Wrześniowa pielęgnacja włosów

Mycie
Natura Siberica szampon Ochrona i Odżywienie
ostatni tydzień: Natura Siberica szampon Ochrona i Energia

Odżywki do spłukiwania i maski
Maska Biovax do włosów ciemnych (emolientowo-humektantowa z odrobiną protein)
Maska tajska Planeta Organica – odlewka (emolientowa)

Dodatkowo: maska Serical Crema al Latte, do zmywania oleju

Zabezpieczanie i pielęgnacja końcówek
Marion, 7 efektów, kuracja z olejkiem arganowym

Olejowanie
olej Loton Makadamia
olej ze słodkich migdałów
olejowe serum w sprayu (woda, maska Biovax do włosów ciemnych, olej Babydream fur mama w proporcjach 1:2:2)

Półprodukty, płukanki, dodatki do masek i odżywek
gliceryna (z wodą pod olej) – nawilżanie

Suplementy i przyspieszanie porostu
Domowe Receptury: Witaminy dla włosów – spray przyspieszający porost (2. miesiąc)

Skóra głowy (ŁZS)
Cerkogel 30

Schemat mycia:

1. Mycie z olejem (olej, maska Serical, szampon, serum): Olejowanie, nałożenie maski Serical na olej, mycie skóry głowy, spłukanie najpierw szamponu a później maski, serum na końcówki.
Czasem zamiast oleju używam olejowego serum w sprayu, które tylko spłukuję.

albo

2. Mycie z maską (szampon, maska odżywcza, serum): mycie skóry głowy, spłukanie szamponu, nałożenie maski lub odżywki {z półproduktami}, spłukanie maski, serum na końcówki.

Przeplatam sposoby mycia w systemie 1:1.

Nowości

1. Maska tajska Planeta Organica: była na mojej liście rzeczy do spróbowania od zawsze. Niedawno zauważyłam opinie, że jest lekka, wysokoporowatych włosów nie dociąża i nie wygładza, ale postanowiłam nie nabierać uprzedzeń i spróbować jej, bo miałam odlewkę i w końcu dawno temu coś musiało mnie do tego zachęcić.

Po pierwszym użyciu włosy były proste, dość błyszczące, śliskie w dotyku, ale wizualnie nie tak gładkie jak mogą być. Co ważniejsze, końcówki były suche. Z czasem zrobiło się lepiej (a to dość zaskakujące, bo u mnie produkty w 99% działają tak samo od pierwszego użycia do ostatniego i jeśli coś jest kiepskie za pierwszym razem, później najprawdopodobniej również nie będę zadowolona.) Końcówki nie były już suche, a całość była wizualnie bardziej gładka, choć nadal nie tak jak jest to możliwe w najlepszych przypadkach. Za to plus za dociążenie i śliskość. W sumie było zdecydowanie bardzo dobrze, choć nie świetnie.

Zapach maski – coś zbliżonego do połączenia kadzidła i męskich perfum – nie do końca mi odpowiada, a niestety jest intensywny. Na szczęście we włosach nie jest mocno wyczuwalny.

2. Szampon Natura Siberica Ochrona i Energia: w związku z kolejną zmianą składu (to druga zmiana, czyli trzecia wersja szamponu, której używam), w zasadzie również jest nowością. Szczegóły poniżej ;)

Notatki

1. Olejowe serum w sprayu

W efekcie przemyśleń mających miejsce w okolicach drugiej w nocy postanowiłam sprawdzić jak działa olejowe serum w sprayu w kontekście minimalizmu. Zakładałam, że się nie sprawdzi, bo spłukane sprawi, że będę miała obciążone włosy (w końcu oleju jest tyle co maski!) a zmywanie go jak oleju, czyli maską Serical al Latte będzie oznaczało nałożenie dwóch masek (w tym jednej z olejem) na długość podczas jednego mycia, to już za dużo, prawdopodobnie wróci puch i lekkość. Ale bardzo, bardzo podoba mi się sama filozofia serum: odżywienie i od oleju i od maski. Chociaż wzbogacanie masek olejami nigdy się u mnie nie sprawdzało, z serum bywało dobrze i chciałam, mimo obaw, spróbować znaleźć dla niego miejsce w nowej pielęgnacji.

Wypróbowałam obie wersje: serum zmywane maską Serical al Latte oraz (szaleństwo!) tylko spłukane. Pierwszy zabieg okazał się nadmiarem, za to drugi to sama wspaniałość – moje włosy były bardzo śliskie, bardzo gładkie i bardzo dociążone. Olejowe serum w sprayu wraca do gry! :) I dostanie swój własny, szczegółowy post.

2. Ponowna zmiana składów szamponów Natura Siberica

Wygląda na to, że szampony NS niestety znów zmieniły składy. A dopiero trzy miesiące temu, po chyba ponad roku testowania, sprawdziłam wszystkie poprzednie “nowe” (już teraz w cudzysłowie) wersje żeby przekonać się, czy mi pasują. Działanie kilku linii niestety się pogorszyło w porównaniu do starych odpowiedników.
Ostatnio kupiłam wersję Objętość i Nawilżenie – ta ma skład taki jak moja poprzednia butelka – i Ochrona i Energia, która skład ponownie zmieniła. Poprzednio po wodzie był Lauryl Glucoside, potem Sodium Cocoyl Isethionate. Teraz jest odwrotnie, Lauryl Glucoside jest na trzecim miejscu, a SCI na drugim. Pewnie nie zauważyłabym zmiany, gdyby nie konsystencja: szampon Ochrona i Energia jest teraz tak gęsty, że przypomina galaretkę. Polska naklejana etykieta jest też nieco inna. Najwyraźniej dostałam wersję OiN jeszcze ze starej serii, a OiE już z nowej, ze zmienioną etykietą i składem. Nie wiem jeszcze czy zmieniły się też składy pozostałych wersji, przekonam się o tym z czasem. Mam tylko nadzieję, że działanie się nie pogorszy, bo to moje ulubione szampony, jedyne, których używam. Bardzo nie chciałabym szukać nowych.

Zdjęcia miesiąca

1. W ramach ciekawostki: dwa zdjęcia zrobione po dokładnie tych samych produktach, czyli po oleju Alterra Brzoza i Pomarańcza zmytym maską Serical al Latte. Pierwsze zostało zrobione w wyjątkowo upalny dzień. Widać niezadowolenie włosów ;) Były znacznie mniej gładkie i błyszczące i nie tak śliskie w dotyku jak wcześniej, kiedy temperatura nie była aż tak wysoka i nie było aż tak sucho. Drugie znacie, to zdjęcie z sierpniowej aktualizacji. W obu przypadkach włosy są świeżo rozpuszczone z koczka i nie szczotkowane, także różnica w ich wyglądzie to kwestia pogody.




2. Poniższe zdjęcie pokazuje, co dzieje się z moimi włosami kiedy zwiążę je na noc gdy są jeszcze wilgotne. Poprzedniego wieczora nałożyłam genialną maskę Biovax do włosów ciemnych na jakieś 20 minut pod czepek i turban. Dzięki domowej saunie włosy były bardzo śliskie w dotyku już kiedy schły, wyraźnie bardziej niż po zwykłym nałożeniu maski, sama pielęgnacja była więc idealna. Ale niestety efekt zepsuły kwestie techniczne. Było późno, chciałam iść spać, związałam włosy kiedy były dość mocno wilgotne. To się zawsze źle kończy. Rano, pomimo śliskości w dotyku, były raczej spuszone. Do tego, niestety na wilgotnych włosach bardzo mocno i trwale odznaczają się ślady po gumkach z mojego nocnego kucyka, co też widać. Odgniecenia można by przy odrobinie dobrej woli uznać za fale, ale zaczynają się poniżej karku, a tego sztucznego efektu nie znoszę.
Także tak wygląda średni dzień moich włosów. Po świetnej pielęgnacji, ale błędzie w stylizacji; bardzo śliskie i przy spojrzeniu z bliska błyszczące, ale jako całość spuszone.


Komentarze

  1. Piękne masz włosy. I jakie gęste!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę, jakie piękne ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakie cudne włoski! Faktycznie, wysoka temperatura im nie posłużyła :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje też marudzą na wysoko temperaturę - wolą już chyba deszcz, niż upały hehe :)
    Wypiękniały Ci bardzo włoski :):)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moim zdaniem na zdjęciu z podpunktu drugiego prezentują się najlepiej ;) Śliczne są.

    OdpowiedzUsuń
  6. Twoje włosy podobają mi się najbardziej na ostatnim zdjęciu.
    Do serum olejowego miałam kilka podejść i nie byłam zadowolona. Wolę poszczególne elementy zastosować po kolei tzn. najpierw zmoczyć włosy, następnie nałożyć maskę (odżywkę) a na maskę olej. Po jakimś czasie lekko spłukuję włosy a skórę głowy myję szamponem. Po przeczytaniu informacji, że nie zmywasz serum żadnym detergentem postanawiam wznowić eksperyment w weekend. Zobaczymy co wyjdzie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać :) Ja byłam pewna, że obciąży mi włosy. Niespodzianka :)

      Usuń
  7. Mi hit to indyjski koczek bez użycia żadnych guzek k wsuwek na noc, zabezpieczony skarpetka bez palców :D kurcze nie mogę znaleźć tego filmiku, nie jest on popularny niestety, obejrzałam go kiedyś przypadkowo i przepadlam, bo fale są po nim przecudne + jest genialny, bo robisz go wszędzie, jedynym potrzebnym narzędziem są włosy i ręce :D może któraś z czytelniczek kojarzy? Był na bank na blogu anwen ale bardzo dawno temu

    OdpowiedzUsuń
  8. Znalazłam! To tytuł tego posta z jej bloga, gdzie jest filmik: Piątkowa Inspiracja Włosowa (28) - Kok bez spinek i gumek

    Polecam mocno, ja już zapomniałam o gumkach, odgnieceniach i innych pierdolach, a loki wychodzą piękne, takie bardziej grube falo-loki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam go, to jest Nautilus Bun, w polskiej blogosferze znany niestety jako koczek bez gumek i spinek, a brak upięcia w sumie nie jest jego jakąś przypisaną cechą ;) :D

      Usuń
  9. Moje całkowicie naturalne fale też często zaczynają się poniżej karku (zaczynały, jak miałam dłuższe włosy).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale przy naturalnych to widać i dobrze to wygląda :)

      Usuń
  10. Świetny post! Zapraszam do mnie! Pozdrawiam cieplutko :) http://myaloveshair.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz