Odżywki Garnier Ultimate Blends: The Silky Smoother & The Marvellous Transformer

Zanim zaczęłam używać głównie masek zawsze miałam w domu co najmniej jedną odżywkę Garnier Ultra Doux (Naturalna Pielęgnacja). Wersja Awokado i Karite przed zmianą składu była świetna, lubię też tę z olejem arganowym i żurawiną. Żałuję, że Garnier nie wprowadza regularnie w Polsce pozostałych produktów Ultra Doux: masek, serów, olejków, odżywek bez spłukiwania oraz innych linii należących do serii (na przykład bardzo obiecującej miodowej, lub tej z henną i octem z jeżyn). Póki co, możemy je tylko pooglądać na francuskiej stronie albo szukać w sklepach internetowych. Cieszę się, że chociaż niektóre powoli zaczynają się u nas pojawiać.

Choć teraz wolę ciężkie maski, do Garniera mam sentyment. Ucieszyłam się więc, kiedy przyjaciółka przysłała mi z Wielkiej Brytanii dwie odżywki z serii Garnier Ultimate Blends: z olejem arganowym i kameliowym (The Marvellous Transformer) oraz z mleczkiem waniliowym i papają (The Silky Smoother).


Obie butelki mieszczą 400 ml produktu, co dla mnie jest idealnym rozmiarem. Wiem, że większość osób spoza włosomaniaczego kręgu odżywek i masek w ogóle nie używa, ewentualnie raz na kilka myć, więc producenci robią duże opakowania szamponów a małe odżywek. Mnie jednak szampon (400 ml) starcza na trzy miesiące, myję tylko skórę głowy. A odżywka (200 ml) na maksymalnie sześć użyć. (Kiedy włosy „piły” więcej produktów były to tylko cztery użycia, maksymalnie pięć.) Dlatego lubię półlitrowe maski. I pomysł Pantene na produkowanie odżywek (szamponów również) w opakowaniach 400 ml a nawet 750 ml (do kupienia w dużych marketach). Nie jest to marka, której używam, ale sam pomysł jest bardzo dobry. Widziałam też takie wielkie, ekonomiczne opakowania szamponów Timotei.



Wróćmy do dwóch odżywek. Opisy producenta są nieco inne niż na naszych polskich etykietach dostępnych linii Garniera. (Nie widziałam jeszcze opisów polskich odpowiedników tych serii, a wiem, że wersję z olejem arganowym można już kupić. Waniliowej chyba nie ma.) W wersji angielskiej jest więcej kuszących przymiotników. Dużo więcej. Same epitety. Mieszanka olejów jest wyborna, olej arganowy odżywczy, kameliowy uwielbiany przez Japończyków, formuła odżywki bogata, zapach egzotyczny, blask włosów (jakich? Nawilżonych oczywiście.) lśniący. Opis użycia produktu to cały pielęgnacyjny rytuał. W założeniu odżywka z wanilią ma wygładzać włosy i zmiękczać je aż po końce, jest stworzona specjalnie dla włosów średniej długości z rozdwajającymi się końcami. Wersja arganowa, dedykowana włosom suchym, szorstkim i matowym ma im dodawać blasku (lśniącego :)) i sprężystości.




Zdjęcia można otworzyć w nowej karcie i powiększyć, żeby przeczytać opisy oraz składy.

Jest pięknie, obiecująco… i tylko składy niestety nie zapowiadają nawilżenia czy odżywienia. Tytułowe ekstrakty i oleje w obu wersjach znajdują się nisko na liście. Jasne, że nadal mogą zadziałać (na tej samej zasadzie, na której olej kokosowy w masce może włosy spuszyć, chociaż wydawałoby się że oleje i ekstrakty stanowią tak nikły procent składu, że są tam tylko dla zasady. Szkodliwy efekt, taki jak kokosowy puch, widzimy od razu. Warto więc wierzyć, że pozytywny, na przykład trwałe wygładzenie czy wzmocnienie, też się z czasem pojawi.) ale te odżywki nie są bogatymi, typowo odżywczymi produktami. Wersja arganowa zawiera dość ciekawy emulgator zamiast alkoholu tłuszczowego tuż po wodzie, który ma sprawiać, że włosy są aksamitnie gładkie (źródło). Ma też wysuszający alkohol izopropylowy ale tak nisko, że nawet ja się go nie obawiałam.
Ciekawe, czy polskie składy się różnią.

Obie odżywki bardzo intensywnie pachną. Słodko, ładnie. Zapach zostaje na włosach bardzo długo, nawet po kolejnym myciu z użyciem innych produktów. Niby nie są gęste, ale nie wsiąkają we włosy ani trochę, chociaż tego się w pierwszej chwili obawiałam. Są wyjątkowo śliskie (bardziej niż jakiekolwiek znane mi maski czy odżywki) a dzięki temu wydajne. Ta niespotykana śliskość przechodzi na włosy. Po spłukaniu ich i zebraniu na mokro w kucyk nie czułam pod palcami pasm ani pojedynczych włosów, tylko gładką jak szkło powierzchnię. Nawet końcówki były śliskie i idealnie wygładzone, chociaż niekiedy, w gorszych momentach, nawet gdy włosy są mokre czuję, że końcówki są szorstkie.

Efekty pozytywnie mnie zaskoczyły. Obie odżywki działają tak samo, sprawiając, że włosy są gładkie wizualnie a w dotyku tak śliskie, jakby ich porowatość była wyraźnie niższa. Moje stare, suche końcówki również są gładkie, ledwo czuję różnicę w porównaniu do reszty włosów. Jeśli więc chodzi o szybki efekt wizualny, odżywki się sprawdzają. Do tego pięknie pachną, więc wieczór z którąkolwiek z nich jest bardzo przyjemny ;) Używając ich powinnyśmy jednak pamiętać o tym, że to raczej produkty typowo poprawiające wygląd włosów i trudno oczekiwać od nich nawilżenia czy trwałego wygładzenia lub wzmocnienia pasm. Olejów jest w tych odżywkach jednak za mało.

Gdybym miała stały dostęp do odżywek Ultimate Blends sądzę, że od czasu do czasu bym do nich wracała. Odkąd znalazłam produkty typowo odżywcze, lubię czasem użyć czegoś tylko dla efektu wizualnego, zapachu, albo jednego i drugiego i te dwie odżywki mogłyby być właśnie takimi kosmetykami.

Używałyście innych produktów Garniera z serii niedostępnych w Polsce? A może macie już arganową odżywkę? Jak wygląda jej skład w porównaniu do wersji angielskiej?

P.S. Kiedy dostałam te odżywki, były jeszcze u nas niedostępne. Zanim zaczęłam ich używać i napisałam recenzję, Garnier je wprowadził.
W dzień w którym opublikowałam post o dziewięciu maskach Biovax dowiedziałam się, że jest nowa, złota. Dziesiąta. Tak się kończy gromadzenie zapasów. Jak dobrze, że już ich nie mam! :)

Komentarze

  1. Nie widziałam jeszcze tych odżywek u mnie w sklepach. Jeśli tylko zobaczę którąś z nich od razu ją kupie ponieważ lubie kosmetyki z Garniera ☺

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie widziałam ich jeszcze, ale jak spotkam to się skuszę :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Tę z arganem pewnie kupię do emulgowania oleju, czy są u nas duże opakowania? Garnier AiK to moja emulgująca ulubienica :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na 99% nie ma :( Bzdurne to jest. Europa Wschodnia wiecznie ignorowana. :D

      Usuń
    2. Ciekawe, czy u Czechów albo Niemców będą, zrobiłabym hurtowe zakupy kiedyś przy okazji.

      Usuń
    3. Nie znalazłam żadnych zdjęć i wpisów z butelkami 400 ml. :( Co ciekawe, znalazłam inną angielską wersję, "Natural Beauty" i "vanilla milk & papaya pulp", czyli trochę inaczej. Nie wiem już co, gdzie i jak jest sprzedawane.

      Usuń
  4. Mam odżywkę z arganem i olejem kameliowym(kupiłam we Włoszech, skład jest identyczny)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że na razie nie są dostępne u nas, bo chętnie przetestowałabym te odżywki. Również myślę, że duże opakowania to super sprawa! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie widziałam ich jeszcze u nas, ale fajnie że je wprowadzili bo tak to tylko byś mi ochoty narobiła na nie ;) Ta arganowa mnie kusi, zapachem i wszystkim chyba ;D Lubię odżywki Garnier także powinno być ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie widziałam nigdzie tych odżywek, ale raczej bym się nie skusiła-używam tylko bogatych masek lub balsamów, moje włosy tego potrzebują. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdzie jeszcze ich nie spotkałam, ale wydają się ciekawe i chętnie bym ich użyła :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mam tą z arganem
    i olejkiem kameliowymi jest świetna ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. A do mnie dzisiaj pomachała w Biedronce Garnier "Przeciw twardej wodzie" ;) Używałaś jej może? Albo coś o niej słyszałaś? Bo komentarze na Wizażu strasznie negatywne..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiedziałam, że istnieje! Schauma miała jakiś czas temu szampon i odżywkę niwelujące efekt twardej wody.

      Usuń
    2. To dam Ci znać, jak się spisuje :* Może to byłaby dla Ciebie alternatywa chelatowania?
      Jak już o chelatowaniu mowa- w szamponie Johnson's Baby fioletowym już nie ma Tetrasodium EDTA, ale jest w Biovaxowych szamponach. Kupiłam do włosów blond. Jest bez SLES- może u Ciebie się sprawdzi?

      Usuń
    3. W pierwszej chwili pomyślałam właśnie o tym, że skoro jakoś ma niewlować efekty twardej wody, to może to jest chelatowanie? Byłoby super, gdyby odżywka tak działała.
      Ooo! Zmienili skład! Niespodzianka.
      A Biovaxy to jest pomysł! Nie mają siarczanów, może by się sprawdziły? Byłoby super.

      Usuń
    4. Ale Garnier nie ma Tetrasodium EDTA, tylko kwas cytrynowy. Chociaż może? Przy mojej twardości wody już za tydzień powinnam mieć końcówki do chelatowania, więc dam znać.
      Nawet wpadłam na pomysł, żeby jak już przetestuję oddzielnie szampon i odżywkę, łączyć je ze sobą, żeby wzmocnić i wydłużyć efekt, ale zobaczymy ;>
      Powiem Ci, że L'Biotica pozytywnie mnie zaskoczyła dodając Tetrasodium EDTA do szamponu. Panie i panowie- chelatowanie wchodzi na salony! :D

      Usuń
  11. też wolę większe opakowania odżywek, bo kupię takiego małego przykładowego Garniera 200ml nałożę max do 8 myć i butelka już pusta :/ dobre to jak odżywka do kitu, ale przy lepszych jest to denerwująca sprawa.
    a co do Garnierów niedostępnych w Pl to użwałam kakaowego, może teraz jest wprowadzony, ale nie wiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Z ciekawości wypróbowałabym obie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Z chęcią przetestowałabym tylko ze względu na zapach :)

    OdpowiedzUsuń
  14. No właśnie, zanim dowiedziałam się o wersji z awokado, skład był już zmieniony i odżywka nie dla mnie :/ U nas raczej nie będzie większych opakowań, ale to wynika w dużej części z popytu. W USA odżywki w opakowaniach 400-500 ml to norma, jest też kilka litrowych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, a u nas duże są tylko Pantene, Syoss, Wella, na szczęście Biovax... Coś jeszcze w drogeriach? Pewnie zapomniałam o innych, ale i tak większość to 200 ml.

      Usuń
    2. Timotei, Romantic, Mrs. Potters, Dramers, Isana.

      Usuń
  15. u mnie w sklepie widziałam wersję z olejkiem arganowym i kameliowym, ale w małej, standardowej butelce. na razie mam czerwoną z żurawią, ale może skuszę się na próbę i na tą z kameliowym :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam tą z olejkiem arganowym i jestem z niej bardzo zadowolona, w dodatku ślicznie pachnie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. A jak Ci się sprawdza Biovax NutriQuick z keratyną? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie używałam :-) Na razie odpuszczam proteiny bo mam problem z nawilżeniem :-)

      Usuń
    2. No tak, w sumie powinnam się domyślić ;) Ale to nie koniec dalszy męczenia :D Zaczęłam się bawić w koczki-ślimaczki i podkreślanie loków (dzięki Tobie <3). Stąd moje proste i szybciutkie pytanie ;) Jakie maski/ odżywki najbardziej podkreślają/ trzymają Ci skręt albo przeproteinowują?

      Usuń
    3. Po oczyszczaniu prawie 3 tygodnie (!!) zajął mi powrót do poprzedniego stanu włosów. A to nawet nie był SLES! Rany Julek. Muszę serio uważać z oczyszczaniem... Uaktualniłam niedawny wpis o nim, i zapiszę sobie to też w styczniowej pielęgnacji. A dobrze zrobiło się jak odstawiłam nawet tę minimalną ilość protein w odżywce Nivea Intense Repair i masce Biovax Latte. Nie traktowałam ich jako proteinowych, ale na wrażliwych włosach jednak działają.

      A moje stuprocentowe podkreślacze skrętu i sprawcy przeproteinowania przy użyciu solo to:
      1. jajeczna maska Babuszki Agafii. Niepozorna, a ma siłę!
      2. Biovax Keratyna + Jedwab. Nigdy nie zapomnę moich włosów dzień przed ślubem. Terapia szokowa.
      3. Niebieskie laminowanie Marion. Tak mocne jak Biovax.
      4. dodatek hydrolizowanej keratyny do dowolnej maski. Na moje 40 ml maski, 7 kropel keratyny to już jest typowe siano tuż po wyschnięciu. Ale mega fale po koczku! :3

      Usuń
    4. Dziękuję! <3 Uwielbiam to, jak wyczerpująco odpisujesz czytelnikom <3 To "biere się" do uaktualniania chciej-listy ;)

      Usuń
    5. A Kallos Keratin? ;)

      Usuń
    6. A prawda! Kallos Keratin też. Używałam jej dużo, dużo mniej niż reszty (dlatego zapomniałam ;))) ale przeproteinowanie było, czyli jest i potencjał do fal :)

      Usuń
    7. Ufff ;) To dobrze, bo Biovaxy i zakupy w ZSK na razie poza moim finansowym zasięgiem :D

      Usuń
  18. A w porównaniu do maski oliwkowej Ziaja jak wypadają? Bo jeśli podobnie to bardzo chętnie zakupię. Ostatnio wpadają mi w ręce same zbyt lekkie lub puszące mi włosy mazidła. A moje włosy lubią cięższe produkty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mniej więcej ten sam efekt. :) Są bardzo rzadkie i sprawiają wrażenie lekkich w dzialaniu, ale nie jest tak :D

      Usuń
    2. Szukałam, nigdzie nie ma. Sprawdzę jeszcze Hebe a jeśli i tam nie będzie to pozostaje troszkę poczekać.

      Usuń
  19. O matko narobiłaś mi ochoty, będę się za nimi rozglądać. Chyba odpuszcze sobie chwilowi blogosfere, bo na włosy nie mam już ani złotówki. Włosomaniactwo pustoszy portfele nastolatek. Ja niestety mam włosy ledwo za ramiona i po moich kosmetykach w ogóle nie widać, że ich używam. Nigdy więcej kupowania pół litrowych masek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będę prezydentem, to wprowadzę saszetki i próbki wszystkiego ;) Jak fajnie jak można wydać 2 złote na saszetkę, a nie choćby 10 zł na całe opakowanie. Bo i pieniędzy szkoda i nie ma co robić z litrami tego, co się nie sprawdza. Ileż można nogi golić w końcu? :D A i przy tym odżywek niewiele schodzi :D

      Usuń
    2. Henri na prezydenta! Jak dla mnie super sa te saszetki agafii-po 100ml to akurat super ilosc zeby przerestowac szampon czy odzywke- zwlaszcza w cenie kolo5zl. Wszystkie kosmetyki tak powinny byc dostepne

      Usuń
  20. uprzejmie podrzucam rossmannowe planowane nowości :)
    http://www.rossnet.pl/Produkty?s=&category=1836&type=soon&brand=&price_from=&price_to=&loyal=&sort=&perpage=56&pageId=1
    pozdrawiam ;) monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O mamuniu! Biovax! <3 Jakie cuda! Dziękuję!! :)

      Usuń
    2. Biovax Glamour xD Nie kupię tego ale jeśli w końcu uda mi się dostać Batiste Original (a nie Batiste z jakimś dziwnym smrodkiem) to będę wdzięczna =)

      Usuń
    3. To z nazwą ciekawe. Chyba pomysł Rossmanna...? Dziwne, że tak można. Może coś się zmieniło, ale na moich opakowaniach maski Gold słowo "Glamour" nie pada.
      O, czyli szaleństwo suchych szamponów Cię dopadło? :D

      Usuń
    4. Mam grzywkę i przetłuszczające się czoło, mam więc i suchy szampon. A tak normalnie to wolę włosy po prostu umyć niż je ratować suchym szamponem.
      Mam problem bo potrzebuję nową maskę albo odżywkę do włosów ale na żadną nie mam ochoty. Zawsze miałam w kolejce coś co chcę kupić, a teraz nic, zero, null pustka. Te Biovaxy mnie zupełnie nie kuszą, obejrzałam kilka razy półki z włosowymi mazidłami w Rossmannie i Tesco i też nic. A jak coś mnie zaczyna kusić, to patrzę w skład - i też nic =D

      Usuń
  21. Na wersję z wanilią i papają chętnie bym się skusiła :) Ale w Arabii takich odżywek brak </3

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie widziałam ich jeszcze, ale jak tylko gdzieś zobaczę chętnie wypróbuje:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Widziałam wczoraj w rossmannie szampon Garnier Ultra Doux z oliwkami arganowym i kameliowym. Na odżywki niestety nie zwróciłam uwagi, ale może arganowo-kameliowa też już jest dostępna, do pary z szamponem :-) Karolka

    OdpowiedzUsuń
  24. you simply shared this useful info. See more Buy GK Hair Serum

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz