Lutowa pielęgnacja włosów

Mycie
Skóra głowy: Natura Siberica szampon do włosów suchych Ochrona i Odżywienie (z nowym składem)

Odżywki do spłukiwania i maski
Maska Seri miodowo-migdałowa
Maska Biovax do włosów przetłuszczających się
Maska Isana Professional, Effektiv - Kur Oil Care
Maska Jajeczna Babuszki Agafii (proteinowa, mieszana z innymi)
Dodatkowo: Serical, maska Crema al Latte, do zmywania oleju

Odżywki bez spłukiwania
Odżywka Ziaja Intensywne Wygładzanie
Odżywka Ziaja Redukcja Łupieżu
Biovax NutriQuick Keratyna + Jedwab
Biovax NutriQuick do włosów ciemnych

Zabezpieczanie i pielęgnacja końcówek
Schauma Beauty Oil

Olejowanie
Loton Oil Therapy Macadamia (na sucho)
Babydream fur mama (na sucho)

Półprodukty, płukanki, inne dodatki do masek i odżywek


Suplementy i przyspieszanie porostu
Receptury Babuszki Agafii: naturalny wzmacniający tonik do włosów
Nieregularnie (i nie z myślą o włosach, ale warto o tym wspomnieć) popijałam pokrzywę (tę z trawą cytrynową z Biedronki) i brałam tran oraz kapsułki Vitalsss Skrzyp Optima Forte. Częstotliwość picia ziół i przyjmowania suplementów była tak niewielka, że na pewno nie wpłynęła na szybszy przyrost włosów i moją ocenę działania toniku Babuszki Agafii.

Skóra głowy (ŁZS)
Emolium, emulsja na suchą skórę głowy

Schemat mycia:

1. Mycie z olejem (olej, maska Serical, szampon, serum): Olejowanie, nałożenie maski Serical na olej, mycie skóry głowy, spłukanie najpierw szamponu a później maski, serum na końcówki.

albo

2. Mycie z maską (szampon, maska odżywcza, serum): mycie skóry głowy, spłukanie szamponu, nałożenie maski lub odżywki {z półproduktami}, spłukanie maski, serum na końcówki {i odżywka bez spłukiwania}.
Spośród elementów w nawiasach klamrowych wybieram maksymalnie jeden podczas danego mycia.

Przeplatałam sposoby mycia w systemie 1:1.

Co nowego?
Odżywki bez spłukiwania: Ziaja redukcja łupieżu z rzepą, Biovax NutriQuick Keratyna + Jedwab i Biovax NutriQuick do włosów ciemnych.

Notatki

Oleje: Kiedy zaczynałam kilka tygodni temu stałą pielęgnację (po skończeniu zapasów) wybrałam na najbliższy czas dwa oleje: Babydream fur mama i olej Alterra Brzoza i Pomarańcza. Dopiero niedawno zwróciłam uwagę na to, że bazą obu mieszanek jest olej sojowy. Żeby pielęgnacja była bardziej zróżnicowana, w lutym zamieniłam Alterrę na olej Loton Makadamia, działający bardzo dobrze i kojarzący mi się z cudownym, wakacyjnym czasem (używałam go po raz pierwszy latem :)).

OMO czy MO? A co z odżywką bez spłukiwania? W lutym ostatecznie przekonałam się, że na moich włosach lepszy efekt daje nałożenie samej odżywczej maski, bez Serical Crema al Latte na początku mycia. Po drugie ustaliłam, że nałożenie odżywki bez spłukiwania (do testów posłużyła mi Ziaja Intensywne Wygładzanie) po masce poprawia końcowy efekt a po oleju go pogarsza. Tym samym dopracowałam ostatnie szczegóły mojej nowej, uproszczonej pielęgnacji. Przez kilka tygodni będę obserwowała efekty i opublikuję post na ten temat :)

O nawilżeniu: od dłuższej chwili moje włosy na co dzień wyglądają dobrze. Są gładkie, błyszczące, a w dotyku śliskie. W takim układzie od razu widzę najmniejsze oznaki pogorszenia sytuacji. Jeśli końcówki są suche w dotyku, albo wierzchnia warstwa najstarszych baby hairs znów zaczyna odstawać, od razu to  dostrzegam. Zaskakuje mnie to, że takie zmiany są i że je zauważam. Bardzo długo moje  włosy wyglądały przez zdecydowaną większość czasu źle, z pojedynczymi dobrymi dniami po trafionych połączeniach produktów albo po testach masek i olejów solo, przed włączeniem ich w złożone zestawy. Rzadko widziałam różnicę w wyglądzie włosów i zastanawiałam się jak to się dzieje, że inne włosomaniaczki widzą po swoich pasmach na przykład brak nawilżenia. Teraz sama go widzę. W styczniu używałam między innymi pięknie nawilżającej maski Biovax Gold, w lutym zmieniłam zestaw produktów… i włosom wyraźnie zabrakło nawilżenia. Dlatego…

Druga szansa Isany: dałam drugą szansę masce Isana Professional Effektiv-Kur Oil Care, która w listopadzie zadziałała dobrze, ale nie bardzo dobrze, sprawiając, że włosy były śliskie, jednak wizualnie nie do końca gładkie. Kasia Si. tak ładnie ją poleca (dziękuję!), że szukając czegoś nawilżającego na luty zdecydowałam się właśnie na tę maskę. Skład z gliceryną już na trzecim miejscu zdecydowanie obiecuje nawilżenie, więc zamiast wrócić do maski Gold, spróbowałam ponownie Isany, bo przy nowej pielęgnacji mogła sprawdzić się lepiej niż kilka miesięcy temu i pojawiła się szansa na zyskanie dobrego, taniego i łatwo dostępnego produktu nawilżającego. Maska okazała się ideałem :) Dociąża włosy, wygładza je, są mięsiste, śliskie i błyszczące. Znika różnica między zdrowymi włosami, a starymi końcówkami, które bywają szorstkie i suche.






Z tym kosmetykiem wiąże się pewne zawirowanie. Po pierwsze, jest drugi, podobny: Isana Professional Oil Care Spulung, odżywka w większej tubie i nieco wyższej cenie. Spotkałam się z informacją, że Rossmann zamienił skład (na gorszy), podwyższył cenę i wycofa stare, mniejsze opakowania, a okazało się, że to dwa, istniejące jednocześnie produkty. Dlatego to ważne, by dokładnie czytać i podawać w opisach nazwę produktu, bo sama marka (Isana) i linia (Oil Care) to zdecydowanie za mało ;)
Po drugie polska etykieta naklejona na niemiecki opis to znacząca pomyłka. Wspomina o oleju słonecznikowym i arganowym, a maska zawiera olej arganowy i olej ze słodkich migdałów. Dalej znajdziemy informację o tym, że produkt można nakładać przed myciem (dla włosomaniaczki maska przed myciem to nic zaskakującego i można by pomyśleć, że producenci zaczynają wspominać o tej możliwości na etykietach, ale to nie taki przypadek) lub po myciu, na suche włosy, do wykończenia stylizacji. Ostateczny dowód błędu to wzmianka o tym, że produkt może stracić klarowność ze względu na zawartość naturalnych olejów. Ewidentnie jest to opis mieszanki olejów albo serum silikonowo-olejowego. Kasia Si. odkryła, że na oryginalnej, niemieckiej etykiecie, producent sugeruje nałożenie maski na dwie minuty i spłukanie. A według wersji polskiej to właściwie jest odżywka bez spłukiwania.
Nie pamiętam etykiety mojej pierwszej tubki, być może nie zwróciłam na nią uwagi zakładając (słusznie!), że jest to maska. I tak jej używałam. Po kupieniu drugiego opakowania rozczarowałam się tym, że najwyraźniej kupiłam odżywkę b/s – przecież właśnie odkryłam, że nie mogę używać produktów bez spłukiwania zbyt często. Poza tym najwięcej odżywienia uzyskuję ze spłukiwanych masek, nie z odrobiny odżywki b/s, którą traktuję raczej jako produkt ochronny. Na szczęście okazało się, że to jest maska… i po chwili zwątpienia drugiego opakowania używam tak, jak pierwszego ;)

Wysłałam wiadomość do Rossmanna w sprawie błędnej etykiety i po kilku dniach dostałam informację, że przekazali ją do weryfikacji.

Notatka organizacyjna: do tej pory maski proteinowe były jedynymi, które działały wyraźnie inaczej niż pozostałe, więc zapisywałam je osobno w punkcie „proteiny” razem z półproduktami proteinowymi. Swój osobny punkt miały substancje nawilżające i tam znajdowały się tylko półprodukty i domowe humektanty. Teraz, przy prostej pielęgnacji, widzę działanie wszystkich masek, ale nie chciałabym rozdzielać ich między punkty „nawilżanie”, „proteiny” i inne. Przeorganizowałam więc sposób zapisywania comiesięcznych podsumowań. Maski proteinowe powędrowały do masek (z dopiskiem o tym, że są proteinowe, ponieważ niektóre teoretycznie proteinowe produkty, na przykład Biovax Latte czy odżywki Nivea, wcale u mnie tak nie działają) i teraz wszystkie maski oraz odżywki, niezależnie od funkcji, są w jednym punkcie. Dla uproszczenia, wszystkie półprodukty będę zapisywała w jednej kategorii z notatką o ich funkcji.

Proteiny: po wielu tygodniach przerwy, podczas których skupiałam się na nawilżaniu włosów, wróciłam do protein. Po tym jak odkryłam, że minimalistyczna pielęgnacja daje świetne efekty okazało się, że mój opracowany jakiś czas temu balans proteinowy, czyli dwie maski nałożone podczas jednego mycia (proteinowa z dodatkiem gliceryny a później emolientowa) to dla moich włosów za dużo. Są spuszone, nie przez proteiny tylko przez nadmiar produktów – to samo działo się przy złożonych zabiegach bez protein. Kiedyś było tak cały czas, więc nie widziałam problemu. Teraz, kiedy po prostej pielęgnacji mam gładkie i dociążone włosy, nie chcę dla protein wracać do przeczekiwania suchości i lekkości włosów, nawet, jeśli jakiś czas później negatywne skutki miną i zostaną te dobre: objętość i fale.
Spróbowałam więc uproszczonej wersji zabiegu proteinowego: do maski nawilżającej dodałam proteinową w proporcji 6:4. Liczyłam na to, że mniejsza ilość protein nie będzie wymagała dużych ilości nawilżania i emolientów dla równowagi. Okazało się, że protein jest za mało dla typowych pozytywnych efektów (czyli zagęszczenia wizualnego końcówek i podkreślenia skrętu) ale wystarczająco dużo, żeby końcówki były przesuszone. Walka z przesuszeniem oznaczałaby dodanie do zabiegu emolientów i humektantów, czyli powrót do skomplikowanej pielęgnacji.
Postanowiłam więc zrezygnować z regularnego używania protein. Uproszczona wersja nie daje pożądanych rezultatów za to lekko szkodzi końcówkom przez nadmiar protein. Pełna wersja szkodzi przez nadmiar produktów w ogóle. Sprawdzałaby się, gdyby moim włosom służyła złożona pielęgnacja, tymczasem okazało się, że podczas jednego mycia mogę używać tylko maski, albo tylko oleju i wtedy efekty są idealne. Nie chcę dla protein wracać do przeczekiwania spuszenia i suchości włosów. Sięgnę po nie tylko jeśli zauważę nadmiar nawilżenia (co przy moich suchych włosach może się nie zdarzyć ;)) albo kiedy będę miała ochotę na wyraźne i trwałe fale po koczku.

Nakładanie masek blisko skóry głowy: kiedyś, ze względu na moje ŁZS, nałożenie maski czy odżywki blisko skóry głowy (nie mówiąc o nakładaniu tych produktów na skórę) oznaczało powrót swędzenia. Opanowałam zapalenie i teraz mogę bez problemu dbać o odżywienie włosów również powyżej linii uszu. Przez ostatnie kilka miesięcy nakładałam maski na całe włosy, dzięki czemu były gładsze, ale nie przeciążone, nie przetłuszczały się szybciej. W lutym, testując odżywki bez spłukiwania (na początku jak zawsze solo) odkryłam, że bez maski czy odżywki włosy przy głowie wyglądają lepiej. Są bardziej puszyste, sypkie, nadal gładkie i bardzo błyszczące. Zasadniczo nakładanie odżywczych produktów na włosy nad linią uszu nie stwarza problemu, włosy wyglądają dobrze, nie są przeciążone. Ale bez masek i odżywek jest lepiej ;) Dzięki temu że wróciłam do stężonych szamponów (rozcieńczanie szkodziło włosom) zniknęła matowość, szorstkość i spuszenie, właściwie nie potrzebuję nakładania odżywczych produktów tak wysoko. Włosy wyglądają dobrze po samym szamponie, a krok dalej to już stan "za dobrze" ;) Muszę zastanowić się nad rzadszym nakładaniem masek w okolice skóry głowy. Być może zacznę to robić tylko co kilka myć, żeby włosy dostawały swoją dawkę odżywienia, ale nie były zawsze… aż tak gładkie i dociążone ;)

Komentarze

  1. Jakie cudnie wygładzone włosy!
    Isana chyba za niedługo zagości na mojej połce w takim wypadku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo sie ciesze ze ta Isana Ci pasuje bo tak namolnie ci ja wpychalam jako osmy cud swiata ;)
    Faktycznie Twoje wlosy wygladaja gladziutko i zdrowo :) powtorze sie ale z miesiaca na miesiac jest coraz lepiej :) widac ze uproszczenie pielegnacji ci sluzy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że jak skończyła się Isana, od razu widać że włosy są suche? Wyraźnie.

      Usuń
    2. Czyli jest bardzo dobra :D

      Usuń
  3. Wyglądają świetnie! :)
    Muszę kupić tę Isanę... Ale mam takie zapasy, że powinnam mieć ban na zakupy haha. :D
    Jesteś tak dokładna i podchodzisz w iście naukowy sposób do pielęgnacji, te posty są zawsze tak precyzyjne i obszerne... Naprawdę szacunek. I gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Staram się pisać tak, żebym sama za parę miesięcy wiedziała o co chodzi (co często stare notatki bardzo mi się przydają) i żeby ktoś, kto czyta bloga od niedawna miał się jak zaczepić :) Żeby te informacje nie były bardzo wycięte z kontekstu. Staram się być dokładna ale za dużo nie powtarzać :)

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. wpadlam na genialny pomysl - delikatny szampon proteinowy w stylu jajecznego love2 mix lub pszenicznego sylveco (ze niby proteiny nie zostaja na wlosach tak dlugo jak np w masce)...ale pozniej sobie zdalam sprawe ze przeciez i tak nie myjesz dlugosci szamponem.
    coz chyba sa wlosy ktore protein nie toleruja wcale i Twoje chyba do nich naleza...
    a probowalas moze mleczka pszczelego w glicerynie? Jak dla mnie to taka delikatnie podana proteina bo raz ze w medium gliceryny a dwa ze sama sobie dozujesz optymalna ilosc- tzn jesli chodzi o gotowe maski to nigdy nie wiesz ile tych protein tam jest...a z polproduktami masz mozliwosc kontrolowania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałam i było fajne. Niedawno znów je kupiłam, tylko czeka na swoją kolej :) A może użyję go w marcu, o! :)

      Usuń
  6. Włosy piękne, ile bym dała, żeby mieć taką długość...moje mają ok 15cm...;(

    OdpowiedzUsuń
  7. jak pięknie wygładzone włosy! ;) tą herbatkę z cytryną z biedry też lubię popijać, jest o wiele smaczniejsza niż zwykła pokrzywa ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ładnie włosy wyglądają, zwłaszcza widać to na ostatnim zdjęciu :)
    Moje z kolei lubią bogatą pielęgnację, najlepiej wyglądają z olejem/serum olejowym przed i maską po myciu, najlepiej gdy maska jest wzbogacona o dodatkowy olej czy nawilżacz(miód <3) bo inaczej ciężko mi je dociążyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miód jest super!
      A ja się cieszę, że się wyszalałam z intensywną pielęgnacją. Nie działała, ale przyjemnie mi się robiło te zabiegi. Teraz jakoś... spokojniej mogę zostać przy prostej :)

      Usuń
  9. Masz bardzo ładne włosy! Moje też ostatnio lubią mniejsza pielęgnacje. Jak to się mówi co za dużo to nie zdrowo. Z włosami też tak czasem bywa ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zobaczyłam zdjęcie na bloggerze i jak kliknęłam w post to nie mogłam uwierzyć, że to Twoje włosy. Nowa pielęgnacja naprawdę Ci służy. Też popijam co rano pokrzywe z Biedronki. A na tę Isane miałam ochote już wcześniej, ale przeszłam na minimalizm w pielęgnacji i chwilowo nie widzę dla niej miejsca tj. mogłaby być substrytutem olejowania, ale w sumie po co. Też mam problem z proteinami w pielęgnacji. Nie jestem do końca pewna czy mi służą, musze próviwać metodą prób i błędów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jak patrzę ta takie zdjęcia to cały czas myślę, że to taki ulotny stan, raz się zdarzyło, zupełnie jak nie moje włosy :D Po tylu latach patrzenia na siano... :) Na szczęście teraz bardzo często jest dobrze. Uff.

      Usuń
  11. Wlosy wyglądają świetnie, widac, że są mega wygładzone :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Twoje włosy świetnie wyglądają! Choć mam nadzieję, że pokarzesz nam się jeszcze z falami. Ale w tej chwili doprowadź włosy do najlepszej kondycji ( chyba już są :)). Jak działa Shauma Beauty Oil ? Lepszy od serum Gliss kura ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fale będą :) Na pewno. A za parę dni (po aktualizacji) będą nawet loki. Chociaż w sumie w połowie dnia się rozprostowały do fal, także sporo zdjęć będzie typowo falowanych ;)

      Po 3 miesiącach ze Schaumą melduję, że lepsza nie jest, ale na pewno równie dobra. (Kurczę, nawet pachnie tak samo :)) Jak nie będę mogła szybko znaleźć jednego z tych produktów, spokojnie będę mogła kupić ten drugi :)

      Usuń
  13. Naprawdę genialnie wygładzone. :)
    Ja miesiąc temu kupiłam tą złotą maskę z Isany i u mnie też świetnie działa, a w zeszłym tygodniu skusiłam się na odżywkę, na razie zdaje się być również dobra.

    OdpowiedzUsuń
  14. widać ogromną różnicę na włosach. uważam, że Twój post o zmianie podejścia do pielęgnacji włosów był przełomowy. powinnaś podlinkować go gdzieś w widocznym miejscu, bo to był w ogóle jeden z lepszych wpisów tutaj. jak ktoś w blogosferze pisze, że się dwoi i troi, stosuje wszystkie polecane produkty bez przemyślenia a włosy są w tak samo złym stanie jak były, to linkuję mu tę lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za polecanie moich przemyśleń :) Ostatnio przyszło mi do głowy stworzenie listy najważniejszych postów właśnie.

      Usuń
  15. 50 twarzy włosów Henri :D Ta odsłona jest wspaniała..:) Gratuluję! :)
    Zdradzisz jak często myjesz włosy?:) Bo jestem ciekawa jak jest częstotliwość olejowania u Ciebie w obecnej pielęgnacji i jak długo trzymasz olej na włosach. Aaa, i w jaki sposób myjesz skalp szamponem, że nic nie kapalo i nie spływalo na włosięta? ;> Pozdrawiam, Kara:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, nakręcę film pod takim tytułem :D Dzięki! :)

      Myję włosy co 2 dni, czyli olejuję co 4. Olej trzymam zazwyczaj długo (bo tak mi jest technicznie najłatwiej, nakładam w środku dnia, a po powrocie do domu mogę od razu umyć włosy) czyli z 6 godzin, ale powoli zaczynam widzieć, że i po trzech jest efekt.
      A skórę myję tak, że pochylam się nad brodzikiem, nakładam szampon (nierozcieńczony, ale przy rozcieńczonym w kubeczku czy butelce pianotwórczej też działało) i masuję. Czyli właściwie standard :) Piana jest tak gęsta i jest jej tak mało, że nie spływa dalej niż może 20 cm :)

      Usuń
  16. Wow, super zmiana, coraz lepsze efekty!

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak zwykle ogromnie się napracowałaś podczas pisania notki, za co podziwiam... teraz znalezienie rzetelnej blogerki, która wkłada w bloga bardzo dużo własnego czasu jest naprawdę cudem ;) Gratuluję!
    Twoje włoski są przepiękne!
    Pozdrawiam, CapelliSani.

    OdpowiedzUsuń
  18. Włosy pięknie wyglądają. Też powoli staję się fanką Isany (Professional Effektiv-Kur Oil Care). Używam na zmianę z maską Seri (miodowo-migdałową) i mam wrażenie, że to jedne z lepszych kosmetyków przystępnych cenowo dla każdego.
    W kwestii protein mam mieszane uczucia. Od czasu do czasu dodaję jajko do porcji szamponu i włosy bardzo dobrze reagują. Robię też domową maskę z żółtka, oleju i miodu. Natomiast w przypadku maski Kallos Chocolate albo nie zauważam żadnego efektu, albo włosy są nadmiernie wygładzone. Zastanawiam się czy to jest sprawka sylikonów czy protein. Zużyję do końca, ale więcej nie kupię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się nad tym zastanowić, proteiny chyba wbrew pozorom są najtrudniejsze do ogarnięcia z trzech podstawowych typów składników. Jest ich dużo, w różnych formach, nie ma reguły które jak działają na danym typie włosów... Ciężka sprawa.

      Usuń
  19. bardzo się cieszę, że znalazłaś swoją własną włosową drogę :) poznanie upodobań włosów to ogromny krok do włosowego szczęścia ;) trzymam kciuki za dalsze sukcesy! I czekam na fale ofkors, mam nadzieję że ich nie zdradzisz całkowicie? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieeee :) Na pewno nie. Jeszcze będę falowała nie raz ;)

      Usuń

Prześlij komentarz