Magia szczotkowania włosów

Zanim odkryłam falowany potencjał moich włosów, szczotkowałam je nie do końca zdając sobie sprawę z tego, że wyglądały po spotkaniu z włosiem dzika gorzej. Ale w dotyku były takie gładkie! Później nastała era podkreślania fal (która z resztą trwa nadal, mam tylko chwilę przerwy na rzecz nawilżenia włosów) i ze szczotkowania zrezygnowałam. Zauważyłam, że po takim zabiegu moje włosy faktycznie puszyły się bardziej niż na co dzień. (Nieśmiało dodam, że i to napuszenie, które do niedawna było dla moich włosów charakterystyczne, dzięki odpowiedniej pielęgnacji powoli znika.)

Akceptuję swoje fale i staram się je podkreślać, ale do tego potrzebuję protein. Poza maską Kallos Keratin używaną w zeszłym miesiącu (zaskoczyła mnie, myślałam, że nie zadziała jak typowy zastrzyk protein) z protein zrezygnowałam w grudniu i styczniu, żeby nawilżyć włosy tak dobrze, jak się da. Zwłaszcza po niedawnym oczyszczaniu. Już po krótkim czasie stosowania nowej pielęgnacji (czyli po pierwsze stałej a po drugie prostej) włosy zrobiły się gładsze i bardziej dociążone. Za to fale bez protein i bez koczka nie wychodzą. Nie robię ostatnio na noc typowego dość ciasnego koka na czubku głowy, bo bez dodatku protein w pielęgnacji i przy mocnym nawilżeniu nie tworzy trwałych i wyraźnych fal a tylko odgniecenia; jedynie wierzchnia warstwa krótszych, lżejszych włosów zachowuje po rozpuszczeniu skręt, ale daje to klasyczny efekt puchu, z dość prostymi włosami w tle (przykład: październikowa aktualizacja długości.) Dlatego na noc, zwłaszcza tę tuż po myciu, kiedy włosy potrzebują odpowiedniego traktowania żeby do rana jak najlepiej się wygładzić, wybieram ostatnio kucyk. 

Niedawno Dorota wspomniała na facebooku o szczotkowaniu. Początkowo uznałam, że to nadal nie jest dla mnie, przecież skończę z puchem, będzie tak źle, że ukaże się różnica między zdrowymi włosami a starymi końcówkami tak, jak na jednym z listopadowych zdjęć, do którego specjalnie wyszczotkowałam włosy i założyłam jasny sweter. Ale wracałam myślami do szczotki z włosia dzika. Kilka dni temu, dzień po myciu włosów, postanowiłam spróbować je wyszczotkować. W końcu nie miałam nic do stracenia, mogłam co najwyżej być zmuszona do oglądania starych, rzadszych końców, wyraźnie odcinających się od górnych partii włosów do czasu kolejnego mycia.

Po kilku przesunięciach szczotką Khaja (piękna, klasyczna Helena) po pierwszej połowie włosów zauważyłam, że pasma są jednolite. Nie mam problemu ze strączkującymi się włosami, jest neutralnie, ale szczotka sprawia, że są sypkie i tworzą jednolitą taflę. Nie gładką, bo mam wysokoporowate fale ;) Ale jednolitą. W dotyku włosy nadal są gładkie, aż śliskie (zasługa maski Biovax Gold, która uratowała mnie po oczyszczaniu) a wizualnie... niespodzianka stulecia. Mniej spuszone niż druga połowa, jeszcze przed szczotkowaniem. U mnie wierzchnia warstwa krótszych włosów zawsze lekko odstaje, po prostu kręcą się bardziej. (Stąd też kiepski efekt na zdjęciach, obiektyw wyraźnie łapie tę warstwę.) A po koczku bez protein, jak już wspominałam, wygląda to wyjątkowo niekorzystnie. Po wyszczotkowaniu te najstarsze baby hairs były znacznie bardziej zdyscyplinowane. To wielki sukces! Trzecim pozytywnym zaskoczeniem był dla mnie wygląd końcówek. Końce po grudniowym, większym podcięciu wyglądają na co dzień dużo lepiej, ale nadal zostało mi około 14 cm starych włosów do ścięcia i obawiałam się, że to po szczotkowaniu stanie się to widoczne, tak jak w listopadzie. Zwłaszcza bez protein, które pięknie wypełniały końcówki, zagęszczając je wizualnie. Jednak po szczotkowaniu końce nie odcinały się wyraźnie od reszty włosów, granica była niedostrzegalna. Najwidoczniej odpowiednie nawilżenie włosów sprawia, że szczotkowanie przynosi mi dobre efekty, zamiast złych. I to jak dobre! Mam trzy powody do radości: włosy są jednolite i gładkie, mniej spuszone, a końcówki wyglądają lepiej :)

Oto i zdjęcia. Pierwsze kilka zrobiliśmy przy sztucznym świetle (ale bez lampy). Odcień pasm nie jest naturalny (a oświetlenie uwidacznia wyraźnie słabszą kondycję dolnej, starszej części włosów), ale widać to, co w kontekście dzisiejszego wpisu jest najważniejsze.

Najpierw włosy bez szczotkowania. Umyłam je dzień wcześniej i spałam w kucyku z kilkoma gumkami więc widać odgniecenia, ale przy tak intensywnym nawilżeniu (które cieszy mnie jak mało co :) Wreszcie się udało!) i bez protein, po koczku zrobionym tuż po wyschnięciu wyglądają jeszcze gorzej, zamiast tworzyć wyraźne fale. Dlatego, jak wspominałam, moją fryzurą na noc (zwłaszcza tę bezpośrednio po myciu) jest ostatnio kucyk.
Zdjęcie wieczorne, po całym dniu w koczku zrobionym nad karkiem.


W trakcie. Widać, która połowa jest wyszczotkowana, prawda? ;) Na żywo różnica jest jeszcze większa. Można ją też wyczuć. Szczotkowanie sprawia, że włosy są bardziej miękkie a jednocześnie bardziej śliskie.


Tuż po szczotkowaniu. Wydaje się, że włosy tracą nieco blasku, bo nie ma tylu załamań i fal, które odbijałyby światło, ale na żywo jest odwrotnie, gładsza powierzchnia błyszczy silniej. (Oby niedługo udało mi się zrobić zdjęcia w środku dnia :)) Tak wygląda tafla w wykonaniu moich włosów ;) Nie idealnie gładka, ale jednolita. Odgniecenia są też mniej wyraźne.
Tak jak wspominałam, spodziewałam się tego, że końcówki się spuszą i będą wyglądały na rzadsze niż są. A jest... odwrotnie! :) Dopasowana pielęgnacja przynosi naprawdę niesamowite efekty, również takie mniej oczywiste.


To też włosy po szczotkowaniu, ale i po trzech godzinach w koczku. Na zdjęciach różnica nie jest wyraźna (poniższe zdjęcie przypomina pierwsze), ale na żywo można ją dostrzec i poczuć. Włosy są gładsze, bardziej jednolite i mniej postrączkowane niż wtedy, kiedy spinam je tuż po rozpuszczeniu z nocnej fryzury, zrobionej z kolei zaraz po wyschnięciu pasm. Innymi słowy, oba zdjęcia przedstawiają włosy rozpuszczone z koczka, ale na pierwszym od momentu mycia do momentu jego wykonania nie były szczotkowane. Na drugim tak. Po związaniu w koczek wyszczotkowane włosy zmieniają nieco wygląd, nie są już tak sypkie i jednolite, ale nie wracają też do stanu sprzed użycia szczotki. To coś pomiędzy.


Mam jeszcze kilka zdjęć wykonanych zaraz po szczotkowaniu włosów. Choć nie przedstawiają całości, są robione w świetle dziennym. Niezbity dowód na gładkość :)






Po długiej, długiej przerwie wróciłam do szczotkowania włosów. Oczywiście zrezygnuję z niego kiedy będę poskreślała fale i po szczotkę będę sięgała w dni "proste". Swoją drogą, jestem ciekawa jak będą się zachowywały fale podkreślone koczkiem i proteinami przy mojej nowej, prostej pielęgnacji. Póki co cieszę się wygładzeniem i nawilżeniem pasm i nie planuję powrotu do częstych zabiegów proteinowych. Zwłaszcza, że szczotkowanie zapewnia mi zadowalający efekt wizualny przy prostej wersji włosów :)

Kilka szczegółów technicznych: szczotkuję włosy co najmniej dzień po myciu, czyli od momentu mycia (popołudnie/wieczór) aż do pójścia spać przeczesuję je jedynie palcami. Przez noc się wygładzają (dzięki kucykowi z kilkoma gumkami. Do koczka wrócę kiedy znów zacznę używać protein, co w połączeniu da mi fale.) i następnego dnia mogę je szczotkować. Sięgam po szczotkę kiedy już dokładnie rozczeszę włosy palcami. Szczotka z włosia dzika nie służy do rozczesywania splątanych włosów a właśnie do szczotkowania, czyli wygładzania ich i rozprowadzania naturalnego sebum na całej długości. To właśnie dlatego słynna babcina metoda opiera się o sto przesunięć szczotką po włosach dziennie. Choć mnie do wygładzenia wystarcza samo naturalne włosie i staram się nie zaczynać od skóry głowy, żeby nie sprawiać, że sebum staje się widoczne. (Dłuższe szczotkowanie potrafi nadmiernie wygładzić i obciążyć moje włosy nawet pod koniec pierwszego dnia po myciu. Przy odpowiednim szczotkowaniu zostają świeże tak, jak bez niego, czyli dwa dni.)

Sięgam po szczotkę z naturalnego włosia dopiero od kilku dni, ale mam nadzieję, że będę mogła z nią zostać na długo. To niesamowite jak całkowicie zmieniły się efekty wizualne, które uzyskuję na włosach po jej użyciu. Wystarczyło je intensywnie nawilżyć a już – pomimo falowanej struktury i wysokiej porowatości – zamiast wyglądać gorzej, po szczotkowaniu wyglądają lepiej! :) Hurra!

Jak wyglądają Wasze układy ze szczotką z naturalnego włosia?

Komentarze

  1. Jest moc! <3 Piękne ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie używałam szczotki z naturalnego włosia =) Za to regularnie rozczesuję moje fale szczotką TT, potem wystarczy im chwila w koczku/ warkoczu i wyglądają pięknie. Kluczową sprawą u mnie jest to, że nie mam włosów zbyt dużo i po stylizacji w fale, kiedy się lekko strączkują, robi się ich strasznie mało i fryzura wygląda baaardzo mizernie. Dlatego wolę dodać moim włosom objętości przez szczotkowanie niż bawić się w klasyczną stylizację z żelem i ugniataniem, po której i owszem, mam piękne fale, ale jest ich 5 na krzyż i wygląda to bardzo marnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja z TT zrezygnowałam. Coś mi jednak nie pasuje.

      Usuń
  3. Ja niestety nigdy nie miałam szczotki z naturalnego włosia. Świetne efekty. jestem pod wrażeniem jak analizujesz swoje włosy:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przemyślenia w wolnym czasie :D I dużo zapisywania ;)

      Usuń
  4. Nabyłam taką szczotkę prawie pol roku temu, uwazam to za swoetny zakup, wloski dzięki niej są właśnie gładsze i zwiększyl sie ich blask :)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie mam szczotki z naturalnego włosia... ale za to mam TT i jestem z niego mega zadowolona:) MARZĘ O TAKIEJ DŁUGOŚCI WŁOÓŚW JAK TWOJA!

    OdpowiedzUsuń
  6. Boże jak ja ci zazdroszcze tych włosów... :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki szczotce z naturalnego włosia moje włosy są bardzo gładkie używam jej dosyć długo i bardzo ją lubię chodź początki z nią były trudne bo puszyła mi włosy ale teraz jest świetna i po rozczesaniu włosów szczotką naturalną przeczesuje włosy jeszcze TT wtedy wyglądają najlepiej :-) piękne masz włosy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja właśnie wczoraj wyciągnęłam z szafy swoją szczotkę z dzika. kupiłam pare miesięcy temu i po kilkukrotnym użyciu wściekła walnęłam ją kąt. teraz próbuje na nowo się z nią polubić. chyba jest nieco lepiej, ale nie wiem co z tego wyjdzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że mnie na początku też ciężko było się z nią polubić. W porównaniu do plastikowych szczotek, dzik nie chciał wejść we włosy, sunął po powierzchni zamiast przeczesywać.

      Usuń
  9. Włosy tak się zmieniły odkąd po raz pierwszy weszłam na tego bloga *.* szok :D Też czasem używam szczoty z dzika na drugi dzień, pomaga mi to dodać objętości przy nasadzie, a na spuszone końce kropla serum + kok i nie jest źle.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kallos Keratin coraz bardziej mnie interesuje i chyba powinnam się rozejrzeć za jakąś odlewką od kogoś :) nie mam cierpliwości do kupowania litrowego baniaka, wiedząc, że moje wybredne włosie może potraktować tę maskę jak "tylko" dobrą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.s ja wciąż czekam na post o tym, jak Ci się udało zmajstrować te loki na głowie:
      http://1.bp.blogspot.com/-wXNmGwlPhKs/U5NtFKZF03I/AAAAAAAAEno/m5eShJPo-II/s1600/13.+LOKI+PO+MINI+KOCZKACH+11.06.11+signed.jpg
      widzę po linku, iż to loki po mini koczkach, ale dokładniejsza instrukcja obsługi by się przydała! :)

      Usuń
    2. Ja jak najbardziej służę odlewką bo w swoim litrze chyba będę się kąpać :D

      A wiesz, że ten post jest juz napisany i gotowy? :D Czeka w kolejce. Zapiszę sobie, żeby wstawić go wcześniej niż "kiedyś" :D

      Usuń
    3. W takim razie wnioskuję o przyspieszenie publikacji posta, bo ja czekam :) na pewno nie tylko ja :D

      Przejrzę zapasy i może się do Ciebie wieczorem odezwę :) może się dogadamy :D

      Usuń
    4. Wpisałam na listę "na teraz" ;-)

      Usuń
    5. Aha! Ja absolutnie nic nie chcę! :-) Dobrze mi z Nivea i Biovaxami a od kiedy uzywam masek co 2 mycie a nie co kazde musze pilnować dat ważności :-D

      Usuń
  11. Wow naprawdę szczotkowanie pomogło! Coś tak czuję, ze wkrótce nas wszystkich zaskowyczysz wyglądem swoich włosów :).
    U mnie kok daje dziwny efekt raz prostuje włosy, a jednocześnie kręci je, ale na swój własny sposób :). Oczywiście o ile są proteiny. Na co dzień kok + szczotka = objętość i wygładzenie. Jestem ciekawa tej nowe, prostej pielęgnacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje, że wreszcie trafiłam. Że i nowa pielęgnacja i szczotkowanie pomogą.
      O pielęgnacji na pewno będzie post, tylko muszę jeszcze sprawdzić jedną rzecz związaną z maskami i poczekać czy to na dłuższą metę się sprawdzi, czy za miesiąc wrócę do puchu i suchości. Oby nie! :)

      Usuń
  12. Faktycznie widać różnice. A co do gładkości włosów po dziczku, to muszę się zgodzić, jest nieziemska :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Mialam szczotke z dzika:) kupilam pod wplywem lektury bloga Aliny Rose. Mialam pewien okres eksperymentow z czesaniem na sucho i szczotkowaniem wlasnie, ale nie wygladalo to zbyt dobrze. Moje wlosy wygladaja lepiej bez czesania na sucho. Jesli mam ochote zrobic sie na bardziej prosto-falowano stylizuje je metoda Aliny wlasnie, zwiazuje w koczki-slimaczki gdy juz nieco podeschna i nie nakladam wtedy stylizatora, albo bardzo malo. Odrobine pianki, nieco serum silikonowego na mokre wlosy zamiast leave-in. Wtedy nie musze ich nawet czesac.
    Dociazenie zazwyczaj gwarantuje mi parafina, najlepiej wlosy wygladaly po jednej z moich ulubionych odzywek, Ziaji rycynowej. Niestety juz dawno sie skonczyla, a do polskich kosmetykow nie mam dostepu, wyjawszy paczki od mamy:)
    Pazdrawiam, Paulownia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam kilka razy w różnych miejscach, że ta rycynowa Ziaja pięknie dociąża :)

      Usuń
  14. Tez pod wplywem wpisu Doroty zaczelam szczotkowac :) plus do blasku,puszystosci, wygladzenia. Mam khaje natalia i do tego stopnia spodobal mi sie rezultat ze zamierzam dokupic grzebyk z dzika do torebki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! :) A ja z radości chciałabym ciemną Helenę. Co dwie szczotki to nie jedna :D Ale kurczę, do noszenia w plecaku też by się coś przydało... :>

      Usuń
    2. Wiesz ja myje wlosy codziennie rano i z mokrymi ide do pracy, dopiero jak mi przeschna to na sucho rozczesuje grzebykiem drewnianym. Ale stwierdzilam ze szczotka jeszcze lepiej dziala bo czesze nablyszcza i wygladza-3 w jednym

      Usuń
    3. A mnie się marzy teraz takie ogromne wiosło (paddle brush znaczy, bo w Polsce chyba się nie mówi wiosło tylko szczotka płaska). I kiedyś sobie kupię. Nieprędko, bo mam już 3 dziczki. ;) Będzie w nagrodę za jakąś satysfakcjonującą mnie długość.

      Usuń
    4. O, a ja właśnie myślałam o paddle brush (bo wielkie płaskie szczotki mają tendencję do prostowania włosów, to byłoby dobre wykończenie efektu szczotkowania u mnie) i celowałam w Gorgola. Ale czytałam właśnie Twój wpis, masz Gorgola a jednak chcesz coś innego ;) Czyli Gorgol jest za mały?

      Miałam kiedyś płaską szczotkę właściwie. Na 99% to była ta:

      http://www.hairstore.pl/hercules-sagemann-szczotka-drewniana-typ-9047-siersc-dzika-p177.html

      Kupując ją nie wiedziałam, że będzie mi przeszkadzała gumowa baza. I że przy tej konkretnej szczotce odpadną dość szybko kulki i plastik będzie drapał. I że ja w ogóle nie chcę plastiku tylko 100% dzika. Dlatego teraz szukam czegoś na drewnie i bez nylonowego rozczesywacza. Zdarzają się takie szczotki na allegro. Wyglądają topornie, ale może kiedyś zaryzykuję. (A ten Hercules był piękny. Częściowo nadal jest, wstawiłam w ramkę lusterko i mam takie bajkowe lusterko z rączką ;)) Odkąd znalazłam firmę Gorgol myślałam o nich. Dlatego potrzebuję wiedzy i Twojej opinii: czemu chcesz coś bardziej "paddle" niż Gorgol? :)

      Ale druga Helena też mi się marzy. Na ciemnym drewnie tym razem. Bo przecież jak się jednej coś stanie to co ja zrobię? :D Albo jak (odpukać w niemalowane drewno) zamkną sklep?

      Usuń
    5. Gorgole są malutkie. Nazywają się XL i są tycie, jak dla dzieci. To wystarczy, żeby skutecznie uczesać włosy, ale pierwszym odruchem po rozpakowaniu jest... rozczarowanie.

      Moja szczotka jest bardzo, bardzo dobra. Powierzchnia z osadzonym włosiem jest wyprofilowana (bo mam też mniejszą, płaską). To wiosło to ewidentna fanaberia. Ale też bardzo, bardzo rzadko kupuję coś drogiego do włosów. Czasem można.

      Tutaj widać dobrze wielkość gorgolka, stoi przy butelce 100 ml z Rossmana

      http://4.bp.blogspot.com/-uALLUm-_wco/Uvh0rqA6kWI/AAAAAAAABhg/S1zTMX-YqXo/s1600/szampon+z+rokitnikiem.png

      Taka opisywana jako duża szczotka gorgol ma 24 cm długości, ale tylko 8 szerokości. http://13perfumy13.com/pl/szczotka-do-wlosow-bardzo-duza-prostokatna-z-dzika-gorgol-15-18-130.html#op1

      Z drugiej strony, szczotka którą upatrzyłam sobie ma 3,5 cala - czyli niecałe 9 cm. Czy warto tyle płacić (20 dolarów wobec 40 złotych za polską szczotkę) za niecały centymetr? Chyba nie. ;) Dobrze, że jeszcze długo mi zajmie zapuszczanie, będzie dużo czasu do namysłu ;)

      Khaja też mnie kusi :)

      Usuń
    6. O nie... Przecież one są tak małe, że to aż zabawne... Dosłownie ponad 2x mniejsze, niż myślałam.

      Usuń
    7. Małe. Ale ta oliwna jest też zadziwiająco.. ciężka. A mimo to dobrze leży w moim wielkim łapsku. Zagadka. Też chcę teraz duuuuuuużą.

      Usuń
    8. A ja mam tak samo duże dłonie jak mój mąż (wzrostu ponad 2 metry i słusznej budowy). Gorgol odpada, zgubiłabym go na dłoni własnej :D

      Usuń
    9. Nie są to piękne, subtelne kobiece dłonie, ale pomagają przy zaplataniu skomplikowanych fryzur :D :D

      Usuń
    10. Wiem o czym mówisz. Sądzę, że moje dłonie mieszczą się w ten schemat. :) I jakoś daje radę ten tyci gorgolek.

      Przez Ciebie napaliłam się na wiosło bez poduszki. A chyba takie nie istnieje. :(

      Usuń
    11. Musi istnieć. Tylko czy my je znajdziemy.
      A moze pneumatyczne bazy sa lepszej jakości niz w Herculesie? I nie mamy się czego bac..?

      Usuń
    12. Chyba kupię na początek tańszą z poduszką, kusi mnie ta niby dla mężczyzn, bez rączki. Imieniny w lutym mam, chętnie coś sobie sprawię. ;) i jak nie będzie szczypać, to za jakiś czas zaopatrzę się w wiosło (i będę miała 5 szczotek, bo jestem dziwna).

      Usuń
  15. Mój ulubiony rodzaj postu, bo ze zdjęciami :) To już kolejny wpis, w którym czytam o magicznej mocy szczotki z dzika. Czuję się mocno zachęcona do zakupu. Używałam TT i pięknie masowała skalp. Niestety, przesuszyła końcówki. Mam nadzieję, że tym razem to będzie "Święty Graal" pielęgnacji.
    Czwarte zdjęcie to moje ulubione :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że od teraz włosy będą wyglądały na tyle dobrze, że będę mogła częściej je pokazywać.

      Usuń
  16. Wydaje mi się, że taka szczotka nie podpasowałaby moim włosom. Mogłyby być za lekkie i spuszone.

    OdpowiedzUsuń
  17. Henri a probowalas stylizacji fal przez wygniatanie na glutka po umyciu? Albo na zel aloesowy albo jakas odzywke bs? Piszesz o proteinach i koczku ale moze sa tez inne metody wydobycia
    Skretu ktore moglyby wydobyc fale? Albo np suszarka z dyfuzorem- bo pamietam jak pisalas o powrocie do suszenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałam stylizacji fal przez zawinięcie włosów w koszulkę, z ciekawości. Tylko bez stylizatorów. Wyglądały tak:

      http://2.bp.blogspot.com/-L_MgJvYbWto/UWBOpylCFtI/AAAAAAAACo4/L33wKH22jxI/s400/20130406_018+signed.jpg

      I nie jest to mój ulubiony efekt na własnych włosach. Wolę większe fale, i takie, które zaczynają się wyżej a nie tylko na końcówkach, więc to, co robię (czyli koczek i proteiny) to właściwie nie tyle podkreślanie naturalnych fal, tylko zamiana ich na większe :D Wykorzystuję generalny potencjał moich włosów do falowania i robię fale z koczka. Z tego samego powodu nie wygniatam włosów. Umocniłabym te niewielkie fale. Po drugie, po prostu nie chcę spędzać czasu na ugniataniu, skoro włosy i tak spinam ;) Koczek robi fale sam :D Dyfuzor wyrzuciłam bo zajmował dużo miejsca. W czasach, kiedy nie wiedziałam do czego służy. (O losie :D)

      Usuń
    2. Rozimiem :) a mleczko pszczele w glicerynie stosowalas? To niby proteina ale swietnie nawilza przy okazji, Ews z wlosownaemigracji wiele razy o niej pisala ze fantastycznie podbija skret i dziala odzywczo na wlosy
      moje ostatnio odkrycie to mieszcanka olej+gliceryna+ porcja glutka lnianego. Ladnie wygladza i nawilza, sprobuj kiedys

      Usuń
    3. Miałam :-) Rok temu sprawdziłam kilka humektantow i mleczko dalo dobre efekty, niedawno kupiłam je znów :-) Na luty zdecydowałam sie na mocznik zeby jeszcze odpoczac od protein ale mleczka niedługo zacznę znow uzywac :-)

      Usuń
  18. Śliczne! Twoje włosy naprawdę duuużo zyskują w świetle! Mam nadzieję, że jak już nadejdzie wiosna, dostaniemy mnóstwo zdjęć z dworu! :D
    Kiedy śpisz w kucyku z kilkoma gumkami, nie robią Ci się odgniecenia w miejscach gumek? Nigdy nie spałam w kucyku, bo mi się to wydaje niepraktyczne (wolę warkocz), ale jestem pewna, że moje włosy złapałyby odgniecenia natychmiast.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robią się, robią. Dlatego na jakiś czas zrezygnowałam z kucyka na rzecz koka nawet jak nie chciałam fal. Ale teraz już sie nie da.
      Odgniecenia najbardziej widać było w marcu:

      http://henri-and-her-hair.blogspot.com/2014/03/marcowa-aktualizacja-dugosci-i.html

      Na zdjęciach z tego posta odgniecenia zniknęły pod falami po całym dniu w koczku :)

      Usuń
  19. Coraz lepiej i lepiej! Bardzo się cieszę w takim razie, że Cię w jakiś tam sposób namówiłam na powrót do dzika. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja mam szczotkę z dzika z Gorgola i bardzo ja sobie chwalę. Na miejscu blogerki przy takiej długości włosów ścięłabym 10 cm na prosto, żeby mieć ładne końce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ścinam powoli, nie chcę ściąć 14 cm (tyle brakuje do zdrowych włosów) na raz. To nic, że włosy są długie, centymetrów długowłosym jest żal tak samo jak dziewczynom z włosami do połowy pleców. Argument "i tak będą długie" nie działa, tak samo można by powiedzieć komuś "zetnij 10 cm, masz i tak krótkie włosy, co z tego, że będą krótsze." ;)
      I dużo bardziej podoba mi sie kształt U, przez lata miałam proste i wrześniowa zmiana kształtu końców to jedna z najfajniejszych rzeczy, jaką zrobiłam :)

      Usuń
  21. straszne siano masz na tej glowie i ciagle tylko usprawiedliwiasz sie, ze to wina zdjec :| zalosne troche

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bzdura ;) Jest masa zdjęć na których włosy wyglądają dobrze. Nie rozumiem po co czepiać się tych gorszych i na nich opierać opinię.

      Usuń
  22. you simply shared this useful info. See more Buy GK Hair Serum

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz