Czerwcowa pielęgnacja włosów

Mycie
Natura Siberica szampon Objętość i Nawilżenie

Odżywki do spłukiwania i maski
Maska Biovax Glamour Diamond (nawilżająca)
Maska Biovax do włosów ciemnych (emolientowo-humektantowa z odrobiną protein)
Odżywka Nivea Diamond Volume (silikonowa, proteinowa)
Odżywka Nivea Intense Repair (silikonowa, proteinowa)

Dodatkowo: Serical, maska Crema al Latte, do zmywania oleju

Zabezpieczanie i pielęgnacja końcówek
Biovax, Eliksir Wygładzająco-Nawilżający

Olejowanie
olej z pestek moreli (na sucho)
olej arganowy (na sucho)
nafta kosmetyczna Pasmedic z wit.A i E (na sucho)

Półprodukty, płukanki, inne dodatki do masek i odżywek
mocznik (dodawany do masek) – nawilżanie

Suplementy i przyspieszanie porostu
Ecolab: Serum stymulujące wzrost z ekstraktem z drożdży (1. miesiąc)

Skóra głowy (ŁZS)
Cerkogel 30

Schemat mycia:

1. Mycie z olejem (olej, maska Serical, szampon, serum): Olejowanie, nałożenie maski Serical na olej, mycie skóry głowy, spłukanie najpierw szamponu a później maski, serum na końcówki.

albo

2. Mycie z maską (szampon, maska odżywcza, serum): mycie skóry głowy, spłukanie szamponu, nałożenie maski lub odżywki {z półproduktami}, spłukanie maski, serum na końcówki.
Przeplatałam sposoby mycia w systemie 1:1.

Co nowego?

Olej arganowy (organiczny z ZSK) niestety pachnie kwaśno, kozą, intensywniej niż się spodziewałam. (Jak to jest, że drożdże o których tak bardzo wiele osób pisze, że są nie do przełknięcia mnie smakują, a o zapachu oleju arganowgo – dla mnie trudnym do zniesienia, zwłaszcza, że paskudnie zatrułam się oscypkami – mało kto ostrzega? ;)) Olej jest średnio gęsty i średnio wydajny: nie jest tak śliski, żeby jedną “kroplą” o średnicy około 2 cm pokryć połowę włosów, ale też nie jest bardzo klejący.
W kwestii działania, po pierwszym użyciu niemożliwe stało się możliwe: moje włosy były obciążone. (Naprawdę nie wierzyłam, że to się kiedykolwiek zdarzy ;) One jeszcze niedawno nie dawały się nawet dociążyć, nie mówiąc o nadmiarze!) Zmyłam olej tak dokładnie jak zawsze zmywam inne oleje, a włosy się strączkowały. Przeczesałam je szczotką z włosia dzika, ale i tak za jakiś czas zbiły się w strączki. Szaleństwo. Przy tym nie były wcale gładkie ani błyszczące, wierzchnia warstwa się nieco puszyła.
Przy kolejnych myciach zmywałam olej z podwójną starannością, ale i tak nie domywał się całkowicie. Zawsze tu czy tam znajdowało się kilka obciążonych pasm. Większość włosów jednak była sypka i w końcu mogłam obserwować jego działanie. Argan nadaje włosom nieco śliskości w dotyku. W kwestii wygładzenia wizualnego, większość włosów jest gładka ale wierzchnia warstwa się lekko puszy. Przez to jest też kłopot z blaskiem: olej go na pewno nie dodaje, zaryzykuję stwierdzenie, że wręcz lekko matowi włosy.
Może olej arganowy ma jednak za dużo kwasów nasyconych dla moich wysokoporowatych włosów i stąd spuszenie? A jednocześnie, pomimo ich wysokiej porowatości, jest zbyt klejący i ciężki i je obciąża? Tylko tak mogę wytłumaczyć to dziwne działanie, puszenie i obciążenie jednocześnie. (Chociaż może to właśnie pasuje? Na zbyt ciężką pielęgnację moje włosy również reagują puszeniem.)
Jeżeli z jakiegoś powodu w przyszłości będę chciała do oleju arganowego wrócić, na pewno wybiorę wersję bezzapachową. A brak blasku (pomimo zdjęcia robionego na zewnątrz w słoneczny dzień) oraz jednoczesne obciążenie niektórych pasm i spuszenie widać na poniższym zdjęciu.



olej z pestek moreli (organiczny z ZSK) spisał się lepiej. Włosy są po nim dość śliskie, ale wizualnie nie tak gładkie jak mogą być. Bardzo gładkie i śliskie robią się dopiero, kiedy wyszczotkuję włosy (szczotką z włosia dzika) i zepnę na jakiś czas w koczek.
Duży plus w porównaniu do arganu: olej morelowy nie pachnie intensywnie. Zapach jest delikatny i przypomina mi ziarna słonecznika albo po prostu olej słonecznikowy ;)

nafta kosmetyczna miała albo dać mi efekt tafli, albo efekt pustyni ;) Skończyło się na czymś pomiędzy. Włosy były częściowo obciążone (jakim cudem nagle nie mogę domyć olejów? Trudno mi uwierzyć w spadek porowatości, ale może muszę się tej możliwości dokładniej przyjrzeć.) a częściowo suche i spuszone. Nieznacznie, nie było to najgorszy możliwy scenariusz. Efekt był taki jak po kiepskiej masce albo słabym oleju, plus częściowe obciążenie.
Jeśli potrzebujecie wizualnego efektu “wow” albo zabezpieczenia włosów ochronnym filmem, koniecznie zerknijcie na dwa posty Gapy o nafcie: ten i ten. Ja pobiegłam do apteki jak tylko je przeczytałam ;) U mnie nie wyszło (może jednak mam zbyt suche z natury włosy i nawet najlepiej nawilżone – jak na nie – obiektywnie na naftę wciąż są za suche) ale wbrew pozorom nafta, której wiele osób unika, może zdziałać cuda.

spray Ecolab, czyli drożdże w płynie, pod kątem działania ocenię najwcześniej za miesiąc (przez czerwiec się nie spisał, tak jak wspominałam w aktualizacji długości przyrost to tylko 0.5 cm), ale używa się go przyjemnie

Notatki

Nivea i proteiny: Dałam ostatnią szansę odżywkom Nivea ale niestety nie udało mi się z nimi dogadać, chociaż kiedyś działały wspaniale, dosłownie idealnie. Obecnie jest inaczej i przez sporą część miesiąca włosy były przeproteinowane. Przewrotna recenzja Nivei wkrótce ;)

Ilość nowości: W czerwcu, wyjątkowo, używałam samych nowych olejów. Kupiłam ostatnio siedem całkiem nieznanych i byłam ich bardzo ciekawa, więc postanowiłam zaryzykować i użyć wyjątkowo dwóch nowych, na dwa używane w tym miesiącu, plus parafina jako trzeci. Gdyby któryś z nich okazał się kiepski, mogłam go szybko wymienić na jeden ze sprawdzonych olejów, które na szczęście mam pod ręką. Niestety nie okazało się to takie proste. Parafina i olej arganowy nie pasują moim włosom, ale upewnienie się co do tego zajęło mi sporą część czerwca – nie chciałam się od razu poddawać. Przez to, nie dość, że włosy z olejowania długo nie dostały nic dobrego to wręcz były mocno obciążone. Dobrze, że chociaż olej morelowy spisał się dobrze.


Dlatego wolę jednak z każdej grupy produktów wprowadzać tylko jeden nieznany i spokojnie poznawać nowość bez ryzyka tego, że trafię na same kiepskie maski czy same kiepskie oleje. Chciałabym też żeby było tak, że jeśli w danym miesiącu wprowadzam nowy olej, to towarzyszą mu same sprawdzone maski (i na odwrót). W ten sposób nie będę zbyt dużo eksperymentowała na długości. (Produkty do końcówek i skóry głowy zmieniam niezależnie od tych używanych na długość: sera co trzy miesiące, wcierki co dwa. Jeśli kilka nowości spotka się w ten sposób, to nie problem. Na przykład olej i wcierkę nakładam w różne miejsca. Nad ewentualnym połączeniem maski i serum do końcówek mogę łatwo zapanować i zaobserwować ich działanie na końcówki osobno. Za to kiedy w przeszłości używałam na przykład dwóch nowych masek i dwóch nowych olejów w jednym czasie, trudno mi było dokładnie ustalić co jak działa.) Po wielu miesiącach szaleńczych poszukiwań dobrych kosmetyków – co bardzo często oznaczało używanie samych nowości – stała pielęgnacja to dla mnie spokój. A dla włosów gwarancja odpowiedniego odżywienia, co najczęściej przekłada się na dobry wygląd ;) To są dwa wspaniałe aspekty i nie chcę z nich rezygnować :) Potulnie wracam do wprowadzania nowości pojedynczo ;)

Komentarze

  1. Moze bez protein I oleje spisalyby sie lepiej? takie spuszono-postraczkowane wlosy mam wlasnie jesli uzyje emolientow I protein bez wystarczajacego nawilzenia
    I jeszcze do przemyslenka: odzywki gives zawieraja siarczan, wiec moga dodatkowo podsuszac podatmne wlosy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *nivea oczywiscie, nie radze sobie z telefonem ;)

      Usuń
    2. Jest taka możliwość. Rany, jak człowiek opanuje włosy i może mieć coś innego niż "najgorsza opcja, zawsze" to ile nagle rzeczy widać!

      Usuń
  2. Czemu tak mało zdjęć? :( czy tylko ja mam takie zboczenie ze jak wchodzę na włosowego bloga i widzę dużo zdjęć to się strasznie cieszę? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieeeee... :> Są takie blogi, że jak widzę wpis sugerujący zdjęcia to cieszę się jak dziecko. Na przykład BlondHairCare, co ostatnio jej napisałam z resztą. Blog Eve, i bez senności, i kilka innych.

      Postaram się, żeby było więcej zdjęć :) Nie zawsze jest co fotografować, jak większość miesiąca była kiepska to wolę na to nie patrzeć :D Ale zdjęcie po Nivei będzie w recenzji. I może uda mi się na przykład najlepsze i najgorsze momenty pokazywać, albo zdjęcia po odlewkach o których raczej nie napiszę całej recenzji... :)

      Usuń
  3. Nivea Cię teraz przeproteinowuje? Hahaha :D Ale się ubawiłam!!! Przepraszam, ale pamiętam, że zawsze zachwalałaś je pod niebiosa, czego nie mogłam zrozumieć, bo u mnie właśnie puszą i powodują szorstkość, a teraz stało się to samo u Ciebie (na włosach juz całkowicie zdrowych! :0).
    Naprawdę jestem pod wrażeniem Twoich wnikliwych analiz tego, jak poszczególny produkt działa, co powoduje.
    Ja argan mieszałam z serum na końce i nakładałam na powieki i pod oczy. Teraz mam od niego przerwę, niech mają trochę różnorodności te moje włosy. ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wiedziałam czy się śmiać i cieszyć ze zmian, czy płakać, bo straciłam genialne odżywki :D
      Twój argan był z zapaszkiem też? :D

      Usuń
    2. Mój jest firmy Etja i ma tam jakiś zapach lekki. Ale ja mam dziwny zmysł powonienia, więc... ;D

      Usuń
  4. Olej arganowy działał u mnie bardzo podobnie - spuszenie i obciążenie, nie lubimy się, no i śmierdzi :P

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie olejek arganowy też się nie spisuje za dobrze, zrezygnowałam zupełnie z produktów do włosów z tym właśnie olejkiem.

    OdpowiedzUsuń
  6. gdybyś miała wybrać jeden suplement na włosy, na szybszy porost co byś poleciła? oprócz CP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie któryś z tych wielowitaminowych typy Belissa czy Skrzypowita. Ale to tylko teoretycznie, według składów, bo sama żadnego suplementu na porost nie stosowałam.

      Usuń
  7. Czy teraz, po podcięciu włosów, też cały czas chodzisz w upiętych, czy rozpuszczasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli podcięcie coś zmieniło w kwestii mojej zdolności chodzenia w rozpuszczonych włosach, to tylko na gorsze :D Zaczęłam od nowa próbować chodzić w rozpuszczonych, ale nie ma mowy ;)

      Usuń
  8. Nafta jest jedynym kosmetykiem, który nigdy mnie nie zawiódł. Niezależnie od kondycji włosów stosowany w różnych konfiguracjach zawsze się sprawdził. Olej rzepakowy i BDFM całkiem dobrze działają.
    Odżywek Nivea nie lubię - obciążały mi włosy. Nie sprawdził się szampon wzmacniający z Tołpy, który kupiłam w połowie miesiąca. W składzie znajdują się łagodne detergenty i sporo ekstraktów. Miałam nadzieję, że uda mi się przeplatać mycie szamponem mocnym na zmianę z Tołpą, ale nie udało się. :(
    Podpisuję się pod petycją: więcej zdjęć! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam konkretne plany większej ilości zdjęć :) Tylko musi nie wiać! :D

      Usuń
  9. Witaj! Piszę, by spytać, czy masz jakieś rozwiązanie na mój nietypowy problem.
    Jeszcze 1,5 roku temu miałam piękne, naturalne włosy długości za biust. Były tak ładne, że nawet jakiś pan stojący za mną wziął je w ręce i zaczął je wychwalać pod niebiosa. Potem nadeszły przykre dla mnie życiowe doświadczenia i pod wypływem impulsu ciachnęłam te włosy do ramion. W międzyczasie naczytałam się o regularnym podcinaniu końcówek i mimo, iż one tego nie potrzebują, to czuję wewnętrzny przymus obcinania ich, mam ciągłe wrażenie przerzedzenia, nieustannie myślę o końcówkach. Wstyd mi, ale popadłam w obsesję :( jak się od tego powstrzymać? Tym bardziej, że brakuje mi jeszcze jakieś 8 cm do "włosowego celu", a przez moje ciągłe ciachanie (całe szczęście fryzjerskimi nożyczkami) nie mogę wrócić do poprzedniej długości :( Jest to dla mnie smutne, bo widzę, ile cennego czasu absorbują moje włosy i mimo, iż mam wakacje, to mam wyrzuty sumienia z powodu ciągłego przesiadywania na stronach o tematyce włosowej...

    Pozdrawiam Cię serdecznie
    Nałogowa Obcinaczka Włosów :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana wyrzuć nożyczki albo komuś oddaj! Poważnie! Albo powiedz komuś ze znajomych, żeby je schował przed Tobą. I przyspieszaj porost (poczytaj np. o maści końskiej na forum włosomaniaczek).

      Usuń
    2. Pozbycie się nożyczek w ramach terapii szokowej jest dobre ;) A poza tym: po swoim podcięciu mam podobny problem. Jesli nie czytałaś moich kwietniowych obcięciowych postów to było tak: obcięłam dużo, myslałam, że wystarczy, po kilku dniach odkryłam, że wciąż jest kilka centymetrów przerzedzeń i obcięłam więcej. Tak, że na pewno miałam całkiem gęste końcówki bez prześwitów w każdych okolicznościach: po rozpuszczeniu bez rozczesania, na kontrastowym tle bluzki i tak dalej. Minęły 3 miesiące. Jeszcze w czerwcu patrząc na końce byłam przekonana, że wszystko jest OK. Są gęste. po czym nagle niedawno zaczęłam myślec, że znów się przerzedzają. A więc panika. Bo co teraz, znów wraca moje przerzedzenie.

      Pomaga mi powtarzanie sobie na spokojnie, że to niemożliwe, żeby w tydzień coś się stało. Zmieniłam serum, może to obecne je trochę bardziej skleja, czy coś. No i się czepiam tez, mam tego świadomość. Końcówki się wywijają i strączkują lekko (od serum), więc to naturalne, że widać plecy przez nie. Nie zawsze będą wyglądąły tak:

      http://3.bp.blogspot.com/-ygBMjBzAOlE/VR_tTZbEgmI/AAAAAAAAF1E/fFhqYO574wk/s1600/15.04.04%2B2%2Bsigned.jpg

      Także mi pomaga świadomość tego, że to niemożliwe, żeby końcowki się już przerzedziły.

      Po drugie (albo, poza ukryciem nożyczek, trzecie) pomaga pytanie innych. Szybkie pytanie co jakiś czas "hej, czy moje końcówki wyglądają jakby potrzebowały podcięcia?" Ja teraz zawsze słyszę "Nie, wkręcasz sobie." I jest spokoj.

      Usuń
    3. Dziękuję za odpowiedź :) Posty czytałam i jestem pod wrażeniem zdrowia końcówek :) Być może dlatego tak to sobie wkręcam, bo naoglądałam się grubych warkoczy dobieranych, a mój dobieraniec jest cienki i lichy, choć włosy po rozpuszczeniu wyglądają na w miarę gęste :(

      Usuń
    4. To już jest pewnie wyłącznie kwestia kombinacji "włosy cienkie/grube" i "rzadkie/gęste" :) Mi się czasem wydaje, że mam koc z włosów na plecach a czasem jest ich mniej wizualnie. I niektóre dziewczyny mają koc z włosów i niekoniecznie grube warkocze. I co w tym złego? :) Skrajnym przypadkiem byłoby mieć trzy grube włosy, takie serio grube :D Warkocz byłby wielki. A po rozpuszczeniu byłoby widać plecy :D
      A warkocze dobierane mają to do siebie jeszcze, że podbierają długość w górę więc końcówka warkocza jest cienka ;)

      Usuń
    5. Aha! Zapomniałam. W kwestii warkoczy.
      Nie raz widziałam jak dziewczyny gdzieś na facebooka wstawiały zdjęcia niesamowicie grubych warkoczy i wszystkie żałowały, że nie mają takich grubych/gęstych, albo jedno i drugie, włosów. A to było zdjęcie ostatnie w instrukcji zaplatania tego warkocza,a wczesniej autorka pokazywała że go rozluźnia, żeby wyglądał na grubszy. Także... to zabawne bywa. Wśród osób, które regularnie się czeszą to w sumie codzienność takie rozluźnianie warkoczy. Bo lepiej wyglądają. A osoby, które nie siedzą aż tak w świecie czesania się nawet nie wpadną na to, że ten czy tamten warkocz są poluźnione i w rzeczywistości są nawet 2x mniejsze.

      Usuń
  10. I am satisfied that you simply shared this useful info. See more Buy GK Conditioner

    OdpowiedzUsuń
  11. Olej arganowy bardzo dobrze działa na moje włosy. Próbowałam kokosowy ale bardzo pretłuszczał mi włosy wiec ja zachwalam olej arganowy

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz