Trzy nowe Flexi: Pearl, Copper Rose, Fallen Leaf

Zaczęło się niewinnie. Jak zawsze. (Tego nie da się nie dodać.) Poranna poczta, dostałam maila z informacją o tym, że pojawiło się wrześniowe Flexi a także całkiem nowa seria Svelte, z której jeden model szczególnie mi się spodobał i od razu trafił na listę zakupów. Te zakupy miały nastąpić w nieokreślonej przyszłości. “Podoba mi się ten nowy model, wezmę go jak następnym razem zbiorę się do zamówienia.” Kiedyś. 

Później wylazłam z łóżka (bo niestety kiedyś trzeba) i na dużym ekranie, w okularach i całkowicie obudzona, na stronie Lilla Rose zauważyłam dwa straszne słowa, których w mailu nie widziałam. “Edycja limitowana.” Czyli stan zagrożenia. Do tego była wyprzedaż. Wyprzedaże jako takie nie skłaniają mnie do zakupów, nie o to chodzi. Ale ruch na stronie tak intensywny, ze sklep przeprasza za problemy techniczne jest niepokojący. Wszyscy kupują! Niektóre limitowane modele Flexi znikają w ciągu kilku dni. Obawiałam się, że i moja nowa nowo wymarzona spinka zniknie, zwłaszcza przy okazji promocji, więc po dwóch godzinach intensywnego myślenia złożyłam zamówienie.

Nie skończyło się na jednej. Czy to, że przyszła jesień jest dość dobrym usprawiedliwieniem? ;) (Jeszcze lepszym niż to, że skorzystałam dzięki wielkości zakupów z darmowej dostawy?) Dwa jesienne modele chciałam od bardzo dawna, ale przy kolejnych zamówieniach jakoś zawsze odkładałam je na później i wybierałam inne zamiast nich. Teraz, przy okazji pasującej pory roku, doczekały się. W zasadzie to bardziej ja doczekałam się ich.

Tak wygląda mój rachunek sumienia, edycja z września 2015, poszerzona o komentarze ;)

Pearl z nowej linii Svelte. Prowodyr zamieszania. Zakupy robiłam prawie miesiąc temu, a ta spinka w moim rozmiarze (XL) jest do dziś dostępna. Gdybym jej nie kupiła od razu, zniknęłaby w ciągu trzech dni. Na pewno by tak było! I żałowałabym! A tak – mam swoje cudo.

Chociaż jest rozmiarem XL, sama "ósemka" jest wyraźnie krótsza i węższa w porównaniu do tradycyjnych wersji. Między nimi też są drobne różnice (głównie w długości "ósemki"), ale tu mniejszy rozmiar jest dość odczuwalny. Na szczęście bez problemu ją dopinam, włosy wciąż się mieszczą. 


Copper Rose, XL. Pechowiec. Nie widać tego, ale w transporcie pokruszył się jeden z koralików, drewniany. Nie da się go skleić. Przerwy nie widać, bazowy drucik nie wygląda spod koralików ale są one luźne, obracają się, co zazwyczaj się nie dzieje. Bałam się, że włosy będą wchodziły między koraliki, chciałam reklamować spinkę, ale koszty odesłania jej mnie zniechęciły. (Koszt przesyłki dla osoby prywatnej z Polski do Stanów jest dużo wyższy niż koszt dostawy od firmy.) Przede wszystkim okazało się, że koraliki włosów nie ciągną. Róża zostaje u mnie :)


Fallen Leaf, XL. Kiedyś ten model nazywał się Festive Fallen Leaf, to Flexi z listopada 2011, teraz jest w stałej sprzedaży. Bardzo jesienne. Nie mogę przestać go nosić ;)


Uwielbiam te spinki. Z niczym innym nie pozwalam sobie na takie nieplanowane zakupy ;) Ale Flexi są cudowne. Cieszę się, że po wiosennych podcięciach moje włosy odrosły już na tyle, że mogę bez problemu robić różne koczki. (Modelem na zdjęciu jest stanowczo nadużywany Lazy Wrap Bun ;)) Flexi wróciły do codziennego użytku! :)

Komentarze

  1. All of them look beautiful on you! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne :) Też takie chcę! Ale jakby się Pan Mąż dowiedział ile kosztują, to by mnie chyba wyśmiał i popukał się w głowę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowanie te podobają mi się najmniej ze wszystkich dotąd przez Ciebie prezentowanych.
    Ja na szczęście ledwo co potrafię robić zakupy internetowe na polskich stronach, a co dopiero zagranicznych! :0 Nawet nie próbuję... :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja na "nieszczęście" ;) pod wpływem bloga Henri nauczyłam się właśnie kupować w zagranicznych sklepach, na przykładzie Lillarose :) Też się czaję na Pearl z tej nowej kolekcji, odmówiłam sobie Grace z maja (cudowna!), to chociaż ta będzie podobna. Ale chyba te limitowanki za jakiś czas znów się pojawią, prawda? Podoba mi się jeszcze Tawny. Hmm, jeśli dalej będę zapuszczać, to i rozmiar Mega będzie potrzebny :) A Ty jak wybierasz swoje Flexi, masz jakieś kryterium? Np czy będą widoczne, kontrastowe we włosach, czy po prostu te, które Ci się podobają? pozdrawiam,

    Danka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja gugluję zdjęcia - polecam, bo wtedy widać, jaki jest efekt na zbliżonym kolorze włosów :) Na razie tylko teoretycznie, bo pierwszy zakup dopiero przede mną :)

      Usuń
    2. Np. zachorowałam kompletnie, jak zobaczyłam model Flitter (zielona ważka) - ale na zdjęciach moim zdaniem widać, że najlepiej wygląda z włosami o mocnym rudym połysku, w drugiej kolejności na blond: http://4.bp.blogspot.com/-Ey17lXPMJHE/U_X8_AzoJdI/AAAAAAAAQ0k/-0ggVw7Heow/s1600/LR%2BHeadband%2Bto%2Bmatch%2Bdragonfly%2BAug%2B2013.jpg
      Tutaj najlepiej: http://s1291.photobucket.com/user/Crinita/media/FlitterFlexi_zps717bb75e.jpg.html

      Usuń
    3. Te limitowane czasem się pojawiają, czasem nie. Jeśli tak, zajmuje im to kilka lat :D Fallen Leaf wrócił po chyba 3, bo był w 2011 jako miesięczne Flexi a jest na stałe od mniej więcej zeszłego roku. Ja bym tyle nie wytrzymała z czekaniem :D

      Co do kolorów, był kiedyś taki artykuł (ale już go chyba nie ma) o kolorach włosów i akcesoriów. Że np. do ruchych włosów ładniew wyglądają zielone akcesoria, do brązowych ciemnoczerwone i tak dalej. Ale w sumie ja na to nie patrzę. Pewnie gdybym miała czarne włosy unikałabym czarnych bo by się wtapiały i to wszystko. Algorytm wybierania jest taki, że rzucam okiem na stronę i co mi się podoba – chcę ;) To jakaś podświadoma kombinacja kolorów i kształtów. Nie przepadam tylko za większością zwierzęcych motywów.

      Usuń
  5. Ohhhh... Weszłam na ich stronę i zamówiłam... Dwie Mki, bo chyba dla moich włosów to rozmiar w sam raz :P eh :P ale co poradzę, jak takie piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystkie przepiękne :) Nie mogę się doczekać aż będę miała na tyle długie włosy, by móc sobie taką sprawić :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatnia jest przecudowna. Bardzo w moim stylu. Chyba czas zaktualizować wishlistę :)

    (stara hairoutine.com ze zmienionym adresem, daintyqueen.es)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam pytanie... kupujesz je na stronie shop.lillarose.biz? :)

      Usuń
  8. Dzięki Tobie i Twojemu postowi na temat minimalistycznej pielęgnacji włosów, poprawiłam stan swojej czupryny :) Zaczęłam stosować z umiarem kosmetyki do włosów i fryzura prezentuje się znacznie lepiej! A teraz lecę kuknąć na flexi :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne! A najbardziej ostatnia :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wszystkie trzy piękne i bardzo w Twoim stylu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziewczyno z perłą, każda spinka wygląda pięknie, choć moją faworytką jest pierwsza. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudowne są te spinki, dobrze, że mnie na nie nie stać. Bardzo dobrze. Problem w tym, że ja zawsze widzę rozwiązania, a nie problemy (jak mój królik Ptyszuka), więc ziarno padło na podatną glebę. Przecież ślub to wspaniały pretekst. Kto by nie chciał wystąpić we Flexi na własnym ślubie? No kto?

    OdpowiedzUsuń
  13. Jaki kok robisz przy tych spinkach? I jak Ci się udaje wpiąć je prosto? Bo mam jedną, próbowałam ją ostatnio przypiąć to chyba dziesięć razy odpinałam i wpinałam z powrotem, a i tak była krzywo :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz z telefonu nie wkleje linków, ale poszukaj sobie na YT instrukcji do Nautilus Bun i Lazy Wrap Bun. Ja te dwa robię najczęściej :) one są poziome same w sobie, to rozwiązuje problem krzywego zapięcia :)

      Usuń
    2. Właśnie przy Lazy Wrap Bun zawsze wpinam spinkę krzywo :( Nie wiem o co chodzi, to musi być po prostu moje totalne beztalencie do fryzur wszelakich :P Popróbuję jeszcze jutro...

      Usuń
    3. Niekoniecznie. Ten kok jest niesymetryczny bo pierwsza pętelka zawsze będzie grubsza, cięższa przez to tez, bo włosów jest więcej. (Mało kto ma wlosy przy końcach tak gęste jak przy nasadzie.) Zanim się poprzewijamy do tej drugiej pętelki, trochę cieńszy się robi kucyk, a więc i mniejsza, lżejsza strona koka. Mnie czasem wyjdzie równo, czasem nie, wtedy poprawiam. Czasem wychodzi mi spinka w dół albo w górę ;) Różnie się włosy układają, po prostu trzeba próbowac i nauczyć się robić te fryzury tak, żeby zrobić je w środku nocy bez budzenia się do końca :D

      Usuń
    4. Dobra, już chyba wiem o co chodzi. Przede wszystkim musiałam zacząć robić koka na czterech palcach, nie na dwóch, bo na dwóch to była jakaś tragedia, za ciasna była ta pierwsza pętelka i wszystko się rozlatywało. Teraz jeszcze pokombinuje, żeby było idealnie prosto i mogę kupić więcej flexi :P
      A wiesz może gdzie można kupić takie grube drewniane pałeczki do włosów? Bo szukam wszędzie i nic sensownego nie widzę :(

      Usuń
    5. A jednak chyba nie o te palce chodzi :P Ale i tak i tak coś poszło w dobrą stronę :D Nautilus Bun jest super! Warto jest mieć długie włosy chociażby po to, żeby móc takie koki robić :)

      Usuń
    6. Sprawdź sklepy indyjskie. Ja kilka par kupiłam właśnie w indyjskich :)

      Usuń

Prześlij komentarz