Przyspieszanie porostu włosów: dziewięć nowych wcierek i plan na 2015

W poście podsumowującym poprzedni rok wspominałam o planach dotyczących przyspieszania porostu. Niech więc te plany mają swój wpis, żebym mogła w każdej chwili się do nich odnieść.

Kilka dni temu pojawiło się podsumowanie siedmiu metod przyspieszania porostu włosów, które do tej pory poznałam. Do części z nich zdążyłam już wrócić. Ale przecież nie mogę bez przerwy pić drożdży! ;) (Chociaż chciałabym.) Podczas przerwy świątecznej zaczęłam od niechcenia zastanawiać się nad czymś nowym, a post Eternity z podsumowaniem akcji wspólnego zapuszczania włosów to najlepsza baza metod na przyspieszenie porostu, jaką mogłam znaleźć. Przypomniała mi o tylu ciekawych terapiach, że postanowiłam od razu zacząć realizować wspomniane wcześniej plany na nowy rok :)

Zrobiłam listę obiecujących produktów i zaczęłam o nich czytać. Skupiłam się na składach i recenzjach, ignorując nieco opisy producentów. Są produkty, które z założenia mają na przykład zmniejszać przetłuszczanie czy wypadanie włosów a wiele włosomaniaczek (często niemających problemu z przetłuszczaniem czy wypadaniem) używa ich głównie do przyspieszenia porostu czy wyhodowania baby hairs. Postanowiłam również zaryzykować i spróbować wcierek z alkoholem. Owszem, mam lekkie ŁZS i moja skóra głowy potrzebuje nawilżania a nie podsuszania, ale zaczynając przygodę z wcierkami bałam się wszystkich, bałam się wcierania czegokolwiek, zwłaszcza ziołowego, w skórę. Okazało się, że wcierki wręcz pomagają mi ją pielęgnować (nawet jeśli nie wypływają na porost włosów). Może okaże się, że mój strach przed alkoholem był równie nieuzasadniony? Jeśli skóra zareaguje źle, mogę natychmiast odstawić alkoholową wcierkę i zadbać o skórę sprawdzonymi sposobami łagodząc ewentualne podrażnienie.

Ostatecznie zdecydowałam się na:

1. Wzmacniający tonik Babuszki Agafii. Z trzech wersji toniku, zioła w tej podobają mi się najbardziej. Nie zawiera alkoholu. Już go kupiłam, będzie wcierką na styczeń i luty.




2. Kurację wzmacniającą Joanna Rzepa. Alkohol, dużo ziół. Jest tania i łatwo dostępna (doz.pl). A ja kocham zapach rzepy! ;)

3. Seboradin, lotion przeciw wypadaniu włosów. Łatwo dostępny, z wyciągami dość wysoko na liście składników. Z nazwy zapobiega wypadaniu, ale już w opisie znajdziemy obietnice wzmocnienia i porostu włosów.

4. Seboravit. Trzecia wcierka z alkoholem, tania i dostępna na doz.pl oraz w sklepach zielarskich i niektórych małych drogeriach. Jest przeznaczona do włosów przetłuszczających się, producent sporo w tej kwestii obiecuje, co u mnie przekłada się na lekką obawę dotyczącą wysuszania skóry i włosów u nasady. Ale… nie dowiem się, póki nie spróbuję, a ekstrakty zawarte we wcierce są tego warte.

5. Pokrzepol, płyn przeciw wypadaniu włosów. Nazwa pięknie kojarzy mi się z przeszłością. Cztery zioła i pantenol tuż po wodzie i alkoholu. Brzmi obiecująco! :)

6. W ostatniej chwili dołączył spray Domowe Receptury: Witaminy dla włosów, na porost włosów. Tuż za wodą ma olej (z owoców dzikiej róży), ale według producenta spray nakłada się po myciu i nie zmywa ani nie spłukuje, więc oleju nie ma wiele.

Sześć produktów, każdy używany po dwa miesiące, to idealnie rok. A kiedy myślałam, że mam na liście wszystko, co jest dostępne, odpowiada mi w kwestii składu i ma odpowiednią cenę, do listy gości dołączyły...

7. Wcierka z kofeiną. To dzięki Waszym komentarzom pod postem opisującym moje dotychczasowe przygody z przyspieszaniem porostu włosów nagle pomyślałam, że takiej wcierki chciałabym spróbować. Nie będę kupowała kawy specjalnie na wcierkę ;) Za to na ZSK kupię kofeinę farmaceutyczną i pewnie jeszcze ekstrakt z karnityną, argininą i kofeiną, żeby przygotować półproduktową. Póki co, planuję użyć jako bazy niedziałającego u mnie na porost Jantaru.

8. Anna, odżywka pokrzywowa. Choć nie raz trafiałam na nią na doz.pl podczas różnych poszukiwań, nigdy o niej nie czytałam, bo jest opisana jako produkt do włosów, a na długość odżywki ziołowej nie szukam. O tym, że tak naprawdę jest wodą pokrzywową dowiedziałam się przypadkiem z tego wpisu Anwen, szukając informacji o kofeinowej wcierce. Ma wyjątkowy skład, z pokrzywą na pierwszym miejscu i tylko odrobiną alkoholu.

9. Anna, odżywka skrzypowa wyskoczyła jako podobny produkt. Tu tytułowy skrzyp znajdziemy po wodzie, jest i nieco alkoholu a dodatkowo produkt zawiera kwas salicylowy. Być może jest go wystarczająco dużo by zadziałał delikatnie złuszczając nadmiar martwego naskórka. Moja skóra tego potrzebuje.

Początkowo na liście były też inne produkty, ale z różnych powodów zrezygnowałam z planów używania ich. Ajurwedyjski tonik Orientana odpadł, bo zawiera dużo soku z aloesu. Skórze głowy mógłby się spodobać, ale trochę wcierki zawsze dostanie się na włosy, a moje aloesu, powiedzmy delikatnie, nie lubią. Bardzo kusił mnie Seboradin Niger, ale alkohol ma już na pierwszym miejscu. Ponadto, chociaż jak pisałam w postach o moim podejściu do składników (część 1, część 2) nie odstrasza mnie minimalna ilość substancji, która tylko może być szkodliwa i to nie dla wszystkich, tutaj znajdujący się na drugim miejscu Diethyl Phthalate trochę mnie niepokoi. Nie mocno, ale wystarczająco żeby nad Seboradinem dłużej się zastanowić. W czasie zastanawiania się odkryłam, że lotion przeciw wypadaniu włosów ma lepszy skład, więc wskoczył na miejsce wcierki Niger. Wzdycham do kilku rodzajów ampułek z Apteki Babuszki Agafii, ale bazują na olejach i woskach, przez co wymagają zmywania, a ja nie zawsze mam czas żeby po przyjściu do domu nałożyć coś na skórę i czekać choćby godzinę z myciem włosów. Wolę jednak wcierki, które zostają na skórze głowy po myciu, bo ten sposób używania zajmuje mi mniej czasu i (może nieracjonalnie) wydaje mi się skuteczniejszy. Chociaż ampułek Agafii mogłabym używać przed myciem w wakacje, jak kozieradki (którą jednak mogłam w niewielkiej ilości nakładać również po myciu). Ale cena za dwumiesięczną kurację wyniosłaby ponad 100 złotych plus koszty dostawy (pięć opakowań po 35 ml dałoby mi 175 ml. Używając wcierek co dwa dni i przelewając je do butelki po serum Babuszki Agafii ze starym dozownikiem zużywam 200 ml w dwa miesiące. To najmniej jak się da.) Rozważałam jeszcze wodę brzozową, ale prawie wszystkie (Malwa, Barwa, Kulpol, Gloria) mają alkohol (alcohol denat.) już na pierwszych miejscach składów. Być może kiedy sprawdzą się inne alkoholowe (ale słabsze) wcierki, nad wodą brzozową ponownie się zastanowię. Tylko ta marki Isana ma na pierwszym miejscu wodę, a alkohol na drugim, ale jest to alkohol izopropylowy. Może by nie zaszkodziła, może wręcz zadziałałaby cudownie. Nie ma się czego bać i warto próbować. Ale ja mam tyle innych ciekawych produktów do wypróbowania i znam już tyle dobrych, że tu po prostu szkoda mi czasu i ewentualnego ryzyka. Na Ampułki Farmona Radical cieszyłam się chyba najbardziej ze wszystkich znalezionych wcierek, ale okazało się, że jedno opakowanie to tylko 15 ampułek po 5 ml, czyli 75 ml. Na dwa miesiące najprawdopodobniej potrzebowałabym trzech opakowań (225 ml), a to już około 90 złotych plus dostawa. Ponad 45 złotych na miesiąc (albo ponad 30 zł gdyby cudem udało mi się użyć dwóch a nie trzech opakowań w dwa miesiące) to dla mnie dość drogo, i na początek – ryzyko, że ampułki się kompletnie nie sprawdzą – i na przyszłość, gdybym chciała do nich regularnie wracać. Z tego samego powodu zrezygnowałam z pomysłu kupienia ampułek z placentą Elidor (Mil Mil), choć zapowiadają się bardzo ciekawie. Nadal nie mogę używać masek i odżywek ze względu na swędzenie skóry i natychmiastowe wypadanie włosów, nie nakładam też na głowę olejów, bo również powodują wypadanie i wymagają tonizowania skóry oraz czekania na zmycie.

W każdym razie mam aż dziewięć nowości (same wcierki! Czyżby to był wpływ wcierkomaniaczki Eter? ;)). Dwa miesiące używania każdej z nich (chyba, że od razu podrażnią skórę) to półtora roku. Początkowo produktów było sześć, idealnie na cały rok 2015 ;) Planowałam w styczniu zrobić miesięczną przerwę, niczego nie wcierać, nie pić i nie łykać, ale dołączyłam do całorocznej akcji Zielpy (zapuszczajmy razem!) i chciałabym się z sześcioma pełnymi kuracjami w roku zmieścić. Więc… zaczęłam używać toniku wzmacniającego Agafii jak tylko go dostałam ;) Później zdecyduję, którą wcierkę kupić na marzec i kwiecień.

Komentarze

  1. Coraz bardziej mam chęć na przetestowanie kosmetyków Agafii :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Olejku ile tego! Rosyjskie kosmetyki bardzo mnie kuszą, ale nigdzie w mojej okolicy nie ma sklepu z takimi kosmetykami, a przez Internet na razie nie chcę zamawiać. Poza tym sama nie jestem zdecydowana, co chciałabym kupić... najchętniej wszystko :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też myślałam, ze nigdzie nie ma sklepu a później zaczęłam widywać rosyjskie kosmetyki w małych zielarniach. Widziałam je już w dwóch małych miastach, także jest szansa! :)

      Usuń
  3. Też zapuszczam z Zielpy :D jejku ile masz tych wcierek, zazdroszczę kolekcji :P powodzenia w akcji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa, nie, ja ich wszystkich nie mam! Mam dwie! :) Tonik Agafii i resztkę serum Agafii z poprzednich terapii. To tylko lista teoretyczna, będę je kupowała tuż przed początkiem używania :)

      Usuń
    2. Aaa :D to teraz tylko czekać na efekt za rok <3

      Usuń
  4. Ty ode mnie zaraziłaś się wcierkomaniactwem, ja od Ciebie dokładnymi notatkami włosowymi ;) na dwa najbliższe kwartały(włącznie z obecnym) zaplanowałam dwie wcierki pod rząd, a w trzecim miesiącu suplement. Ciekawa jestem czy uda mi się to wcielić w życie, ale rozpiskę mam już do lipca :) wcześniej aż tak bardzo nie planowałam, ale chcę zużyć zapas wcierek. Dopiero wtedy z czytstym sumieniem będę mogła... kupić nowe :D

    Trzymam kciuki za alkoholowe specyfiki, jeśli Twój nos zniesie intensywny zapach spirytusu to zniesie wszystko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wymiana handlowa :D
      Dziękuję! W sumie do tej pory z alkoholowych wąchałam chyba tylko Joannę... zobaczę jak reszta :)

      Usuń
  5. Jestem pod wrażeniem Twojego planu! :) Ja też w tym roku chce intensywnie stosować wcierki, ale nie tyle dla porostu, co dla zagęszczenia. Trzymać za Ciebie i Twoje postanowienia kciuków nie muszę, bo czytam Cię już na tyle długo, ze wiem, jak uparta i zawzieta z Ciebie bestia. :D Trzymam więc kciuki za Twój skalp, żeby zaskoczył Cię jak najlepszymi wynikami! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :)

      Tak sobie myślę, że jeśli włosy będą rosły szybko a ja będę robiła średnie podcięcia (2 cm) zamiast dużych (5 cm) to może uda mi się zbliżyć znacząco do celu w tym roku...? :)

      Usuń
  6. Chyba ponownie sięgnę za niedługo po Jantar, albo Rzepę.
    Obie wcierki mnie nie zawiodły :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Henri, życzę powodzenia.
    Mnie ostatnio bardzo w kwestii porostu włosów zaskoczyło działanie wcierki z rzepą, od Joanny. Dobrze, że masz ją w zestawieniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ją bardzo lubię, to jedyny tego typu specyfik, do którego wracam. Mimo okropnego smrodu ;)

      Usuń
  8. Przypomniało mi się, że mam gdzieś w szafie ten tonik babuszkowy... Dajesz czadu z wcierkami :) jestem ciekawa Twoich efektów po kofeinie, sama też się do niej przymierzam. Póki co mam dobre doświadczenie z kawą.

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię kofeinę :) Dodaję ją do różnych wcierek. Kawową również nie pogardzę. Miałam 6 z Twojej listy i pozostałe 2 toniki Agafii.

    OdpowiedzUsuń
  10. Matko, jakie dalekosiężne plany! :) Używałam kiedyś ampułek Radical, kupowałam je, gdy jeszcze kosztowały 28 zł za opakowanie i zużyłam ich naprawdę wiele; działanie wspominam bardzo pozytywnie. :) Miałam też jedno opakowanie toniku Babuszki, nie pamiętam, którego... Pachniał jak Coca Cola. :D Joanny Rzepy zużyłam tylko jedną buteleczkę, bo nie mogłam nigdzie stacjonarnie dostać drugiej, a wtedy jeszcze nie wiedziałam, że jest na doz. Miesiąc z kawałeczkiem wcierałam maść końską, włoski akurat podskoczyły przed zmianą kształtu fryzury. :) Seboradin Niger kocham miłością ogromną, bo jako jedyny poradził sobie 1,5 roku temu z masakrycznym wypadaniem. Aktualnie nieprzerwanie od połowy września przyjmuję duże dawki witamin i żelaza, z innych powodów niż włosy, ale myślę, że na nie też jak najbardziej mają one wpływ. ;) Muszę się w końcu zmobilizować i wrócić do wcierania: albo maść albo Seboradin Niger. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serum na porost włosów pachnie jak coca cola :D Cytrynowa! :) Ale jest jeszcze jedno serum Agafii i ono może też tak pachnieć :)

      Usuń
  11. Nr. 1 i 2 też planuję wypróbować. Zobaczymy jak się spiszą :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam wcierkowe (i nie tylko) plany na pół roku dzięki Zielpy. :)

    Tonik Niger mnie podrażnił, w efekcie odstawiłam go szybko, bo wypadało więcej włosów niż przed kuracją. Ale mam całą kurację przeciwko wypadaniu, i będę jej używać od kwietnia do czerwca (no chyba, że tez będzie podrażniać. Możliwe, że nie, bo skora głowy jest w świetnym jak na moje możliwości stanie, i oby tak zostało).

    Poza wcieraniem od 3 tygodniu codziennie szczotkuję włosy i skórę głowy z dzikiem, i myślę, że taki masaż i zdejmowanie sebum ze skóry głowy również wpływa na dobrą kondycję skalpu. Rosną nowe pokolenia bejbików, i każdy jeden mnie cieszy.

    Powodzenia z babuszkowym tonikiem, u mnie wypadł średnio: wprawdzie nie zaszkodził, ale też i nie zrobił nic dobrego.

    Zupełnie nie na temat, Kasia Si znalazła taką maskę http://www.perfumesco.pl/kallos-hair-botox-mask-(w)-maska-do-wlosow-1000ml i pomyślałam, że może Ci się spodobać. Są też ampułki z tej serii (składu nie widziałam, ale wydaje mi się, że takie na długość) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie szczotkowanie w połowie wpływa na włosy bardzo, bardzo, bardzo dobrze. Rozprowadzenie sebum (choć jest go tak mało, że nie widać go w postaci przetłuszczenia nawet przy skórze głowy) sprawia, że włosy są gładkie, błyszczące, śliskie i mięsiste. Ale tylko przez moment, bo później zwłaszcza dolna połowa zaczyna falować a po szczotkowaniu nie daje rady i robi się po prostu puch okropny. Ale w dotyku jest bajecznie.

      Taaaaak! :) Ta maska wyskoczyła mi na bocznym pasku na wizażu. I ma oliwę i jest fajnie... a później ma kokosa :(

      Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Olea Europaea Oil, Cocos Nucifera Oil, Parfum, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Panthenol, Hydrolized Keratin, Soluble Collagen, Sodium Hyaluronate, Citric Acid, Propylene Glycol, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone.

      Gdyby były małe opakowania albo gdybym miała okazję otrzymania odlewki, spróbowałabym. Bo może kokosa nie ma tyle, żeby zaszkodził. (Jak w Biovaxie olejowym.) Ale litra nie kupię, bo mam kurczę litr Keratin z którym nie wiem co zrobić :D

      Usuń
    2. Ja litr Keratin dałam siostrze. Używałam z powodzeniem, a potem rozjaśniłam włosy i zrobiła się za mocno keratynowa. :) Zapomniałam, że Ty kokosa nie lubisz. Łeee... Tyle tych kallosów, ale mi żaden prawie nie pasuje. :(

      PS. Myślę, że szczotkować możesz nie codziennie, tylko przed myciem na przykład :)

      Usuń
  13. O też się może w tym roku zabiorę za Joanne :D Seboradin przeciw wypadaniu właśnie kończę, ale na kolana mnie nie powalił, mam innych ulubieńców ;) A co do prób z kawą/kofeiną to polecam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy tak chwalą kawę! :) Spróbuję, kto wie czy nie w marcu i kwietniu właśnie :) Zobaczę, czy będzie okazja do zakupów z ZSK.

      Usuń
  14. Oj naprawdę zaszalałaś. Ja w tym roku dopiero mam zamiar zacząć z wcierkami, choć najpierw przymierzam się do jantara, choć boję się ziół,bo za ziołowym szamponami moja głowa raczej nie przepada. Oby te wcierki pomogły i nie zaszkodziły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zaszalałam :) Nie kupiłam tylu rzeczy na raz, to tylko lista :)
      Też się bałam Jantaru, ale nie zrobił krzywdy. Ładnie nawilżył skórę, choć nie przyspieszył porostu i nie dał baby hairs.

      Usuń
  15. Na prawdę sporo ich uzbierałaś. Ja właśnie co nieco u siebie naskrobałam o tym liotonie wzmacniającym BA i jak dla mnie brakuje w nim właśnie alkoholu, bo działanie na prawdę ma minimalne, ale fajnie tonizował skórę głowy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadal zaznaczam, że to tylko lista :) Żeby nie było, że uzbierałam je dosłownie w domu :D
      Czytałam!: )

      Usuń
  16. Ja mam jakich aktywator porostu Agafii, zamierzam wkrótce zacząć używać :)

    OdpowiedzUsuń
  17. hej Henri,

    też się zainteresowałaś kofeiną po wpisie na LHC? ;) Wiele razy miałam ją sobie przygotować, ale ostatnio weszłam na forum i przepadłam, właśnie wtarłam kawę we włosy.

    Co do twojej listy to wow, jestem pod wrażeniem. Przypomniałaś mi o Rzepie Joanny, muszę do niej wrócić. To mój hit jeśli idzie o wypadanie włosów. Jak tylko zauważałam więcej włosów w odpływie stosowałam ją przez kilka dni i tak do następnego razu.

    Btw - więcej zdjęć i czekam na nową fryzurę :-)

    pozdrawiam,
    j.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że wpis na LHC mi umknął? Dziewczyny w komentarzach pod poprzednim postem zachęciły mnie do kofeiny.

      Fryzurę planuję w ciągu kilku najbliższych wpisów, ale mam tak rekordowo zawalony czas teraz, że nie obiecuję :)

      Usuń
    2. a widzisz, za to mi umknęły późniejsze komentarze :D

      w związku z tym, że sama pisałaś by ci przypominać o notkach, to przypominam :) ale rozumiem zabieganie, więc czekam cierpliwie.

      j.

      Usuń
  18. you simply shared this useful info. See more Buy GK Hair Serum

    OdpowiedzUsuń
  19. Na nowo podjełam się wcierać Jantar choć wczesniej próbowałam. włosy podrosły ale za to przetluszczał. Jestem dopiero 2 dzień na tej wcierce wiec mam nadzieje że tym razem bedzie duzo lepiej. Rosyjskie wcierki testowałam. Przyrostu włosów nie zauważyłam ale przynajmniej nie przetłuszczały, za to zapach jak dla mnie bardzo ciezki

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz