Mój prosty sposób na loki bez użycia ciepła (1)

Pod Wielkim traktatem o falach obiecałam Wam wpis o tym, jak robię loki, które pokazałam na jednym ze zdjęć. Sposób jest bardzo prosty. Tak prosty, że bardziej chyba się nie da. Potrzebujemy tylko gumek recepturek: od kilku do kilkunastu. Sprawdzą się też wytrzymałe silikonowe gumki do warkoczyków, choć ja wolę recepturki. (Kupiłam cały słoiczek w małym osiedlowym markecie, był w dziale podstawowych artykułów piśmienniczych.)


zdjęcie z czerwca 2011

Swoje loki robię na prawie suchych włosach. Czekam zwłaszcza na to, żeby podeschły włosy przy głowie, bo zawsze wciąż są wilgotne kiedy długość od dawna jest całkowicie sucha. 

1. Robię przedziałek tam, gdzie w danym czasie go noszę, czyli najczęściej po lewej lub prawej, rzadziej pośrodku.

2. Oddzielam po kolei sekcje włosów. Zaczynam od czubka głowy, z przodu. Wybieram pasmo tuż przy przedziałku i dobieram do niego drugie, z drugiej strony przedziałka, tworząc jedno. To sprawia, że loki będą wyglądały naturalnie i będą zaczynały się od czubka głowy. Bardzo nie lubię efektu włosów falowanych czy kręconych dopiero od karku.
Zależnie od tego jak duże loki planujecie uzyskać, możecie oddzielać grubsze bądź cieńsze pasma. Moje zazwyczaj mają około centymetra bądź minimalnie więcej.

3. Trzymając pasmo u nasady zaczynam je skręcać wokół własnej osi, dość mocno. Skręcam kilka centymetrów po czym zbliżam palce do głowy. Jeśli pasemko jest skręcone dość mocno, powinno się załamać, złożyć w pół, dając nam bazę do zawijania włosów. Trzymając bazę palcami, skręcam wokół osi pasemko i co jakiś czas kilka razy owijam je wokół bazy. Ważne jest, żeby przed nawinięciem na bazę pasmo było skręcone wokół osi. Przy krótszych włosach możecie spokojnie najpierw skręcić całą długość a potem owinąć wokół bazy.
Taki koczek tuż nad czołem jest przeuroczy, nie da się odmówić mu wdzięku ;)

3. Związuję koczek gumką. Im mniejsza i ciaśniejsza tym lepiej, bo mogę owinąć włosy tylko dwa czy trzy razy i przy zdejmowaniu szanse na zaplątanie spadają. To ważne, bo zaplątana we włosy gumka przy wyplątywaniu powoduje ból, niszczy nam włosy i loki, które właśnie stworzyłyśmy.

4. Robię kolejnego koczka, znów dobierając włosy z obu stron przedziałka. Kiedy skończę czubek głowy, robię już koczki w dowolnych miejscach. W sumie wychodzi mi ich około ośmiu.

Wyglądają zabawnie, o tak.



5. W koczkach najczęściej śpię. Nie jest idealnie, ale śpiąc na boku można znaleźć wygodną pozycję, w której włosy nie ciągną i nie uciskają. Rano zdejmuję delikatnie gumki i powoli rozwijam koczki. Rozdzielam zwinięte w pasma włosy palcami. 

Jeśli włosy były całkiem suche przy zawijaniu, loki mają ładny kształt i wytrzymują nawet dwa dni. Mokre pasma niestety prostują się pod własnym ciężarem.

Kiedy robiłam loki ostatnio nie miałam jeszcze pojęcia o tym, że do kręcenia czy falowania moje włosy potrzebują protein. Następnym razem przed zawijaniem ich użyję :) Znajdę też sposób na opanowanie puchu, który potrafi się pojawić.


zdjęcie z czerwca 2012

Jakie są Wasze ulubione metody tworzenia loków bez użycia ciepła? Ja póki co próbowałam jeszcze papilotów (kilka lat temu), ale kompletnie się nie sprawdziły. Włosy zaplątały się w gąbkę tak, że zastanawiałam się nad ścięciem pojedynczych pasm. Wiem, że jest masa metod na uzyskanie loków bez użycia ciepła, można nawinąć włosy na chusteczki nawilżane czy na małe puszki po napojach. Ja jednak lubię proste sposoby, czyli takie bez akcesoriów :) Za kilka dni pokażę Wam kolejny.

Komentarze

  1. Ja ostatnio zrobiłam loczki na chusteczki nawilżające. Na 5 minut zostawiłam, efekt był świetny, choć krótki. Potem przetrzymałam chusteczki na całą noc i to była tragedia... Wlosy byly tak zlokowane, ze sięgały mi przed ucho! A siegają mi za łopatki :D Więc wyglądałam tragicznie i nie mogłam tego rozprostować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam ten problem :-D Za pierwszym razem tak mi wyszło. Mialam nagle włosy do ramion, za to na boki szersze niż ramiona. Bańka :-D Rozciąganie tylko pogarszało sprawę. Od tego czasu robie mniej koczkow, ale sa wieksze.

      Usuń
  2. U mnie z tego wychodzą pogniecione loki, a kiedyś fajnie spisywaly :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny sposób, nigdy tak nie próbowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dołączyłam do akcji Ewy "Zakręćmy się na wiosnę" i w sumie to bedę kręcić włosy po raz pierwszy od wielu miesięcy... bo tak to albo koczek niski albo warkocz(e), a mam trochę sposobów na to jak je zakręcić, choć wolałabym, aby najpierw się zagęściły:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś próbowałam ten sposób ale niestety u mnie się nie sprawdza,o wiele lepiej u mnie działa sposób zakręcania włosów na apaszkę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie z kolei takie sposoby nie działają bo przy zawijaniu na chustę czy opaskę kończy mi się miejsce na materiale, zawijaja sie tylko koncowki a reszta jest prosta :-D

      Usuń
  6. Uroczo wygladaja te malutkie koki:D efekt jeszcze lepszy! Ja niezbyt lubię loki u siebie i jedyne które mi się podobały to kręcone na dreada. Szkoda tylko ze wyszły wyłącznie po lewej stronie...:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś wyjdę tak z domu :-D 1 kwietnia, auto-żarcik.

      Usuń
  7. no i jest ten post! :D dziękuję :)
    jak nabędę potrzebne akcesoria to spróbuję! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ładnie się skręciły :)
    Zazdroszczę ilości włosów,twój jeden taki koczek to u mnie całość włosów:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nie jest źle :-) Moj 1 taki koczek jest robiony z mniej więcej centymetrowego pasma, a jest duży dzięki długości włosów ;-)

      Usuń
  9. Ja krecilam ostatnio podobna metoda, tyle, ze zamiast slimaczkow, robilam jakby kola i przypinalam je do glowy wsuwkami. Niestety po calej nocy "baranka" sie doczekalam ;) Bardzo fajny efekt uzyskujesz dzieki tej metodzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam też o takich lekkich podpieciach ale myślę ze spod nich by za bardzo moj naturalny skręt wychodzil. I wyszłoby nie wiadomo co ;-) Muszę dość zdecydowanie nadać falom kształtu jeśli chce inne niz naturalne ;-)

      Usuń
  10. "Bardzo nie lubie efektu wlosow falowanych czy kreconych dopiero od karku". O ja biedna!:) moje wlosy kreca sie wlasnie w taki sposob. Od nasady luzna fala przechodzaca w spirale, przy twarzy i z boku skret zaczyna sie na wysokosci ucha a z tylu dopiero na linii karku. Taki jest moj naturalny skret, ale mi sie akurat podoba:)
    Pozdrawiam, Paulownia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłam to inaczej napisać ;-) Moje naturalne fale też zaczynają się nisko. Nie lubię tego efektu tylko przy stylizowanych włosach bo wygląda skrajnie sztucznie. Proste włosy i nagle jak od linijki zaczynają się loki :-D Przy naturalnym skręcie wyglądato... naturalnie ;-) Przy stylizacji powstaje kontrast.

      Usuń
    2. Zapewne:) nie wiem czy czytalas wlosowa historie Ewalucji na blogu Anwen, mam bardzo podobny skret, tylko znacznie krotsze wlosy - na razie:) u niej wyglada to bardzo naturalnie.
      Zapuszczam gorliwie, pije drozdze i pokrzywe i czekam na przyrosty.
      Pozdrawiam, paulownia.

      Usuń
    3. Czytałam,nawet ostatnio do niej wróciłam bo pojawiła się w proponowanych postach na dole jednej z niedawnych historii :)

      Usuń
  11. Jakie piękne loki!
    Ja chyba nie przekonam się do tych gumeczek. Zawsze kojarzą mi się z garścią wyrwanych włosów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też się kojarzyły. Aż opanowałam zakładanie i zdejmowanie. Im mniej owiniec tym lepiej :-)

      Usuń
  12. Loki wyszły fantastycznie. Będę musiała koniecznie wypróbować ten sposób :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja ostatnio zaplatam dwa ślimaczki i całkiem mi się efekt podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Też uwielbiam robić loki w ten sposób! :D Tylko szkoda, że po lokach włosy wydają się krótsze :c

    OdpowiedzUsuń
  15. Muszę wypróbować ten sposób, Twoje włoski są naprawdę zakręcone :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Włosy Ci się dosłownie obłędnie pokręciły! Nie mogę przestać patrzeć:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Fajny pomysl, ale niestety u mnie juz widze ze by sie nie sprawdzil, bo gumki maja tendencje do spadania z wlosow podczas snu u mnie ... U mnie fajnie sprawdzaja sie papiloty ale niewygodnie mi sie w nich spi, wiec rzadko je uzywam :P Probowalam tez zrobic taki koczek na czubku glowy, zakrecic go i zwiazac na noc, ale u mnie jakos to nie wyglada tak ladnie jak u innych dziewczyn... Tutaj jest ten sposob z koczkiem jesli go nie znasz https://www.youtube.com/watch?v=GRzAcnhS53c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapisałam link, niedługo spojrzę :-) Dziękuję!

      Usuń
  18. Fajny sposób, szkoda że moje włosy nie utrzymują skrętu :( Niemniej jednak koczkami mogę nadać sobie trochę objętości :))

    OdpowiedzUsuń
  19. Piękne loki :) Mimo, że mam włosy podatne to nie jestem dobra w stylizowaniu ich :c Jeśli już, to tylko takie od ucha w dół.
    Pozdrawiam :)

    ps. u mnie w Rossmannie lubiane przez Ciebie serum Gliss Kur za 15 zł - cena na do widzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem :-( Żegnają się z tym serum już kilka tygodni. Mam nadzieję, że jak.wiele innych produktów znika tylko z Rossmanna a w Naturze i marketach będzie :-)

      Usuń
  20. Efekt oszałamiający. Próbowałam papilotów, ale szybko się zniechęciłam, bo efekt odbiegał od oczekiwanego. Spróbuję z recepturkami, ale nie na noc. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. U Ciebie wygląda to tak pięknie! :) U mnie taka metoda powoduje efekt mopa. :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Cały czas szukam idealnego sposobu na loki bez użycia ciepła. Twój sposób dał świetne efekty :) Musze go wypróbować na swoich włosach.

    OdpowiedzUsuń
  23. Henri, a powiedz, gumki recepturki nie łamią Ci włosa? Bo ja pamiętam, że przez całe dzieciństwo i większość lat nastoletnich (a miałam wtedy klasycznie długie włosy) powtarzano mi, żebym ich nie używała właśnie z tego powodu. Trudno mi to jakoś zweryfikować, ale patrząc na to, że są dość cienkie, a ich chwyt w miarę mocny, to zwykle od nich uciekałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe LHC krzyczy, żeby recepturek nie używać bo niszczą. W sumie są cienkie, na pewno wbijają się we włosy bardziej niż frotka, do tego bez wprawy trudno je zdjąć i można sobie sporo włosów wyrwać a cebulkami albo połamać. Siedzi we mnie to przekonanie, że rcepturki niszczą włosy, ale bez nich nie będe miała takich loków (chociaż... odkryłam inny sposób w lutym, po aktualizacji długości powinnam o nim napisać:)) i raz na te wiele miesięcy odpuszczam :)

      Usuń
  24. Ja lubię używanie słomek do napojów, jak kiedyś miałam być hobbitką to sprawiły się całkiem nieźle :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz