Dwa miesiące ze sprayem przyspieszającym porost włosów: Domowe Receptury, Witaminy dla włosów

Przez sierpień i wrzesień używałam ostatniej bezalkoholowej wcierki z mojej listy. Spray Domowe Receptury: Witaminy dla włosów, na porost włosów (dość zabawna składnia nazwy) dołączył do zespołu w ostatniej chwili. Zainteresował mnie skład:

Aqua, Rosa Canina Fruit Oil, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Climbazole, Dimethicone, Thiamine (Vitamine B1), Pyridoxine Dipalmitate (Vitamine B6), Biotin (Vitamin H), Cyclodextrin, Sophora Angustofilia Root Extract, Juniperus Communis Fruit Extract, Camellia Extract, Parfum, Citric Acid, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone

Tuż po wodzie jest olej z róży, nieco dalej klimbazol który jest lekiem przeciwgrzybiczym (dość nietypowy element składu wcierki na porost włosów), jest silikon – moim zdaniem w produkcie do skóry zbędny, za nim witaminy B1, B6 i biotyna czyli witamina H lub B7. Za nimi wyciąg z korzenia jednego z gatunków szupinu (o ile mnie Wikipedia nie myli), wyciąg z owoców jałowca pospolitego i wyciąg z kamelii.

Olej w składzie jest wysoko i właśnie to przyciągnęło mnie do wcierki. Producent zaleca nakładanie jej po myciu, więc zakładałam, że spray nie ma obciążającej formuły. A że czystych, stężonych olejów na skórę nakładać nie mogę (automatyczne wypadanie włosów, tak samo jak po nałożeniu maski czy odżywki), pasował mi taki układ: jest olej, ale w optymalnej ilości i formie.



Nakładałam spray po swojemu: po myciu, czyli co dwa dni, a nie codziennie jak zaleca producent. (Jak zwykle chciałam, żeby wcierka zadziałała przy takiej aplikacji. Jeśli jakaś nie działa, trudno. Nie będę jej nakładała codziennie. Niektóre mające zalecenia codziennej aplikacji działają używane co dwa dni, więc wiem, że jest to możliwe i tego systemu się trzymam.) Pierwsze buteleczka była wygodna, druga niestety rozpylała zbyt szeroki strumień zbyt delikatnej mgiełki i nawet przy przyłożeniu dozownika do samej skóry aplikacja nie była sprawna ani skuteczna. Przelałam sobie zawartość drugiej butelki do pierwszej, którą na szczęście jeszcze miałam. (Tak samo jest z Serum Babuszki Agafii. W pewnej chwili opakowania zmieniły się na kompletnie niefunkcjonalne.)

Obietnice producenta są dość konkretne. Szybszy porost włosów, objętość i regeneracja. To ostatnie pewnie ma mieć miejsce przy nakładaniu produktu na długość (i może stąd obecność silikonu w celu wygładzenia włosów.) Skupmy się na samym przyroście: u mnie wyniósł on odpowiednio w sierpniu i wrześniu 1.5 cm i 1 cm. Czyli nic nadzwyczajnego. Za to doczekałam się pokolenia malutkich włosków widocznych nad czołem :) Główny cel nie został osiągnięty, ale nie da się narzekać na zagęszczenie włosów :)

Z informacji dodatkowych: wcierka pomimo zawartości oleju nie obciąża. Za to jest nieco śliska w dotyku i po nałożeniu jej czuć lekki poślizg na skórze. Jest to jednak raczej poślizg, a nie nawilżenie takie jakie dawał mi Jantar. Jak przystało na różany produkt, zapach wcierka ma różany. I to nie sztuczny, a owocowy. I jest różowa ;) Pojemność jednej buteleczki to 100 ml a cena to około 15-16 złotych. Mnie takie 100 ml starcza idealnie na miesiąc.

O tyle o ile maski i oleje możemy sobie chociaż częściowo dopasować do włosów przed zakupem, wcierki działają raczej w trudny do przewidzenia sposób. Nie chcę Was zniechęcać do próbowania tej konkretnej. Mnie porostu nie przyspieszyła, ale u Was może działać w tej kwestii lepiej. Jest tylko jedno małe ale: powoli znika z niektórych sklepów. Możliwe, że producent ją wycofuje.

Obecnie zużywam kofeinę farmaceutyczną (recenzja), której kończy się data ważności. Tym razem zmieszałam ją z Serum na porost włosów Babuszki Agafii, bo miałam w szafie jedną butelkę – kiedyś widocznie kupiłam więcej niż zużyłam przez planowany czas. Później zostanie mi już tylko wybór pierwszej alkoholowej wcierki do kupienia. Jestem teraz znacznie mniej pewna tego, czy chcę ryzykować, niż byłam w styczniu tworząc wspomnianą na początku wpisu listę. Boję się podrażnienia. Ale nie dowiem się, póki nie spróbuję :)

Komentarze

  1. Kiedy byłam w Krakowie w drogerii Pigement Pani tam pracująca bardzo polecała mi ten spray :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosmetyki rosyjskie stacjonarnie, cudo! :)

      Usuń
  2. Nigdy nie miałam, ale ostatnio tyle włosów mi wypadło, że jeśli chodzi o zagęszczenie na pewno zwrócę uwagę ;).

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś zastanawiałam się nad tą wcierką ale zrezygnowałam i to był błąd

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie by ten jeden silikon katastrofę zrobił :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi się udało wyhodować drugą grzywkę, ale jak mi się uda znaleźć ten spray to kupię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest coś czego mi się nigdy nie udało zrobić :) Nawet jak mam małe włoski nad czołem i wiem, że prawie na pewno są tam dzięki wcierce, drożdżom itd, to nie ma ich az tyle żeby stworzyły chociaż rzadką grzywkę :) A tyle razy widziałam ten efekt na zdjęciach u innych dziewczyn... :D

      Usuń
  6. Nigdy wcześniej nie widziałam tego sprayu, może warto wypróbować :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja osobiście stosuję serum stymulące porost włosów, ale nie w sprayu tylko inne, jestem z niego całkiem zadowolona;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Henri mam bardzo podobną skórę głowy do Twojej. I ten pyłek biały , który się pojawia i wymagania włosów... Z jakiego powodu u Ciebie wypadają włosy po nałożeniu na skórę głowy oleju, bo ja myślę, że mi w tej sytuacji i tak wypadają te, które i tak mają wypaść?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi chyba nie, bo nawet jak je przed nalożeniem oleju czy maski na skorę wyszczotkuję do takiego momentu że nic na szczotce nie zostaje, to po oleju albo odżywce leci masa. (Dlatego całkowicie z tego zrezygnowalam.) Nie wiem jak to możliwe w zasadzie żeby coś tak szybko spowodowało "wyrzucanie" włosów z mieszków ale tak jest :( Tak samo dzieje się jak zostawię nieumytą głowę na choćby pół doby, czyli jak zamiast wieczorem umyję włosy rano. Podczas takiego mycia przy przeczesywaniu palcami wyciągam całe pasma włosów.
      Wychodziłoby na to, że moja skóra głowy nie lubi zaklejania (odżywki, oleje) i bycia w stanie nieoczyszczonym (czyli to mycie przesunięte poza normalny czas.)
      O! Jeszcze jak nie nałożę Cerkogelu a na głowie mam już nadmiar naskórka, włosy też zaczynają wypadać. Czyli skóra nie lubi i nieoczyszczenia na mniejszą skalę (mycie) i na większą (złuszczanie co jakiś czas.)

      Usuń
    2. Z olejami i maskami położonymi na skórę głowy mam podobnie. Przetestowałam kilka olejów i niezależnie od jakości, ceny, czasu trzymania włosy wypadały w większej ilości niż normalnie. Z maskami podobnie. I jak przeciągnę mycie na kolejny dzień dłużej. Tak się zastanawiam, jak dużo osób z problemem wypadania włosów nakłada drogeryjne specyfiki na skórę głowy? Przypuszczam, że oleje to tylko włosomaniaczki. Może warto napisać post o tym?

      Usuń
    3. Też proszę o post:-)
      Ja mam podobnie jak Ty. Z tego co jednak obserwuję, to są to włosy w fazie telogenu, czyli i tak by wypadły. Czy to nie jest tak, że olej czy maska tylko ułatwia ich "wydobycie" z mieszka?
      Hmmm..

      Usuń
    4. Tak mi się wydawało, ale jednak szczotkowanie przed myciem mi te teorię podważa mocno.

      Od dawna miałam wrażenie, że sporo osob może mieć ten problem (zwłaszcza, że prośby o pomoc często zaczynają się od "Moje włosy zaczęły wypadać odkąd zostałam włosomaniaczką...") więc może to racja, może trzeba o tym napisać, bo na pewno u więcej niż kilku osob wypadanie to wina nakładania olejow i masek na głowę. Albo w ogóle, albo przynajmniej w nieprawidłowy sposób.

      Usuń
    5. Rzeczywiście powodem może być nietolerancja skóry na oleje lub inne produkty. Osobiście, w fazie, gdy włosy mi nie wypadają, po nałożeniu oleju wszystko wyglądało, jak przy zwykłym myciu - było to kilka włosów lub nawet 0. W okresie wypadania ich ilość także się nie zwiększała. Pamiętam nawet, że Sesa przy regularnym stosowaniu ograniczyła mi lekkie wypadanie.

      Usuń
  9. Ładny ma skład ta wcierka. Jestem w stanie wyobrazić sobie jej zapach. :) Teraz męczę Seboradin - lotion przeciw wypadaniu włosom i końca nie widać. Zanim dojdę do dna butelki to będzie gotowa moja własna odżywka z cebuli. :]
    W kwestii alkoholowej wcierki lobbuje za Seboravitem (Farmona) - włosy zdecydowanie szybciej rosły i było "baby hair".

    OdpowiedzUsuń
  10. Henri zanim pojdziesz w alkoholowe wyprobuj jeszcze koniecznie ziolowa wcierke orientany, mi nic tak jak ona nie dawalo kopa w przyrost. trzeba tylko polowac na promocje na empiku lub merlinie :)
    i jeszcze szungitowy spray fratti ruski wyprobuj, ma bardzo fajny sklad
    http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=72460
    bardzo przyjemnie koi, nawilza :) i cene ma mila dla oka i kieszeni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szungit w takim razie dopisuję do listy :) Niby gdzieś tam go widziałam ale nie zatrzymywałam się nad nim, a teraz widze po opiniach, że warto :) A Orientana jest na aloesie, niestety odpada.

      Usuń
    2. O. Spray szungitowy jest do nakładania przed myciem. O kurczę. To przerzucę go na lato :) Bo jak mam teraz czekać z myciem aż wcierka zadziała, pójdę spać o 2 ;)

      Usuń
  11. Skoro zagęszcza, to na bank się za nią rozejrzę gdzieś w internetowym świecie :) Od razu sobie zapisałam.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz