Niespodziewany zachwyt czyli Marion 7 efektów: kuracja z olejkiem arganowym

Serum Marion 7 efektów to mój zakup sprzed kilku miesięcy, z czasu, kiedy miałam jeszcze stare końcówki. Wybrałam je, bo podobno potrafi dociążać i zabezpieczać lepiej niż moje do tej pory ukochane (kto wie jak będzie przy zdrowych końcówkach) serum Gliss Kur Ultimate Color. I właśnie, nowe końcówki: nie wiedziałam, czy serum teraz nie będzie za ciężkie. A w międzyczasie – właściwie w czerwcu, a od lipca planowałam zacząć używać tego serum – odkryłam, że moje włosy nie lubią oleju arganowego (jednocześnie je puszy i obciąża, a także matowi) więc nie byłam pewna sukcesu w przypadku tego serum. Wniosek jest jeden: nie warto robić zapasów nieznanych produktów, bo można się później niepotrzebnie martwić nowym odkryciem tego, że włosy nie lubią na przykład aloesu, a z szafce stoją dwa szampony i trzy maski z aloesem. W zasadzie nie warto też robić dużych zapasów znanych i lubianych produktów, bo one potrafią zmienić działanie wraz z tym, jak zmieniają się nasze włosy i czego się o nich dowiadujemy. Tak rozpadł się mój bardzo długi związek z odżywkami Nivea.
Na szczęście w przypadku serum Marion moje obawy się nie sprawdziły. Olej arganowy nie szkodzi. Serum nie jest też za ciężkie. Wręcz przeciwnie.



Jest genialne. Nie spodziewałam się tego po produkcie o takim składzie. Mając jeszcze stare, bardzo wymagające końcówki szukałam serów mocno olejowych, zarówno w kwestii składu jak i konsystencji. Tych raczej silikonowych się bałam, wiedząc, że mogą sklejać i usztywniać mi końcówki a nie mogą dać im nawet odrobiny dodatkowej pielęgnacji. Później ścięłam stare końce i nie musiałam szukać aż tak bogatych składowo “olejków.” Teraz wystarczy zabezpieczanie, ewentualna dodatkowa pielęgnacja nie ma aż takiego znaczenia (chociaż oczywiście doceniam ją, jeśli jest, więc nadal cieszę się mogąc użyć serum z olejami w składzie.) Nie raz spotkałam się z opinią, że serum Marion idealnie zabezpiecza. Dałam mu więc szansę zwłaszcza, że wśród tych bardzo olejowych nie znalazłam tylu ulubieńców ilu chciałam znaleźć. (Czyli czterech, żeby móc sera zmieniać co jakiś czas i mieć te kilka do wyboru.)

Marion zabezpiecza idealnie. Po trzech miesiącach używania (a były to czwarty, piąty i szósty miesiąc po podcięciu) końcówki nie rozdwajały się i nie wykruszały. Bardzo ważny jest dla mnie też drugi aspekt działania tego typu produktów, czyli efekt “na zaraz.” I tu też Marion sprawdza się cudownie. Końcówki są gładkie i miękkie, i chociaż mogę powiedzieć, że takie są teraz same z siebie, to dzięki serum są dodatkowo powleczone idealnym, lekkim filmem ochronnym a jednocześnie nie są sklejone. Trudniej obciążyć nim włosy niż cięższym eliksirem Biovax. Pomimo silikonowego a nie olejowego składu serum jest nieco tłuste a nie lepkie, co mi bardzo odpowiada. Mogę je bez problemu nałożyć na suche końcówki – nie skleja ich i nie usztywnia. Zazwyczaj w dzień pomiędzy myciami serum nie nakładam (w zasadzie nie robiłam tego nawet przy starych końcówkach), ale tu z ciekawości sprawdziłam czy nie obciąży. I nie obciąża :)

Nie spodziewałam się po tym serum wiele. Myślałam, że będzie za słabe, albo za lepkie bo ma silikonowy a nie olejowy skład, albo że olej arganowy mi zaszkodzi. Nic z tych rzeczy. Jest cudowne. Zabezpiecza idealnie, daje też piękny efekt od razu.

A to wszystko za około 12 złotych za 50 ml. (24 zł za 100 ml, to najtańsze serum jakie do tej pory miałam.) Jest też wersja 15 ml, która kosztuje około 6 złotych. Przyznam, że żeby nie tracić niepotrzebnie pieniędzy kupiłam najpierw to małe opakowanie. To nic, że zdecydowanie się nie opłaca. Bronię się przed “oszczędzaniem przez wydawanie.” ;) To małe opakowanie zużyłam w miesiąc. Nakładam dwie pompki na włosy nad karkiem, mocno narażone na zniszczenia, i po jednej pompce na każdą połowę włosów – ewentualnie dodaję do każdej porcji jeszcze dosłownie kropelkę lub dwie. Obie buteleczki serum Marion dozują taką samą ilość produktu.

Skład: Cyclopentasiloxane (and) Dimethiconol, Dimethicone, Phenyltrimethicone, Isopropyl Myristate, Argania Spinosa Kernel Oil, Parfum, Cl 47000, Cl 26100, Benzyl Alcohol, Benzyl Salicylate, Benzyl Cinnamate.

I jeszcze kwestia zapachu. A ten jest zabawny. Ja bardzo przepraszam, ale dla mnie jest w nim wyraźna nuta… nowych opon samochodowych. (Chwila na śmiech ;)) Nie jest to dokładnie to samo, bo serum pachnie bardziej słodko, ale jednak moje skojarzenie z oponami jest silne, pojawiło się od razu i nie znika ;)

W ramach ciekawostki – firma Marion wprowadziła też Fluid na rozdwojone końcówki z olejem arganowym 7 efektów, opisany jako produkt skoncentrowany. W praktyce dość łatwo je odróżnić, bo serum jest pomarańczowe i przezroczyste, fluid kremowy. Ale pisząc recenzje musimy się pilnować. Seria 7 efektów się rozrasta ;)

Z tytułowych 7 efektów nie na wszystkie możemy liczyć (obiecywana przez producenta regeneracja w przypadku silikonowego produktów raczej się nie pojawi).

- przywraca piękny połysk
- regeneruje włosy od wewnątrz i wygładza
- ułatwia rozczesywanie i układanie
- wzmacnia i nawilża
- nadaje miękkość i elastyczność
- chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych
- zapobiega puszeniu się włosów

Za to te, które wyróżniłam są moim zdaniem jak najbardziej możliwe do osiągnięcia i w zasadzie na moich włosach się pojawiły. W zasadzie, bo są wyjątki. W kwestii połysku, nie ma czego przywracać, bo moje włosy nie są matowe. Nie puszą się też dzięki maskom i olejom. Ale generalnie serum jest w stanie nabłyszczyć i wygładzić włosy.

Dlatego, a także z powodu cudownego zabezpieczania, polecam je bardzo, bardzo! :)

Komentarze

  1. Bardzo lubię ten produkt, a już szczególnie jego zapach właśnie wącham i opon nie czuję ale co nos to obyczaj ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam go jakiś czas temu i polubiłam. Fajnie działa na włosy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam z tej serii mgiełkę i nie robiła zupełnie, zupełnie nic ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam ten produkt, bardzo dobrze go wspominam :) Za to fluid z tej serii jest już słabszy.

    OdpowiedzUsuń
  5. tez je mialam ale moje bylo bezoponowe. natomiast fluid ogladalam ostatnio i nawet sie nad nim zastanawialam. moze kupie jak zuzyje to co mam na skladzie
    super ze koncowki dobrze sie trzymaja bez podciecia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Od jakiegoś czasu stosuję serum Arganikare Miracle Oil i stwierdzam, że tego typu sera to świetna sprawa. Może, kiedy to mi się skończy, to sięgnę po polecany przez Ciebie Marion :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam, ale chyba spróbuję jeszcze olejowo-silikonowego serum. To serum jest ok, ale używam je tak długo, że mi się po prostu znudziło. Włosom zresztą też :) Planuję rozejrzeć się za którymś z Gliss kura

    OdpowiedzUsuń
  8. To serum jest świetne, ale niestety obciąża moje niskoporowate włosy. Nie sprawdziło się nawet używanie na same końcówki, gdyż po jego użyciu były wyraźnie cieńsze od wyższych partii włosów. Wciąż szukam jakiegoś silikonowego nieobciążającego zabezpieczacza

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne olejki, szampony i odżywki arganowe http://www.flora-cosmetics.net/creme-of-nature

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetne olejki, szampony i odżywki arganowe http://www.flora-cosmetics.net/creme-of-nature

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz