Duże cięcie 2.1

Kilka dni temu ponownie podcięłam włosy, trzeci raz w ciągu niecałych trzech tygodni. Po dużym cięciu z początku kwietnia obserwowałam końcówki i okazało się, że zostało jeszcze kilka centymetrów „starych” rzadkich włosów. Na początku byłam pewna, że tak nie jest, ale na tle jasnych bluzek końcówki jednak wyraźnie prześwitywały. Dwa poniższe zdjęcia zostały zrobione w tym samym czasie. (Oba jeszcze przed ostatnim cięciem.) Na ciemnym tle było w porządku. Kontrast z jasną bluzką pokazał jeszcze kilka centymetrów przerzedzeń. Zdecydowałam, że zamiast czekać do kolejnego planowego podcięcia (czerwiec) zetnę je od razu, w ramach uzupełnienia poprzedniego ;) Byłam nastawiona na posiadanie całkowicie zdrowych końcówek i nie chciałam wracać do nastawienia "będzie dobrze jak tylko zetnę końcówki".



Poprawiłam więc podcięcie tracąc kolejne 5.5 cm (to w sumie 23 cm w ostatnim czasie). Włosy mają teraz 79 cmBrakuje mi 33 cm do celu. Kiedy zaczynałam zapuszczanie w marcu 2010 brakowało 42 cm. Cóż, przynajmniej przez ten czas zyskałam zdrowe i gęste końcówki :) Te 70 cm włosów z którymi zaczynałam i tak nadawało się do ścięcia. Żałuję tylko tego, że nie zauważyłam wcześniej braku postępu na drodze małych podcięć. Do pewnego momentu ta metoda się sprawdzała, później coś się zmieniło. Dopiero na początku kwietnia zdałam sobie sprawę z tego, że od dawna ilość (w sensie długości) rzadkich końcówek jest taka sama, pomimo podcięć i pomimo tego, że całość rosła. Gdybym zauważyła to wcześniej, wcześniej zrozumiałabym, że czas na zdecydowane podcięcie całości zniszczeń i szybciej mogłabym zacząć odzyskiwać długość. Teraz mogę spokojnie zapuszczać włosy, bez regularnego tracenia znacznej części przyrostu na rzecz stopniowego pozbywania się starych końcówek :)

Po podcięciu:





Straty tych 5.5 cm nie odczuwam aż tak mocno jak poprzednich 12 cm. Cieszę się, że mam całkowicie zdrowe końcówki... tym razem na pewno ;) Czas na powtórzenie podróży do długich włosów :)

Komentarze

  1. Mi się wydaje, że to kwestia ułożenia włosów :P na jasnej bluzce po cięciu też wyglądają na przerzedzone :P a przecież scielas duuzo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie udało mi się tego uchwycić na zdjęciach, musiałabym zrobić więcej takich "przed" albo najlepiej film :D Bo jest tak, że przedtem widziałam jeszcze przerzedzenia na końcach, a teraz nie :) I jeszcze: na zdjęciu "przed" w białej bluzce włosy wyglądają lepiej niż ja je widziałam - na żywo końce wyglądały na rzadsze. A, tak jak piszesz, na zdjęciu "po" wyglądają na ząbki :D Także... zdjęcia to jest rzecz niepewna ;)

      Usuń
  2. Fakt, twoje włoski juz nie maja tak imponującej długości ale gęstość końcówek jest do pozazdroszczenia, sa w super stanie teraz!

    OdpowiedzUsuń
  3. jejku, Henri, szalejesz ostatnio z tymi podcięciami!
    zdaniem moim skromnym bardzo dobrze zrobiłaś decydując się na większe cięcie. już na tych poprzednich zdjęciach włosy wyglądały fenomenalnie (mimo, że - jak na Ciebie - dość krótko ;)) Brawa dla Ciebie i Twoich przepięknych włosów!
    ale ;) z tymi przerzedzeniami to uważaj, żeby nie zafiksować się w drugą stronę. Nawet pomijając oczywisty fakt, że włosy tej samej długości nie są, mimo starań ogromnych czasem się rwą to tu to tam, no i oczywiście regularnie wypadają, końce czasem tak mają, że wyglądają "biedniej" niż włosy np. w okolicy łopatek. Zwłaszcza jak się je zabezpiecza serum (a tym bardziej olejem) - nawet to najlepsze, nieklejące, nieobciążające czasem sprawi, że wygląda na to że końcówek jest jakoś mniej. Baa, nawet mierząc obwód może być widoczna różnica, bo te włosy uładzone silikonami tracą na objętości niż te, na których - przykładowo - była ostatnio proteinowa maska. Podsumowując przydługi wywód - nie nakręcaj się, nie jesteś jedyną osobą która widzi u siebie (albo u innych :P) rzadsze końce; jeżeli są na ostatnich kilku centymetrach włosów a nie kilkunastu - jak było u Ciebie przed dużym cięciem 1.0 - to nie ma co się przejmować ;)

    pozdrawiam Cię serdecznie,
    rudy lis

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy za brawa! :)
      Ja już czuję, że muszę się w drugą stronę pilnować, bo teraz jak mam gęste końcówki, nie chcę czuć że świat się kończy jak tylko się przerzedzą odrobinę. Bo się w tym zakręcę i zacznę podcinać więcej niż zapuszczać. Także... balans :)

      Usuń
  4. Twoje końcówki wyglądają teraz idealnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. No to teraz jesteśmy na tym samym etapie 79 cm :) bardzo ładnie wyglądają, ale mam wrażenie ze przed nie były przerzedzone tylko tak się ulozyly :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale u Ciebie 79 cm wygląda na więcej ;) Różnimy się jakoś bardzo wzrostem? Ja mam 181 cm.
      Gapiłam się na nie od poprzedniego cięcia i też miałam nadzieję, że się układają tak, ale jednak nabrałam pewności, że to resztka starych końców była.

      Usuń
    2. Troszkę tak, moje 170 przy tobie byłoby mikrusiaste :P

      Usuń
  6. Przepiękne są teraz! I tak są długie, więc spokojnie. Zdrowsze o wiele łatwiej się zapuszcza, wiem z doświadczenia :) trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę w łatwiejsze zapuszczanie! I to mnie pociesza. Dziękuję za wsparcie :)

      Usuń
  7. Też uważam, że dobrze jest podcinać zniszczone końcówki aby włosy były piękniejsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ile czasu prowadzisz pielegnacje wlosow?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. + o wiele lepiej prezentuja sie po podcieciu. Zycze powodzenia z osiagnieciem celow:-)

      Usuń
    2. Dzięki ;) Zaczęłam świadomą pielęgnację w marcu 2010, czyli... 5 lat i troszkę :)

      Usuń
  9. U mnie niestety im dłuższe włosy, tym gorzej się kręcą, więc nie wrócę już do długich :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja jestem ciekawa jak teraz będzie ze skrętem :)

      Usuń
  10. Bardzo dobrze, że poprawiłaś cięcie, jeżeli faktycznie poprzednio nie "dotarłaś" do wszystkich zniszczeń. :) Jestem pod wrażeniem, że sama sobie obcinasz wlosy. Nie potrafiłabym, nawet jeśli miałabym swoje jednej długości, niecieniowane...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na pewno też bym nie potrafiła obciąć sobie samej włosów tak jak niektore dziewczyny - po prostu biorą pasma i obcinają, i nawet im cieniowanie wychodzi. Tylko "babuszka" mnie ratuje przed fryzjerem :)

      Usuń
  11. "Żałuję tylko tego, że nie zauważyłam wcześniej braku postępu na drodze małych podcięć." - Henri, powiem Ci tak. Jest to niezgodne z tym, co mówią dziewczyny na blogach, ale w temacie końcówek moje obserwacje przeczą temu, że częste podcinanie jest dobre. (Nawiasem jeszcze dodam, że niecały rok temu po zapuszczaniu również wpadłam w nałogowe obcinanie, po dwóch tygodniach wracałam do fryzjera i prosiłam, żeby podciął jeszcze więcej, to szaleństwo wywołał widok zdrowych końcówek :D, łącznie cięłam się 4 razy!).
    Zauważyłam, że im częściej podcinałam włosy, tym szybciej końcówki wracały do przerzedzeń i suchości. Po ostatnim cięciu bardzo szybko całe zrobiły się szorstkie, straciły tę miękkość po fryzjerze po niecałym miesiącu! Zabezpieczałam je, olejowałam, więc podejrzewałam coś innego, i wydaje mi się, że słusznie. Teraz minęło 8 miesięcy od ostatniego cięcia i te końcówki są nadal szorstkie, ale cały czas na jednej wysokości, powyżej stan włosów jest doskonały, nic się nie pnie do góry, rozdwojenia, zniszczenia, tak jak można przeczytać u innych dziewczyn.
    Według mnie to działa tak - często podcinanie i tzw. włosy obrysowe (końce, boki) szybko robią się szosrtkie, bo muszą po prostu, to są końcówki włosów i są wystawione na mechaniczne niszczenie. Porównuje to do skóry na pięcie - ona musi zgrubieć, ale wgłębi skóra jest właśnie przez nią chroniona. Po 8 miesiącach widzę, że włosy są w dobrym stanie prawdopodobnie właśnie przez redukcję cięć. To co ma się ocierać, ociera się, ale jednocześnie chroni resztę włosów. I za 2 miesiące będę mogła ściąć 5 cm końcówek, zamiast po 2 cm co 2 miesiące (co dałoby w porównaniu 8 cm).
    Być może się mylę, ale u mnie widzę tę zależność wyraźnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest całkowicie spójna teoria i ja ją trzymam w głowie równolegle z tą, że moje końcówki się jednak wykruszały, te stare, bo nie nakładałam serum wystarczająco wysoko. Dokładnie tak, jak piszesz, robią niektóre dziewczyny na LHC. Zostawiają nieco gorsze końcówki, bo końce na jakiejkolwiek wysokości/długości i tak się prędzej czy później zniszczą, chyba niemożliwe jest zapuszczenie włosów powiedzmy o 30 cm i zachowanie z tym czasie idealnego stanu końcówek z początkowej fazy. Można ten proces spowolnić i ustalić sobie jakiś rytm podcięć, ale raz na zawsze zapobiec zniszczeniom się nie da. Dlatego niektóre dziewczyny po prostu pozwalają końcówkom być w trochę gorszym stanie i podcinają je rzadko, np. raz na rok czy na pół roku. To działa jeśli zniszczenia nie idą w górę tylko niszczy się naturalnie ostatnie kilka cm i już, spokój.
      Moje zniszczenia nie szły w górę. Ale nie szły też w dół. Czyli coś się wykruszało (najprawdopodobniej) ale nie szybko. Nie szybciej niż szło zapuszczanie i podcinanie. Mam nadzieję, że od teraz będzie mi łatwiej utrzymać zdrowe, gęste końcówki, że utrzymywanie ich będzie łatwiejsze niż dochodzenie do nich małymi kroczkami. Chciałabym, żeby się dramatycznie szybko nie kruszyły. Ale jeśli okaże się, że tak jest, że mimo podcięć co kwartał (częściej nie mogę, bo nie będę w stanie nic zapuścić) i oczywiście pielęgnacji końce się przerzedzają bo po prostu tak mają... będę musiala się z tym pogodzić. Może uda mi się wtedy zapuścić włosy do celu + tyle cm ile mają przerzedzenia i sciąć to wszystko na raz (znów). I wtedy podcinać co miesiąc albo dwa wszystko, co urośnie. Może w ten sposób przegonię wykruszanie.
      Ale mam ogromną nadzieję, że przerzedzenia po prostu nie wrócą. :)

      Usuń
    2. I tak sobie jeszcze teraz myślę... Było inne wyjście, ale wiedziałam o nim od początku, to nie tak że teraz na to wpadłam i żałuję że nie poszłam tamtą drogą.
      Skoro zniszczenia nie szły w górę, mogłam zapuścić te... ile mi w momencie pierwszego cięcia z tych ostatnich 3 brakowało... było 96.5 cm czyli brakowało 15.5 cm. Mogłam zapuścić te 15.5 cm, później jeszcze tyle żeby granica zdrowych włosów znalazła się na wysokości mojej docelowej długości i ściąć wszystko na raz wtedy.
      Tylko że to by oznaczało kolejne miesiące (albo lata) w nastawieniu "jeszcze nie jest dobrze, bo z końcówkami trzeba coś zrobić." Teraz też trzeba ;) Zapuścić. Ale zapuszczanie jest przyjemniejsze niż pozbywanie się starych końcówek, bo one są czymś, co jednak cały czas przeszkadza.

      Usuń
    3. Masz zupełną rację. U mnie końcówki ogólnie są zdrowe, tzn. nie rozdwajają się - robią się tylko szorstkie. Myślę, że w takim wypadku, kiedy nic nie pnie się, można poważnie zastanowić się nad ograniczeniem podcinania. Tu jest pytanie skąd u Ciebie były te zniszczenia, które się pięły?
      Może jest to banalna sprawa, ale wg mnie silikonowe serum nie chroni tak dobrze jak olej na końcówkach. Tłumaczę sobie to tak: silikon z powierzchni włosa może: odparować, przemigrować w dół, wytrzeć się na różnych poziomach. Przecież nie jest przyklejony klejem - im więcej mija czasu tym mniej szczelnie pokrywa włos. Inaczej z olejem: jest tłusty, ciężko migruje, ciężko go zetrzeć przecież, nie odparuje. Dobry olejek wypielęgnuje włosy - w kategorii impregnacja końcówek to lepszy wybór. Ja po myciu zawsze, zawsze wcieram dwie krople w końcówki, jest możliwość, że dobry stan końcówek to kwestia tego wyboru.

      Usuń
    4. Moje zniszczenia to były pozostałości "starych" włosów, sprzed pielęgnacji. Prostownica co 3 dni, suszarka, plastikowa szczotka i może czasem jakaś odżywka. Z naciskiem na wszystko: może, czasem i jakaś :D Dlatego tak zabawnie widać było tę granicę:

      http://3.bp.blogspot.com/-grn_Q5pugc8/VRKOCJchm5I/AAAAAAAAFzk/fCasmalDrW8/s1600/15.03.25%2Bstare%2Bko%C5%84ce%2Bna%2Bjasnym%2Btle%2Bsigned.jpg

      Po prostu nagle zaczęły wyrastać zdrowsze włosy, niemęczone ciepłem. Mam nadzieję, że teraz właśnie z braku tego powodu przerzedzenia nie wrócą.
      Ja w ogóle kiedyś nie zabezpieczałam końcówek bo miałam szkodliwe (a niejedyne takie) przekonanie z The Long Hair Community że silikony, a już zwłaszcza takie bomby silikonowe jak sera, to zło, oszustwo, sztuczny blask i gładkość i tak dalej. Nakładałam na końcówki oleje, cały czas, po myciu i pomiędzy, przez ponad pięć miesięcy. Później spróbowałam silikonów. I mając takie porównanie bez wahania mogę powiedzieć, że u mnie silikony sprawdzają się wyraźnie lepiej. Zabezpieczają lepiej niż oleje, a i pielęgnacji można z nich trochę wyciągnąć, zwłaszcza jak się szuka olejowych mieszanek (takich z serii silikon, silikon i osiem olejów ;)). Ja akurat nawet gdybym nie dbała o pielęgnację jako dodatek do zabezpieczania i tak musiałabym wybierać olejowe sera, bo te typowo silikonowe usztywniają mi końcówki.
      Ale jak sprawdzę jeszcze kilka silikonowych serów (czy odmiana tego słowa kiedyś przestanie mnie bawić? :D ), a zostały mi trzy plus to bieżące, planuję używać w parze z nimi oleju na koncówki. Jako dodatku, skoro sam nie daje rady. Czyli więcej pielęgnacji do zabezpieczania. Olej z nasion brokułu jest do tego genialny, bo jest a dotyku takie trochę jak silikony. I moje włosy go lubią. (W przeciwieństwie do często polecanego na końcówki śliwkowego.) Także już nawet mam kandydata ;) I plan. Myślę, że dobrze mogłoby działać nakładanie serum po myciu a oleju w dni pomiędzy.

      Usuń
    5. Mnie również śliwkowy do zabezpieczania nie podpasował. Opisywany na blogach jako lekki o zapachu prosto z cukierni, w ilości 2 kropel przetłuszczał mi końcówki. Szampon Barwy nie chciał go zmyć :P Skierowałaś moją uwagę na ten z brokułu.

      W Twoim przypadku myślę, że może zabezpieczanie olejkiem i potem warstwa serum silikonowego byłyby dobrym pomysłem? Albo wymieszać ulubiony olej z silikonem 50/50. Ja kiedyś tak zrobiłam jak mi serum nie odpowiadało wcale i olej bardzo je zregenerował :)

      Usuń
    6. Brokuł mocno polecam bo to jest mocno... inny olej. Zupełnie inny niż cała reszta.
      Jak skończę sprawdzać nowe sera, które na tym etapie muszą być uzywane solo żebym je poznała, na pewno będę używała ich z olejami, w jakiejś formie. Znajdę najlepszą ;)

      Usuń
  12. Szalejesz, Henri. Jak zobaczyłam tytuł wpisu to pomyślałam, że ktoś się Tobą zainspirował, a tu jednak nie. Fajnie, że stanowczo pozbywasz się starych końcówek, moje ostatnio z idealnych przeszły do rozdwojonych i nie moge się zebrać na podcieńcie. Tylko się nie zafiksuj za bardzo, bo za miesiąc będziesz łysa :D Żartuje, oczywiście. No, ale uważaj, bo niedługo Cię dogonie długością :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem :) Już czuję, że muszę się pilnować. A co do długości... Smuteczek. Nagle tyle dziewczyn i w blogosferze i wokół mnie ma włosy dłuższe ode mnie... a mnie tam znów nie ma. Znów jestem przy talii. O rany. :D

      Usuń
  13. Teraz wyglądają jeszcze lepiej. Te odcięcie to naprawdę dobra decyzja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram!Wlosy bardzo zyskaly (zagladam do Ciebie raz na jaki czas i mocno widze roznice w stanie). Dlugosc tez jest moim zdaniem - idealna. Bardzo czesto widze na ulicy dziewczyny z megadlugimi wlosami i abstrahujac juz od tego,czy im to pasuje do sylwetki i osobowosci czy tez nie, to przewaznie widze slabe konce,tak do sciecia ze 20cm. I BARDZO psuje to odbior wlosow i calosci:( dlatego uwazam,ze lepsze dobre ciecie,sciecie i piekna objetosc calosci, koncowek niz te marne wiszace i przerzedzone +20cm za tylek :/ Powodzenia zycze w dalszym zmaganiu:)
      D.

      Usuń
  14. Piękne włosy :) Mi życie uprzykrza cieniowanie, i mam ogromny dylemat czy ścinać już czy jeszcze poczekać, ale chyba zdecyduję się na ścięcie 5-6 cm w przyszłym tygodniu ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. bardzo ładną masz długość! wręcz moją wymarzoną do której od dawna dążę ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Pogratulowac takiej decyzji. Niewiele dziewczyn odważyłoby się w tak krótkim czasie ściąć tyle włosów tak naprawdę zapuszczając je :) Ale opłacało się, końcówki wyglądają idealnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) I za gratulacje i za końcówkowy komplement.
      Duży paradoks, ściąć ponad 20 cm jak się chce tyle zapuścić. Ale albo to, albo stanie w miejscu :)

      Usuń
  17. O matko, ale niespodzianka. Już nie ścinaj więcej, z aktualnych końcówek jest idealny gruby pędzel! Zazdroszczę <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ścinam! Obiecuję, nie ścinam :)

      Usuń
  18. Lepiej podcinać, kiedy tego wymagają i więcej niż częściej po troszkę. Przynajmniej to sprawdza się na moich włosach.

    OdpowiedzUsuń
  19. Jeju piekne wlosy :3. Jak dobrze ze jestem mala, nie bede musiala tyle czekac na swoja wymarzona dlugosc :D. Do moich okolo 45cm chce jeszcze gora 20-25, by miec swoja wymarzona dlugosc :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Coraz piękniejsze są, życzę Ci, żebyś do grudnia zapuściła tyle, ile Ci brakuje do celu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekaj... 33 cm w osiem miesięcy? Ponad 4 cm na miesiąc? Spoko. Podpiszę cyrograf i będzie. A tak poważnie, to jedne z najfajniejszych życzeń jakie dostałam :):)

      Usuń
  21. Teraz nie zdziwi mnie post: "ogoliłam głowę na łysko" :P Henri - końcówkomaniaczka :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, dokładnie :D Pewnie pomiędzy będzie jeszcze etap "do ramion", żeby szok był mniejszy :D

      Usuń
  22. dobra decyzja, od razu ladniejsze :) no i gratuluje za odwage

    OdpowiedzUsuń
  23. Podoba mi się ostatnie zdjęcie. I Henri, ja Cię bardzo proszę, nie obcinaj już więcej włosów. Jest naprawdę dobrze i nie musi być perfekcyjnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obiecałam już wyżej Hadorlinie, teraz jeszcze raz. Nie obcinam już! :)

      Usuń
  24. No to się zgrałyśmy!
    Świetnie wyglądają i tyle ode mnie. Ja też czuję po cięciu, że mam o wiele więcej włosów na głowie :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Henri niedlugo sie okaze ze czesciej podcinasz niz olejujesz ;)
    ciekawa jestem czy teraz za lepszym stanem koncowek pojda jakies zmiany w pielegnacji? na pewno kosmetyki okaza sie o wiele wydajniejsze ;)
    jest super, gesty pedzel. dlugosc lsniaca, zachwyt pelen !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :)
      Zmiany pewnie będą. Bo na przykład olej Alterra Brzoza i Pomarańcza konce trochę puszył. A na resztę działał super. Z niektórymi kosmetykami miałam ten problem, że zostawiałam powrót do nich na czas aż nie będę miała tych skrajnie porowatych końcówek. Także teraz... to jest to :)
      A wydajność już widzę po Biovaxach tych małych. Potrzebuję wyraźnie mniej masek :D

      Usuń
  26. Wyhodowanie tak długich włosów z pięknymi końcówkami jest chyba bardzo trudnym zadaniem. Jak dla mnie, z perspektywy moimch włosów, zupełnie nie możliwe :) Tobie życzę powodzenia! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez mam wrazenie, ze mi sie nie uda przez wypadanie i nowe, wciaz tworzace sie warstwy ;)

      Usuń
    2. Przekonam się ;) Przyjmuję możliwość powrotu przerzedzeń, może moje końcówki tak juz mają. Ale to chyba jednak było wykruszanie, więc teraz powinno być ok. Widziałam wiele dziewczyn z włosami dłuższymi niż do pośladków o koncówkach pięknie gęstych. Także to jest możliwe. Zobaczymy, czy mi się uda :)

      Usuń
  27. O kurczę, Henri, jakie piękne masz teraz włosy ^^ zazdroszcze tych koncowek bo ja mimo, że dlugosc mam podobną do twojej obecnej to moje końce wyglądają jak twoje 2 obcięcia temu. ;) jeśli mogę mieć małą radę dla Ciebie... jak robisz zdjęcia to przeczesuj u góry to gniazdko które Ci się robi ma głowie, bo psuje ono taki ogólny efekt :) ja czasem mam takie po nocy :D na tych zdjęciach w bordowym ubraniu je masz na przykład. Pozdrawiam i zycze wytrwałości w zapuszczaniu pieknych wlosow :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      A to gniazdo... negocjuję z nim ;) ale nie jest chętne do współpracy za bardzo. Ma swoje humory, czasem łaskawie daje się przeczesać, czasem nie. Ja mam naturalnie bardzo długi przedziałek, po prostu tak mi się włosy układają nieważne czy je przeczeszę (szczotką nawet) czy nie, rozjeżdżają się na boki nie tylko na czubku głowy ale też z tyłu. Ale pracuję nad tym :)

      Usuń
  28. Heni gratuluje, Twoje wlosy wygladaja teraz zjawiskowo i automatycznie wydaja sie byc bardziej dociazone :) Koncowki do pozazdroszczenia :)! Zycze owocnego zapuszczania i zazdroszcze tak zdrowego wygladu czupryny :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Twoje końcówki są teraz bardziej gęste niż moje włosy u nasady ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Teraz wyglądają idealnie :) Zazdroszczę i długości i zdrowych końcówek! :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Aj. Henri, nie zapominaj że końcówki nawet jak są bardzo gęste to lubią się postrączkować i wyglądać na przerzedzone. Nie rozpędzaj się za bardzo ;)
    Zdumiewa mnie że przy takiej gęstości końcówek każde podcięcie wychodzi Ci tak równo. Moje końcówki to może 1/3 Twoich, a i tak po kilku poprawkach moje włosy są obcięte krzywo. Jeden bok jest całkiem prosty, a drugi robi za połowę litery V. Takiej pomiętej litery V. I postanowiłam chodzić tak krzywo obcięta aż do lipca kiedy będę mogła odwiedzić moją fryzjerkę. Po tylu nieudanych próbach szczerze wątpię że uda mi się samodzielnie poprawić to cięcie i nie chcę ryzykować utraty kolejnych cm.

    OdpowiedzUsuń
  32. I właśnie o takim efekcie końcówek mówiłam przy poprzednim podcięciu:). Pięknie się teraz prezentują, a jak końcówki zdrowe to i bardziej się chce dbać o włosy by ten stan utrzymać:).

    OdpowiedzUsuń
  33. Henri! Czy kiedyś próbowałaś w taki sposób polokować włosy? : https://www.google.pl/search?q=fale+bez+uzyciaciepla&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ei=sIAyVdikJ4mtswHfzYGQBQ&ved=0CAcQ_AUoAQ&biw=1252&bih=589#imgrc=e5mrUTIM6nIJtM%253A%3BYRO-ys0STqFdaM%3Bhttp%253A%252F%252Fimg.zszywka.pl%252F1%252F0324%252Fw_5372%252Furoda%252Fsposob-na-fale-bez-uzycia-ciepla-.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Fzszywka.pl%252Fp%252Fsposob-na-fale-bez-uzycia-ciepla--10452982.html%3B514%3B1349


    Jeśli nie to spróbuj, dla mnie to najlepszy sposób, Twoje włosy idealnie się do tego nadają! :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałam dość dawno temu, ale w celu, co zabawne, wygładzenia włosów bo znalazłam gdzieś film czy właśnie obrazkową instrukcję w której dziewczyna pokazuje jak w ten sposób prostuje wlosy po myciu i "spłaszcza" fale ;) Nie pamiętam co mi wtedy wyszło (na pewno nie proste włosy, to wiem ;)) więc jest powód żeby spróbować ponownie ;)

      Usuń
    2. Spróbuj, spróbuj! Wydaje mi się ze mamy b. podobne włosy i u mnie jak dotąd to najlepsza metoda na fale bez ciepła, i wygładza włosy tzn. nie odstają tak wszędzie i mniej się puszą :-) podzielisz się efektami? :-)

      Usuń
    3. Pewnie :) Możliwe że uda mi sie to zrobić dopiero za kilka tygodni, ale na pewno napisze. Sama jestem ciekawa jak krótsze włosy będą falowac :)

      Usuń
  34. Henri co myślisz o nagrywaniu krótkich rolników twoich wlosow ? Ja mysle, byłoby to fajne urozmaicenie na blogu ;))). Jak wiesz zdjęcia nie oddają w zupełności faktycznego stanu wlosow.
    Spróbuj;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam o tym. Skończyło się na tym, że zobaczę czy będzie okazja i czy do końca się do tego przekonam przede wszystkim. Także to jest taki pomysł który dojrzewa ;)

      Usuń
  35. Przepraszam : nie rolników XP tylko filmików
    (Coś nie tak z moim telefonem)

    OdpowiedzUsuń
  36. Wow, super kształt i super cięcie! Piękne końcówki! Myślę, że pozbycie się większej ilości tych zniszczonych konców bardzo poprawi ogólną kondycję włosów i będą się lepiej układać. A długość odzyskasz w trymiga, nie martw się :)
    Teraz możesz podcinać 2cm co pół roku i gotowe :) Ja tak robię i uważam, że nie ma co częściej chodzić do fryzjera...
    Pozdrawiam!
    P.S. To chyba mój pierwszy komentarz na Twoim blogu. Chciałam Ci podziękować za polecenie spinek Flexi8. Wczoraj zamówiłam u Shiloh i czekam niecierpliwie na moje skarby :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Suuuper :) Jeśli będziesz miała ochotę, podeślij zdjęcie Flexi (w akcji też!:)) jak przybędą :)

      Usuń

Prześlij komentarz