Prosty sposób na loki bez użycia ciepła (2)

Ten sposób nie jest moim wynalazkiem. Odkryłam go przypadkiem, kilkanaście dni temu, dzięki proponowanym filmom na YouTube. Przy odrobinie wolnego czasu i w nastroju na loki postanowiłam go od razu wypróbować i zakręciłam włosy pierwszy raz od dwóch i pół roku (sic!), nie licząc robienia koka-ślimaka po myciu. (Ten nie jest niczym wyjątkowym, bo robię go często, nie zawsze z intencją stworzenia fal, które powstają tylko, jeśli użyję protein.)




Oryginalną instrukcję znajdziecie w tym filmie Vivian Vo-Farmer. Ja zrobiłam dokładnie to samo, czyli:

1. Kiedy włosy wyschły podzieliłam je na dwie części zgodnie z naturalnym przedziałkiem. Jedną część związałam roboczo, żeby uniknąć bałaganu.
2. Z drugiej wydzieliłam niewielkie pasmo tuż nad skronią i podzieliłam je na dwie równe części.
3. Zaczęłam krzyżować pasma ze sobą do tyłu (bez skręcania ich wokół własnej osi; jeśli się minimalnie skręciły przy krzyżowaniu zostawiałam je tak, ale nie skręcałam ich celowo przed skrzyżowaniem, tak jak robiłabym to przy zaplataniu warkocza liny). Na początek zrobiłam dwie kolejki.
4. Po dwóch kolejkach bazowych zaczęłam dobierać włosy do dolnego pasemka. Starałam się sięgać do tyłu, zamiast dobierać włosy tuż przy „warkoczu”. Dzięki temu zakręciły się również włosy z tyłu głowy i uniknęłam efektu fal tylko od karku w dół na tamtych partiach.
5. Krzyżowałam pasma aż skończyły się włosy do dobierania. Zrobiłam jeszcze dwie kolejki krzyżowania, żeby zakończyć „warkocz”. Później połączyłam dwa pasma w jedno i zaczęłam skręcać je wokół własnej osi, dość ciasno.
6. Po skręceniu odpowiedniej długości zaczęłam zawijać włosy w ciasny koczek tuż za uchem, zawijając najpierw włosy u nasady wokół dwóch palców, by stworzyć bazę (przy ciasno skręconym paśmie taka baza stworzy się sama, włosy po prostu się załamią, tworząc pętelkę), a później owijając ciasno resztę skręconego pasma wokół niej. Następnie znów skręciłam wokół osi tyle włosów, by starczyły na jedno owinięcie koczka i owinęłam je. Robiłam tak do momentu zawinięcia całego pasma w koczek. To ważne, by przed zrobieniem koczka skręcić włosy wokół osi. Przy krótszych włosach mógłby się tu sprawdzić zwykły, ale ciasny, kok-ślimak, zrobiony na raz, czyli najpierw skręcamy całą długość wokół osi, później zwijamy koka. U mnie, ze względu na długość włosów i ilość okrążeń, wyszedł odstający od głowy „kokon”. Wiedziałam, że tak będzie dlatego zamiast trudnego do ułożenia koka-ślimaka wybrałam „kokon”.
7. Związałam powstały „kokon” gumką i zrobiłam to samo po drugiej stronie zwracając uwagę na to, by skręcać pasma ze sobą do tyłu. Poszłam spać.
8. Rano, po zdjęciu gumek rozwijałam włosy bardzo delikatnie z koczków, okrążenie po okrążeniu. Dolną część każdej połowy włosów (tę rozwiniętą z „kokonu”) podzieliłam palcami tylko na dwie sekcje wiedząc, że przy rozplataniu górnej części, czyli „warkocza” i tak powstanie więcej małych pasm. Nie chciałam już na początku dzielić włosów na zbyt małe sekcje.
9. Delikatnie rozplotłam górną część, starając się nie rozdzielać naturalnych pasm „warkocza” na mniejsze. Przeczesałam ewentualne zbyt grube loki dopiero później.

Nie spodziewałam się aż takiego skrętu. Byłam pewna, że powstaną fale, takie jak u Vivian, tym bardziej, że nie użyłam protein a włosy są mocno dociążone i dłuższe niż były, kiedy zawijałam je ostatnio. Z drugiej strony chyba zapomniałam jak bardzo podatne są na stylizację. Wyszły mi loki ;) Utrzymały się bez problemu cały dzień (choć z czasem większość pasm zamieniła się w fale) a po nocy w luźnym koczku na czubku głowy nadal wyraźnie widać było efekty stylizacji.

Tak wyglądały włosy zaraz po rozpuszczeniu. Lewa strona zakręciła się bardziej (mam przedziałek z lewej, więc włosów jest po tej stronie mniej, koczek był mniejszy i ciaśniejszy) ale dało się to wyrównać delikatnym przeczesaniem loków palcami.





Z ciągu dnia nieco się rozprostowały:


Wiatr też się do tego przyczynił ;)


Muszę przyznać, że ta metoda odpowiada mi bardziej niż opisany niedawno sposób z kilkoma koczkami. Efekt jest porównywalny (zależało mi zwłaszcza na tym, by skręt zaczynał się wysoko), a nowo odkryty sposób jest łatwiejszy i szybszy do wykonania. Ponadto, w takiej fryzurze dużo wygodniej się śpi ;) Chyba znalazłam nowy ulubiony sposób na loki bez użycia ciepła! :)

P.S. Wczoraj minęło pięć lat mojej świadomej pielęgnacji włosów! :)

Komentarze

  1. Nie no, jaram się efektem! :D muszę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będziesz miała chwilę, spróbuj :) Na lżejszych włosach i po ewentualnych proteinach wyjdzie super :)

      Usuń
  2. efekt jest niesamowity:) Z opisu trochę ciężko mi to wyobrazić ale spróbuje:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny efekt! Koniecznie muszę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow zupełnie jak nie twoje, muszę spróbować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak spróbujesz, pokaż efekty! :) Pospadamy z krzeseł ;)

      Usuń
    2. Dokładnie, nie poznałam ich. Cudowny efekt *.*

      Usuń
  5. O rany, wyglądają WSPANIALE kochana! Cudownie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie wyszło.
    Ja chyba też spróbuję. Może coś z tego wyjdzie. Moja ostatnia próba pofalowania moich włosów zniknęła po godzinie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny efekt, wyglądają cudownie! Gratuluję rocznicy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Przyszło mi do głowy napisanie jakiegoś posta na ten dzień, ale ostatnio tyle pisałam o zmianach w podejściu, plus teraz czekam na upewnienie się co do efektów nowej pielęgnacji, że pomyślałam, że odpuszczę. Może na szóstą rocznicę będę mogła pochwalić się pewnymi efektami nowej pielęgnacji :)

      Usuń
  8. A Boziu jakie cudne!
    Dzisiaj będę próbować czegoś podobnego :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne loki :) kiedyś spróbuje

    OdpowiedzUsuń
  10. No krótko mówiąc wyglądają obłędnie !!! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Włosy wyglądają cudownie !! Szczerze mówiąc efekt u Ciebie jest dużo lepszy niż u Vivian. Nie spodziewałabym się takiego skrętu przy takiej metodzie. Muszę koniecznie wypróbować, gdyż metoda na bardzo pracochłonna nie wygląda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się nie spodziewałam :) Byłam pewna, że mi to za pierwszym razem w ogóle nie wyjdzie i nie dość, że będą fale, to jeszcze nie do końca udane. A wyszły konkretne loki ;) To była niespodzianka! :D

      Usuń
  12. Vivian jest mega. Efekt na Twoich włosach genialny!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakie śliczne :) Szkoda, że mam za krótkie włosy na taki kokonik, bo chętnie bym spróbowała.

    OdpowiedzUsuń
  14. PIĘKNE *.* To jedyna treść mojego komentarza.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jejujeju, piękne! Niesamowity efekt :)
    5 lat świadomej pielęgnacji? Szacun! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama jestem zaskoczona :) Tyle się w międzyczasie zmieniło, zaczęłam pod koniec liceum a właśnie kończę studia magisterskie. To jest taka masa czasu! A w tle zawsze były włosy <3

      Usuń
  16. Zaintrygowałaś mnie tym sposobem na tyle, że dzisiaj zrobiłam mini próbę na dwudniowych włosach i jestem zachwycona :) Na pewno zmierzę się z takim kręceniem jeszcze nie raz, dziękuję! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Wow, wow, wow. :) Wyglądają mega zdrowo, a na pierwszym zdjęciu - zjawiskowo. :) I są zdjęcia na zewnątrz, i blask! :)

    Za to musze obejrzeć filmik, bo z opisu tworzenia loków niewiele zrozumiałam, jak na wzrokowca przystało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama jestem wzrokowcem :D I to skrajnym przypadkiem.

      Usuń
  18. O rany jakie piękne! Drugie zdjęcie najbardziej mi się podoba^^ wyglądają na nim jak rude:) nie myślałas o tym żeby je przefarbowac? :) albo chociaż henną? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam ;) Odkąd pamiętam chciałam być ruda. Ale na moim kolorze włosów henna wyszłaby bordowa, czyli musiałabym je najpierw rozjaśnić. Tego by nie przeżyły. Nawet większą sprawą jest to, że nie chcę zmieniać koloru włosów w ogóle, bo to niesie masę problemów z utrzymaniem go i sto razy więcej kłopotów przy powrocie do naturalnego. Także rudość pozostaje w marzeniach ;)

      Usuń
  19. ech znam to, ja z kolei mam ciemnobrązowe a chciałabym jasny złoty brąz, kiedyś taki miałam i podobno bardziej mi pasował no ALE te zniszczenia od rozjasniania... A potem dłuuugo wracałam do naturalnych. Wiec Ci się nie dziwię. Mimo wszystko myślę ze fajnie by się te twoje wlosiska prezentowały w rudościach ^^ pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem na zdjęciach wychodzą jak rude, zwłaszcza w słoncu. Z resztą w ogóle potrafią być chłodno, ciemnobrązowe albo wybitnie ciepłe, rudawe, zależnie od światła :)

      Na przykład tu:
      http://1.bp.blogspot.com/-ZSXU7O-TzR8/UR_ihkDsZNI/AAAAAAAAAXE/IaVDX184ozQ/s320/18.jpg

      I tu:

      http://1.bp.blogspot.com/-Z1Wym4qxPvI/UR_V9gjNqAI/AAAAAAAAAWA/nW8AqbfKq9w/s320/11+1+marca+2011+i+21+maja+2010+signed.jpg

      :)

      Usuń
  20. hej! czy włosy mają być trochę wilgotne? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uniwersalnej odpowiedzi pewnie na to pytanie nie ma :) To zależy od włosów. Ja loki na swoich zawsze robię kiedy są całkiem suche, bo jeśli zawinę wilgotne, to one po rozpuszczeniu nadal wilgotne będą i szybko opadną.

      Usuń

Prześlij komentarz