Zakupy olejowe

W ostatnim czasie miałam w domu tylko cztery oleje, których w kolejnych miesiącach używałam w parach zamiennie. Uznałam, że czas na zmianę, ale kiedy spojrzałam na listę moich ulubionych olejów, okazało się, że jest ich zaskakująco niewiele. Pomyślałam, że to dobry moment na olejowe zakupy na ZSK. W granicach kwoty, którą postanowiłam wydać udało mi się kupić wszystkie pojedyncze oleje, jakie planowałam poznać. Ominęłam tylko olej z pestek malin, którego raczej w ogóle nie kupię, bo już 30 ml, których potrzebowałabym do testów kosztuje ponad 23 złote, a 2x60 ml do regularnego używania (akurat olej z nasion malin nie występuje na ZSK w pojemności 115 ml) byłoby wydatkiem ponad 90 złotych. 

Sklep Zrób Sobie Krem oferuje trzy wersje olejów: rafinowane, naturalne i organiczne. Według opisu nad listą produktów oleje organiczne od naturalnych różnią się certyfikatem ekologiczności. Sama wybieram oleje naturalne, jeśli tylko mogę. Rafinowanych staram się nie kupować (może kupiłabym, gdyby nigdzie nie było wersji nierafinowanej a mnie bardzo zależałoby na poznaniu danego oleju) a na certyfikacie mi nie zależy. Pewnie gdybym używała olejów do pielęgnacji skóry chciałabym mieć pewność, że rośliny nie miały kontaktu z pestycydami i nawozami. Do włosów wystarczą mi oleje naturalne. (Przepraszam was włosy bardzo, ale wiecie… różnica w cenie jest duża ;) I serio, w olejach naturalnych nie ma nic złego, one już są bardzo, bardzo dobre i niech to nam wystarczy.)



Oto oleje, które kupiłam. Wszystkie nowości mają pojemność 30 ml, bo tyle wystarczy mi do ich poznania a niewiele się zmarnuje jeśli któryś nie zadziała dobrze. Tylko oleju z kiełków pszenicy kupiłam 115 ml, bo znam go i bardzo lubię ;)

Olej arganowy (organiczny, bo innego nie było, 30 ml, 16,50 zł) – kultowy olej, jeden z tych, które stają się powszechnie znane, jak olej kokosowy i oliwa z oliwek. Od dawna chciałam go wypróbować, bo sprawdza się u BlondHairCare (wpis). Przewaga kwasów omega 9, więc powinien wygładzać moje wysokoporowate włosy, ale ma też sporo kwasów nasyconych, więc może puszyć.

Olej awokado (naturalny, 30 ml, 5,47 zł) – polecało go kilka dziewczyn z włosami podobnymi do moich. Układ kwasów podobny jak w oleju arganowym.

Olej jojoba złoty (naturalny, 30 ml, 11,90 zł) – chciałam go przetestować właściwie od początku przygody z pielęgnacją włosów, bo był jednym a bardzo niewielu olejów polecanych na The Long Hair Community (poza nieszczęsnym kokosem i oliwą z oliwek). Według badań naukowych jest bardzo podobny do naturalnego sebum produkowanego przez skórę. Zawartość kwasów ma dość nietypową (tabelka na Wikipedii).

Olej makadamia (naturalny, 30 ml, 5,90 zł) – odkąd odkryłam świetne działanie kremu do rąk Anida w roli oleju do włosów – a krem zawiera właśnie ten olej, w dużej ilości – myślałam o sprawdzeniu czystej makadamii. W mieszance z olejem słonecznikowym (olej Loton Oil Therapy Macadamia) również działał idealnie. Przyszedł czas na wielkie solo oleju makadamia. Przewaga kwasów omega 9, trochę omega 7.

Olej z pestek moreli (organiczny, bo innego nie było, 30 ml [otrzymałam 2x15 ml] 9,95 zł) – mało popularny, ale trafiłam kiedyś na bardzo zachęcającą recenzję ;) Przewaga kwasów omega 9. 

Olej z orzecha włoskiego (naturalny, 30 ml, 8,80 zł) – kupiony ze względu na posty Eternity, do których linki zamieszczam poniżej. Znacząca przewaga kwasów omega 6. Jako jedyny z tego zestawu będzie prawdopodobnie podkreślał skręt zamiast dociążać i wygładzać. 

Olej z orzechów laskowych (naturalny, 30 ml, 8,50 zł) – znalazł się na liście również dzięki Eter. Tym razem wyraźna przewaga kwasów omega 9, czyli szansa na wygładzenie i dociążenie.

Olej z kiełków pszenicy (naturalny, 115 ml, 19,90 zł) – mój stary, dobry przyjaciel, który nie doczekał się jeszcze recenzji (hańba). Pomimo przewagi kwasów omega 6 dociąża i idealnie wygładza, chociaż kiedy go ostatnio używałam nie próbowałam wydobyć fal choćby za pomocą koczka. Tym razem spróbuję ;)

Podstawowy podział olejów na te, które będą pasowały do różnych typów porowatości włosów znajdziecie u Czarownicującej. Ten post był i jest dla mnie punktem wyjścia przy wybieraniu olejów. Określając dokładną zawartość kwasów tłuszczowych korzystałam z genialnych tabelek Kasi z bloga Kasia na Fali: pierwsza, druga (jest też trzecia, dla olejów nasyconych). Bardzo pomagają mi też posty Eternity, mojej włosowej kuzynki: ten i ten. To dzięki niej wiem, że oleje z przewagą kwasów omega 9 mają tendencję do wygładzania włosów takich jak moje, a te z dużą zawartością kwasów omega 6 mogą podkreślać skręt.

Wiem, że to może wyglądać tak, jakby zakupy były poprzedzone godzinami czytania, notatek i rozmyślań, ale – jak chyba cała wiedza dotycząca pielęgnacji włosów – znajomość olejów pod kątem tego, co nasze włosy lubią przychodzi powoli, z czasem. To wypadkowa czytania o olejach w ogóle, czytania o olejach sprawdzających się na danym typie włosów, później o olejach sprawdzających się u dziewczyn z włosami podobnymi do naszych, plus samodzielne testy i obserwacje. Na to wszystko trzeba patrzeć przez pryzmat oczekiwanych efektów. Mnie na przykład zależy bardziej na wygładzeniu i dociążeniu niż podkreśleniu skrętu. Te elementy w pewnym momencie złożą się w całość: w listę olejów, które chcemy poznać bo – z kilku powodów – podejrzewamy, że mogą się u nas sprawdzić. Moje obecne zamówienie to siedem nowych olejów. Wpisywałam je na listę przez wiele miesięcy po przeczytaniu recenzji i dopiero tuż przed zakupem sprawdziłam zawartość kwasów. Okazało się, że prawie wszystkie (poza jednym – orzechem włoskim, który celowo chciałam sprawdzić jako olej z potencjałem do podkreślania skrętu) zawierają głównie kwasy omega 9, czyli mogą zadziałać wygładzająco i dociążająco. Udało mi się z opisów i recenzji wyłowić dokładnie takie oleje, które mają dużą szansę się sprawdzić na moich włosach.


Swoje nowo kupione oleje będę testować według dat przydatności (tyko kiełki pszenicy otworzę niezależnie) czyli zacznę od pestek moreli (05.2016), a następny w kolejce będzie olej arganowy (07.2016). Ostatni (jojoba) ma termin przydatności kończący się w czerwcu 2017, więc mam wystarczająco dużo czasu na zużycie ich wszystkich. Postaram się też opisać ich działanie, jeśli nie w ośmiu osobnych recenzjach, to w łączonych albo w notatkach przy podsumowaniu pielęgnacji w poszczególnych miesiącach. Mam nadzieję, że znajdę wśród nich takie, do których będę chciała wracać i mój zbiór ulubionych olejów się nieco powiększy, żebym miała większy wybór. Poza olejami z dzisiejszego posta na liście do przetestowania zostało mi tylko kilka mieszanek. 

Komentarze

  1. Ale szaleństwo Kochana, cudowne zakupy! :)
    Ciekawa jestem, który polubisz najbardziej :)
    Arganowy czysty się u mnie niezbyt spisał, ale też miałam taki chyba gorszej jakości, myślę o tym z ZSK :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jacie!! Olejowy szał ciał!! fantastyczne zakupy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Makadamia u mnie spisuje się świetnie, za to awokado nie mogę znieść ze względu na zapach :( Mało jest wśród olei takich wyjątkowych śmierdziuszków :D Ale dodaje go do masek i jakos idzie ;))

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja osobiście uwielbiam olejek arganowy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niezły zestaw olejków, też muszę sobie jakiś nowy sprawić :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie to za małe pojemności hihi. :D Nie zdążyłabym ich dobrze przetestować, a już by się skończyły. ;)
    Nigdy nie czytałam o tej zawartości kwasów itd., nie zaglądałam do Czarownicującej. Po prostu sprawdzam i testuję na moich włosach, nie zagłębiam się w teorię. Gdybym to robiła, nie spróbowałabym oleju kokosowego, który świetnie działa na moją wysokoporowatą długość i końce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei w pewnej chwili zaczęłam czytać, bo inaczej chciałabym ze cztery raz więcej olejów, a większość z nich by sie nie sprawdziła. Pewnie coś tracę. Może kokos by sie sprawdził? ;) Ale wystarczy mi to co mam i wolę tracić jeden dobry olej niz kupić pięć kiepskich. Ta lista była serio dużo dłuższa :D

      Usuń
  7. Piękne zakupy poczynione! Z Twojej listy znam i lubię makadamię, awokado i pestki moreli. Arganowy tez miałam, ale spisał się dość średnio, to znaczy... przeciętnie. Tak samo dobrze, jak oleje tańsze kilkakrotnie. :) Bardzo mnie ciekawi, który z Twojej kolekcji stanie się ulubionym! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Sporo olejków, ja jestem w trakcie denkowania kilku otwartych i powstrzymuję się przed zakupem innych choć wszędzie każdy kusi i poleca :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja obecnie mam duże olejowe zapasy (również głównie z ZSK), ale jak tylko zwolni się miejsce, to planuję kupić olej z orzechów laskowych, lniany i tamanu... Ew. jeszcze nad paroma innymi pomyślę, bo oleje bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba muszę zacząć oszczędzać, żeby też móc sobie pozwolić na takie zakupy<3. Same wspaniałości! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Wow :D ile olejków! Z chęcią przetestowałabym z kiełków pszenicy... Dziwnym trafem każdy kosmetyk zawierający AVENA SATIVA (...) działa na moje włosy obłędnie, więc może olejek też dałby radę :)

    hairoutine.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Olej arganowy był pierwszym olejem, który zakupiłam w pełni świadomie do pielęgnacji twarzy i włosów. Solidne zakupy :) Też znam ten wpis u Czarownicującej - bardzo mi pomógł.

    OdpowiedzUsuń
  13. Tyle olei do dopisania na chciejlistę D: Będę uważnie śledzić Twoje recenzje, jestem ciekawa jak te wszystkie oleje się u Ciebie sprawdzą :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam olej awokado na włosy i na skórę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. U mnie wszystkie kilku mililitrowe pozostałości olejków są już po terminie ważności i też zbieram się do wielkich zakupów, ale póki co muszę zebrać się do zgromadzenia funduszy..:D

    OdpowiedzUsuń
  16. ja sie przeżuciłem na olejowanie twarzy o ;p

    OdpowiedzUsuń
  17. A próbowałyście olej z czarnuszki z serii Kardashan to jest cudo

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz