Pięć masek Biovax Glamour: Gold, Pearl, Diamond, Caviar, Orchid

Nie spodziewałam się tego, że wszystkie nowe maski Biovax znajdą się u mnie tak szybko ;) Kiedy pojawiły się na rynku pomyślałam, że najpierw zużyję kilka produktów czekających w kolejce a później zacznę je kupować pojedynczo. Chociaż moja wielka miłość do Biovaxów wołała o zaspokojenie dość głośno ;) W końcu dwie z nich otrzymałam niespodziewanie w prezencie a dwie kolejne dostałam od firmy. (Ponownie dziękuję pani Marzenie. :)) Mogłam radośnie zacząć poznawać pięknie pachnące nowości.


Wszystkie opisane są jako regenerujące i przeznaczone do wszystkich rodzajów włosów, choć w szczegółowym opisie z boku każdego pudełka możemy przeczytać więcej szczegółów, o których wspomnę w częściach poświęconych poszczególnym maskom, podsumowując obie części opisu na kartonikach. Co do regeneracji (która i tak jest dyskusyjna, zwłaszcza w kontekście masek) dla mnie i pod względem składu i pod względem działania te produkty są typowo nawilżające. To świetnie! :) 

Gold: Argan i Złoto 24k





Zacznę od maski, którą poznałam dużo wcześniej, również dzięki pani Marzenie z firmy Biovax. Pojawiła się na rynku latem 2014 roku, czyli dość długo przed pozostałymi wersjami. Od tego czasu staram się zawsze mieć w domu słoiczek, bo niewiele produktów tak genialnie nawilża, wygładza, nabłyszcza i dociąża moje włosy. Napisałam wcześniej jej pełną recenzję, ale poświęcę jej i tu kilka słów, żeby wpis był kompletny.

Maska ma dość zbitą, mocno woskową konsystencję, co sprawia, że jest ultra wydajna. U mnie starcza na dokładnie dwa razy dłużej niż taka sama ilość przeciętnego produktu. Początkowo myślałam, że stosunek ceny do pojemności sprawi, że nie będę jej regularnie kupowała, ale działanie i wydajność to zmieniły. Maska ma złoty kolor i dużo mieniących się drobinek które są dość spore, a w jej zapachu można wyczuć kadzidlaną nutę. Poza efektami, o których wspomniałam nieco wyżej, maska sprawia że na moich włosach pojawiają się wyraźnie ciepłe, złote refleksy. U mnie otrzymuje 10 punktów na 10 ;)

Skład: Aqua, Cetyl Alcohol, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Quaternium-87, Cetrimonium Chloride, Argania Spinosa Kernel Oil, Colloidal Gold, Betain, Acetylated Lanolin, Lawsonia Inermis Leaf Extract, Parfum, Benzyl Alcohol, Methylisothiazolinone, Methylchloroisothiazolinone, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Citric Acid, Calcium Aluminum Borosilicate, Silica, Tin Oxide, C.I. 77891, C.I. 77491, C.I. 19140, C.I. 15985, Geraniol.

W składzie znajdziemy nawilżającą glicerynę i betainę, olej arganowy, wyciąg z henny i oczywiście złoto koloidalne.

Skrócony opis producenta:

Biovax® Gold to unikalne połączenie drogocennych składników: czystego 24-karatowego złota i organicznego oleju arganowego, zamkniętych w intensywnie regenerującej maseczce. 

Cudowne właściwości czystego złota rozpieszczą Twoje włosy i otulą luksusem, nadając im odmłodzony, olśniewający wygląd i zniewalający, piękny blask.

Efekt na włosach:

- intensywna regeneracja i nawilżenie włosów
- widoczne odmłodzenie i rewitalizacja 
- wyjątkowe rozświetlenie i blask

Pearl: Kolagen i Perły





Jako drugiej używałam maski Pearl, która pachnie słodko, jakby kadzidlanie, ale i owocowo. Utrzymujący się na suchych włosach zapach przypomina ten typowy dla profesjonalnych kosmetyków. Podobnie jak wersja Gold, perłowa maska jest pełna mieniących się drobinek. Jej konsystencja jest nieco kremowa, mniej zbita i woskowa, co wpływa na obniżenie wydajności w porównaniu do rekordowo wydajnej maski Gold. U mnie różnica na jednym opakowaniu to dokładnie jedno użycie mniej.

Ale jej działanie oceniam również na 10 punktów. Wyraźnie wygładza i dociąża włosy – są po niej praktycznie proste, a do tego mięsiste i błyszczące. Po pierwszym użyciu wydawało mi się, że działa minimalnie słabiej od wersji Gold, po kolejnych zmieniłam zdanie. Jest cudowna! :) Mam kilka zdjęć włosów, zrobionych po jej użyciu, które pokazywałam już w podsumowaniu marcowej pielęgnacji.





Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Ceteareth-20, Glycol Distearate, Quaternium-87, Cetrimonium Chloride, Hydrolyzed Pearl, Collagen, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Betain, Lawsonia Inermis Leaf Extract, Parfum, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Gluconolactone, Calcium Gluconate, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Citric Acid, Calcium Aluminum Borosilicate, Silica, Tin Oxide, C.I. 77891, C.I. 77491.

Znów sporo humektantów ;) Gliceryna jest bardzo wysoko, betaina nieco dalej, a glukonolakton po zapachu. Poza nimi znajdziemy w masce hydrolizowane perły, kolagen (które na moich włosach nie wykazują typowo proteinowego działania), olej ze słodkich migdałów i wyciąg z henny.

Skrócony opis producenta:

Biovax® Pearl to doskonała kompozycja złożona z morskich skarbów: kosztownych pereł i czystego kolagenu, które współgrają ze sobą tworząc idealną pielęgnację dla włosów wymagających intensywnej odbudowy.

Efekt na włosach:
- odbudowa i intensywna regeneracja włosów
- włosy wygładzone i aksamitne w dotyku
- szlachetny, perłowy blask

Diamond: Minerały i Diamenty





Ta wersja ma dość lekki i świeży owocowy zapach. Maska zaskoczyła mnie ciemnym kolorem słoiczka. Czerni spodziewałam się po kawiorze ;) Jest woskowa i gęsta, przez co jej wydajność jest rekordowa. Srebrnych drobinek jest w niej tyle i są one tak maleńkie i lekkie, że po myciu włosów zabawnie błyszczy mi się twarz i dłonie, ale łatwo je usunąć ze skóry. Na włosach (po wyschnięciu) ich nie widać, przynajmniej nie w sposób tak oczywisty, że dałoby się dostrzec pojedyncze drobinki brokatu. Ale kiedy w dowolnym momencie, na przykład dzień po myciu, rozpuszczę włosy i przeczeszę je palcami, dłonie mam pokryte brokatem – to na pewno nie ślady maski po myciu włosów bo od tego momentu wiele razy myłam ręce i widziałam, że na skórze nie ma brokatu. Pojawia się przy dotknięciu włosów, co świadczy o tym, że drobinki zostają na nich po spłukaniu maski ;) 

Działanie jest bardzo dobre, maska dociąża włosy, nabłyszcza je wyraźnie i sprawia, że są śliskie. Zauważyłam jednak, że efekt nie jest taki jak po innych wersjach. Jest minimalna różnica w wizualnej gładkości włosów i śliskości w dotyku: dociążenie i nawilżenie są słabsze. To jednak nadal 9.5 punktu na 10 :)

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Ceteareth-20, Quaternium-87, Cetrimonium Chloride, Diamond Powder, Magnesium Chloride, Potassium Chloride, Aluminum Chloride, Zinc Chloride, Copper Sulfate, Manganese Chloride, Sodium Chloride, Lysine, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Betain, Lawsonia Inermis Leaf Extract, Parfum, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Citric Acid, Calcium Aluminum Borosilicate, Silica, Tin Oxide, C.I. 77891, C.I. 61585, Hexyl cinnamal, Benzyl Salicylate, Limonene, Benzyl Alcohol.

Tym razem skład jest dość długi. Wysoko znajdziemy glicerynę a także tytułowy sproszkowany diament, ale olej ze słodkich migdałów, betaina i wyciąg z henny są już dość nisko, za sporą grupą chlorków, które jak pisze producent tworzą kompleks minerałów (oligoelementów), a które według stron opisujących składniki kosmetyków spełniają różne funkcje (wypełniającą, regulującą lepkość…). Faktycznie znajdziemy w składzie glin, cynk, miedź, potas, magnez, mangan i sód.

Skrócony opis producenta:

Biovax® Diamond to niezwykły preparat zawierający najdroższy wśród klejnotów – diament, w połączeniu z bogactwem odżywczych i wzmacniających minerałów. Składniki tworzą wyrafinowaną pielęgnację dla włosów potrzebujących wzmocnienia.

Efekt na włosach:
- wzmocnienie i intensywna regeneracja włosów
- włosy nawilżone i pełne energii
- diamentowy, skrzący blask

Caviar: Złote algi i Kawior




Czarny, matowy kartonik ze złotymi napisami roni wrażenie :) A w samej masce – typowo kremowej – zatopione są czarne kuleczki. Kawior? ;) Tym razem błyszczące drobinki są mniej widoczne i nie ma ich dużo. Pomimo tego, że konsystencja maski jest kremowa, a nie woskowa, gęstość sprawia, że wydajność jest tylko minimalnie mniejsza od woskowych wersji – nadal bardzo dobra w porównaniu do masek innych firm o podobnej gęstości. Zapach mocno przypomina mi perfumy, podobnie jak zapach balsamu prowansalskiego Planeta Organica – to podobne nuty. 

Maska kawiorowa działa świetnie. To znów idealny efekt nawilżenia, dociążenia i nabłyszczenia włosów. Pasma są śliskie… i pięknie pachną! Znów 10/10.

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Ceteareth-20, Quaternium-87, Cetrimonium Chloride, Caviar Extract, Laminaria Ochroleuca Extract, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Betain, Lawsonia Inermis Leaf Extract, Caprylic/Capric Triglyceride, Sorbitan Stearate,  Synthetic Wax, Polysorbate 60, Parfum, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone , Methylisothiazolinone, Citric Acid, Mica, C.I. 77499, C.I. 77891, C.I. 77491, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool.

Jest gliceryna, jest ekstrakt z kawioru i z alg Laminaria Ochroleuca, a także betaina, wyciąg z henny i olej ze słodkich migdałów.

Skrócony opis producenta:

Biovax® Caviar kryje w sobie unikalne wartości odżywcze pochodzące z morskich skarbów: delikatnego kawioru i złotych alg. Zasobne w rozmaite składniki odżywcze, intensywnie nawilżą i ochronią Twoje włosy. Zamknięte w intensywnie regenerującej maseczce, zapewnią Twoim włosom wyrafinowaną pielęgnację, która podkreśli ich piękno i doda im blasku. Luksusowa pielęgnacja dla włosów spragnionych nawilżenia.

Efekt na włosach:
- dogłębnie nawilżone, intensywnie odżywione włosy
- ochrona przed fotostarzeniem i płowieniem koloru
- gładkość i szlachetny blask

Orchid: Białe trufle i Orchidea




Patrzenie na ciemnoróżowe pudełeczko z białymi napisami i delikatnym wzorem orchidei sprawia mi przyjemność. Tak jak wąchanie tej maski ;) W niej również można wyczuć nutę perfum, lekko kwiatową. To jeden z najpiękniej pachnących kosmetyków, jakie miałam.  W dodatku zapach zostaje na włosach po ich wyschnięciu – nawet na moich, generalnie nietrzymających zapachów –  i da się go wyczuć jeszcze po kilku kolejnych myciach (!) z użyciem innych produktów, w tym mocno pachnących. (Zauważyłam też pewną zależność w przypadku wszystkich masek i odżywek: jeśli trzymam je pod czepkiem i turbanem, włosy pachną mocniej i dłużej.) Konsystencja maski Orchid jest kremowa, z różowymi kuleczkami. Ta wersja jako jedyna nie zawiera widocznych błyszczących drobinek. Minimalny połysk można zauważyć dopiero po roztarciu niewielkiej ilości maski na skórze.

Kremowa konsystencja sprawia, że maska nie jest zbyt wydajna. Woskowe wersje, a także bardzo gęsta kremowa Caviar, starczają na dwa razy więcej użyć niż przeciętne produkty o takiej pojemności. Maska Orchid niestety wydajność ma właśnie przeciętną, jakieś dwa razy mniejszą niż Diamond czy Gold. Jeśli chodzi o działanie, niestety na moich włosach jest ono wyraźnie słabsze niż efekt pozostałych masek i nie zmienia tego nawet trzymanie maski przez godzinę pod czepkiem. Pasma są mniej nawilżone, mniej śliskie, mniej dociążone, i mniej gładkie – krótsze włosy z wierzchniej warstwy dość widocznie odstają, co widać na zdjęciu. W liczbach to będzie 6.5, może 7 na 10. 



Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Ceteareth-20, Glycol Distearate, Quaternium-87, Cetrimonium Chloride, Orchis Mascula Flower Extract, Tuber Magnatum Extract, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Betain, Lawsonia Inermis Leaf Extract, Sorbitan Stearate, Synthetic Wax, Polysorbate 60, Parfum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Benzyl Alcohol, Phenoxyethanol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Citric Acid, Talc, C.I. 77007, C.I. 73360, Hexyl Cinnamal.

Oczywiście jest tu gliceryna, jest i wyciąg z kwiatu storczyka, wyciąg z trufli, olej ze słodkich migdałów, nawilżająca betaina i wyciąg z henny.

Skrócony opis producenta:

Biovax® Orchid łączy w sobie najdroższe ekstrakty ze świata roślin i grzybów, wykorzystując cenne właściwości najrzadziej występujących gatunków i tworząc przebogatą pielęgnację dla włosów pozbawionych miękkości.

Efekt na włosach:
- wyjątkowo miękkie, intensywnie zregenerowane włosy
- włosy nawilżone i odżywione
- piękno i zjawiskowy blask

Podsumowując działanie masek, mogę napisać że na pewno będę regularnie wracała do wersji Gold, Pearl i Caviar. Ich działanie jest idealne. Zastanowię się nad maską Diamond pomimo jej świetnej wydajności, bo efekty są minimalnie słabsze. Do wersji Orchid wrócę tylko wtedy, kiedy kondycja włosów pozwoli mi na używanie produktu wyłącznie dla jego pięknego zapachu ;) Na razie nie mogę sobie pozwolić na utratę nawet odrobiny z trudem osiągniętego nawilżenia.

Pewnie warto też ułożyć maski według gęstości i wydajności. Oto lista: 1. Gold i Diamond – obie woskowe, dość twarde, gęste. 2. Pearl – woskowa, ale nieco bardziej miękka i Caviar – kremowa ale bardzo gęsta. Te cztery maski są do dwóch razy bardziej wydajne od 125 ml przeciętnego produktu. 3. Orchid – typowo kremowa, lekka, o standardowej wydajności.

Myślę, że nowych masek Biovax naprawdę warto spróbować. Owszem, są niewielkie i dość drogie. Ale potrafią też być rekordowo wydajne, zwłaszcza te o typowo woskowej konsystencji. Wszystkie zawierają glicerynę, więc mogą nie sprawdzić się u tych z Was, których włosy tego humektantu nie lubią. Biovax Gold nie zawiera oleju ze słodkich migdałów, a wiem, że to z jego winy u wielu osób starsze maski tej marki dawały kiepskie efekty. Tak, składniki znajdujące się pozornie nisko na liście potrafią pokazać swoje działanie. Czasem to niedobrze. Ale czasem możemy cieszyć się na możliwe działanie ciekawych składników takich jak te w maskach Biovax Glamour.

Wiem, że będę do nich wracała. Zwłaszcza, że są dostępne w Rossmannie a także, razem ze wszystkimi innymi produktami L'Biotica w sklepie biutiq.pl, gdzie możecie też przeczytać pełne opisy poszczególnych wersji.

Teoretycznie można znaleźć inne produkty o podobnym działaniu, ale w niższej cenie (jednak nadal podkreślam, że te maski mogą być nawet dwa razy bardziej wydajne od innych, nawet tych, które u mnie do tej pory biły rekordy). Jest jednak coś jeszcze. Sama długo nie zwracałam uwagi na zapachy i opakowania. Czytając recenzje myślałam tylko „niech to w końcu zadziała, reszta nie ma znaczenia.” Zapach maski mógł być zwykły, chemiczny, co więcej znosiłam nawet okropną l-cysteinę. Opakowanie nie musiało być piękne. Teraz, kiedy znalazłam produkty dające mi idealne efekty, z zaskoczeniem odkrywam, że oczekuję czegoś więcej. Nie jest to konieczność, to nie tak że nie kupię produktu bo ma przeciętną butelkę. Ale zaczęłam zwracać uwagę na zapachy i opakowania: skoro efekt jest zapewniony, mam czas zatrzymać się i cieszyć szczegółami. Zamiast oczekiwać na efekt i zastanawiać jak też moje włosy będą wyglądały po myciu i liczyć na to, że wreszcie znalazłam klucz do ich pielęgnacji – może ten produkt, a może ten, może ta metoda, ten zabieg – mogę czerpać przyjemność z procesu. Dlatego niesamowicie cieszą mnie te maski. Projekty opakowań przyciągają tyle samo uwagi, co działanie masek. Błyszczący kartonik wersji Gold, metaliczny Pearl, mieniący się Diamond, matowy Caviar czy Orchid o intensywnym kolorze i wyczuwalnej fakturze wzoru. I te szkice orchidei w tle! Każda wersja ma inne szczegóły graficzne, na przykład lista efektów na kartoniku maski Orchid wypunktowana jest kwiatkami, a Diamond ma symbolizujące diamenty romby. Jako filolog nie mogę nie docenić różnorodności epitetów:) Zależnie od wersji, blask włosów jest na przykład perłowy, zjawiskowy, szlachetny czy skrzący. Ponadto te maski – dla mnie zwłaszcza Caviar i Orchid – są jak perfumy do włosów. Oczywiście to wszystko nie miałoby wielkiego znaczenia przy niezadowalającym działaniu. Ale u mnie maski Biovax (i te stare i te nowe) w większości sprawdzają się idealnie, w pełnym znaczeniu tego słowa. Równać się z nimi mogą tylko odżywki Nivea, później nie ma nic, następne na liście są produkty, które można opisać jako bardzo dobre. Henri plus Biovax to wielka, szalona miłość. Na początku był efekt na włosach. Teraz doceniam też to, jak dopracowane w każdym aspekcie są maski tej maski.

Możecie też zerknąć na recenzję dziewięciu masek Biovax ze "starej" linii.

Komentarze

  1. Ostatnio chyba z 10 min stałam przed półką z tymi maskami i sie zastanawiałam, którą wybrać, bo każdy z tych kartoników magiczne przyciągał moją włosomaniaczą chuć :P sięgnęłam po kawiorową i jeszcze jej nie używałam, ale po Twojej recenzji, czuję, że na tej jednej się nie skończy i będzie z tego nowa, maskowa miłość :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jak na razie się powstrzymałam i nie kupiłam, moja "sknerość" mi na to nie pozwala. Moje włosy chłoną maski jak gąbka, aby należycie je pokryć zużywam 4 saszetki masek Biovax (80 ml!), a czasem i tak nie za bardzo jest co spłukiwać (!), więc takie 125 ml to by było mało, nawet, gdyby udało mi się nałożyć mniej produktu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, saszetek biovaxa żeby cokolwiek poczuć musiałam tez nałożyć sporo (5-5.5), a tej pierdoły pearl jakimś cudem wystarczyło na 7 użyć.Zupełnie inna smarownosc niż w większości odżywek i masek tylko reen może z nią konkurowac wydajnością :)

      Usuń
    2. Hej Al. :) Hmm, to ciekawe, naprawdę. Może w takim razie się skuszę, jak będzie jakaś promocja, tylko którą wybrać... :D

      Usuń
    3. No właśnie proces decyzyjny wyboru to mój największy problem i tak jak henri wzięłam wszystkie kiedy była na nie promocja, byłam pewna,że udowodnie sobie naiwność(bo takie małe to na raz wystarczy a ja tak przeplacilam olaboga jak tak można) a tu jednak, warto chociaż jedną spróbować poza tym mniej wydajnym orchid.

      Usuń
    4. Ah, no będę musiała się w którąś z nich zaopatrzyć... :/ :D

      Usuń
    5. To zacznij od Golda albo Diamond, ewentualnie Caviar. Z trzech może łatwiej wybrać ;) A każda z tych trzech powinna zaskoczyć Cię wydajnością.

      Ja kiedyś zużywałam jedno opakowanie 250 ml Biovaxa na 4 razy. I to dość dawno, kiedy włosy nie były aż tak długie jak ostatnio przed ścięciem. Wtedy to suchość pożerała takie ilości masek. Teraz (ale to i zmiana kondycji włosów i częściowo długości bo jednak teraz po ścięciu są krótsze niż wtedy) średni Biovax starcza mi na dużo, dużo dłużej. A te małe to w ogóle biją rekordy, będę to podkreślała bo dla wielu osób rozmiar jest przeszkodą ;)

      Usuń
    6. O tak te maski Biovax Glamour są bardzo wydajne, takie fajne w konsystencji! Nie trzeba ich wcale nakładać dużo by efekt na włosach był wow! Ja jestem pod ich wrażeniem. Uwielbiam Gold, Diamond, Caviar i je stawiam na pierwszym miejscu :) Ale fakt, że każda z nich jest naprawdę dobra i nie dziwię się, że ciężko się zdecydować.

      Usuń
  3. Ależ pięknie to opisałaś kochana! Mam golda, teraz niestety włosy marudzą mi bardziej na glicerynę :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Pamiętam, że Twoje włosy gliceryny nie lubią. I właściwie to dlatego że to zapamiętałam wspomniałam we wpisie generalnie o osobach, którym ten konkretny humektant nie służy, albo służy rzadko. Tak jak mnie aloes, niestety składnik przewodni wielu produktów nawilżających ;)

      Usuń
  4. Wszystkie mnie kuszą! Ja także uwielbiam Biovaxy, wersja Trzy oleje to mój KWC. :) Raz używałam tej wersji Gold i także bardzo mi przypadła do gustu, ale teraz to chcę je wszystkie! Takie są śliczne, masz racje! :)

    p.s
    Odpisałam na temat igiełek u siebie, generalnie myślę, że to co napisałaś o kuleczkach i włosach sprawdza się w przypadku takich tanich szczotek z byle jak zrobionymi kuleczkami - takie faktycznie urywają mi włoski w połowie (moje są zdrowe ale bardzo cienkie i łatwo je przerwać) i zawsze kiedy przeczeszę się taką szczotką, wyjmuję z niej mnóstwo takich zerwanych włosów. W tej szczotce o której pisałam nie zauważyłam takiego efektu, na całe szczęście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam, dziękuję ;) Wracam do Twojego wpisu i podziwiam zdjęcia, nadal ;)

      Usuń
    2. Wersja z olejami to Twój KWC? Muszę przyjść do Ciebie i popatrzeć, co jeszcze lubisz, to zdarza się tak rzadko <3

      Usuń
  5. rozsądek póki co mnie wstrzymał z zakupem nowych biowaxów, bo zapasu masek mam aż nadto, ale z drugiej strony jak się byłam w ross niemalże zdecydowana na zakup to nie wiedziałam którą wersję wziąć na pierwsze testy i wychodziłam z niczym ;p teraz tak sobie myślę że kaviar albo pearl trafi do mnie jako pierwsza ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeczytałam i teraz chce wszystkie!!! I jak tu sie powstrzymać, jak półka pełna innych masek ;x

    OdpowiedzUsuń
  7. Musze spróbować którejś, wszystkie wersję poza różową mnie teraz kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Maski mają piękne opakowanie, caviar szczególnie :) U mnie jednak żadna oprócz gold nie ma szans sie sprawdzić przez olej ze słodkich migdałów, a szkoda :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to jest z podobnymi składami... W sumie nie wiem czy to dobry pomysł jest. Jak ktoś lubi dany składnik, to mu to pasuje. Ale to jest tak naprawdę kilka masek działających tak samo dobrze, różnią się tylko zapachy. Może lepiej by było zrobić kilka zupełnie różnych składowo masek w danej linii? I nie mówię konkretnie o Biovaxie (bo między tymi starszymi maskami widzę sporo różnic) tylko o wszystkich firmach. Jak się nad tym zastanowić... Nivea na przykład tez ma minimalne różnice w składzie i co przekłada się na to, że wszystkie ich odżywki działają prawie tak samo. Rosyjskie kosmetyki chyba mają większe różnice w składach wewnątrz danych linii.

      Usuń
  9. orchid z chęcią bym wypróbowała

    OdpowiedzUsuń
  10. ja niestety ani jednej nie mam w swoich zbiorach, moze w koncu sie na ktoras skusze :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo rzetelna i wyczerpująca recenzja. To miło, że olej migdałowy cieszy się takim uznaniem, że znajduje się w prawie każdej wersji. ;) Moje włosy go kochają. Chętnie sprawdziłabym maskę kawiorową, ale ta przyjemność musi zaczekać.

    OdpowiedzUsuń
  12. Gold wiedziałam, że będę chciała wypróbować, a teraz jeszcze czuję się zachęcona do Pearl :) O tej fioletowej z kawiorem czytałam bardzo dużo pozytywów, także jestem w szoku że u Ciebie nie okazała się też hitem :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zwykłych biovaxow moje włosie nie toleruje a wersje pearl i caviar uwielbiam, wydajność faktycznie powala reszta wciąż stoi nie otwarta chyba muszę jutro przy myciu użyć golda jeśli tak chwalisz :)

    OdpowiedzUsuń
  14. super wpis :) teraz wiem co wybrać. Na razie jednak próbuję wykończyć wszystko co mam w domu, bo trochę się zagraciłam, a później lecę po Gold :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam teraz ochotę przetestować je wszystkie. Zresztą nie będe ukrywać, od dawna mnie kuszą, chcę tylko najpierw zużyć moje zapasy.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ostatnio stałam w rossmannie przed nimi zastanawiając się czy jakiejś nie wziąć ale cofnęłam się do Superpharm po starą dobrą brązową wersję :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zastanawiałam się nad nimi i pewnie się skuszę ale na te o bardziej zbitej konsystencji bo zależy mi na wydajności.

    OdpowiedzUsuń
  18. Doczekałam się :) :) :) Ja na razie wypróbowałam wersję złotą i diamentową, kawior czeka na otwarcie w szufladzie. Podpisuję się pod Twoimi słowami o wydajności - jest kosmiczna! Mówię to jako człowiek, który litrowego Kallosa zużywa w miesiąc :) Po Twojej recenzji oczywiście mam ochotę natychmiast biec do sklepu i kupić pozostałe nowości :)

    BTW - orchideę można było zdobyć za darmo do przetestowania w SuperPharmie, ale miałam taki młyn w pracy, że zauważyłam to, jak już zapraszali wybrane osoby po odbiór :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow! Nie miałam pojęcia. Dobry pomysł na akcję promocyjną :)

      Usuń
  19. Nie próbowałam żadnej z tych nowych masek ale już same opakowania zachęcają :) moją ulubioną maską z Biovaxu jest pomarańczowa do włosów suchych i zniszczonych,sięgam po nią zawsze kiedy czuję,że gorzej już być nie może :))

    OdpowiedzUsuń
  20. Zazdroszczę tych masek! Super podsumowanie w jednym miejscu ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. O, ależ mnie teraz zachęciłaś... :)

    OdpowiedzUsuń
  22. piekny wpis :) jak zwykle dopracowany i bardzo rzeczowy.
    mam gold (tzn juz zuzylam), diamond i wlasnie otworzylam orchidee :) Przyjemne w uzyciu, wydajne, cena w rossmanowej promocji cos 12 zl juz nie straszy bo faktycznie wydajnosc spora

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! (Tak bardzo długo go pisałam! ;))

      Usuń
    2. Widać duży Twój wkład w ten post, ale za to jaki jest pomocny :)))

      Usuń
  23. No i mnie przekonałaś, prędzej czy później sobie którąś kupię, pewnie złotą.
    Nie chciałabyś może dużej odlewki maski Seri miodowej? Sama jej nie zużyję bo mi po prostu nie służy i nie mam co z nią zrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to dlatego, że sama zaczęłam od złotej, a może dlatego, że jest wydajna i nie zniechęci, myślę, że od złotej najlepiej zacząć ;)
      Mam chwilowo nadmiar masek ;) Do krótszych włosow mniej schodzi i niestety znów muszę pilnować zużywania.

      Usuń
  24. Zastanawiałam się ostatnio nad kupieniem tej z kawiorem. Chyba to zrobię :) Obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Kurcze, myślałam że skoro początki składów tych masek są identyczne to maski będą podobne w działaniu i konsystencji. Miałam jedynie Gold, bo była na promocji i mnie zachwycił jej zapach na początku, potem pachniała jak stare klucze według mnie :P Dlatego nie sięgałam po inne wersje + ta cena... Super recenzja, teraz wiem co i jak :) Chciałam Orchid skuszona kolorem opakowania... haha ale teraz jak już to wezmę woskową jakąś Perłę albo Diament - na bogato

    OdpowiedzUsuń
  26. Miałam tylko wersję Gold, ale u mnie się nie sprawdziła. Włosy były po niej splątane, lepkie i sianowate :/

    OdpowiedzUsuń
  27. Mnie one wcale nie kręciły, ale Biovaxy ze starej serii są ciągle obecne u mnie w łazience. W końcu jednak dostalam w prezencie od Doroty wersję Caviar... zakochałam się w zapachu, marzę o takich perfumach! Jutro pierwsze testy :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Wciąż nie miałam jeszcze ani jednego Biovaxa, wszystko jeszcze przede mną ! :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Henri, tak mi się przypomniało odnośnie jednego z poprzednich postów i problemów z obsługą klienta w Lawendowej Szafie. Większość, o ile nie wszystkie sklepy internetowe z ruskimi i innymi tego typu kosmetykami to nie są duże firmy, a firemki po kilka osób, którym nieraz doby brakuje na dopięcie zamówień, więc kontakt z klientem czasem szwankuje - dlatego WSZYSCY preferują kontakty telefoniczne i w ten sposób najłatwiej coś ugrać. Oczywiście, można zatrudnić osobę do obsługi klienta, ale to się wiąże ze znaczącym skokiem cen.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie racja... Że te sklepy są małe to wiedziałam. Chociaż zakładałam, że poza właścicielami ktoś tam jeszcze pracuje. I nigdy nie rozważałam telefonu jako efektywnej opcji kontaktu, bo maila można w każdej chwili odczytać a telefony... gdziekolwiek dzwonię, dodzwonienie się zajmuje kilka dni, bo nikogo przy telefonie nie ma albo nikt nie ma czasu odebrać. Nawet nie jest zajęte. Może w przypadku rosyjskich sklepów takie podejście to błąd ;) I właśnie do sklepów muszę od tej pory dzwonić ;) Dzięki! :)

      Usuń
  30. Fantastyczny wpis!! Wszystkie wazne info w jednym miejscu!

    OdpowiedzUsuń
  31. Bardzo fajna seria Biovaxów. Już sprawdziłam trzy: Diamond, Gold, Orchid. Bardzo fajnie dociążają moje włosy, odżywiają i sprawiają. że włosy lśnią jak nigdy dotąd. Teraz czaję się na Caviar bo widzę, że ma fajne opinie.

    OdpowiedzUsuń
  32. Po Twojej recenzji kupiłam wersję gold. Jest świetna! Włosy są po niej miękkie, delikatne i tak slicznie się błyszczą <3

    OdpowiedzUsuń
  33. naprawdę porządne maski, sama testowałam i polecam wszystkim. cena/jakość jest bardzo dobra.

    OdpowiedzUsuń
  34. Właśnie użyłam Kaviar pierwszy raz.Maska +szampon i...
    Coś wspaniałego!Cudo!
    Moje włosy z natury wysokoporowate,suche,gęste i grube są teraz miękkie,mięsiste,wspaniale nawilżone i gładkie...Nie mogę przestać ich dotykać...Pierwszy raz w życiu moje mega wymagające włosy są zachwycone i w pełni usatysfakcjonowane.Nawet przypomniały sobie że się falują😁
    Chyba się zakochałam...😍
    Będę jej wierna przez dłuuugi czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! :) Aż zachciało mi się iść po Caviar do Rossmanna :)

      Usuń
  35. Oj przepraszam literóweczka
    Caviar a nie Kaviar😔
    Mój synek właśnie dotknął moich włosów i powiedział że są miękkie jak jego pluszaczek😉

    OdpowiedzUsuń
  36. Świetny blog i bardzo fajna wyczerpujaca recenzja. Ja bardzo lubie maske gold, sa troche drogie ale warte swojej ceny jak nic. Pieknie pachna i super pomagaja na przesuszone i styrane prostownica wlosy:)

    OdpowiedzUsuń
  37. Miałam wcześniej Caviar, była całkiem dobra i przede wszystkim ładnie, mocno i perfumowo pachniała. Wczoraj kupiłam wersję Diamond i po otwarciu kosmetyku przeżyłam rozczarowanie, bo maska pachnie... hm, nawet nie jestem pewna, czy mówić, że pachnie, czy po prostu śmierdzi. Kojarzy mi się to z zapachem przeterminowanych albo po prostu bardzo długo leżących kosmetyków. Wątpię, by to był ten zapach opisywany przez Ciebie jako świeży i owocowy. Zastanawiam się nawet nad reklamacją, ale nie wiem, czy otwarte pudełko (chociaż nie zużyłam z niego ani grama) ktoś mi przyjmie. :(
    Chyba będę miała z tą maską złe skojarzenia, nawet jeśli okaże się, że mimo zapachu działa dobrze. Aha, żeby nie było wątpliwości, to nie jest ogólnie przeterminowana, ma datę do kwietnia 2017. Dziwne, nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziwne! Możesz spróbować reklamować, powinni przyjąć, są takie przypadki, w sumie inaczej niż po otwarciu nie da się stwierdzić czy coś jest nie tak. Także przyjmują :)

      Usuń

Prześlij komentarz