Wielkie zakupy: Biovax, ZSK i inne

Zakupy ciężkiego kalibru. I nie mają nic wspólnego z Dniem Darmowej Dostawy ;) W listopadzie skończyły mi się ważne półprodukty, wykorzystałam też wszystkie zapasy nieznanych masek i odżywek więc nadszedł od dawna wyczekiwany moment kupienia masek Biovax, żeby włosy żyły z nimi odtąd długo i szczęśliwie ;) Zawsze robię zakupy właśnie w ten sposób. Przez kilka tygodni albo miesięcy tworzę listę, zbieram fundusze, czekam aż skończy się to, co ma się skończyć i robię jedne duże zakupy mniej więcej raz na pół roku. W większości sklepów internetowych nie muszę dzięki temu płacić za wysyłkę, bo kwota zamówienia wystarcza na darmową dostawę.

Na początek Biovax. Wspominałam już o sklepie biutiq.pl. Niesamowicie cieszę się z tego, że go odkryłam. Wszystkie produkty Biovax w jednym miejscu – raj dla Henri ;) Do tego korzystne ceny, zwłaszcza dużych masek. I najnowszej wersji, Gold. Kupiłam właśnie maskę Gold Argan & Złoto 24k a do tego pozostałe sześć ulubionych o pojemności 500 ml: Latte, do włosów przetłuszczających się, do włosów suchych i zniszczonych, do włosów ciemnych, Keratyna + Jedwab, Naturalne oleje. Wybrałam też dwie odżywki bez spłukiwania: NutriQuick do włosów ciemnych i NutriQuick keratyna + jedwab. Pierwsza pielęgnacyjno-ochronna, z pięknym humektantowo-emolientowym składem, druga typowo proteinowa, jako uzupełnienie dawki protein między cięższymi zabiegami.




W półproduktach nic nowego, postawiłam na te sprawdzone. Powódź humektantów ;) Pięć butelek gliceryny (rano kupiłam w ZSK ostatnią a nie chcąc dłużej czekać złożyłam zamówienie. Popołudniu gliceryna pojawiła się w magazynie, złożyłam kolejne zamówienie i próbowałam jak najszybciej dać obsłudze znać, że chciałabym, by oba wysłano w jednej paczce. Maile, telefony. U mnie takie większe akcje zawsze odbywają się z przygodami ;)). Mocznik (niespodzianka, już nie w proszku a w kuleczkach. Oby rozpuszczały się w maskach!) i mleczko pszczele w glicerynie, które jest i humektantem i proteiną. Hydrolizowana keratyna, chyba mój najulubieńszy (trudno mi uwierzyć, że to słowo jest poprawne ;)) rodzaj protein.

Przy okazji, do twarzy: peeling z nasion truskawek, tani, wydajny, działa idealnie. Mieszam go z żelem fizjoderm Ziaji. Dostałam też próbkę korundu. Jedną już miałam, więc wiem, że te 5 ml starczy mi na długie, długie miesiące. I zestaw, którego bym nie spróbowała, gdyby te dwa produkty nie okazały się nieodpowiednie dla moich włosów: olej z pestek śliwki i kwas hialuronowy. Do tej pory używałam otrzymanego na spotkaniu blogerek kwasu drogeryjnej marki o nieznanym stężeniu, przy zakupach zdecydowałam się na 1.5%. Mam nadzieję, że nie będzie podrażniał cery. 

Lano-maść Ziaji też można potraktować jako półprodukt ;) Po tym jak nie mogłam jej zmyć, obiecałam sobie, że do lanoliny już nie wrócę. Ale kusi mnie jej wygładzające działanie, więc spróbuję jeszcze raz. Tym razem z maścią, którą łatwiej dozować, nie z lanoliną z ZSK.



Wyposażenie techniczne, czyli klamry. Łamiąc dobre kilkanaście sztuk odkryłam w końcu, że najlepsze dla mnie są te podwójne: bazą jest błyszczący plastik (nie przepadam za tym, ale to i tak tylko klamry domowe ;)) a do niej doklejona jest kolejna warstwa. Są wytrzymałe i wygodne. Raz znalazłam podobne w chińskim markecie, później w żadnym sklepie z akcesoriami ich nie było. Te kupiłam w hurtowni Wojtex. Przeszukiwałam kilka hurtowni z akcesoriami do włosów, w końcu trafiłam. I nawet na czarne! Jeśli będę musiała wybiec rano z domu w nocnym koczku, przynajmniej nie będzie spięty trzema różnymi klamrami, w tym jedną połamaną a drugą w panterkę. Te są dodatkowo dobrze wykonane: zęby są gładkie, nie mają pozostałych po odlewaniu ostrych krawędzi.



Kilka tygodni temu kupiłam też dwa sera do końcówek: Biovax Eliksir wygładzająco-nawilżający i Schauma Beauty Oil. Jedno na styczeń, luty i marzec, drugie na kwiecień, maj i czerwiec. Mam nadzieję, że się sprawdzą, bo póki co z trzech, które poznałam wracać będę tylko do jednego.




A teraz, Panie pozwolą, że się oddalę. Idę szukać miejsca do przechowywania masek Biovax ;)

Komentarze

  1. Ale cudeńka! Chyba wypróbuję Twój sposób z kupowaniem raz na jakiś czas, ale porządnie ;D
    Pozdrawiam i przepraszam, że długo nie zaglądałam ;(

    OdpowiedzUsuń
  2. O jejuśku, jakie zakupy! Zazdroszczę bardzo. :D Eliksir Biovax na moich włosach sprawdzał się cudownie, myślę, że będziesz zadowolona. Teraz zamieniłam go na taki L'Oréal, też niezły. Kwas hialuronowy 1,5 to mój najlepszy zakup z BU, naprawdę pomaga głęboko nawilżyć cerę. Mam odżywkę w sprayu Biovaxa, tę do wypadających, próbowałam ją używać jeszcze gdy miałam włosy jednej długości, ale wydawało mi się, że je skleja... Może teraz do niej wrócę. A nóż się sprawdzi. ;) Kurcze, nie próbowałam jeszcze Biovaxa do przetłuszczających, obawiam się, że będzie dla moich za lekki, ale chyba muszę w końcu zaopatrzyć się w próbkę. :) No, ale się rozpisałam... ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o L'Oreal, Mythic Oil jest tak cudnie opisywany, że aż zaczęłam się zastanawiać nad nim. Pomimo, że nie ma tak olejowego składu jak lubię. Ale Biovax też nie ma :) Wystarczy, że będą działały, olejowe moją być pozostałe.

      Mi skleiła włosy kiesko odżywka Biovax kilka lat temu, ta z poprzednim składem i w starej butelce. Oby te się sprawdziły!
      A Biovax do przetłuszczających się faktycznie jest troszkę lżejszy, ale ma sporo gliceryny i ładnie nawilża:)

      Usuń
    2. Wiesz co, ja mam L'Oréal Elseve Eliksir Odżywczy "unikalne połączenie 6 olejków kwiatowych". :) Ty chyba masz na myśli coś innego.
      Mam nadzieję, że Ty będziesz zadowolona z tych sprayów. :)

      Usuń
    3. Tak myslalam, ze chodzi o coś innego ale o Mythic Oil napisalam przy okazji :-)

      Usuń
    4. Ten eliksir ma dużo bogatszy sklad od MO, tak btw. :)

      Usuń
  3. Ale poszalalas :) Ja wykonczylam Biovaxa i zamowilam 2 maski seboradin, bo takowych jeszcze nie mialam. Pewnie na dlugo nie starcza bo to malenstwa po 150ml. Mialam ogromna ochote zamowic bioetike aloesowo- kokosowa podczas DDD ale w jedynym sklepie ktory ja mial kosztowala 19.90 (dostawa od 20) i nie mieli nic innego do dobrania w rozsadnej cenie. Pewnie po nowym roku znow wroce do biovaxow

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam na liście tę drugą, mniej popularną Bioetkię (właściwie czwartą!:D), czerwoną, do farbowanych :)

      Usuń
  4. Henri kochana a doradzisz mi prosze :) Chce siostrze pod choinke kupic wlosowy prezent, wydaje mi sie ze ma podobny typ wlosow do Twoich jakis czas temu. Bylo mnoooostwo puchu przez co wlosy wygladaly na suche i zniszczone (a nie sa, koncowki zdrowiutkie), wysokoporowate, namowilam ja do regularnego olejowania i potraktowania ich jako falowane i jest znaczna poprawa, puchu o jakies 80 proc mniej. Co bys polecila prezentowo? Ostatnio dostala ode mnie sese ale srednio jej podeszla (kokos), bardzo lubi oliwe z oliwek. Mysle o jakims biovaxie (ktory???), fajnym myjaku i odzywce, szukam "pewniakow"- co sie u Ciebie sprawdzilo naj naj?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już myślę...

      Moje Biovaxowe propozycje: na pewno ten do suchych i zniszczonych. Cudo najlepsze :) Gold też, a przy tym wygląda tak prezentowo w tym złotym opakowaniu :) Trzecia opcja: Latte.
      Odżywki: u mniej najlepsze są Nivei. Wiem, że drogeryjne, nie tak piękne jak Planeta Organica ale efekt bardzo podobny do Biovaxów. Ciężĸie, śliskie, gładkie włosy. Wow. Chociaż mają proteiny. Dla mnie super. Ale jeśli Twojej siostrze proteiny nie służą... Hmm. To może właśnie PO. Aleppo albo Tybetański sprawdziły się u mnie na dwa serduszka na liście, przy trzech jako najwyższej ocenie ;)
      I coś do mycia... Natura Siberica Objętość i Nawilżenie, albo którykolwiek inny NS (poza Neutralnym/przeciwłupieżowym/do włosów przetłuszczających się).

      Gdybyś chciała olej jeszcze, to nasiona brokułu są wyjątkowe, serio. Albo Loton Makadamia (są w Naturze, te takie smukłe brązowe butelki), BDFM albo Pomarańczowo-Brzozowa Alterra ;)

      Usuń
    2. To będzie bombowy zestaw :) Niedużo (i dobrze! :D), minimalna ilość produktów z każdej kategorii ale same kompletne hity, przynajmniej zdaniem moich włosów:D

      Usuń
    3. dzieki :) ja nie mowilam ze sie proteiny nie sprawdzaja :) Chyba w takim razie pojde w PO (tybetanski aktualnie uzywam i faktycznie jest super), a powiedz propolisowe agafii mialas?
      Ja bardzo lubie szampony i odzywki z tej serii, ale ja mam raczej niskoporowate- a myslalam o nich tez.

      NS szampon do tlustych tez mi sie nie sprawdzil jakos rewelacyjnie, natomiast kupilam fioletowy szampon do suchych i jest swietny :)
      A w promocji w rossku aktualnie jest ten eliksir loerala, mowisz ze wart grzechu ;)

      Usuń
    4. Wiem, ze nie mowilas ale przez to ze proteiny sa specyficzne postanowilam napisać z gory :-) Propolisowych Agafii nie mialam. Kiedys chcialam ale pozniej odkrylam, ze polecaja je dziewczyny o mniej wymagających wlosach niz moje, wiec uznalam ze beda za slabe.

      Szamponu NS do tlustych nie polecam bo nie uzywalam ;-) A Neutralnego, bo jest specyficzny. Choc oczywiście na dedykowany problem dziala, przynajmniej u mnie.

      Dziewczyny, mowicie o tych eliksirach w szklanych butelkach?

      Usuń
    5. Się wtrącę, wybaczcie. One kiedyś były w szklanych, ja mam już w plastiku. I ja mam ten złoty, bo on nie ma denata w składzie, jak czerwony. :D

      Usuń
    6. No przecież się wtracaj :-) Jak ja lubię wymiany zdań w komentarzach. :-)
      I wszystko jasne. Kojarzyłam szklo i jakis skladnik ktory mnie zniechecal do kupna a to wszystko juz nie tak :-)

      Usuń
    7. Cerdową albo rokitnikową odżywkę PO jej kup, na pewno będzie zadowolona z nich, i butelki takie pięęęęęęękne ;)

      Usuń
  5. Lanolinka! :) jak ja dobrze ją wspominam zimą :) umiejętna obsługa czyni cuda ;)

    Tak sobie pomyślałam, że chyba też zacznę robić takie większe zakupy jak Ty, a to stąd, że moja uwaga obecnie jest skupiona na totalnie innych rzeczach niż włosy i zapewne nieprędko się to zmieni -> zdążę wszystko wykończyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obym się z lanoliną dogadała :) Bo śni mi się to wygładzenie.

      Usuń
  6. Biovaxy to chyba pierwsze maski jakie miałam, używałam ich jeszcze zanim zaczęłam jakkolwiek świadomie dbać o włosy :) Teraz ciągle szukam nowości, a może warto wrócić do starych dobrych Biocaxów :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow! Zazdroszczę tych wszystkich Biovaxów ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znałam sklepu http://biutiq.pl/, ale zapiszę sobie tę nazwę, bo widzę, że mają ciekawy asortyment! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ile tych produktów! :DD Marzy mi się ta maska Biovax Gold! :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Zakupy świetne :) Maski Biowaxa bardzo lubię, ale już nie odżywki w sprayu.
    Mam już jakiś czas nową wersję, tę do włosów wypadających i, niestety, straszny z niej bubel :( Nie nadaje się ani na długość, ani na końcówki :( Po prostu skleja włosy :(
    W ramach "testu", popsikałam sobie tą odżywką ręce. Tak się kleiły, jakbym je klejem posmarowała...
    I teraz myślę, co z tym bublem zrobić? Bo to się chyba tylko do wylania nadaje ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kuuurczę :( Niedobrze. Myślę sobie, że jeśli moje się nie sprawdzą, będę je dodawała go gęstych masek i odżywek :)

      Usuń
  11. Podoba mi się idea hurtowych zakupów :) Ciekawa jestem jak się sprawdzą odżywki w sprayu. Lubię tę formę aplikacji, ale bywam zbyt hojna i często obciążam włosy.
    Z biovaxów miałam szampon z keratyną i jedwabiem - włosy były bardzo gładkie, ale dla mnie aż za bardzo.
    Obecnie do spinania włosów używam "kabelków" i muszą przyznać, że peany są w pełni zasłużone. Po raz pierwszy nie bolą mnie cebulki, gdy upinam włosy "do góry". A gdy spinam nad karkiem to się nie ześlizgują, mimo skromnej objętości kitki.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wow ile masek ! Ja mialam 3 maski biovax i nie byłamzadowolona :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Ile biovaxow Henri szaleństwo hihi ;) ja to jedne biovaxy kocham bardziej,inne mniej ;) oby wszystko pięknie się spisywało ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. o kurcze ale zazdro! ja czaję się na te odzywki z biovax, tyle że myślałam o tej do włosów suchych i zniszczonych - myślisz że będzie też dobra pod kątem emolientowym? jak dla moich włosów, to musi być stosunkowo ciężka, no a że maska działa rewelacyjnie, to jakoś tak od razu tę odzywkę wybrałam, ale może jednak lepsza ta dla ciemnych? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tak patrzę na składy, obie wydają się być mniej więcej tak samo emolientowe :) Wahałam się między wersją do suchych i tą do ciemnych i w końcu wzięłam tę do ciemnych bo ma wyżej mleczko pszczele i olej ze słodkich migdałów. Nie wiem czy będzie lepsza, bo to niewiele znaczy jeszcze, ale jakoś musiałam zdecydować ;)

      Usuń
  15. Aż mi się oczy zaświeciły :D
    Zaszalałaś!

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie trzymasz już nowości na biurku czy po prostu nie masz miejsca na biurku na 6 wielkich słojów i trochę mniejszych precjozów? =P
    Moje włosy też dostały mały prezent =)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam te co ślicznie pachną. Biovaxy nie powiem, że nie pachną ślicznie, bo wszystkie zapachy uwielbiam, ale już je znam :D

      Usuń
  17. Kwas hialuronowy nie podrażni Ci cery, bo nie jest kwasem, tylko cukrem złożonym, w dodatku występującym w organizmach żywych, w tym w naszej skórze. :) Ja ten 1,5% potrójny u-wiel-biam, zawsze mam w domu jakieś 100 ml, inaczej wpadam w niepokój. Codziennie towarzyszy mi w pielęgnacji twarzy, chociaż czasami używam też go na skórę głowy, dodaję do odżywki czy do szamponu DIY. Twarzowo używam go zawsze w połączeniu z tonikiem lub mgiełką, bo jak wszystkie humektanty zbiera wilgoć - a jak nie dostanie jej z zewnątrz, wyssie sobie z naskórka.

    Zakupy fajowe! :) Na pewno jesteś bardzo zadowolona, a biovaxy wyglądają naprawdę imponująco. U mnie nastał grudniowy dobrobyt, czekam jeszcze na jedną paczkę i też się pochwalę. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam u BHC że jej 1.5% podrażnił cerę, więc się trochę bałam ;) W sumie po 1. użyciu obudziłam się z suchą, ściągniętą skórą, ale teraz jest lepiej (chociaż i tak mam wrażenie, że gorzej niż po tamtym drogeryjnym kwasie, który, tak przy okazji, był rzadki jak woda). Nie wiem czy to był problem wilgotności bo tę mam w mieszkaniu raczej niezmienną :)

      Usuń
    2. Wczoraj wieczorem nałożyłam kwas, dobe po peelingu, i piekla mnie skora. Obudzilam sie znow z sucha i sciagnieta skora. To nie wina peelingu. :-(

      Usuń
    3. Kurczę, moja wrażliwa na niemal wszystko skóra z kwasem 1,5% radzi sobie doskonale, innego nie kupuję. Napisz mi co i jak po kolei zrobiłaś, ustalimy co się stało. A z tą wilgotnością to chodzi o wilgoć na twarzy, a nie powietrza w mieszkaniu. ;) W sensie, żeby skóra była zroszona wodą prze, w trakcie, lub po aplikacji - a potem posmarowana czymś emolietnowym (olejkiem lub kremem). Jedyna inna opcja poza niedostarczeniem odpowiedniej ilości wody, jaką widzę, to że uczulił Cię konserwant dodany do kwasu - jest tam jego niewielka ilość, ale jest.

      Usuń
  18. Zazdroszcze ci długości włosów, obserwuję twojego bloga od dłuższego czasu ;)
    zapraszam tez do siebie:)

    OdpowiedzUsuń
  19. O wow! Ogromna ilość 'zdobyczy'!
    Chyba właśnie padam z zazdrości ;)
    Fajna jakość zdjęć, przyjemnie się patrzy.

    Pozdrawiam i zapraszam. :) Obserwuję!

    OdpowiedzUsuń
  20. Jestem wielką fanką masek Biovax i widzę, że Ty także :) Nie dziwię się wcale!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz