Flexi8 Crimson Joy po raz drugi

Tym razem w pasującym rozmiarze! :) Historię mojego nietrafionego zakupu Flexi Mega podczas Black Friday opisywałam Wam w tym poście. Mega udało mi się zapiąć tylko raz, na największym, najbardziej odstającym od głowy koczku, jaki mam w repertuarze (Lazy Wrap Bun), ale absolutnie nie było to bezpieczne i pewne zapięcie. Flexi odpinało się samo, bo nie było na tyle wypełnione włosami żeby ósemka zaparła się o szpilkę i wiedziałam, że nie będę go nosiła. Dzięki Waszym radom zaczęłam szukać jubilerów i złotników, którzy mogliby zmniejszyć spinkę, jednak żaden nie był w stanie się tego podjąć. Nie znalazłam też na The Long Hair Community osoby chętnej do wymiany (moje Mega za XL, ewentualnie L, albo inny, starszy, limitowany model – Emerald Dream) i ostatecznie sprzedałam Flexi forumowiczce z Wielkiej Brytanii. Było mi przykro kiedy wypuszczałam je z rąk, ale wiedziałam, że zostawianie sobie spinki, na którą mogłabym tylko patrzeć nie ma sensu. A wiem, że ta znajoma (jak wiele dziewczyn na LHC) jest fanką Flexi, będzie je nosiła i je doceni.

Nie licząc na nic wspomniałam na facebookowym profilu LillaRose, że nie trafiłam z rozmiarem (to znaczy mojego nie było w momencie zakupów i zaryzykowałam większy) i żałuję, że na stronie Lilla Rose nie ma już żadnych spinek z limitowanej grudniowej serii Crimson Joy, więc wymiana jest niemożliwa. Odpowiedziała mi konsultantka. (Nie moja. Moja jest losowo wybraną z listy osobą, musiałam przypisać do konta konsultantkę żeby je założyć i zrobić zakupy. Nie mam z nią żadnego kontaktu. Szkoda, bo za chwilę zobaczycie, że konsultantki mogą wiele ;)) Zaoferowała pomoc i w krótkim czasie znalazła rozmiar L a później mój optymalny, XL. Najwidoczniej poza egzemplarzami wystawianymi na oficjalnej stronie, Lilla Rose wysyła spinki konsultantkom i jeśli te się nie sprzedadzą, są wciąż dostępne, tylko trzeba o nie pytać.

Minął ponad miesiąc. Różnica czasu między Polską a USA mocno spowalniała wymianę wiadomości, później ja wyjechałam na święta i nie chciałam, żeby paczka doszła i została odesłana przez Pocztę jako nieodebrana. Ze względu na koniec wyprzedaży, błędne informacje podane mi na poczcie i zmianę kursu dolara musiałam do nowej spinki dużo dopłacić. Ale… w końcu jest u mnie! Dotarła wczoraj.


Szalone baby hairs odstają a całość jest nieco matowa, bo wyjątkowo umyłam włosy rano i nie zdążyły się wygładzić ;) Koczek to nadal niezawodny Lazy Warp Bun.




Ma nieco inaczej dobrane i ułożone koraliki niż Mega (zawsze są drobne różnice między rozmiarami) i te okrągłe w XL bardziej mi się podobają :) Duży bordowy środek zachwyca. Jednak się udało! Mam swoje wymarzone Flexi Crimson Joy :)

Komentarze

  1. Bardzo mnie oczarował, chyba muszę sobie sprawić podobny ;)!

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Taki skomplikowany proces, ale udało się :)

      Usuń
  3. jest piekne, ciesze sie razem z Toba :) Super ze sprawe udalo sie pozytywnie zalatwic

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie, że udało się sprawę rozwiązać pozytywnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję :) To przepiękna spinka, w przez te wszystkie przygody z pewnością szczególnie cenna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :)
      Taaak, nie tylko wygląd się teraz liczy ale i wysiłek ;)

      Usuń
  6. Wow, piękne, też bym taką chciała. Idę zgłębiać, jak dopasować rozmiar.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie wygląda we włosach <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo podoba mi się ta spinka :) Jeśli można wiedzieć: ile kosztowała?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po przeliczeniu na PLN, jakieś 125 złotych.

      Usuń
    2. Aua :( cena nie jest ich największą zaletą :( ale są tak śliczną ozdobą włosów, że warto! Zaczynam odkładać na wymarzone modele, mam tylko nadzieję, że dobrze dobiorę rozmiar...

      Usuń
    3. Jakby co, służę radą :)

      Usuń
  9. Super, że Ci się udało, bo spinka jest przepiękna! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zagraniczne firmy to wzór. Nasze polskie kosmetyczne - też owszem, wzory dla innych, ale dużo jest takich, np. sieciówek, że za nic nie wymienią choćbyś płakała i tupała :/ Gratulacje dla firmy!

    OdpowiedzUsuń
  11. Powiem ci, że uwielbiam różne robótki ręczne, takie z angielska: diy. Wiadomo, że idealnie identycznego takiego flexi nie jestem w stanie zrobic ale dałas mi bodziec żeby spróbować stworzyc coś na kształ tego :)
    Na twoich upiętych włosach ślicznie to wygląda!

    OdpowiedzUsuń
  12. Pewnie nie umiałabym się z nią dobrze (godnie? :D) obsłużyć i leżała by w szafce, ale i tak chciałabym ją mieć, śliczna jest! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *leżałaby ;) jejku, to nie moja pora.

      Usuń
  13. Piękne! Świetnie prezentuje się na włosach i równie elegancko na swetrze. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. hej! też taką chce!
    już się nie raz przyglądałam szpilkom i spinkom w tym typie ale one najlepiej wyglądają na grubych włosach jak twoje u mnie się pewnie by nie sprawdziła, dlatego ciągle mam opory

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale fantastyczna, chciałabym taką mieć :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jest super! Cieszę się, że udało Ci się zdobyć dobry rozmiar! :) Po obejrzeniu postów o Twoich Flexi też na nie zachorowałam, są cudne!

    OdpowiedzUsuń
  17. Henri! Dlaczego ja trafiłam właśnie teraz na Twojego bloga?! I zobaczyłam tę piękną spinkę! I normalnie przepadłam :( Zaraz robię zamówienie na Ruby Bouquet... Mam tylko nadzieję, że wybiorę dobry rozmiar!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy moment jest dobry zeby kupić Flexi :-) <3

      Usuń
  18. Siemka! Czytam Twojego bloga już długo i doskonale Cię rozumiem. Też dbam baaaardzo o włosy (w pewnym momencie wręcz obsesyjnie) i też nigdy nie miałam efektu wow do jakiego przyzwyczaily inne blogerki. Masz bardzo podobne do mnie włosy (tyle ze ja wybrałam druga ścieżkę czyli zacięcie suchych końców, ale one i tak po jakimś czasie mimo wręcz wzorowo dbania znów są lekko suche). Nie wiem czy gdzieś już ktoś o tym pisał (pewnie tak), ale odkryłam coś co jak dla moich włosów jest rewolucją. Otóż po standardowym myciu i zabezpieczeniu końcówek (myje włosy wieczorem), gdy wstaje rano to na suche włosy nakładam kwas hialuronowy (ilość kropli zależy, zwykle około 5), chwile czekam i 1 krople oleju lnianego i zawijam w koczka i w tym czasie biorę prysznic, maluje się itd. I po odwinieciu włosy są po prostu genialne, po niczym takie nie były, ani 2 lata olejowqnia, maskowania, płukanek tak nie wpłynęły wizualnie na stan włosów. Może u Ciebie tez się to sprawdzi :).

    OdpowiedzUsuń
  19. Ooo, dziękuję! Mogę spróbować, mam kwas :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabrzmiało dwuznacznie :D :D :D Też mam kwas i też spróbuję :)

      Usuń
  20. Daj znać, bo jestem bardzo ciekawa jak się sprawdzi (u dwóch osób poza mną również się sprawdziło) :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Dziewczyny przeciez w tych spinkach wyglada sie jak stara ciotka..!:((

    OdpowiedzUsuń
  22. you simply shared this useful info. See more Buy GK Hair Serum

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz