Fryzura: Seashell braid

Oto pierwszy post z obiecanej serii wpisów fryzurowych. Zacznijmy od czegoś relatywnie prostego, ale efektownego. Seashell braid!

Pierwszy raz spotkałam się z tym warkoczem oglądając film genialnej LaDollyVita33, i Seashell braid prawdopodobnie jest jej wynalazkiem. Pamiętam, że kiedy robiłam go po raz pierwszy byłam pewna, że mi nie wyjdzie i zdziwiłam się mocno kiedy sprawdziłam w lustrze efekt zaplatania. Warkocz wyglądał lepiej niż przyzwoicie. Nie idealnie, ale na pewno bardzo dobrze. Jeśli wydaje się Wam, że seashell braid Wam nie wyjdzie, po prostu spróbujcie :)

Potrzebujemy:
– umiejętności zaplatania warkocza francuskiego bądź holenderskiego koronkowego (czyli dobieranego z jednej strony, a nie z obu. Pomocy może okazać się wpis o dziesięciu podstawowych warkoczach. Będziemy dodawać pasma do zewnętrznej części warkocza – zmodyfikowałam nieco warkocz z filmu, bo łatwiej jest mi zaplatać go w ten sposób a wygląda równie ciekawie.
–  małej gumki (najlepiej silikonowej) i kilku, może kilkunastu wsuwek

1. Rozczesujemy włosy. Przedziałek może zostać tam, gdzie zazwyczaj go nosicie. Ja swój noszę po lewej a zaczynam zaplatanie od prawej. Tak jest mi najwygodniej, ale przy okazji mam więcej włosów żeby zacząć warkocz. Oczywiście możecie zmienić strony.

2. Wybieramy pasmo włosów z boku (u mnie to wspomniana prawa strona) znad skroni. Dzielimy je na trzy równe części: lewą, środkową i prawą, albo górną, środkową i dolną, zależnie od tego jak na nie spojrzymy i jak będziemy o nich myśleć. Przy tej fryzurze łatwiej będzie opisywać je jako górną, środkową i dolną.
Czas na decyzję: warkocz francuski (czyli boczne pasma zaplatane nad środkowym) czy holenderski (zaplatany pod spód). Ja wybieram holenderski :) Jeśli jest Wam łatwiej, możecie zacząć od warkocza francuskiego i po opanowaniu umiejętności zaplatania go w różnych kierunkach spróbować wersji holenderskiej. Ta druga wygląda przy takim typie fryzury znacznie, znacznie ciekawiej, bo warkocz jest wypukły. Przy warkoczu francuskim ta bardziej interesująca, wypukła strona jest niewidoczna, zwrócona w stronę głowy.

3. Zaplatamy jedną kolejkę bez dobierania, zaczynając od dołu, czyli zaplatamy dolne pasmo pod środkowym (lub nad w przypadku warkocza francuskiego), górne pod nowym środkowym i znów dolne pod nowym środkowym.

4. Zaczynamy dobieranie do górnego pasma – dobieramy nieduże pasmo włosów do górnego pasma warkocza przy każdej kolejce.
Ważny jest kierunek zaplatania: chcemy skierować warkocz w lewo, poziomo lub delikatnie w dół. Zaplatamy dobierając włosy do górnego pasma aż dojdziemy do lewej strony głowy.

5. Zaplatamy odrobinę w dół (dobierając nadal z zewnętrznej strony czyli z lewej) po czym zmieniamy kierunek zaplatania: zawracamy w prawo. Warkocz ma stworzyć kształt przypominający poziomą literę U. Dobieramy wciąż do zewnętrznej części czyli na tym etapie do dolnego pasma. Zaplatamy w prawo, znów poziomo lub lekko w dół, aż do momentu kiedy dotrzemy do prawej strony głowy albo do karku.

6.  Kończymy zaplatanie warkocza bez dobierania i związujemy go na końcu.

7. Czas na sekret ogromnych warkoczy, czyli coś, co niejedna czesząca się na co dzień osoba zna dobrze i często robi, a wiele dziewczyn oglądających zdjęcia zazdrości warkoczy grubych jak ramiona i martwi się, że nigdy takich nie będzie miało, przecież właścicielka tych włosów musi mieć z piętnaście centymetrów obwodu kucyka. Niekoniecznie ;) Wystarczy warkocz poluźnić, pociągając lekko w boki kolejne pasma, zaczynając od początku i kierując się ku końcówce. Efekt jest naturalny (dopóki nie przesadzimy i nie zrobimy w splocie prześwitów) i łatwy do osiągnięcia.

8.Ostatni krok: upięcie. Upinamy wiszącą część warkocza pomiędzy splotami na głowie, układając włosy w spiralę i tworząc wzór taki, jak na wielkich morskich muszlach. Żeby stworzyć i zachować spiralę, dobrze jest upinać włosy dwa, może trzy razy co każde okrążenie zamiast wpięcia wsuwek na końcu, tylko w zewnętrzną linię koczka.

Więcej o tym jak najlepiej wpinać wsuwki pisałam przy okazji posta o eleganckim upięciu Loepsie.  Znajdziecie tam też obrazek, który powinien nieco rozjaśnić mój opis ;)


Zdjęcie z czerwca 2012


Spróbujcie zapleść warkocz-muszlę i jeśli macie ochotę podzielcie się wrażeniami w komentarzach. Wierzcie mi, centymetr po centymetrze, przy dobieraniu do zewnętrznego pasma warkocz pójdzie w tym kierunku, w którym będziecie chciały :) Jeśli coś jest niejasne, śmiało pytajcie, postaram się doprecyzować instrukcje. Wiem, że najłatwiej byłoby poprzestać na podaniu linku do filmu z oryginalnym wykonaniem fryzury, ale za jakiś czas film może zostać przeniesiony bądź usunięty i wpis byłby niekompletny. Dlatego wolę tworzyć własne tutoriale, czy to opisowe czy ze zdjęciami.  

Komentarze

  1. Dzięki za zagraniczne kanały na youtubie, które kiedyś podlinkowałaś w poście. Amerykanki są szalone, też lubię je oglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny i bardzo romantyczny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Efekt końcowy bardzo mi sie podoba, wygląda tak dziewczęco!

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny ! uwielbiam zaplatać warkocze ale znam może z 3 sposoby...już zaczytuję się w 10 typowych warkoczach :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś zawszę bałam się warkoczy, że tak powiem skośnych. Na razie spróbuję czegoś prostszego, ale nie powinno być źle, bo kprone zapleść umiem. Szczerze powiedziawszy to potrafie dość dobrze pleść a się nie chwale, bo rano czasu nie ma ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobnie :) I też się bałam skośnych, aż okazało się, że one same powstają, łatwo i dokładnie tak, jak chcę :)

      Usuń
  6. Piękna fryzurka! U mnie by takie coś nie wyszło bo mam bardzo malutko włosków :(

    OdpowiedzUsuń
  7. W jaki sposob trzymasz rece przy zaplataniu? Ja sobie nie jestem w stanie nawet pol francuza zrobic bo mi rece cierpna.. jak dorbze, ze mam od tego ludzi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opieram łokcie o biurko jeśli muszę chwilę odpocząć :)

      Usuń
  8. Super fryzura i wygląda tak efektownie. Mam nadzieję, że u mnie też się uda. Zazwyczaj zmiana kierunku kończy się katastrofą :P

    OdpowiedzUsuń
  9. dziwna jestem ale jak zobaczylam tytul wpisu to mi sie natychmiast przypomnial taki lamaniec jezykowy i musze sie tym podzielic ;)

    "she sells sea shells on a sea shore"
    Upeicie piekne :) a z ciekawosci spytam, ile ci zajmuje takie uczesanie. Bo mi przy dobieranym niezbyt starannym na wlosach o dluggosci za ramie rece odpadaja ;) a co dopiero przy twojej dlugosci i gestosci

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę o tym łamańcu cały czas, jak tylko odwiedzam ten wpis żeby odpowiedzieć na komentarze. I przeleciał mi przez głowę z trzysta razy jak pisałam post :D Przypomina mi się fonetyka na pierwszym roku <3

      10 minut może? Ale jak mam dość to odpoczywam, opieram łokcie i biurko i czekam chwilę. Bo ręce faktycznie bolą po dłuższej chwili. Mnie już nie tak bardzo jak kiedyś, ale bolą.

      Usuń
  10. Piękne upięcie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo fajne upięcie. Ja niestety mam dwie lewe ręce i nie umiem się czesać. Pewnie, gdybym poćwiczyła to byłoby dużo lepiej, wiele na pewno zależy od wprawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi na początku nawet kok-ślimak nie wyszedł :) I byłam przekonana, że po prostu nie umiem się czesać.

      Usuń
  12. Piękna fryzura :) Zawsze podziwiam takie upięcia :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz