Lipcowa pielęgnacja włosów

Mycie
Natura Siberica szampon Objętość i Nawilżenie

Odżywki do spłukiwania i maski
Maska Biovax Naturalne oleje Argan Makadamia Kokos (humektantowo-emolientowa)
Maska Isana Effektiv kur Oil Care (humektantowa)
Maska Kallos Cherry – odlewka (emolientowa)

Dodatkowo: Serical, maska Crema al Latte, do zmywania oleju

Zabezpieczanie i pielęgnacja końcówek
Marion, 7 efektów, kuracja z olejkiem arganowym

Olejowanie
olej Loton Oil Therapy Makadamia
olej Babydream fur Mama

Półprodukty, płukanki, dodatki do masek i odżywek
gliceryna (z wodą pod olej) – nawilżanie
płukanka z siemienia lnianego – nawilżanie

Suplementy i przyspieszanie porostu
Ecolab: Serum stymulujące wzrost z ekstraktem z drożdży (2. miesiąc)

Skóra głowy (ŁZS)
Cerkogel 30

Schemat mycia:

1. Mycie z olejem (olej, maska Serical, szampon, serum): Olejowanie, nałożenie maski Serical na olej, mycie skóry głowy, spłukanie najpierw szamponu a później maski, serum na końcówki.

albo

2. Mycie z maską (szampon, maska odżywcza, serum): mycie skóry głowy, spłukanie szamponu, nałożenie maski lub odżywki {z półproduktami}, spłukanie maski, serum na końcówki.

albo

3. Mycie z płukanką (szampon, płukanka, serum): mycie skóry głowy, spłukanie szamponu, płukanka, serum na końcówki.

Przeplatam sposoby mycia w systemie 1:1.

Co nowego?

Kallos Cherry, którego odlewkę dostałam od Kasi Si. Gdyby nie odlewka, pewnie bym go nie spróbowała bo mało odżywcze Kallosy mnie nie kuszą. Sprawdzone maski do szybkiego poprawienia wyglądu włosów już mam i nie mają one tak męczących pojemności. (Obliczyłam że przy obecnym systemie używania masek taki litrowy Kallos starczyłby mi na dwa lata.) Ale z szansy spróbowania Cherry ucieszyłam się, bo moja bliska włosowa kuzynka Eternity uwielbia właśnie tę wersję. Co prawda głównie za skręt… ale wspomina też o dociążeniu :) Poza tym, ja kocham wiśnie ;)
Dla mnie maska pachnie dokładnie tak, jak syropy dla dzieci (które najczęściej opisywane są jako malinowe). Ładnie, ale nie tak wiśniowo jak się spodziewałam ;) W kwestii działania: dociąża włosy i nadaje im śliskości. Ale nie wygładza wizualnie tak, jak jest to możliwe: wierzchnia warstwa włosów nieco odstaje, czego na zdjęciu akurat nie widać ;)


W Kallosie Cherry poza olejem z czereśni (i znikomą ilością nawilżającego glikolu propylenowego) nie ma nic potencjalnie odżywczego. Jak wspominałam, nawet w grupie masek służących typowo do poprawienia wyglądu włosów znam lepsze. A przede wszystkim wolę jak najczęściej używać bogatszych składowo produktów – takich, które mogą odżywić włosy (chociażby dostarczyć im nawilżenia) a nie tylko sprawić, że będą dobrze wyglądały. Także do Kallosa Cherry nie będę wracała. Potrzebuję czegoś cięższego.

Serum Marion 7 efektów: kuracja z olejkiem arganowym (wciąż podaję pełną nazwę bo na rynku pojawił się też fluid z tej samej serii, 7 efektów, i też z arganem) spisuje się bardzo dobrze.


Notatki

Przesuwanie mycia

Ze względu na wyjazdy w lipcu dwa razy przesuwałam mycie włosów. Wyjeżdżając na weekend nie chciałam ich myć w piątek i w niedzielę, czyli po podróży w obie strony, bardzo późnym wieczorem, więc zamiast myć włosy w środę wieczorem, przeczekiwałam jeszcze czwartek i myłam je właśnie w czwartek wieczorem. Wtedy kolejne mycie przypadało w sobotę. Organizacyjnie było lepiej, bo miałam czas spokojnie poczekać aż włosy wyschną. Tylko że skórze głowy to nie odpowiada. Po pierwsze, wróciło swędzenie i biały osad (Cerkogel 30 niezawodnie pomógł). Po drugie, przy takim przesuniętym do przodu myciu wypada mi nagle bardzo dużo włosów ze względu na przetłuszczenie skóry. Nie pomaga nawet tonizowanie i lekkie odświeżenie, czyli u mnie nakładanie wcierki. Jeden dzień robi wielką różnicę. Jednak dwa dni to dla mnie optymalny rytm mycia. Trzeciego włosy wyglądają nawet lepiej niż “znośnie,” ale skóra się buntuje.
Takie sytuacje mają miejsce zaledwie kilka razy w roku (może trzy), ale jeśli kiedykolwiek będę musiała kombinować z myciem, raczej je przyspieszę niż opóźnię. Umyta raz wcześniej, moja skóra nie przyzwyczaja się do tego i nie zaczyna od razu szybciej się przetłuszczać. Zwłaszcza, że wtedy używam mniejszej ilości szamponu, żeby takie przyspieszone mycie było łagodniejsze. Kiedy działam w drugą stronę, coś złego dzieje się od razu.

Ból z powodu nocnego koczka

Kiedy chcę mieć fale, albo proste włosy bez odgnieceń śpię w koczku na czubku głowy – ciasnym bądź całkiem luźnym zależnie od efektu jaki chcę uzyskać. Czasem nie przeszkadzają mi odgniecenia od gumek i wybieram kucyk z kilkoma gumkami. Obie opcje mają swoje dobre i złe strony w kwestii zabezpieczania włosów i wygody. Niestety ostatnio koczek przestał działać. Nie mam pojęcia co się stało, ale kilka razy aż budziłam się nocami z powodu bólu, włosy i spinki tak bardzo ciągnęły skórę głowy. Zdejmowałam spinki i spałam do rana w rozpuszczonych włosach. (Zdejmowanie nie zawsze było w pełni świadome, nie budziłam się na tyle żeby być w stanie odłożyć spinki, więc zostawały w łóżku. “Włosomaniaczka na spince” to nowa “Księżniczka na ziarnku grochu” ;)) Zaczęłam wiązać włosy na noc tylko w kucyk. Za jakiś czas wrócę do koczka i zobaczę, jak sytuacja będzie wyglądała. W swoich notatkach odkryłam, że już raz miałam problem z ciągnącym koczkiem. Pojawił się on wtedy, kiedy wreszcie odpowiednio pielęgnowane włosy stały się ciężkie.

Powrót siemienia lnianego

Po wielu miesiącach przerwy wróciłam do siemienia lnianego, tym razem na nowych zasadach, czyli tak minimalistycznie jak się da: sama płukanka, bez oleju czy maski przed. Upewniłam się tylko, że siemię lniane na moich włosach się nie sprawdza (wpis).

Komentarze

  1. Mnie zawsze boli głowa i skóra głowy od koczka... :/ Więc robię go bardzo rzadko, a spać to nigdy w nim nie śpię. Tylko w rozpuszczonych. :)
    Nazywanie Kallosów maskami jest według mnie śmieszne. To lekkie odżywki, które nie robią nic, oprócz ułatwiania rozczesywania i nadawania włosom zapachu. A maski mają inne zadania. Kallosy na moich włosach w ogóle się nie sprawdzają, ale wyobrażam sobie, że dla niskoporowatych włosów mogą być dobrym rozwiązaniem; nie wyobrażam sobie, żeby obciążały. :)
    Ja właśnie dziś umyję włosy po dłuższym przetrzymaniu (hah straciłam rachubę ile to dni minęło, ale niestety choroba to choroba) i aż się boję, ile wypadnie... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A które Kallosy miałaś? Z ciekawości pytam.

      Usuń
    2. Color i Banana.
      Zapach tej pierwszej tak obrzydliwy, że masakra... Natomiast drugiej-uwielbiam (mimo, że za bananami nie przepadam:D).
      Używałam również (uważanego przez niektórych za Kallosa) Sericala Creme Latte.

      Usuń
    3. Ja wszystkie kallosy "doprawiam" i sa idealne, a moje wlosy sa w stanie ze po kazdym myciu musi byc maska. Jak przekladam z litrowych sloiczkow do mniejszych zawsze dodaje sporo oliwy z oliwek i gliceryny. Mam sprawdzona placente, algae, silk, keratin i aloe. Placenta mimo doprawienia przecietna. Keratin testowalam z olejem kokosowym, ktory byl przecietny, co dalo tez przecietny wynik. Nastepna wersja rozowa - silk, po skonczeniu oleju kokosowego uzylam jej samej, bez dodatkow i odkrylam moj absolutny hit - oliwe z oliwek. Nastepna wersja algae mimo oliwy w skladzie zrobila mi masakre na glowie, chyba moje wlosy nie lubia alg, wiec uzywam jej do olejowania przed myciem. Teraz uzywam aloe doprawionego oliwa i jest to absolutny ideal z tych 5, pierwszy raz mam nawilzone wlosy w 3 dniu po myciu, gdy zawsze wlosy na drugi dzien tracily absolutnie cale nawilzenie <3.

      Usuń
  2. Ja raczej nie przetrzymuję włosów i po wysokich upięciach także boli mnie głowa

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja śpię w koczku i jest okej, ale włosy się gniota ;/
    Kallosa Cherry za to mam litrowego, jak i dwa inne - ja używam ich do mycia długości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby Cherry mnie powalił, też myślałam o tym, że jak już go kupię, będzie i maską odżywczą i tą do rozcieńczania i zmywania oleju. Inaczej by mi zapuścił korzenie w szafie :D

      Usuń
  4. Śliczne włosy, na pewno znajdę coś dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja Kallosy lubię i wystarczają mi w zupełności :) Czasami też je modyfikuje i są wtedy super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno do wzbogacania własnie są świetne. Wiem, że u Ciebie się to sprawdza. U mnie wcale :)

      Usuń
  6. U mnie jest tak samo - wysoka kitka czy koczek kończą się bólem :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ładnie wyglądają Twoje włosy, podcięcie ich tyle cm było naprawdę świetnym pomysłem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Twoje włosy sa takie śliczne ^^
    Proszę Cię o kliknięcia w linki dla firmy Dressgal u mnie na blogu, klikniesz?<3
    Pozdrawiam ;*

    ♡MiśkaGrabowskaOfficial♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka razy nie zareagowałam, teraz już proszę o mniej reklamy ;)

      Usuń
  9. Nie myślałaś nad keratynowym prostowaniem? Nic nie mam do twoich włosów, mam prawie identyczne, ale ostatnio mam ciągły puch i zastanawiam się czy nie spróbować tego, bo już po 6 latach walki nie mam do nich siły :/
    Ala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Był taki moment, że o nim myslałam. Po tym jak spróbowałam wszystkiego i nic nie zadziałało. (Dobrze, że w koncu sprawdziła się prosta pielęgnacja.) Ale bałam się. O keratynowym prostowaniu, w kontekście wrażeń po czasie, czytam same złe rzeczy. Złe w stronę bardzo złych.

      Usuń
  10. olejek arganowy super a ostatnio znalazłam olejek z czarnuszki Kardiashan -rewelacja

    OdpowiedzUsuń
  11. Powiedz mi, czy ten kallos wiśniowy nadaje się do mycia włosów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinna. Chociaż może obciążać, zależy od włosów. Ona jest w konsystencji podobna do Serical al Latte a mi Latte nie obciąża do mycia :)

      Usuń
  12. I am satisfied that you simply shared this useful info. See more Buy GK Conditioner

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz