawdzenie pH nie wpadłam. A tu kwas :D

      Usuń
  9. Bardzo lubię naturalne patenty w pielęgnacji włosów i skóry. Napewno spróbuję dodać trochę soku do szamponu i maseczki. dziękuje i pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  10. hmm ciekawe te patenty :)) u mnie zamiast soku, używam żelu aloesowego do włosów. znalazłam jakiś czas temu chyba w douglasie skin79 i do tej pory się z nim nie rozstaję:))) włosy już mi się też tak nie przetłuszczają i mogę rzadziej myć je, czyli co nawet 3-4 dzień

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja osobiście pijam sok z aloesu, ale fajnie jest móc poznać jego inne zastosowania. Na pewno przetestuję i dam znać o wynikach, dzięki za ten wpis

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz