Włosowe podsumowanie 2014. Plany na 2015.

Przez ostatni rok na mojej głowie sporo się działo. Chyba więcej niż kiedykolwiek – apogeum wpływu blogosfery. Dobrego wpływu. Dużo odkryłam, straciłam trochę czasu, był kryzys, wiele się nauczyłam. Sama byłam ciekawa jak to wygląda całościowo, więc stworzyłam podsumowanie ;)

Pielęgnacja


Od lutego, w serii „Niedziela dla włosów” zaczęłam intensywnie łączyć produkty. Olej, maska, odżywka bez spłukiwania… Niektóre połączenia dawały idealne efekty, ale reguły nie ma.

Linki:


Przekonałam się do silikonowego serum do zabezpieczania końcówek, co przyniosło 500% poprawy w ich stanie. Teraz dużo szybciej mogę zapuszczać włosy, bo najstarsze partie się nie wykruszają.

Linki:



Wiosną odkryłam proteiny a to dość szybko doprowadziło do przejścia na falowaną stronę mocy. Zaczęłam zupełnie inaczej patrzeć na swoje włosy. Teraz trudno mi uwierzyć, że myślałam, że są proste ;)

Linki:


Najwięcej działo się chyba w metodach pielęgnacji i moim podejściu do dbania o włosy. W styczniu postanowiłam, że kiedy skończę zapasy, będę kupowała nowości pół na pół ze sprawdzonymi produktami. (Dobrze pamiętam tworzenie tego wpisu, bo robiłam to podczas dłuższej przerwy między zajęciami w bibliotece na wydziale;).) Co jakiś czas pojawiały się pielęgnacyjne niepowodzenia, na przykład błędnie nie rezygnowałam z cassii. Coraz lepiej wiedziałam, czego włosy nie lubią. Latem testowałam te maski Biovax, których nie znałam wcześniej i zdałam sobie sprawę z tego, że działają na moje włosy lepiej niż cokolwiek innego. Postanowiłam używać ich regularnie, zaczęłam planować stałą pielęgnację, tworzyć listę sprawdzonych metod (na przykład olejowanie na wodę i glicerynę) i produktów. Przestałam eksperymentować. I intensywnie kończyłam zapasy. Udało mi się to niedawno, pod koniec listopada. Skończyłam zapasy nowości, zaczęłam stałą pielęgnację. Wciąż wprowadzam niewielkie poprawki, na przykład rozdzielam maskę i olej, ale to tylko operowanie znanymi elementami. Nie jest już tak, że testuję nowość za nowością odkładając na później powrót do sprawdzonych i lubianych kosmetyków. Zbyt dużo czasu straciłam na produkty, nie widząc że nie dbam o włosy a tylko poznaję kosmetyki używając ich jako materiału do eksperymentów. Mam nadzieję, że teraz wreszcie zobaczę efekt na włosach. 

Były momenty kryzysowe. Robiłam przecież tak dużo, a stan włosów nie poprawiał się tak, jak u innych dziewczyn. Jednak nie widziałam na przykład tego, że niby olejowałam włosy przed każdym myciem od stycznia, ale "przed każdym myciem" oznaczało tak naprawdę "przed każdym myciem podczas którego nie testuję czegoś nowego" – robiłam długie przerwy i często zmieniałam oleje.
Nowe mieszkanie do którego słońce rzadko i na krótko zagląda bezpośrednio (ale uwielbiam je z miliona innych powodów) i szaro-bura jesień i zima sprawiły, że moje włosy na zdjęciach zaczęły wyglądać kiepsko, co mocno pogorszyło moje samopoczucie jako blogerki. Bo nie dość, że na żywo nie jest świetnie, to na zdjęciach jest kilka razy gorzej. Ale i na to znajdzie się rozwiązanie. Niedługo będzie więcej światła, ja wreszcie zaczęłam dobrze dbać o włosy i będę starała się pamiętać o stylizowaniu fal, bo mój typ włosów wymaga pewnej ilości pracy, czegoś więcej niż tylko zdjęcia bawełnianej koszulki po odsączeniu wody po myciu ;) Bez przesady i sztuczności – trochę pracy z falami.

Linki:


Inne ważne momenty to początek olejowania włosów przed każdym myciem (styczeń. Nie pisałam o efektach bo te do tej pory nie były spektakularne przez zmiany olejów i nieszczęsne przerwy na testy nowości i eksperymenty), powrót do suszarki, której jednak nie używam regularnie i odkrycie balansu proteinowego. Przez kilka tygodni emulgowałam oleje ciężkimi, bogatymi składowo maskami, niedawno wróciłam do zmywania ich prostą maską Serical al Latte. Jak już wspominałam, sprawdzam teraz jak działa rozdzielenie oleju i maski, zamiast używania ich podczas jednego mycia.

Przyrost


Pod koniec grudnia 2013 włosy miały 92 cm. W tym roku – 98 cm. Zyskałam tylko 6 cm. Ale obcięłam w sumie 11.5 cm. Czyli urosły 17.5 cm, średnio 1.45 cm na miesiąc. Nie jest źle :) Gdybym nie obcinała nic, miałyby teraz 109.5 cm, byłabym tak blisko celu (112 cm)! Ale w drugiej połowie roku przy większych podcięciach bardzo cieszył mnie wyraźnie lepszy stan końcówek. Starych do obcięcia zostało mi mniej więcej 14 cm. Zaczęłam podcinać włosy w kształt U, zamiast na prosto.
Objętość kucyka to 10 cm niezmienne od października zeszłego roku.

Przyspieszałam porost włosów i hodowałam baby hairs używając serum Babuszki Agafiidrożdży i Jantaru.

Akcesoria


Kupiłam kilka Flexi8. To zawsze są wielkie wydarzenia :) Pierwsze pokazywałam Wam w lutym (Cudne nowe Flexi8), kolejne kupiłam całkiem niedawno (Nowe Flexi8). W kwestii zbyt dużego rozmiaru ślicznego Crimson Joy najprawdopodobniej uda mi się coś zdziałać. Pochwalę się kiedy będę je miała. (Jeśli będę je miała... Oby! :))

Blog


Blog się rozwija. Nie ukrywam, że ogromnie się cieszę, bo jest dla mnie bardzo ważny. Mam wielką potrzebę tworzenia a dzięki sugestii męża (mój niestrudzony fotograf i Nadworny Specjalista Mierzenia Włosów. Wszystko dzięki Tobie! :)) mam wreszcie możliwość twórczego realizowania swojej największej pasji. W pewnej chwili zaczęłam chcieć czegoś więcej niż obserwowanie efektów odżywek i olejów. Blog daje mi taką możliwość.

Piszę głównie dla Was. (A w lipcu świętowałyśmy to, że jest Was ponad pięćset.) Od początku chciałam dzielić się miłością do włosów z innymi. Sama się czasem mylę, pomimo prawie pięciu lat włosomanii, a moje włosy ze zdjęć nie zawsze zachęcają do tego, żeby zostać tu na dłużej i czegoś się nauczyć. Dlatego tak frustrują mnie momenty w których włosy wyglądają dobrze i chciałabym się tym z Wami podzielić a zdjęcia nie wychodzą. I dlatego bardzo dziękuję tym z Was, które poza oglądaniem zdjęć dzielnie czytają moje (niekiedy bardzo długie i szczegółowe) wpisy i wspierają mnie kiedy tego potrzebuję. Doceniam każdą chwilę, którą poświęcacie na napisanie mi pozytywnych wiadomości. Jakkolwiek oczywiste jest to, co napiszę, bez Was nie byłoby bloga. Nie pisałabym go dla siebie, wróciłabym do prywatnych notatek. Nie spodziewałam się, że poznam tyle cudownych osób. Nasze dyskusje pod postami są dla mnie równie ważne jak codzienne rozmowy z ludźmi "na żywo". 

Po półtora roku prowadzenia bloga w dwóch językach latem przerzuciłam się wyłącznie na polski. Opracowywanie podwójnych postów zabierało mi mnóstwo czasu. Zauważyłam, że zaczynam traktować to jako obowiązek a nie przyjemność. A z drugiej strony według statystyk nie miałam wcale więcej zagranicznych Czytelników niż inne blogerki. Myślałam o tym kilka tygodni i w końcu postanowiłam, że będę pisała tylko po polsku.

Na koniec...


12 stycznia blog będzie miał dwa lata. Kurczę, wydaje mi się, że piszę dłużej! ;) A 3 marca będę świętowała pięć lat pielęgnacji włosów.

Postanowienia! Blogowo-włosowe.

Po pierwsze, chciałabym ustabilizować pielęgnację, może najlepszą opcją okaże się rozłączenie oleju i maski i przy tym zostanę. I może za rok będę mogła pochwalić się efektami :)

Po drugie, chciałabym znów zacząć się czesać. Kiedy przeglądam stare zdjęcia widzę, że kiedyś czesałam się co najmniej kilka razy w tygodniu. Nie wiem kiedy i dlaczego przestałam. Może wtedy, kiedy zaczęłam bardziej skupiać się na stanie włosów i załamałam się tym, że jest kiepsko i nie robi się lepiej. Wyszłam z wprawy. Czas to nadrobić, a drugą częścią postanowienia jest pokazywanie fryzur Wam :)

Po trzecie, skoro w pielęgnacji włosów będę używała głównie (ale absolutnie nie wyłącznie) znanych i lubianych produktów, naszła mnie chęć na nowe metody przyspieszania porostu. Mam na oku kilka wcierek, może znajdę jakiś ciekawy suplement, naturalny bądź w tabletkach.

Do zobaczenia w następnym wpisie! :)

Komentarze

  1. Widać bardzo wyraźną zmianę kondycji Twoich włosów, oczywiście na lepsze :) Ja też powoli dochodzę do wniosku, że nie ma co eksperymentować, ale trzymać się produktów, które służą moim włosom (ach, te stare dobre Biovaxy ;)
    Jednak mimo tej sprawdzonej pielęgnacji, suplementacji mam taki problem, którego wciąż nie mogę wyeliminować. Chyba będę musiała do Ciebie naskrobać maila z prośbą o pomoc ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest mail :) Postaram się odpowiedzieć jutro, jeśli dziś nie dam rady :)

      Usuń
  2. Będę czekać na fryzury z niecierpliwością! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Życzę w takim razie powodzenia na Nowy Rok i już się nie mogę doczekać fryzur!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nowy rok nowe postanowienia! Także życzę wytrwałości i osiągnięcia wymarzonej długości ! :) No i mam nadzieję, że postanowienie z pokazywaniem na fryzur wypali, bo jestem ogromnie ciekawa :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku. :) Cieszę się, że problem z Flexi jest na dobrej drodze do rozwiązania. :) Nie mogę się doczekać wpisu na temat walki o przyrost; może jakaś akcja?;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam o tym przez moment, ale skoro ścinam wszystko albo większość nie wiem czy się nadaję na organizatora akcji :D Z drugiej strony, długo nie wytrzymam bez zyskiwania długości.
      Na Flexi czekam tak, że nie chcę nic pisać żeby nie zapeszać :)

      Usuń
    2. Nadajesz się, nadajesz!:D Byłabyś moją motywacją w walce o długość, bo już wiele miesięcy nic w związku z tym nie robię... :/

      Usuń
  6. Powodzenia w postanowieniach noworocznych :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Z wielką przyjemnością będą oglądać fryzury w Twoim wydaniu Kochana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się! Karteczka z przypomnieniem i motywacją wisi mi ciągle przed nosem na tablicy korkowej, więc fryzury będą.

      Usuń
  8. Powodzenia w dalszym pisaniu z taką pasją. Kiepska ze mnie włosomaniaczka, ale lubię tu do Ciebie zaglądać mimo, że tak malo się udzielam. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Biovaxy i na moje włosy dobrze działają. Dlatego staram się, żeby jak najczęściej były w mojej łazience. Choć nowości kuszą. Życzę spełnienia postanowień i generalnie wszystkiego dobrego w 2015 :)

    OdpowiedzUsuń
  10. No to świętowanie Ci się zapowiada z okazji niedługo dwóch lat bloga;) To mój pierwszy komentarz tutaj, ale czytam każdy Twój wpis od roku?, a poprzednie doczytywałam i powiem Ci, nie martw się krytyką czy czymkolwiek. Falowane włosy tak mają, sama mam podobnie, sądziłam, że mam proste, okazało się, że falowane, ale za nic w życiu nie ogarniam stylizacji a biowaxy to moja miłość ( szkoda że nie mam do nich dostępu już ehhh), więc często tu wpadam, bo sporo rzeczy z Twoich metod sprawdza się u mnie:)

    Wybacz za zawracanie głowy, ale uznałam, że w końcu chcę przestać tylko czytać posty. Wszystkiego dobrego z okazji nowego roku ;)

    Oby tak dalej, czekam na kolejny post;)

    ~~Mikusia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie nie zawracasz głowy! :) Dziękuję za komentarz :)

      Usuń
  11. Czesz się, czesz jak najwięcej! Uwielbiam Twoje włosy (może tego jakoś szczególnie nie widać po mnie, ale to prawda. Jestem z nich zadowolona za siebie i za Ciebie. Ostatnie upięcie było po prostu fantastyczne, przepiękne, stylowe, gustowne. Mniam.

    Gdyby nie Ty, nie ciągnęłoby mnie tak do zapuszczania. Serio. No dobra, jest jeszcze Kasia Si, i akcja Zielpy - ale to na Twoje włosy patrzę od dwóch lat już, i chcę zapuszczać własne. Że mi nie wychodzi, to inna sprawa. Ale wiesz, zanim zaczęłam biegać też rok przemyśliwałam sprawę. ;) Rok 2015 to rok zapuszczania! Sobie życzę łopatek (i chociaż centymetr więcej w obwodzie!), a Tobie tej wymarzonej kości ogonowej. I nieskazitelnych końcówek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, ja do biegania zbierałam się kilka lat i zawsze po jednym razie miałam wielomiesięczną przerwę. Aż załapałam, że to się truchta a nie pędzi. I dzisiaj na spacerze tak strasznie zatęskniłam za bieganiem... Kiedyś byłam twarda, teraz klapa, od razu jestem chora, gardło mi siada, więc nie mogę biegać ani jeździć rowerem aż do solidnej wiosny. Starość nie radość. Ale czekam na późny marzec. I zobaczymy czy po przerwie przebiegnę pół godziny :D

      Zapuszczaj, zapuszczamy razem :) Długie włosy są cudowne. Wiem, że moje często nie wyglądały zachęcająco. Ale nie o mnie chodzi :) Długie są piękne :)

      Merci za życzenia! Do kości ogonowej się doturlam pewnie, i oby udało mi się zostać, jednocześnie ulepszając końcóweczki. Będzie ślicznie.

      Usuń
    2. No właśnie ja też nie mogę biegać jak zimno, zero odporności u mnie, a mokra się robię po 500 m, więc przewiałoby mnie jak nic. A też mi tęskno. Gdybym była tak odważna, żeby się udać na siłkę, na bieżnię - ale to może za 30 kilo. Też jestem ciekawa, czy pobiegnę pół godziny (mój rekord na razie to 50 minut, ale może uda mi się nie być taką gapcią i wziąć udział w pierwszym biegu jakimś? byłaby motywacja, żeby tę liczbę poprawić. I ciekawość, czy nie będę największym uczestnikiem).

      Zapuszczam. Mam teraz z czego, wszystko jest równe i zdrowe. Cały zeszły rok męczyło mnie to, że podcinałam w sumie szczodrze, a fryzura i tak mi się nie podobała, przez te dziury i piórkowate końcówki z przodu. Zapuszczamy razem, yaaaay! :)

      Usuń
    3. Ja na siłownię może pójdę w innym życiu :D Może. Ale za to na pół maraton bym chciała się rzucić. I kiedyś na maraton, ale to dalekosiężne plany.

      Zapuszczamy razem! Czy nie jest jakoś inaczej, fajniej, z poczuciem, że ktoś jeszcze robi to samo? Wciera te Rzepy i Jantary i pije lny i patrzy w lustrze ile już urosło? ;)

      Usuń
  12. Czytanie Twoich wpisów to prawdziwa przyjemność. Czekam z utęsknieniem na realizację 2 punktu z postanowień.
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Odpowiedzi
    1. W takim razie będą. Po tak pozytywnym odzewie, będą! :)

      Usuń
  14. 10 cm objętość kucyka O_o Zazdroszcze! U mnie jakieś 3 cm :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo sie cieszę ze trafiłam tutaj na Twojego bloga. Widac jak bardzo sprawa pielegnacjcji włosów lezy ci na sercu i mam nadzieje że dałaś wielu osobom nie tylko mnie duzo siły do walki o zdrowe włosy

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz